Nowy Wahoo ELEMNT Bolt

W cztery lata po premierze licznika Wahoo ELEMNT Bolt do sprzedaży trafiła jego nowa wersja. Pierwsza wersja Bolta rozpychała się łokciami w segmencie liczników kolarskich tak efektywnie, że skłoniła lidera branży firmę Garmin najpierw do obniżenia ceny modelu Edge 520, a następnie błyskawicznego wprowadzenia na rynek modelu Edge 520 Plus. Jednak Bolt nadal świetnie się sprzedawał i nawet wprowadzenie do sprzedaży większego modelu ELEMNT Roam w 2019 roku nie zagroziło jego mocnej pozycji. Nic więc dziwnego, że po takim czasie firma Wahoo wzięła się za jego ulepszenie.

Opisując nowy licznik Wahoo ELEMNT Bolt na podstawie materiałów prasowych na potrzeby serwisu naszosie.pl napisałem, że z zewnątrz jest praktycznie ten sam Bolt co wcześniej, ponieważ nie zmieniło się jego mocowanie, kształt, rozmiar, masa ani umiejscowienie diod LED. Gdy jednak nowy Bolt trafił w moje ręce okazało się, że z powyższego zmianie nie uległy jedynie mocowanie i umiejscowienie diod LED. Mierząc 77 mm wysokości, 47 mm szerokości i 21 mm grubości nowy Bolt jest o 2 mm wyższy i 1 mm grubszy od swojego poprzednika. Niby niewiele, ale jednak. Większy rozmiar to także większa masa, choć wzrost z 62 do 70 gramów raczej nikomu nie będzie przeszkadzał. Z zewnętrznych różnic pomiędzy nowym i starym Boltem należałoby jeszcze wskazać zrównanie powierzchni przednich przycisków z powierzchnią ekranu (do obsługi nowego Bolta służy identycznie jak w przypadku pozostałych liczników Wahoo sześć przycisków), zastąpienie port Micro USB portem USB-C oraz pojawienie się czujnika oświetlenia obok diod LED. Nowy port USB-C oraz jego wymienne zabezpieczenie zwiększyły wodoodporność licznika, która teraz jest zgodna ze standardem IPX7, czyli wytrzyma 30-minutowe zanurzenie w wodzie słodkiej na głębokość 1 metra. Bez zmian pozostał aerodynamiczny uchwyt, dzięki któremu licznik wraz z uchwytem stanowi opływową jedność (choć nadal istnieje możliwość przymocowania liczniku do uchwytu umiejscowionego na mostku, który producent dołącza w zestawie z licznikiem) oraz śrubka, będąca zabezpieczeniem, dzięki któremu możemy zabezpieczyć licznik przed wypięciem go z uchwytu.

O ile zewnętrzne zmiany można nazwać kosmetycznymi, to prawdziwa rewolucja miała miejsce we wnętrzu licznika – zarówno od strony osprzętu, jak i oprogramowania. Zacznijmy od wyświetlacza, bo to pierwsze co rzuca się w oczy. W ślad za Roamem również nowy Bolt otrzymał kolorowy wyświetlacz o wysokim kontraście. Kolorów tych jest jednak znacznie więcej, bo Roam miał ich 8, a nowy Bolt 64. Jego rozmiar nie uległ zmianie (przekątna 56 mm), po prostu zyskał nieco barw. Rozdzielczość wyświetlacza nowego Bolta wynosi 240 x 320 pikseli. Umieszczenie wyświetlacza maksymalnie blisko odpornego na zarysowania szkła Gorilla pozwoliło na zmniejszenie refleksów i zapewnienie doskonałej czytelności przy możliwie najszerszym kącie. Wyświetlacz cechuje się bardzo dobrym kontrastem i będącym nowością automatycznym podświetleniem w zależności od natężenia oświetlenia zewnętrznego (za co odpowiada wspomniany wcześniej czujnik oświetlenia). Zmianie uległy także czcionki, co razem z wymienionymi wcześniej zmianami gwarantuje idealną czytelność we wszystkich warunkach oświetleniowych.

Współpracę z licznikiem rozpoczynamy od sparowania go z kompatybilnym smartfonem. Parowanie ogranicza się do zeskanowania kodu QR przez aplikację ELEMNT zainstalowaną na smartfonie, co jest proste, szybkie, bezproblemowe i niezawodne. To właśnie z poziomu aplikacji będziemy dokonywali większości zmian ustawień naszego licznika. Co prawda licznik do poprawnego rejestrowania treningów nie wymaga współpracy z telefonem, ale większość ustawień licznika realizujemy z poziomu aplikacji ELEMNT, które przesyłane są do licznika. Może się to wydawać kontrowersyjne, ale prawda jest taka, że zdecydowana większość z nas ma smartfony i jesteśmy do nich przywiązani, a zmiana ustawień licznika z poziomu aplikacji w telefonie jest o wiele prostsza i szybsza niż z poziomu licznika. Potwierdzi to każdy, kto chociażby raz edytował pola danych w swoim Garminie.

Kolejną nowością są zaawansowane i inteligentne funkcje nawigacyjne znane z licznika ELEMNT Roam. W przypadku zjechania z trasy zostanie ona automatycznie przeliczona. Do tej pory korzystając z nawigacji na liczniku ELEMNT Bolt po zjechaniu z trasy byliśmy jedynie o tym fakcie informowani, a w gestii użytkownika był powrót na trasę. Teraz zostaniemy poprowadzeni przez licznik tak, aby powrócić na oryginalną trasę. Dodatkowo z poziomu licznika użytkownik ma możliwość modyfikowania trasy w trakcie nawigacji, tj. zmienić punkt docelowy (także na punkt początkowy), a także nawigować po wcześniej przejechanej trasie. Do tej pory wszystkie te zmiany musiały być robione z poziomu aplikacji ELEMNT na telefonie.

Do prezentacji danych dostępnych jest kilka stron, przy czym użytkownikowi pozostawiono niemalże pełną dowolność w zakresie ich konfiguracji. Niestety głębsza personalizacja prezentowanych danych wymaga skorzystania z aplikacji Wahoo ELEMNT na kompatybilnym smartfonie. W miejscu tym sympatykom Garmina zapewne uśmiechną się z politowaniem, jednak prawda jest taka, że jeszcze ani razu nie miałem potrzeby zmiany prezentowanych pól danych w czasie trwania aktywności, a wykorzystanie smartfona w procesie personalizacji ekranów prezentujących dane pozwala na zaoszczędzenie sporo czasu i nerwów. To kolejna rzecz obok wyświetlacza, za którą cenię liczniki Wahoo. Oprócz strony prezentującej tylko dane liczbowe mamy kilka dedykowanych stron, jak chociażby z przewyższeniami (prezentującą między innymi profil wysokościowy trasy), z mapą, do obsługi trenażera, z podsumowaniem ostatniego okrążenia, z danymi segmentów Stravy, dane z serwisu BestBikeSplit, czy w końcu prezentującą treningi ustrukturyzowane znajdujące się w pamięci urządzenia lub pobrane z platform treningowych, takich jak Today’s Plan, Training Peaks, czy Trainer Road. Dwa przyciski umieszczone po prawej stronie licznika wykorzystywane są do przybliżania i oddalania widoku na poszczególnych stronach. Jeżeli są to strony z danymi liczbowymi, to przybliżając widok zmniejszamy ilość prezentowanych danych jednocześnie powiększając czcionkę. Odwrotne działanie zwiększa ilość prezentowanych danych i zmniejsza czcionkę. Może się to wydawać zbędne, ale przy braku osobnych profili dla jazdy na zewnątrz i wewnątrz pomieszczenia (bez nawigacji satelitarnej) wystarczy umieścić w dolnej części ekranu pola związane z danymi takimi jak prędkość i dystans i w czasie jazdy w przysłowiowych „czterech ścianach” za pomocą jednego kliknięcia pozbyć się z ekranu pustych pól. Co więcej, licznik wiedząc, że jesteśmy w pomieszczeniu (wyłączona nawigacja satelitarna) automatycznie wyłączy strony z przewyższeniami oraz mapą (o ile nie korzystamy z funkcji odwzorowania zapisanej trasy przez trenażer), a po połączeniu z kompatybilnym trenażerem włączy stronę jego obsługi. Na stronie z mapą użycie wspomnianych wcześniej przycisków powodować będzie zmianę skali mapy. Pól danych do wyboru mamy grubo ponad setkę i nie sądzę, aby komukolwiek jakiegokolwiek pola danych brakowało. Nad wyświetlacza znajdują się rząd diod LED służących do informowania o strefie mocy, tętna lub prędkości w jakiej się znajdujemy, a także do prezentacji informacji nawigacyjnych (zbliżające się zakręty, zjechanie z trasy, itp.), informowania o powiadomieniach z telefonu, czy wykorzystywanych podczas treningów ustrukturyzowanych oraz rywalizacji na segmentach Stravy. Warto jednak zwrócić uwagę, że wyboru prezentowanej przez nie wartości oraz edytować strefy możemy tylko w aplikacji ELEMNT. Trzeba przyznać, że zastosowanie owych diod, a także kolorów pól odpowiadających kolorom stref tętna i mocy jest genialne, szczególnie jeśli trenujemy z mocą. Doceni to każdy, kto realizować będzie trening interwałowy i zamiast zapamiętywać wartości graniczne pomiędzy kolejnymi strefami kontrolował będzie po kolorach, czy znajduje się w odpowiedniej strefie. Oczywiście o ile odpowiednio je zdefiniował. Jedynym minusem wspomnianych diod jest ich słaba czytelność przy mocnym oświetleniu. Ciekawą opcją jest możliwość wyboru prezentacji aktualnej wartości wybranego parametru oraz jej stosunku do wartości średniej. Po prostu obok liczby umieszczona jest strzałka. Jeśli skierowana jest w dół, to znaczy, że wartość aktualna jest mniejsza od wartości średniej. Niby nic, a jednak czasem przydatne.

Nowy licznik Wahoo ELEMNT Bolt współpracuje z zewnętrznymi czujnikami komunikującymi się w trybach ANT+ i Bluetooth Smart, więc zapewnia nam szeroką dowolność w doborze czujników. Korzystając z komunikacji ANT+ możemy łączyć się z czujnikami tętna, prędkości, kadencji, mocy, ciśnienia w oponach (ANT+ TPMS), elektronicznych grup osprzętu (Shimano Di2, SRAM eTap, Cmapagnolo EPS i FSA K-Force WE) – w tym także poziomu naładowania baterii, radarami kolarskimi, urządzeniami wykrywającymi wypadki (Specialized ANGi), rowerami elektrycznymi (ANT+ LEV), poziomu natlenienia mięśni (Moxy i BSX Insight) i trenażerami (ANT+ FE-C). Korzystając z komunikacji Bluetooth Smart możemy łączyć się z czujnikami tętna, prędkości, kadencji i mocy. Zaawansowane dane z mierników mocy (efektywność pedałowania) prezentowane będą tylko w przypadku mierników mocy firmy Pioneer. Posiadacze watomierzy innych producentów (pomimo otwartego standardu transmisji) muszą jeszcze na funkcję tą poczekać. Czujniki zewnętrzne można parować z poziomu zarówno licznika, jak i aplikacji w telefonie, przy czym, jeżeli nasz telefon nie posiada odbiornika ANT+ to do sparowania czujnika pracującego w tym trybie musimy wykorzystać licznik. Czujniki można kalibrować oraz sprawdzać ich stan w liczniku i telefonie, ale ich nazwy zmieniać można tylko w aplikacji w telefonie. Co do czujników wewnętrznych, to licznik wyposażono w odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS, Beidou, Galileo i QZSS, łączność Bluetooth Smart (do komunikacji ze smartfonem) i WiFi, przyspieszeniomierz, kompas i wysokościomierz barometryczny.

Dzięki zgodności z trybem ANT+ FE-C za pomocą nowego licznika ELEMNT Bolt można sterować pracą kompatybilnych trenażerów. Należy przyznać, że obsługa trenażerów za pomocą liczników firmy Wahoo jest bajecznie prosta. I znów doceni to każdy, kto próbował tego wyczynu z licznikami Garmina. Sterując pracą trenażera mamy do wyboru jeden z pięciu trybów, tj. poprzez zadanie określonej mocy (utrzymywanej przez trenażer niezależnie od przełożenia i kadencji), wybór % oporu, wybór poziomu oporu, odwzorowanie zapisanej trasy (a w szczególności jej profilu i automatycznie dobieranie pod niego oporu), z aplikacji zewnętrznej (na przykład Zwift) oraz odwzorowanie obciążenia treningu ustrukturyzowanego. Rzeczą do której można by się przyczepić w trybach sterowania trenażerem to brak obecności przycisku LAP na stronie kontroli trenażera, co znacznie utrudnia oddzielanie odcinków w zapisie danych. Ważną informacją jest brak konieczność korzystania z pomiaru mocy w trenażerze do kontrolowania jego obciążenia. Mając sparowany z licznikiem inny miernik mocy wystarczy skorzystać z funkcji PowerMatch, aby to wskazywana przez niego wartość była ważniejsza niż dane z trenażera. Co prawda z poziomu licznika (ani aplikacji ELEMNT) nie mamy możliwości tworzenia treningów interwałowych, ani nie mamy dostępu do kalendarza treningowego, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zadanie to oddać platformom zewnętrznym. Użytkownicy platform TrainingPeaks, Today’s Plan i TrainerRoad mogą tworzyć treningi interwałowe (zarówno do jazdy na zewnątrz, jak i wewnątrz pomieszczeń), które później prezentowane są na ekranie licznika Wahoo ELEMNT Bolt, a w przypadku połączenia licznika z kompatybilnym trenażerem może on sterować jego pracą zgodnie ze zmieniającymi się obciążeniami podczas zaplanowanego treningu. Podobnie jest w przypadku aplikacji BestBikeSplit, która może być wykorzystana do sterowania pracą kompatybilnego trenażera do wirtualnego treningu na trasie zawodów zgodnie z założonym planem, czy realizacji planu wyścigowego.

Jedną z największych nowości w stosunku do poprzedniego licznika ELEMNT Bolt jest wyposażenie jego nowej wersji w wektorowe mapy topograficzne (wcześniej bliżej im było do map rastrowych), a więc posiadające nawigacyjne i wysokościowe. Dzięki temu zabiegowi możliwe jest tworzenie tras z poziomu licznika, wyznaczanie tras alternatywnych po zjechaniu z kursu, czy tworzenie profilów tras, ale do funkcji tych dojdziemy omawiając zdolności nawigacyjne licznika. Użytkownik wybiera mapy, które będą zapisane w pamięci licznika, a dzięki zwiększeniu pamięci licznika z 4 GB do 16 GB zmieścimy na nim mapy dla trzech kontynentów. Mapy pobieramy i usuwamy z poziomu aplikacji w telefonie, jednak tylko przy wykorzystaniu sieci WiFi (może być to WiFi z hotspota utworzonego za pomocą smartfona). Podkreślić należy, że w przeciwieństwie do konkurencji w przypadku firmy Wahoo mapy są darmowe. Dodanie kolorów pozwoliło na zwiększenie czytelności mapy w stosunku do poprzedniej wersji licznika, co pozwala na łatwiejsze zorientowanie w terenie. Użytkownik ma możliwość wyboru zorientowania mapy względem północy (zorientowanie mapy nieruchome), bądź kierunku ruchu (mapa obraca się, a kierunek ruchu pokrywa się z górną częścią licznika), ale wyboru tego może dokonać tylko w aplikacji na smartfonie. Na stronie mapy można także umieścić dwa dowolne pola danych. Niestety producent nie przewidział możliwości przesuwania mapy.

Jeśli chodzi o funkcje nawigacyjne, to w końcu podobnie jak w przypadku Roama mamy możliwość automatycznego tworzenia tras do punktu startu (get me started), punktu zaznaczonego na mapie (take me to) oraz zapisanej pozycji (saved locations). Trasy tworzone są w oparciu o typ roweru wybrany w ustawieniach trasy (szosowy, przełajowy, hybrydowy i górski), a jeśli dostępne są różne warianty trasy, to zaprezentowane zostaną co najwyżej trzy z nich. Dodatkowo w trakcie nawigowania dochodzą nam takie opcje jak powrót do punktu startu najkrótszą drogą (route to start), powrót do punktu startu tą samą drogą (retrace your route) oraz powrót na trasę (back on track). Pozostałe funkcje nawigacyjne wymagają połączenia z telefonem (aplikacją Wahoo Elemnt). Wówczas można tworzyć trasy do adresów i punktów POI, odtworzyć trasę z historii, odtworzyć trasę z pliku (fit, gpx i tcx), czy pobierać trasy z wskazówkami z aplikacji Wahoo ELEMNT oraz platform RideWithGPS, Strava, Komoot, MTB Project i Singletracks. Co ważne, połączenie z telefonem wymagane jest tylko do pobrania trasy do pamięci licznika, a w trakcie nawigowania połączenie nie jest wymagane. W momencie gdy licznik połączy się z siecią WiFi lub z telefonem za pomocą łączności Bluetooth to automatycznie pobrane zostaną trasy jakie utworzyliśmy w serwisach zewnętrznych. O zbliżających się zmianach kierunku informowani jesteśmy za pomocą diod, tekstu, strzałek i pozostałego dystansu nie tylko na ekranie mapy, ale także na innych stronach z danymi. W przypadku zboczenia z trasy licznik stara się nas prowadzić z powrotem na trasę możliwie blisko miejsca, w którym z niej zjechaliśmy, a trasa powrotu zaznaczona jest niebieskim kolorem. Do prędkości wyznaczania czy przeliczania tras nie można się przyczepić, jako że wszystko odbywa się błyskawicznie, a funkcje nawigacyjne w zupełności zaspokajają moje potrzeby.

Chcąc korzystać z integracji licznika z segmentami Stravy należy posiadać subskrypcję do jej płatnej wersji. Po połączeniu aplikacji ELEMNT z kontem Strava mamy na liczniku dostęp do segmentów, które oznaczyliśmy jako ulubione na Stravie. Przy każdym połączeniu z siecią bezprzewodową WiFi segmenty te będą synchronizowane z licznikiem. Podczas jazdy poinformowani zostaniemy o zbliżaniu się do segmentu i odliczany będzie dystans do jego rozpoczęcia. Jeżeli nas to nie interesuje to klikamy Dismiss i kontynuujemy, jak gdyby nigdy nic. W przeciwnym razie po przejechaniu wirtualnej kreski rozpoczyna się zabawa. Na stronie segmentu prezentowany jest jego profil oraz nasze położenie na nim, dystans do końca segmentu, czas lidera (lub nasz osobisty rekord), prognozowany czas zakończenia, oraz czas za/przed liderem w danym miejscu. Dodatkowo diody nad wyświetlaczem pokazują jaką część segmentu przejechaliśmy. Dzięki kliknięciu przycisku „VS” zmienia się wynik względem, którego się ścigamy z KOM na nasz osobisty rekord na danym segmencie. Pod koniec segmentu funkcja Final Push ma nas zmotywować do dodatkowego wysiłku. Działa to po prostu dokładnie tak, jak chciałbym żeby to działało, ale ma niestety jedną wielką wadę. Czasami trudno jest nie iść na całość przy takich powiadomieniach, więc wielce przydatna jest opcja wyłączenia śledzenia segmentów lub nieprzełączania automatycznie na stronę segmentu po jego rozpoczęciu (pomimo powiadomienia o rozpoczynającym się segmencie). Ustawień tych dokonamy jak łatwo się domyślić w aplikacji ELEMNT. Licznik bez problemu radzi sobie z segmentami, które się na siebie nakładają i na stronie segmentu można przełączać się pomiędzy aktualnymi segmentami. Podczas nawigowania po wyznaczonej trasie nie ma problemu ze śledzeniem segmentów. Segmenty mogą się na siebie nakładać, a my mamy możliwość przełączania się pomiędzy nimi. Warto zaznaczyć, że zdobycie KOMa na liczniku nie musi oznaczać zdobycie KOMa w rzeczywistości. Pomiędzy synchronizacjami licznika ze Stravą ktoś mógł zrobić lepszy czas niż my na przykład przed chwilą, a dane te nie są uaktualniane w czasie rzeczywistym. Dodatkowo za pomocą licznika Wahoo ELEMNT Bolt możemy monitorować Relative Effort, czyli wskaźnik wysiłku kardiowaskularnego opracowany przez Stravę.

Funkcja Live Track pozwala na śledzenie pozycji i danych z licznika poprzez łącze internetowe sparowanego telefonu. W aplikacji ELEMNT tworzymy stały link do śledzenia (bądź zdajemy się na tworzone każdorazowo dla rozpoczętej sesji), definiujemy grono odbiorców (na podstawie adresów mailowych, na naszej tablicy na Facebooku lub na Twitterze) oraz ewentualną datę wygaśnięcia sesji (do końca dnia, bądź widoczną na zawsze) i jeżeli funkcja jest aktywowana, a nasz licznik sparowany ze smartfonem z włączoną transmisją danych, to po rozpoczęciu jazdy odbiorcy zostaną poinformowani, że rozpoczęliśmy jazdę, którą można śledzić pod podanym linkiem. Oprócz pozycji transmitowane są także dane z czujników zewnętrznych podłączonych do licznika. Poza funkcją Live Track dostępna jest funkcja śledzenia grupowego. Dzięki niej na ekranie mapy na naszym liczniku zobaczymy innych użytkowników (z którymi jesteśmy „znajomymi”) znajdujących się w pobliżu i korzystających z funkcji Live Track na swoich licznikach firmy Wahoo.

Triathloniści posiadający jednocześnie zegarki Wahoo ELEMNT Rival podczas kolarskich etapów triathlonów i duathlonów na pewno docenią funkcję Multisport Handover. Dzięki niej licznik automatycznie połączy się z zegarkiem i na ekranie licznika prezentowane będą dodatkowo całkowity czas i całkowity dystans przebyty od startu, a w pamięci zegarka w pliku aktywności multisportowej zapisane zostaną dane z czujników zewnętrznych połączonych z licznikiem.

Powiadomienia z telefonu działają bez zarzutów. W przypadku gdy aktywujemy tą funkcję w aplikacji ELEMNT na wyświetlaczu licznika zostaniemy każdorazowo poinformowani o tym kto do nas dzwoni (z opcją odrzucenia połączenia) oraz zobaczymy nagłówki otrzymanych SMSów, e-maili i wiadomości z komunikatorów takich jak Messenger, WhatsApp, Signal, Telegram i Line. Licznik posiada funkcję „nie przeszkadzać” polegającą na tym, że jeśli po pojawieniu się powiadomienia nacisnę przycisk, któremu przypisano aktywację owej funkcji, to przez zadany okres czasu (ustawiony w aplikacji ELEMNT) żadne powiadomienia nie będą prezentowane. Na listę życzeń można by jeszcze wpisać możliwość wysyłania ustawionej wcześniej wiadomości (np. „Trening – nie przeszkadzać!”) w przypadku odrzucenia nadchodzącego połączenia.

Wspomniałem już o tym, że licznik wyposażono nie tylko w odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, ale także GLONASS, Galileo, geostacjonarnych satelitów systemu nawigacyjnego Beidou (obejmującym swoim zasięgiem obszar Azji) i satelitów systemu QZSS (obejmującym swoim zasięgiem obszar Azji i Pacyfiku), przy czym użytkownik nie ma możliwości dezaktywacji poszczególnych systemów nawigacyjnych (jak to jest w przypadku liczników firmy Garmin). Więcej obsługiwanych nawigacyjnych systemów satelitarnych to więcej satelitów i realna szansa na zwiększenie liczby linii pozycyjnych wykorzystywanych do określenia pozycji, a co się z tym wiąże wzrost jej dokładności. W umiarkowanych szerokościach geograficznych, a w takiej położona jest Polska, jest to tym bardziej wyraźne. Do pracy odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych nowego licznika Wahoo ELEMNT Bolt nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Po uruchomieniu licznika akwizycja satelitów jest błyskawiczna, a pozycja przez niego określana wystarczająco dokładna jak na potrzeby użytkownika cywilnego. Owszem, czasem się zdarzy, że w gęstym lesie podczas jazdy na zaplanowanej trasie zostaniemy poinformowani o zboczeniu z niej, ponieważ pozycja określona przez odbiornik znajduje się w odległości więcej niż 10 metrów od trasy, ale po 2-3 sekundach będzie informacja, że jesteśmy z powrotem na trasie. Takie „skoki” nie są niczym nadzwyczajnym. Pamiętajmy, że odbiorniki nawigacyjnych systemów satelitarnych to urządzenia radiowe, a wysokie budynki, formacje skalne, czy gęstwina leśna mogą skutecznie stawać na drodze pokonywanej przez fale radiowe pomiędzy satelitami, a odbiornikiem. Dokładność cywilnych odbiorników satelitarnych systemów nawigacyjnych to teoretycznie 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 95%), a praktycznie w Polsce około 6-7 metrów. Nie oczekujmy więc do urządzeń sportowych decymetrowej dokładności. Mając to na uwadze stwierdzam, że nowy Wahoo ELEMNT Bolt jest co najmniej tak samo dokładny, jak urządzenia konkurencji.

Nowy licznik Wahoo ELEMNT Bolt wyróżnia się brakiem problemów z łącznością. Zarówno połączenie ANT+, Bluetooth Smart, jak i WiFi są stabilne i ani razu przez okres testowy nie miałem z nimi najmniejszych problemów. Transfer danych z i do licznika jest błyskawiczny. Jeżeli w trakcie jazdy licznik był połączony przez Bluetooth Smart z telefonem, to już podczas treningu synchronizowana była część danych z aplikacją i po zakończeniu zapisu trwa to dosłownie sekundy zanim cały trening zostanie zrzucony. Przeglądając zapis treningu w aplikacji możemy go wyeksportować do zewnętrznych platform treningowych (połączonych z aplikacją), serwisu Relive, a także chmur wirtualnych. Jeśli z jakichkolwiek powodów (na przykład przeciążony serwer, choć ani razu nie spotkałem się z taką sytuacją) pliku nie udało nam się wyeksportować, to zawsze możemy go wysłać jako załącznik do wiadomości e-mail w postaci pliku fit. Po zakończeniu treningu licznik wyszukuje znane sieci WiFi i w przypadku ich odnalezienia synchronizuje zapisany trening. W przypadku gdy żadna ze znanych sieci nie zostanie odnaleziona bądź po zakończeniu synchronizacji łączność WiFi zostanie wyłączona, aby zmniejszyć zużycie baterii. Uaktualnienia oprogramowania licznika dokonamy tylko przez sieć WiFi, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby z poziomu telefonu utworzyć HotSpot WiFi i z jego pomocą uaktualnić oprogramowanie licznika.

Identycznie jak w przypadku poprzedniej wersji licznika producent deklaruje 15-godzinny czas pracy na jednym ładowaniu baterii. Jest to bardzo dobra wiadomość wziąwszy pod uwagę zastosowanie kolorowego wyświetlacza i posiadanie zaawansowanych funkcji nawigacyjnych. Jeżeli 15 godzin to dla Ciebie za mało, to być może dobrą wiadomością będzie, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby doładować licznik w trakcie trwania aktywności. W praktyce udało mi się potwierdzić deklaracje producenta. Korzystając ze wszystkich funkcji licznika, przy automatycznym podświetleniu i komunikując się z telefonem oraz czujnikami zewnętrznymi zużycie baterii wynosi około 6% na godzinę jazdy. W przypadku treningu stacjonarnego (tryb Indoor) ze sterowaniem obciążeniem roweru Wahoo KICKR Bike spada ono do około 4% na godzinę. Zmiana portu Micro USB na USB-C pozwoliła na zwiększenie natężenia prądu wykorzystywanego do ładowania baterii co znacznie zmniejszyło czas potrzebny na jej naładowania. W przypadku jej całkowitego wyczerpania naładowanie jej do 100% zajmie nieco ponad godzinę.

Niestety nie obyło się bez wzrostu ceny. Za nowy Wahoo ELEMNT Bolt trzeba zapłacić 1279 złotych (1679 w zestawie z czujnikami zewnętrznymi), podczas gdy w momencie debiutu jego pierwsza wersja kosztowała 1149 złotych, a teraz kupimy go za 999 złotych. Czy warto dopłacić 25% do nowego Bolta? Posiadacze Roamów raczej nie rzucą się do sklepów, ale niejednego posiadacza poprzedniego Bolta nowe funkcje mogą skłonić do wymiany licznika. Z kolei osoby rozważające zakup nowego licznika zdecydowanie powinny wziąć nowy Wahoo ELEMNT Bolt pod uwagę. Co prawda nie ma tylu funkcji co Garmin Edge 530, ale jest od niego tańszy, a w gruncie rzeczy większość z brakujących mu funkcji jest przerostem formy nad treścią. Tym co najbardziej przekonuje mnie do nowego licznika jest jednak ekosystem firmy Wahoo. Po prostu jak raz się go spróbuje, to nie sposób z niego zrezygnować. Mamy do czynienia z idealną współpracą pomiędzy nie tylko licznikiem i czujnikami zewnętrznymi (jak na przykład czujnik tętna, ale też niebawem miernik mocy), ale także z zegarkiem, trenażerem, wentylartorem i oprogramowaniem do treningu stacjonarnego, a wszystko to spina piękną klamrą w postaci aplikacja ELEMNT. Żadna inna firma nie oferuje takiej integracji i dopracowania całego ekosystemu. I choć czasem brakuje mi pewnych funkcji jak chociażby nieodżałowana ClimbPro w liczniku czy płatności zbliżeniowe w zegarku, to jednak jestem Wahooliganem i biorąc pod uwagę rozwój firmy, a także kierunek w jakim zmierza dochodzę do wniosku, że raczej szybko się to nie zmieni.

W sezonie 2021 z liczników Wahoo ELEMNT Bolt korzystać będą zawodniczki i zawodnicy zawodowych grup kolarskich BORA-HANSGROHE, Deceuninck-Quick Step, AG2R, Arkea Samsic, Alpecin-Fenix, Ale BTC Ljubljana, Rally, Team DSM, Cofidis, Trek Segafredo i Team Twenty24, a także gwiazdy światowego triathlonu takie jak Jan Frodeno, Lucy Charles, bracia Alistair i Johnny Brownlee, Heather Jackson oraz Sarah Crowley.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

4 komentarzy

  1. Avatar
    Drewniacki

    Osobiście liczyłem na dwie zmiany:
    1. Ustalanie do czego odnoszą się
    diody z poziomu licznika (bez
    wyciągania telefonu, odpalania
    aplikacji itd.)
    2. Włączanie / wyłączanie autopauzy
    z poziomu licznik.

    Jak przeczytałem, pierwsza nie
    miała. A druga?

    Pzodro!

  2. Avatar
    Dano

    Witam, zastanawia mnie jedna rzecz, otoz kiedy będzie dostępna aktualizacja języka polskiego bo tego chyba mi
    najbardziej brakuje ? wiesz cos może ten temat ? pozdrawiam

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *