Kask ABUS Gamechanger

Jeszcze kilka lat temu odsądzane od czci i wiary dzisiaj są najpopularniejszym typem kasków używanych w zawodowym peletonie. Trzeba jednak przyznać, że droga jaką przebyły była długa i kręta. Pierwsze aerodynamiczne kaski szosowe nie bez powodu były nazywane garnkami… w końcu wizualnie niewiele się od nich różniły. Ich zwolennicy i użytkownicy puszczali te uwagi mimo uszu mając w głowie potencjalne zyski czasowe wynikające z takiej konstrukcji. Jednak gdy zawodnik się przegrzeje to cały wypracowany zysk można stracić błyskawicznie. Konieczne było więc szukanie kompromisów. Na szczęście potencjał w tego typie kasków zauważyli niemal wszyscy producenci i rzucili się do pracy nad swoimi wersjami byle tylko nie zostać w tyle za konkurencją.

Fot. Grzegorz Radziwonowski

Mój pierwszy kontakt z firmą ABUS przypada na rok 2005, ale wcale nie był związany z rowerami. Blisko stuletnia historia firmy August Bremicker und Söhne kręci się głównie wokół zamków i kłódek. Dopiero stosunkowo niedawno jej działalność rozszerzona została na systemy alarmowe, kontroli dostępu i zabezpieczenia rowerowe oraz kaski. Oferta kasków rowerowych firmy ABUS stopniowo była cały czas rozszerzana i obecnie produkuje ona kaski dla wszystkich odmian kolarstwa. W kaskach firmy ABUS jeżdżą zawodniczki i zawodnicy drużyn zawodowych Movistar i Kross Racing Team. Pod koniec 2017 roku ABUS zaprezentował swój pierwszy model aerodynamicznego kasku szosowego – Gamechanger. Chwilę zajęło zanim został dostrzeżony, doceniony (zwycięzca nagrody German Design w 2019 roku), a w końcu przetestowany przeze mnie. Jednak co się odwlecze…

Już na etapie wyboru kasku ABUS Gamechanger można dostać lekkiego zwrotu głowy, ponieważ dostępnych jest 26 wersji kolorystycznych, a do tego dochodzą trzy rozmiary od S (dla osób o obwodzie głowy od 51 do 55 cm), M (od 52 do 58 cm) i L (od 59 do 62 cm). Jeśli już zdecydujemy się na wersję kolorystyczną i rozmiar to z góry odradzam zakup tego kasku przez Internet bez wcześniejszej przymiarki. Nie wynika to z wypaczonej rozmiarówki, a z technologii w jakiej wykonano paski. Technologia ta, nazwana przez producenta FlowStraps, odpowiada za aerodynamikę pasków i tłumienie ich drgań przy jednoczesnym komforcie dla skóry. W praktyce pozbyto się klamer umożliwiających regulację pasków pod uszami po prostu je zszywając w tym miejscu. Co więcej, miejsce zszycia pasków jest takie samo niezależnie od rozmiaru kasku. Dodatkowo są one na stałe przymocowane do skorupy kasku i jedyne miejsce w jakim można je regulować jest pod brodą. To wszystko powoduje, że nie każdemu może pasować miejsce zszycia pasków i najzwyczajniej w świecie uwierać w uszy. Jeśli jednak takie szczycie pasuje to rozwiązanie to jest wprost genialne. Jestem zdania, że należy pozbywać się wszelkich niepotrzebnych oporów w myśl zasady marginal gains, choć z drugiej strony wystarczy jechać z rozpiętą lub za dużą wiatrówką i wszystkie zyski na marne.

Skoro poruszyliśmy aerodynamikę to zatrzymajmy się przy niej. Projektując kask inżynierowie Abusa skupili się na minimalizacji powierzchni kontaktu kasku z wiatrem niezależnie od kąta pochylenia głowy czy kąta wiatru pozornego, a co nazwali mianem Multi Position Design. Dzięki takiemu podejściu mamy pewność, że przy opuszczeniu głowy lub mając wiatr z boku nie tracimy jego właściwości aerodynamicznych. Do tego dochodzi technologia AirPort, czyli otwór na okulary z prowadzeniem zauszników stworzony także z myślą o jak najmniejszym wpływie na wzrostu oporu, ponieważ w momencie gdy nie są używane okulary znajdują się bezpiecznie z tylu kasku w cieniu aerodynamicznym.

Wracając do dopasowania kasku i jego regulacji to na pewno ucieszy on panie, ponieważ zaprojektowano go także z myślą o kobietach noszących warkocze lub kucyki. W tylnej części kasku znajduje się wgłębienie na kucyki/warkocze. System Zoom Ace umożliwia prostą i wygodną regulację dzięki poręczonemu pokrętłu zapewniając idealne dopasowanie do głowy. Oprócz pokrętła użytkownik ma możliwość regulacji wysokości na jakiej ma się znaleźć cześć potyliczna kasku. Komfort użytkowania zapewniają szybkoschnące wkładki antybakteryjne wykonane z antyalergicznej pianki obszyte wygodnym materiałem, które oczywiście można wymieniać. Wszystko to powoduje, że kasku praktycznie nie czuć na głowie.

Nie zapominajmy jednak o podstawowej funkcji kasku, czyli ochronie głowy. Kask wykonano w technologii Multi Shell In Mold, czyli trwałe zgrzania i idealnie dopasowana skorupa zewnętrzna z wewnętrzną częścią wykonaną z pianki EPS. Producent postarał się także o dyskretne elementy odblaskowe w postaci napisu. Biorąc pod uwagę konstrukcję i przeznaczenie kasku to nie sposób zwrócić uwagi na jego stosunkowo niską masę, ponieważ kask waży 260, 270 i 290 gram odpowiednio w rozmiarach S, M i L.

Oczywistym jest, że poziom wentylacji kasku ABUS Gamechanger jest niższy niż przewiewnych kasków szosowych, jednak nie oznacza to jej niewydolność. Kask posiada 9 otworów wlotowych i 5 wylotowych, jednak to nie ilość ma znaczenie, a ich umiejscowienie i system Air Force Cooling Technology. System ten powoduje, że powietrze jest wyssane i rozprowadzane do kanałów przebiegających wokół głowy tym samym zapewniając idealną wymianę ciepła i chłodną głowę nawet podczas ostrej rywalizacji.

Fot. Grzegorz Radziwonowski

Kask ABUS Gamechanger w mojej ocenie (przypominam, że o gustach się nie dyskutuje) jest estetyczny, agresywny i minimalistyczny. W przeciwieństwie do innych kasków z tej kategorii nie jest wielki i nie odstaje od głowy. Bardzo mi się podoba w nim pomysł zastąpienia zatrzasków i rezygnacja z regulowanych pasków pod uszami choć nie każdemu może takie rozwiązanie pasować. Jednak dzięki niemu nic po bokach nie odstaje i zawsze jest równo co nie zawsze jest takie oczywiste. System wentylacyjny jest w mojej ocenie wystarczający i choć nie miałem okazji trenować w nim w najgorętszym okresie roku to porównując go z moim poprzednim kaskiem aerodynamicznym stwierdzam, że poziom wentylacji jest dla mnie wystarczający. No i jest on stosunkowo lekki. Wszystko to powoduje, że kask ten jest idealnym wyborem jeśli chodzi o aerodynamiczne kaski szosowe i nic nikomu się nie stanie jeśli zapuści się w nim poza szosę. Szczególnie biorąc pod uwagę jego uniwersalność i cenę, bo 679 złotych (w sklepie rowerowym rowertour.com)za tego typu kask to nie jest wygórowana cena.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Avatar
    Darr

    Mam używam, jedna uwaga ktorej
    brak w w/w teście- używanie w dni
    gdzie temp jest 24+ jest uciążliwe-
    mniejsza przewiewność skutkuje
    efektem wylania garu rosołu na
    głowe, a najczęściej pot ścieka na
    zamym czubku z przodu i dalej na
    okulary- brakuje jakiejś rynienki
    która by odprowadzała pot do tyłu.

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    @Darr kwestia bardzo indywidualna. W 2017 roku przejechałem najgorętszy w historii Cape Epic w aerodynamicznym kasku Evade o podobnym poziomie wentylacji i nie sprawiło mi to żadnego problemu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *