Garmin Edge 130 Plus

Kiedy pod koniec 2018 roku trafił do mnie licznik Edge 130 urzekła mnie jego prostota połączona z dokładnie tym co jest i może być potrzebne zaawansowanemu użytkownikowi, na dodatek w smukłym opakowaniu i przystępnej cenie. Minęły niecałe dwa lata i na rynku pojawiła się jego uaktualniona wersja. Nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził czy producentowi udało się pozbyć niektórych mankamentów licznika i dodając nowe funkcje nazbyt go nie skomplikowali. Garmin Edge 130 Plus został zaprezentowany światu w czerwcu 2020 roku razem z licznikiem Edge 1030 Plus. O ile dwa lata wcześniej nad sto trzydziestką nikt się zbytnio nie rozpływał w zachwytach to tym razem na jego następcę spore grono potencjalnych użytkowników patrzyło na niego ze sporymi oczekiwaniami. Przyznam szczerze, że wcale mnie to nie dziwi ponieważ na pewno jest to o wiele lepiej sprzedający się model niż topowy Edge.

W stosunku do poprzenika nie uległy zmianie rozmiar, masa ani wyświetlacz Edge 130 Plus. Wciąż jest najmniejszy i najlżejszy z tak zaawansowanych liczników kolarskich z nawigacją satelitarną. Mierzy on 41 mm szerokości, 63 mm wysokości i 16 mm grubości. Wyświetlacz mierzy 26 mm szerokości i 36 mm wysokości, a jego rozdzielczość to 203 x 230 pikseli. Jeśli chodzi o masę, to licznik waży raptem 33 gramy. Wspomniany wcześniej podświetlany monochromatyczny wyświetlacz posiada przekątną blisko 45 mm i nadal jest jedną z najmocniejszych stron licznika. Doskonale czytelny w każdych warunkach oświetleniowych, czy to w „pełnym słońcu”, czy dzięki podświetleniu w bezksiężycową noc. Wszystko to zasługa technologii MIP, czyli Memory in Pixel. W podstawowej wersji w zestawie z licznikiem otrzymamy dwa uchwyty na mostek lub kierownicę mocowane za pomocą gumek, oraz przewód do ładowania oraz podłączenia do komputera. W wersji „bundle” otrzymamy dodatkowo czujnik tętna na klatkę piersiową, a w wersji „MTB” uchwyt dedykowany kolarstwu górskiemu, czujnik prędkości, pilot Edge Remote i silikonowe etui.

Edge 130 Plus obsługiwany jest za pomocą 5 przycisków umieszczonych po bokach licznika. Na prawej stronie znajdują się przyciski do poruszania się w górę i w dół menu, na dole znacznik okrążeń, oraz rozpoczynania/zatrzymywania zapisu, a po lewej stronie przycisk służący do uruchamiania/usypiania/podświetlania licznika. Dodatkowo przytrzymanie przycisku do poruszania się w górę powoduje wywołanie menu, przycisku rozpoczynania zapisu służy do potwierdzania wyborów, a znacznika okrążeń do powrotu w menu. Rozmiar przycisków jest w mojej ocenie „w sam raz”. Ani za małe, ani za duże. Bez problemu można je obsługiwać w rękawiczkach zimowych. Przesiadka z wyższych modeli liczników, które obsługiwane są większą ilością przycisków bądź dotykowo wymaga kilku dni na przyzwyczajenie się do takiej obsługi. Uruchomiwszy licznik po raz pierwszy nie martwimy się konfigurowanie profili aktywności, ponieważ takowy jest tylko jeden. Po wprowadzeniu danych fizjologicznych, dodaniu czujników i sparowaniu z telefonem pozostaje konfiguracja stron z danymi (wykonywana z poziomu licznika). Chwilę to zajmuje, ale ze względu na mniejszą liczbę dostępnych pól idzie to o wiele szybciej niż w przypadku bardziej zaawansowanych liczników producenta.

Licznik Garmin Edge 130 Plus posiada moduły komunikacyjne Bluetooth Smart i ANT+. Ten pierwszy wykorzystywany jest nie tylko do komunikacji ze smartfonem, ale także razem z trybem ANT+ do komunikowania się z czujnikami zewnętrznymi. Ciekawostką jest fakt, że podczas konfiguracji licznik pobierze z aplikacji Garmin Connect Mobile dane o 20 ostatnich czujnikach sparowanych z poprzednim licznikiem. Edge 130 Plus pracuje z miernikami mocy, czujnikami tętna, prędkości, kadencji, oświetleniem, radarami, wyświetlaczami zewnętrznymi oraz posiada możliwość sterowania pracą kompatybilnych trenażerów (korzystając z trybu ANT+ FE-C). Bardzo ciekawą funkcją, którą w szczególności docenią triathloniści, jest możliwość prezentacji na liczniku danych z kompatybilnych zegarków multisportowych (jak na przykład Forerunner 935 i 945 oraz rodziny zegarków Fenix 5, 5 Plus i 6). Chodzi między innymi o dane takie jak całkowity dystans, czy całkowity czas aktywności multisportowej. Ponadto licznik wyposażony jest w czujnik temperatury, wysokościomierz barometryczny, oraz odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS i Galileo. Podobnie jak w przypadku licznika Edge 130 nie posiada modułu komunikacji bezprzewodowej WiFi. Po połączeniu z telefonem licznik może oprócz tak oczywistej rzeczy jak prezentowanie powiadomień z telefonu (nadchodzące połączenia i wiadomości tekstowe, ale nie z aplikacji takich jak na przykład Messenger, czy WhatsApp), wykorzystywać transmisję danych m. in. do komunikacji z aplikacją Garmin Connect Mobile, śledzenia przebiegu aktywności (wraz z danymi dotyczącymi trasy po jakiej nawigujemy), wyświetlania alertów pogodowych, pobierania pól Connect IQ, czy synchronizacji danych dotyczących segmentów platformy Strava.

Po uruchomieniu licznika widoczny jest ekran domowy, z poziomu którego możemy rozpocząć zapis aktywności. Nie znajdziemy tu różnych profilów, jak w przypadku innych liczników amerykańskiego producenta. Do dyspozycji użytkownika podczas trwania aktywności jest 5 stron z danymi, gdzie na każdej stronie może znajdować się od 1 do 8 pól z danymi oraz strony dedykowane szkicowi przebytej drogi i trasy, kompasowi, profilowi wysokości, segmentom i funkcji ClimbPro. Z racji na nienajwiększy wyświetlacz licznik ten może nie być najlepszym wyborem dla osób z wadami lub po prostu słabym wzrokiem. W moim przypadku 6 pól to optymalna ilość. Fabrycznie dostępnych jest raptem nieco ponad 50 różnych pól z danymi, podczas gdy w zaawansowanych modelach liczników mamy ich ponad 150. Jeśli te nieco ponad 50 to za mało, to użytkownik może posiłkować się polami danych Connect IQ. Osobom trenującymi z miernikiem mocy nadal może przeszkadzać fakt braku zaawansowanych pól, jak na przykład NP, IF, TSS (choć licznik określa i rejestruje te parametry) czy balans, ponieważ jedyne dostępne pola dotyczące mocy to moc średnia z ostatnich trzech sekund, moc średnia i moc średnia okrążenia, ale tak jak wspominałem można to obejść polami Connect IQ. Użytkownik ma możliwość definiowania wielkości pól danych. Przykładowo jeśli zdecydujemy się na prezentację czterech danych, to zamiast czterech jednakowych pól oddzielonych poziomymi liniami mogę mieć przykładowo dwa większe i dwa mniejsze pola oddzielone poziomymi liniami. Chcąc rozpocząć zapis aktywności z poziomu ekranu domowego naciskam przycisk start, wybieram rodzaj uprawianego kolarstwa (szosowe, „miejskie”, MTB lub szutrowe) i następnie licznik łączy się z czujnikami oraz następuje akwizycja sygnałów z satelitów satelitarnych. Dopiero powtórne naciśnięcie przycisku start rozpocznie zapis. Dla fanów kolarstwa górskiego być może przydatne będą nowe dane dedykowane tej dyscyplinie, czyli współczynniki grit i flow, oraz ilość skoków wraz z długością i wysokością każdego z nich. Współczynnik grit określa trudność pokonanej trasy na podstawie danych z odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych i wysokościomierza, a więc na podstawie pokonanego dystansu i sumarycznego wzniosu. Wyższa wartość oznacza większą trudność trasy. Współczynnik flow określa płynność z jaką pokonaliśmy daną trasę na podstawie danych z przyspieszeniomierza. Im mniejsze zmiany przyspieszeń, spowodowane na przykład gwałtownymi zrywami, czy hamowaniem, tym nasza jazda była płynniejsza, a współczynnik flow ma niższą wartość. Być może dla większości zjadaczy chleba są to zupełnie niepotrzebne dane, ale uwierzcie mi, że jest trochę osób, dla których dane o skokach będą szczególnie interesujące.

W przypadku licznika Garmin Edge 130 Plus nie mamy możliwości prezentacji map. W ich miejsce otrzymujemy graficzną prezentację zapisu przebytej drogi. Jeśli chodzi o funkcje nawigacyjne to ograniczeni jesteśmy do powrotu do startu po przejechanym śladzie albo po linii prostej, nawigowania do określonej pozycji po linii prostej, przejechanie po trasie wcześniej zarejestrowanej aktywności oraz prowadzenia po wcześniej stworzonej trasie. W tym ostatnim przypadku należy stworzyć trasę na platformie Garmin Connect i następnie przesłać ją do zegarka na przykład za pomocą telefonu i aplikacji Garmin Connect Mobile. W Garmin Connect Mobile istniej możliwość tworzenia tras na podstawie określonych przez nas kryteriów (jak na przykład dystans i typ roweru) z wykorzystaniem warstwy Garmin Trendline Popularity Routing, a więc wykorzystującej dane dotyczące popularności tras wśród innych użytkowników platformy. Jedną z największych zalet Edge 130 Plus obok funkcji ClimbPro jest możliwości bezprzewodowego pobierania tras bezpośrednio z platform Strava, Komoot i RideWithGPS. Można także ściągnąć trasę z Internetu, ale wówczas konieczne jest przekopiowania pliku do licznika po podłączeniu go do komputera. Po uruchomieniu nawigacji po trasie na ekranie przebytej drogi widoczny jest jej przebieg (plus opcjonalnie do dwóch pól danych), na ekranie wysokości profil trasy (plus opcjonalnie do dwóch pól danych) oraz w oparciu o funkcję ClimbPro dane dotyczące podjazdów. Podczas nawigacji po trasie licznik informował nas będzie o zbliżających się zmianach kierunku pod warunkiem, że zmiana ta będzie wystarczająco duża (jeśli trasa odbija w bok pod niewielkim kątem to zdarza się, że powiadomień nie ma). W przypadku zboczenia z trasy zostaniemy o tym fakcie poinformowani, ale licznik nie powie nam jak na nią wrócić. To już będzie nasze zadanie. Dzięki funkcji ClimbPro licznik wydzieli w zaplanowanej trasie każdy podjazd, który się do tego kwalifikuje, a my możemy oprócz przejrzenia listy podjazdów i dystansu do rozpoczęcia każdego z nich przeglądnąć ich charakterystykę (średnie i maksymalne nachylenie, długość, oraz różnicę wzniesień). Po rozpoczęciu podjazdu dostępny jest dodatkowy ekran danych, na którym prezentowana jest nasza pozycja na podjeździe, jego nachylenie, dystans i pozostały wznios do końca oraz w razie potrzeby do dwóch pól dowolnie konfigurowanych. Nachylenie wyrażone jest liczbowo oraz graficznie. Żeby podjazd został wyróżniony przez funkcję ClimbPro, to wynik przemnożenia jego długości w metrach i średniego nachylenia w % musi wynosić 3500 lub więcej, przy czym długość podjazdu nie może być mniejsza niż 500 metrów, a średnie nachylenie nie mniejsze niż 3%. Dla przykładu podjazd o długości 3000 metrów i 2% nie zostanie wyróżniony pomimo wyniku powyżej 3500, jednak nie jest spełnione kryterium nachylenia. Przy kilkunastokilometrowych podjazdach jest to naprawdę przydatna funkcja jeśli można dokładnie wiedzieć ile męczarni nam zostało. Czy brakowało mi map w liczniku? Szczerze mówiąc nie. Jeśli jestem w nowym terenie to albo zdaję się na wcześniej stworzone trasy, albo jadę na tzw. żywioł i jeśli się zgubię to prędzej skorzystam z telefonu niż na siłę będę się męczył próbując ustalić trasę powrotną z poziomu licznika.

Licznik Edge 130 Plus nadal nie posiada znanej z wyższych modeli liczników funkcji śledzenia grupowego czy możliwości wysyłania wiadomości pomiędzy użytkownikami, ale funkcja zdalnego śledzenia aktywności została rozbudowana o możliwość śledzenia trasy po której nawigujemy. Chcąc skorzystać z tej opcji należy zaznaczyć „course sharing” w menu „live track” licznika. Naszą aktywność mogą śledzić osoby ustawione w kontaktach w aplikacji Garmin Connect Mobile, a dane widoczne dla nich to wspomniana wcześniej trasa z naszą pozycją aktualizowaną co 30 sekund oraz dane dotyczące prędkości, wzniosu, tętna, mocy, kadencji i okrążeń. Dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi licznik posiada funkcji wykrywania wypadków, a także funkcję powiadamiania, tj. możliwość wysłania wiadomości alarmowej do osoby zdefiniowanej w aplikacji Garmin Connect Mobile (do jej poprawnego działania potrzebne jest połączenie z telefonem z uruchomioną transmisją danych). W przypadku wykrycia wypadku mamy kilkanaście sekund wysłana zostanie wiadomość o wypadku wraz z pozycją do osoby zdefiniowanej w aplikacji Garmin Connect Mobile.

Dla fanów ścigania się na segmentach Stravy ważnym będzie możliwość śledzenia ich platformy na żywo. Warunkiem do korzystania z tej funkcji jest posiadanie płatnego pakietu Analysis. Po połączeniu kont Garmin Connect i Strava podczas każdej synchronizacji licznika z aplikacją Garmin Connect Mobile pobrane zostaną ulubione segmenty Stravy (oznaczone gwiazdką), popularne segmenty w okolicy oraz segmenty na pobranych trasach z platformy Strava, a podczas jazdy zbliżając się do segmentu zostaniemy o tym fakcie poinformowani. Po rozpoczęciu segmentu na dedykowanym ekranie prezentowany jest nasz postęp na danym segmencie, oraz informacja jak nam idzie w stosunku do lidera segmentu (KOM/QOM), lub naszej życiówki na danym segmencie. Jeśli nakłada się na siebie więcej segmentów to mamy możliwość przełączania się miedzy nimi. W tej kwestii nie ma się do czego przyczepić.

Osoby skoncentrowane na maksymalizacji swojej formy kolarskiej na pewno docenią możliwość obsługi treningów strukturyzowanych tworzonych na platformie Garmin Connect lub w aplikacji Garmin Connect Mobile czy w końcu pobranych z platform zewnętrznych takich jak TrainingPeaks czy TrainerRoad. Jeśli dodamy do tego możliwość sterowania obciążeniem kompatybilnego trenażera w oparciu o taki trening to mamy narzędzia do poważnego treningu kolarskiego. Po wybraniu treningu strukturyzowanego widoczny jest zaplanowany przebieg mocy bądź tętna (w zależności na czym oparta jest intensywność treningu) i opis poszczególnych kroków (intensywność oraz czas trwania). Po rozpoczęciu takiego treningu widoczny jest ekran mu dedykowany, na którym na dole widoczny jest wykres zaplanowanego treningu (mocy lub tętna), na górze średnia wartość mocy lub tętna dla danego kroku i czas do jego zakończenia, po lewej stronie wskaźnik czy znajdujemy się w zadanej strefie, a po prawej stronie aktualna wartość mocy lub tętna i wartości graniczne dla planowanego zakresu. W przypadku gdybyśmy jakiś krok chcieli pominąć lub zakończyć go przed czasem to wystarczy nacisnąć przycisk LAP. Niestety zawartości tego ekranu nie można edytować, ale dane na nim zawarte są w zupełności wystarczające do realizacji zadania.

Po zakończeniu aktywności jej zapis błyskawicznie eksportowany jest do platformy Garmin Connect (dzięki połączeniu Bluetooth z telefonem i aplikacji Garmin Connect Mobile) skąd automatycznie może być przesyłany do innych platform jak na przykład TrainingPeaks czy Strava. Wziąwszy pod uwagę odbyte aktywności kolarskie określony zostanie nasz maksymalny pułap tlenowy oraz zalecany czas odpoczynku (poprawiony o wartości z innych urządzeń Garmin dzięki funkcji Physio TrueUp). Urządzenie posiada także opcję rejestrowania naszych rekordów, jak na przykład najlepszego czasu na 40 km, najdłuższej jazdy, czy największego sumarycznego wzniosu.

Według producenta zasilania powinno wystarczyć na 12 godzin pracy. Udało mi się zbliżyć do tego wyniku pod warunkiem nie korzystania z komunikacji czujnikami i telefonem oraz używania wyłącznie satelitów nawigacyjnych GPS. Jeśli włączymy komunikację Bluetooth z telefonem i korzystać będziemy z czujników to czas ten spada do około 10 godzin, a jeśli dodatkowo sygnały nawigacyjne pochodzić będą z satelitów GPS i GLONASS lub GPS i Galileo to musimy się liczyć ze spadkiem do około 8 godzin. Istnieje możliwość ładowania licznika podczas trwania aktywności i umiejscowienie portu micro USB powyżej punktu mocowania nawet w tym pomaga, ale wówczas wypada umieścić licznik na kierownicy, a nie na mostku. Można także wyłączyć ekran, ale nie wyłączać licznika co znacznie wydłuży czas pracy na baterii więc funkcja ta na pewno spodoba się niejednemu kolarzowi, który podczas jazdy na czas na liczby nie patrzy (ponieważ według nich sugerowanie się liczbami nie pozwala wspiąć się na wyżyny swoich możliwości).

Licznik Garmin Edge 130 Plus kosztuje 899 złotych z samymi uchwytami, 1119 złotych w zestawie z czujnikiem tętna lub 1199 złotych w wersji MTB. Czy to dużo? Wziąwszy pod uwagę, że za raptem 100 złotych więcej niż podstawowa wersja kupimy licznik Wahoo ELEMNT Bolt to dość dużo za licznik nie posiadający map. Jednak w przypadku Edge 130 Plus nie o mapy chodzi. W jego poprzedniej wersji brakowało mi wyłącznie możliwości importu tras Stravy. Edge 130 Plus oprócz tego otrzymał funkcję ClimbPro, możliwość sterowania obciążeniem kompatybilnych trenażerów i obsługę treningów strukturyzowanych. Dzięki temu wydaje się wręcz idealnym prostym, małym i lekkim licznikiem do ścigania się. Brak zbędnych funkcji i prostota to jego największe zalety. W końcu „less is more”.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Avatar
    Martin

    Cześć. Może jesteś w stanie pomóc mi w wyborze między Garminem 130 Plus a zegarkiem Forerunner 245 na rower? Co prawda ten drugi nie recenzjonowałeś ale możesz się wypowiedziec na podstawie innych modeli tej serii.

    Oba urządzenia na papierze mają praktycznie identyczny „feature set”. Na plus FR 245 jest oczywiście że mogę go używac również do biegania, pływania. Na plus Edge to większy ekran, więcej pól, Climb Pro, Strava Live Segments, i chyba tyle?

    W tej chwili mam zegarek Garmin Venu SQ który sprawdza mi się dobrze na co dzień, do biegania ale na rower kompletnie się nie nadaje. Zamontowany w uchwycie ekran gaśnie i trzeba go wybudzać przez touch screen co w rękawiczkach bez takich funkcji jest uciążliwe. Poza tym trzy pola informacyjne to jednak mało.

    Jestem też ciekaw opinii na temat mapowania. O ile rozumiem nawigacja działa w obu urządzeniach identycznie, z tą różnicą że w Edge mamy dodatkowe 2 pola informacyjne. Czy jeździłeś z którymś Forerunnerem w trybie nawigacji?

    Zależy mi głównie na tym żeby móc wykonywać treningi, widzieć trochę danych aktualnych (mam licznik kadencji, prędkości, HR) oraz okazjonalnie gdzieś trafić nawigacją.

    Z góry dziękuję

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *