Garmin Instinct

Czy wiecie, że zegarki serii G-Shock japońskiej firmy Casio od lat są jednymi z najczęściej kupowanych zegarków sportowych? Na pewno fakt ten nie uszedł uwadze analityków Garmina podczas projektowania swojego sportowego zegarka „dla mas”. Nie oszukujmy się, Fenixy sa piękne i mają setki funkcji, ale są także piekielnie drogie. Dla większości potencjalnych klientów za drogie. Co więcej, wyniki sprzedaży napędzane są nie przez topowe modele, a przez jednostki z dolnych warstw piramidy. Granica bólu jeśli chodzi o cenę inteligentnego sportowego zegarka oscyluje w okolicy 1000 złotych. Chcąc zwiększać swoją sprzedaż Garmin potrzebował zegarka, który będzie tani, dobry, a najlepiej, żeby przy tym wszystkim posiadał atrakcyjny wygląd. Nie dziwi mnie w takim razie wizualne nawiązanie do kultowego G-Shocka. Czy Garmin Instinct jest zegarkiem mogącym porwać tłumy?

O serii zegarków Garmin Fenix wspomniałem nie bez powodu, ponieważ Instinct jest jej bezpośrednim spadkobiercą, a więc posiada funkcje outdoorowe, sportowe i inteligentne. Mamy więc zegarek, który powinien być w stanie spełnić oczekiwania szerokiego grona użytkowników, niezależnie od ich poziomu aktywności fizycznej, uprawianych sportów, czy sposobu spędzania wolnego czasu. A wszystko to w „opakowaniu” łudząco przypominającym G-Shocki. Co prawda nie każdemu muszą podobać się tego typu zegarki, a już na pewno nie będą pasować do każdego ubioru, jednak z pewnością spodobają się osobom aktywnym fizycznie i mogącym pozwolić sobie na co dzień na nieco bardziej luźne ubranie.

Koperta zegarka Garmin Instinct ma średnicę 45 milimetrów, a więc jest nieco mniejszy niż zegarki Fenix 5/5+/6, których koperta ma średnicę 47 milimetrów. Jeśli chodzi o jego wysokość, to przy 15,3 mm niemal nie różni się od Fenixów 5/5+/6. Pomimo bardzo muskularnej budowy jego masa wynosi 52 gramy, a więc raptem 10 gramów więcej niż najlżejszy Garmin jakiego posiadałem (Forerunner 735XT), oraz blisko połowę Fenixa 5X. Zarówno rozmiarem, jak i masą najbliżej mu do zegarków Forerunner 935 i 945. Od wszystkich innych zegarków Garmina różni się kolorystyką. Instinct dostępny jest w sześciu kolorach – grafitowym, szaroniebieskim, jasnoszarym, ognistoczerwonym, ciemnożółtym i stalowoniebieskim, a więc niespotykana do tej pory różnorodność. Koperta i obudowa zegarka wykonane są z tworzywa sztucznego wzmocnionego włóknem szklanym, a szkło jest mineralne. Według deklaracji producenta Instinct spełnia normy standardu militarnego MIL-STD-810G, choć nie do końca chce mi się wierzyć, aby Garmin testował go zgodnie z wszystkimi trzydziestoma procedurami (np. pod kątem wytrzymałości w kwaśnej atmosferze, niskim ciśnieniu, czy odporności podczas transportu kolejowego). W teorii zegarek powinien być odporny na ekstremalne temperatury i wstrząsy i pomimo iż nie udało mi się tego sprawdzić, to pozostaje mieć nadzieję, że chociaż to sprawdził producent. Poziom wodoszczelności zegarka wynosi 100 metrów, a więc bez obaw możemy z nim nie tylko pływać, ale też nurkować bez butli z tlenem i akwalungu. Silikonowe paski mają szerokość 22 mm i są wyposażone w technologię QuickFit. Z tyłu zegarka znajdziemy trzydiodowy czujnik tętna Elevate znany między innymi z zegarków serii Fenix 5 i 5+, oraz identyczny port ładowania baterii.

Jeśli chodzi o wyświetlacz, to po pierwsze jest on monochromatyczny, a po drugie podzielony jest na dwie części. Rozdzielczość większej części wyświetlacza to 128 x 128 pikseli, a jej średnica to 23 mm. Transfleksyjny wyświetlacz jest doskonale czytelny w każdych warunkach oświetleniowych, czy to w „pełnym słońcu”, czy dzięki podświetleniu w bezksiężycową noc. Wszystko to zasługa technologii MIP, czyli Memory in Pixel. Zegarek obsługiwany jest pięcioma przyciskami rozmieszczonymi po prawej i lewej stronie koperty. Prawy górny przycisk służy do otwarcia menu sportów, zatwierdzania wyborów, oraz rozpoczynania i zatrzymywania aktywności. Prawy dolny przycisk służy do cofania wyborów, oraz kończenia „okrążeń”/odcinków. Lewy górny przycisk uruchamia podświetlenie, a po przytrzymaniu otwiera menu szybkiego dostępu. Środkowy i dolny przycisk po lewej stronie służą do poruszania się w górę i w dół, zarówno pomiędzy poszczególnymi stronami, widżetami, a także w menu. Po przytrzymaniu środkowego przycisku mamy dostęp do menu. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość przypisania poszczególnym przyciskom, czy ich kombinacjom określonych funkcji, co pozostawiono w gestii użytkownika. W ten sposób zyskujemy szybki dostęp do najczęściej używanych funkcji. Dzięki temu obsługa zegarka jest prosta i intuicyjna, choć osoby „przesiadające się” ze starszych zegarków Garmina zapewne przez kilka pierwszych dni będą czuć się nieswojo, ale przyzwyczajenie się do nowego menu powinno zająć raptem kilka dni.

Co prawda Instinct nie wspiera Connect IQ, a więc nie mamy co liczyć na wymyślne tarcze zegarka. Nie oznacza to jednak, że przywiązani jesteśmy sztywno do jednego wyglądu tarczy niczym w klasycznym zegarku. Użytkownik ma do wyboru jedną z dwunastu dostępnych tarcz (zarówno cyfrowych, jak i analogowych), a na dodatek w ich ramach może zmieniać prezentowane dane. Daje to kilkadziesiąt możliwych kombinacji, a więc istnieje spora szansa, że każdy znajdzie jakiś interesujący układ prezentowanych danych.

Po sparowaniu i połączeniu zegarka z kompatybilnym smartfonem otwiera się przed nami cała gama jego „inteligentnych” funkcji. Chodzi tu między innymi o prezentację powiadomień z programów autoryzowanych w centrum powiadomień (wraz z pełną obsługą emotikonek), synchronizację z kalendarzem, prezentowanie prognozy pogody, zdalne monitorowanie aktywności (LiveTrack), synchronizację danych pomiędzy zegarkiem i platformą Garmin Connect, szukanie telefonu, sterowanie odtwarzaczem muzycznym smartfona, oraz odbieranie/odrzucanie połączeń. Użytkownicy telefonów z systemem operacyjnym Android mają dodatkowo możliwość odpowiadania na powiadomienia prostymi zaprogramowanymi wiadomościami.

Do komunikacji pomiędzy kompatybilnym telefonem i zegarkiem wykorzystywany jest tryb Bluetooth Smart działający niezależnie od trybu ANT+, przez co możliwa jest jednoczesna komunikacja z telefonem, jak i czujnikami zewnętrznymi. Zegarek Garmin Instinct komunikuje się z czujnikami zewnętrznymi zarówno w trybie ANT+, jak i Bluetooth Smart. W trybie ANT+ zegarek łączy się z czujnikami tętna, prędkości, kadencji, footpodami, kamerami VIRB, czujnikami temperatury Tempe, modułami komunikacyjnymi InReach, oraz dalmierzem Xero. W trybie Bluetooth Smart ograniczeni jesteśmy do czujników tętna, prędkości, kadencji, oraz footpodów. W porównaniu z zegarkami Fenix, czy Forerunner 935 i 945 brakuje wśród tych czujników przede wszystkim mierników mocy, ale także radarów i świateł. O ile brak wsparcia dla radarów i świateł jestem w stanie zrozumieć, to już brak możliwości współpracy z kolarskimi miernikami mocy jest w mojej ocenie zaskoczeniem. Zresztą nie jedynym. Widać ktoś w Garminie twierdzi, że osoby korzystające z mierników mocy posiadają liczniki, bądź zegarki dedykowane triathlonistom. Zegarek nie posiada modułu komunikacyjnego WiFi, co jest jak najbardziej zrozumiałe ze względu chociażby na brak wbudowanego odtwarzacza muzycznego, czy obsługi map topograficznych.

Monitor aktywności pozwala na liczenie ilości kroków, schodów/pięter, spalonych kalorii, jakości i długości snu (także z podziałem na fazy, ale już nie rozpoznaje drzemek), a także 24-godzinne monitorowanie tętna i określanie tętna spoczynkowego. Tętno mierzone jest co 1 sekundę, co w teorii wpływa na dokładniejsze odwzorowanie przebiegu tętna w rytmie dobowym. Na zegarku możemy te dane analizować w ujęciu dobowym i tygodniowym, a na platformie Garmin Connect także w ujęciu miesięcznym. Funkcja Move IQ pozwala na automatyczne rozpoznawanie aktywności, których nie monitorujemy w trybach sportowych. Chodzi tutaj na przykład o spacer, dojazdy do pracy, czy rekreacyjną jazdę na rowerze. Na podstawie danych z przyspieszeniomierza określony zostanie przebyty dystans i czas trwania owej aktywności. Niestety metoda ta nie jest najdokładniejszym sposobem obliczania przebytego dystansu i czasu, więc podczas treningów lepiej używać trybów sportowych. W stosunku do droższych zegarków Garmina Instinct NIE OKREŚLI poziomu stresu (na podstawie zmienności rytmu zatokowego), poziomu natleniania krwi (nie posiada pulsoksymetru), ani zapasu energii w organizmie na podstawie zmienności rytmu zatokowego, czasu i jakości snu, poziomu stresu, obciążenia treningowego i aktywności (funkcja Body Battery), czyli tak de facto rzeczy, bez których można się obejść.

Garmin Instinct to także zegarek sportowy, a więc z jego pomocą możemy śledzić większość aktywności sportowych, jakie mogą nam przyjść do głowy. Wybierać możemy w aktywnościach pływackich (w wodach otwartych i na basenie), biegowych (na zewnątrz, na bieżni mechanicznej, w hali lekkoatletycznej i w górach), kolarstwa (szosowego, górskiego, na trenażerze), przez wycieczki piesze, wspinaczkę, wioślarstwo (także na stojąco, oraz na ergometrze wioślarskim), kajakarstwo, narciarstwo (zjazdowe, oraz biegowe), snowboard, yogę, ćwiczenia siłowe i przeróżne ćwiczenia „cardio”, sporty motorowodne, aktywności „taktyczne”, oraz skoki spadochronowe. Instinct NIE JEST jednak zegarkiem multisportowym, a więc użytkownik NIE ma możliwości korzystania z trybów triathlonowych, duathlonowych, swimrunowych, czy łączenia dyscyplin sportowych. Mogłoby się wydawać, że wybieranie spośród takiej ilości dyscyplin będzie czasochłonne, ale programiści Garmina bardzo sprytnie to rozwiązali. Użytkownik wybiera swoje ulubione sporty, z których korzysta najczęściej, a w przypadku chęci skorzystania z zegarka w innym trybie po prostu dodaje go do listy ulubionych i tak zyskuje do niego szybki dostęp. W ten sposób nie zagracamy menu wyboru sportów, a jednocześnie mamy do dyspozycji zegarek, za pomocą którego możemy monitorować bardzo szerokie spektrum dyscyplin. Po wybraniu sportu (domyślnie zaczynać będziemy od typu, z którego ostatnio korzystaliśmy) i jego zatwierdzeniu rozpoczyna się proces łączenia z czujnikami zewnętrznymi i ewentualnej akwizycji sygnałów z satelitów nawigacyjnych.

Strony prezentujące dane podczas aktywności można dowolnie konfigurować dla poszczególnych typów aktywności. Na jednej stronie może być prezentowanych jednocześnie od jednego do pięciu pól z danymi. Dane mogą być prezentowane numerycznie bądź graficznie. Do tego dochodzą strony specjalne, takie jak widok przebytej trasy, kompas, profil wysokości, partner wirtualny, czy kontrola muzyki na smartfonie.

W trybie pływania w wodach otwartych sygnały z nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS (i ewentualnie GLONASS, lub Galileo – od użytkownika zależy, czy w procesie określania pozycji brane będą pod uwagę sygnały z rosyjskiego, lub europejskiego odpowiednika amerykańskiego systemu GPS; w ten sposób można zwiększyć ilość widocznych satelitów, a co się z tym wiąże ilość linii pozycyjnych, co w konsekwencji może skutkować zwiększeniem dokładności określonej pozycji) wspomagane są danymi z wbudowanego przyspieszeniomierza. Ze względu na częstotliwość komunikacyjną satelitów nawigacyjnych, ich sygnał nie jest odbierany pod wodą (tłumienie fal radiowych), z tego też powodu przy każdym zanurzeniu ręki zegarek gubi sygnał i po wyjściu na powierzchnię będzie starał się go ponownie znaleźć. W związku z tym nie należy się spodziewać zbyt dużej dokładności tak dokonanego pomiaru odległości. Inżynierowie firmy Garmin od lat pracują nad doskonaleniem algorytmów estymacji pomiaru odległości w trybie pływania w wodach otwartych, jednakże pomimo znacznej poprawy nadal jest to estymacja. Dokładność pomiaru odległości w tym trybie pracy to około 10% przebytego dystansu. Garmin Instinct NIE UMOŻLIWIA optycznego pomiaru tętna podczas aktywności pływackich, oraz transferu do pamięci zegarka danych zarejestrowanych podczas pływania przez czujniki HRM-Tri i HRM-Swim.

W trybie pływania basenowego zegarek wykorzystuje tylko wbudowany przyspieszeniomierz (nawet w przypadku pływania w basenach zewnętrznych) do pomiaru odległości. Przed pierwszym treningiem basenowym (albo po zmianie basenu na dłuższy/krótszy) należy zdefiniować długość basenu w jakim przyszło nam pływać, a do dyspozycji oprócz standardowych wymiarów 25/33.3/50 metrów/jardów do wyboru mamy dowolną długość od 14 do 150 metrów (ukłon w stronę użytkowników basenów hotelowych). Dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi zegarek będzie liczył ilość przepłyniętych długości basenów (oraz dystans, będący iloczynem długości basenu i ilości przepłyniętych długości), liczbę cykli ruchów rękoma, współczynnik SWOLF (suma czasu przepłynięcia długości basenu w sekundach i liczby cykli ruchów rękoma podczas tej długości, im niższy wynik, tym pływamy bardziej efektywnie), oraz rozpozna styl pływacki. Oczywistym jest, że w przypadku, gdy wykonujemy ćwiczenia techniczne, lub pracujemy samymi nogami niemożliwy jest poprawny pomiar dystansu, ale tutaj z pomocą przychodzi nam funkcja „ćwiczeń technicznych” (drill log), po uruchomieniu której zliczany jest czas, natomiast po jej zakończeniu użytkownik definiuje przepłynięty dystans. Wielce przydatne są także pola danych „czas odpoczynku” (rest time) i „start co” (repeat on). Rozpoczynając pływanie odcinka startujemy pomiar czasu poprzez naciśnięcie przycisku LAP. Po zakończeniu pływania danego odcinka przyciśnięcie LAP uruchamia tryb odpoczynku, a na ekranie prezentowany jest czas odpoczynku (od ostatniego naciśnięcia LAP), oraz czas kiedy powinniśmy zacząć pływać kolejny odcinek (czas od poprzedniego naciśnięcia LAP). W zegarku Garmin Instinct nie zabrakło możliwości obsługi programowanych treningów pływackich. W wielkim skrócie zamiast zapisywać trening jaki mamy odbyć i lansować się kartką na słupku lub bidonie, to możemy zaprogramować go w serwisie Garmin Connect, następnie wysłać do zegarka, a on poprowadzi nas przez trening informując przed rozpoczęciem poszczególnych zadań o ich długości i innych wytycznych. Po więcej szczegółów odsyłam do wpisu dedykowanego wyłącznie tej funkcji. Niestety nadal nie ma możliwości przesyłania do zegarka treningów pływackich z platformy TrainingPeaks. Podobnie, jak w przypadku pozostałych zegarków sportowych firmy Garmin, nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do dokładności pomiarów czasu, odległości i rozpoznawania stylów pływackich na basenie. Według mnie jest to prostu idealne dopracowanie trybu pływania basenowego, a jeżeli jakiekolwiek błędne pomiary się zdarzają, to zazwyczaj z mojej winy. W takiej sytuacji plik z zapisem aktywności basenowej można edytować na platformie Swimming Watch Tools. Kiedyś się w to bawiłem, ale teraz szkoda mi na to czasu.

Aktywności kolarskie w Instinctcie dzielą się na te realizowane w terenie, na trenażerze/torze, oraz kolarstwo górskiego. O ile podział na aktywności na zewnątrz i wewnątrz pomieszczeń jest oczywisty, to jaki jest sens wyodrębnienia kolarstwa górskiego? Przede wszystkim ponieważ możemy w nim włączyć opcję Auto Climb, czy prędkości i dystansu w trzech wymiarach (uwzględniając przemieszczenie pionowe), choć również w przypadku „zwykłego” kolarstwa możemy to zrobić. Po prostu część osób może w zależności od uprawianej dyscypliny kolarskiej mieć inne preferencje dotyczące prezentowanych danych i w kolarstwie górskim od średniej prędkości może być dla niej ważniejszy sumaryczny wznios. Poprawna praca optycznego czujnika tętna wymaga posiadania zegarka na nadgarstku, co znacznie utrudnia możliwość bieżącego monitorowania parametrów rejestrowanych przez zegarek. Zawsze możemy jednak skorzystać z uchwytu pozwalającego na zapięcie zegarka wokół kierownicy i używać go jak licznika, ale wówczas odpada możliwość optycznego pomiaru tętna (w takim przypadku możemy skorzystać klasycznego czujnika z opaską na klatce piersiowej), lub jeśli zdecydujemy się pozostawić zegarek na nadgarstku skorzystać z funkcji, która pozwala na transmitowanie optycznie mierzonego tętna do innego urządzenia. Podczas aktywności kolarskich zegarek wykorzystuje standard ANT+ i Bluetooth Smart do komunikacji z zewnętrznymi czujnikami, takimi jak czujnik kadencji, prędkości i tętna. W standardzie ANT+ dodatkowo możemy korzystać z czujników temperatury i sterować pracą kamery Garmin VIRB. Tym, czego mi najbardziej brakuje w przypadku monitorowania aktywności kolarskich za pomocą zegarka Garmin Instinct jest obsługa kolarskich mierników mocy, funkcji ClimbPro, a także współpracy z platformą Strava do monitorowania segmentów, oraz transferu tras ze Stravy do zegarka. Po zakończeniu aktywności podczas którego korzystaliśmy z nawigacji satelitarnej i czujnika tętna zostaniemy poinformowani o ewentualnych nowych rekordach (czas na dystansie 40 km; najdłuższa jazda; największy sumaryczny wznios w pionie), oraz zaprezentowane zostanie podsumowanie aktywności. Zegarek Garmin Instinct posiada funkcję Physio TrueUp, dzięki której niektóre dane dotyczące aktywności rejestrowanych za pomocą innych urządzeń firmy zostaną pobrane z platformy Garmin Connect do zegarka celem uaktualnienia sumarycznej ilości aktywnych minut i spalonych kalorii. Osoby, które wcześniej korzystały z nowszych zegarków sportowych Garmina zapewne zdziwią się, że nie wspominam nic o maksymalnym pułapie tlenowym, efekcie treningu, zalecanym czasie odpoczynku, czy obciążeniu treningowym. Nie wspominam, ponieważ Instinct nie analizuje takich rzeczy. W opinii Garmina od tego są zaawansowane zegarki sportowe, a w mojej ocenie przydatność tych danych z treningowego punktu widzenia jest znikoma.

Zegarek Garmin Instinct posiada czterech rodzaje treningów biegowych – bieganie na zewnątrz, bieganie na bieżni mechanicznej, bieganie w hali lekkoatletycznej, oraz biegi górskie/terenowe. Z zegarkiem możemy sparować czujnik kadencji, choć jego funkcję może przejąć przyspieszeniomierz wbudowany w zegarku. W przypadku wyboru trybu biegania w pomieszczeniach zamkniętych (tj. na bieżni mechanicznej, lub w hali lekkoatletycznej) sygnał GPS/GLONASS/Galileo nie będzie używany, a pomiar dystansu i tempa realizowany będzie za pomocą wbudowanego przyspieszeniomierza, lub czujnika kadencji (footpoda). Poprawnie skalibrowany czujnik kadencji zapewni bardzo dokładny pomiar tempa i dystansu (przez pojęcie poprawnie skalibrowany mam na myśli kalibrację na odcinku o dokładnie znanym dystansie – na przykład na bieżni lekkoatletycznej). W oparciu o zrealizowane treningi biegowe na zewnątrz automatycznie określony zostanie współczynnik kalibracji tempa dla przyspieszeniomierza (na podstawie porównania z satelitarnymi pomiarami dystansu). Niestety funkcja ta jest niedokładna, a w przypadku biegów ze zmiennym tempem praktycznie bezużyteczna, więc jeżeli chcemy biegać w pomieszczeniu i dokładnie kontrolować tempo i przebiegnięty dystans, to wypada zaopatrzyć się w czujnik kadencji. Czujniki kadencji i czujniki tętna mogą się komunikować z zegarkiem zarówno w standardzie ANT+, jak i Bluetooth Smart, Tryb biegów górskich, podobnie jak kolarstwo górskie ma na celu umożliwienie użytkownikowi skonfigurowania dedykowanej aktywności, w której mogą być pomocne takie funkcje, jak AutoClimb (w momencie gdy średnie nachylenie przekroczy 2% automatycznie zostanie wyświetlony ustawiony przez nas zestaw danych związanych z wspinaczką, czyli nachylenie chwilowe/średnie, prędkość w pionie, wznios sumaryczny, itp.), prędkość trójwymiarowa, czy dystans trójwymiarowy. Użytkownik ma także możliwość udostepnienia opcji śledzenia na żywo przebiegu sesji biegowej (Live Track). Biegając z footpodem użytkownik ma możliwość wyboru, czy źródłem tempa ma być ów czujnik kadencji, czy ma one być określane na podstawie pomiarów odbiornika nawigacji satelitarnej. Satelitarne źródło tempa pomimo obowiązkowego 5-sekundowego zaokrąglenia jest mniej dokładne i wrażliwe na zmiany. Nie zapominajmy także o znanych z wcześniejszych wersji zegarków biegowych Garmina funkcjach, jak metronom, strefy tętna, ściganie się z wirtualnym partnerem, lub z przeszłą aktywnością, czy treningi interwałowe. Brakuje natomiast znanego z wcześniejszych zegarków biegowych i multisportowych firmy określenia naszych potencjalnych czasów, jakie jesteśmy w stanie uzyskać na dystansie 5 i 10 km, półmaratonu i maratonu, ale jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że funkcja ta wymaga oszacowania wartości maksymalnego pułapu tlenowego, czego zegarek nie robi.

Optyczny czujnik tętna Garmin Elevate miałem okazję testować już kilkukrotnie i moja ocena jego pracy się nie zmieniła. Największym wrogiem optycznych czujników tętna jest światło, a to może dość łatwo dostać się do czujnika jeśli pracują nadgarstki i szczególnie często obserwowałem błędne odczyty podczas treningów na ergometrze wioślarskim, czy pływackiego treningu oporowego „na sucho”. Nie bez znaczenia jest także kolor skory, jej owłosienie, czy w końcu ilość tkanki tłuszczowej. Moim zdaniem posiadanie klasycznego czujnika tętna na klatkę piersiową jest obowiązkowe, jeśli zależy nam na dokładnym monitorowaniu i zapisie tętna podczas treningów. Do użytku codziennego i okazjonalnych aktywności fizycznych jest to zbędne i wówczas wystarczy wbudowany optyczny czujnik tętna. Albo w przypadku, gdy klasycznego czujnika zapomnimy, lub odmówi posłuszeństwa. Wówczas lepszy rydz, niż nic.

Przejdźmy do dokładności odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS i Galileo. Przypomnę, że dokładność systemu GPS dla cywilnych użytkowników niekomercyjnych wynosi 22,5 metra z prawdopodobieństwem 95% (bez zastosowania jakichkolwiek poprawek różnicowych, bądź jonosferycznych). To znaczy, że pozycja określana za pomocą cywilnego urządzenia GPS znajduje się wewnątrz okręgu o promieniu 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 95%), którego środek znajduje się w pozycji rzeczywistej. Tyle teoria. W praktyce na naszym obszarze geograficznym (Polska / Europa Środkowa) firmy monitorujące dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych oceniają tą dokładność na około 7 metrów. Dodatkowo wpływ na dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych mają m. in. aktywność słoneczna, oraz awarie i prace naprawcze satelitów. Biorąc pod uwagę powyższe, logicznym jest, że wymaganie od zegarków sportowych idealnej dokładności jest niemożliwe. Zdarzają się jednak przypadki, że jedne urządzenia są bardziej dokładne od innych. Na to ma wpływ zastosowany odbiornik (zarówno jego czułość, jak i umiejscowienie w zegarku), a także układ równań (potocznie nazywany algorytmem) wykorzystywany do obliczenia współrzędnych pozycji. Skorzystanie z dodatkowych satelitów systemu GLONASS, lub Galileo pozwala zwiększyć ilość dostępnych linii pozycyjnych, co z kolei może podnieść dokładność określania pozycji, w szczególności w umiarkowanych szerokościach geograficznych. Jedynym ograniczeniem tutaj jest możliwość jednoczesnego korzystania z maksymalnie dwóch nawigacyjnych systemów satelitarnych, z czego jeden musi być systemem GPS, a więc GPS i Galileo, lub GPS i GLONASS. Sygnały z satelitów nawigacyjnych to nic innego jak fale radiowe, które mogą być i są tłumione, w szczególności pod gęstą pokrywą leśną, w wysokiej zabudowie, wąwozach, czy dolinach, a także ulegają zakłóceniom. Biorąc to pod uwagę nie należy wymagać od zegarków sportowych 100% dokładności przez cały czas. Czasami zdarzają im się gorsze dni, chociażby przy dużej aktywności słonecznej, więc nie należy ich skreślać po jednorazowych wpadkach. Patrząc całościowo na okres, w którym korzystałem z Instincta nie zaobserwowałem problemów z dokładnością nawigacyjnych systemów satelitarnych. W szczególności korzystając jednocześnie z systemów GPS i GLONASS.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną Instincta są jego funkcje nawigacyjne. Owszem, do pełni szczęścia brakuje map topograficznych, ale na to nie ma co liczyć w zegarku za 1000 złotych. Użytkownik ma możliwość tworzenia tras z poziomu zegarka do określonego punktu (podając jego szerokość i długość geograficzną, albo współrzędnych UTM), zapisanej pozycji, oraz możliwość nawigacji po trasie odbytego treningu, czy wcześniej stworzonej trasie, a także trasy powrotne (najbliższą drogą do startu, czy powrót tą samą drogą). Niemal pełen wachlarz. Do pełni szczęścia brakuje wyboru kryteriów tworzenia tras z poziomu zegarka (na przykład minimalizacji czasu, dystansu, lub całkowitego wzniosu, z pominięciem nieutwardzonych, czy ruchliwych dróg), oraz korzystania z warstw Trendline Popularity Routing, no ale ponoć w życiu nie można mieć wszystkiego. Jeżeli zboczymy z trasy podczas nawigowania po niej, to zegarek przeliczy ją i będzie prowadził z powrotem na trasę (choć z tendencją do powrotem na trasę niejako „po drodze”, a nie dokładnie do punktu, w którym z niej zjechaliśmy). Istnieje też możliwość przesyłania do zegarka tras stworzonych na platformie Garmin Connect, czy też ręcznego kopiowania plików GPX i TPX. Zegarek obsługuje profile wysokościowe dla zaplanowanych kursów, a więc podczas tego typu nawigacji mamy możliwość prezentacji profilu. Jeśli kursu nie posiadamy, to zawsze możemy skorzystać z podstawowych funkcji nawigacyjnych, a więc nawigacyjnego ABC, czyli wysokościomierza (altimeter), barometru (barometer) i komasu magnetycznego (compass). Co prawda kompas magnetyczny podatny jest na zakłócenia pola magnetycznego, ale w stosunku do kompasu opartego o system nawigacji satelitarnej (porównującego dwie kolejne pozycje) jego zaletą jest brak konieczności ruchu do wskazywania kierunku. Oprócz tego dochodzą funkcje takie jak obliczanie pola powierzchni obszaru, czasy wschodu i zachodu Słońca, oraz świtu, a także alarm burzowy wykrywający spadek ciśnienia atmosferycznego.

Zgodnie z deklaracją producenta bateria powinna wystarczyć na 16 godzin ciągłej pracy przy korzystaniu z odbiornika nawigacji satelitarnej GPS. Gdy dodatkowo korzystamy z systemu GLONASS, lub Galileo czas ten zmniejsza się o około 20%, czyli spada do około niecałych 13 godzin. W trybie zapisu „inteligentnego”, czyli UltraTrack zasilania wystarczy na 40 godzin. Gdyby to było za mało, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zegarek ładować podczas trwania aktywności. Przez dwumiesięczny okres użytkowania zegarka zaobserwowałem, że przy około 10 godzinach treningu tygodniowo, włączonym monitorze aktywności i optycznym pomiarze tętna (wspomaganym pomiarem z klasycznego czujnika podczas treningów), oraz włączonej komunikacji z telefonem muszę ładować zegarek średnio co 5 dni. Przy włączonej komunikacji Bluetooth i wyłączonym optycznym czujniku tętna, czas pomiędzy ładowaniami wydłużył się do nieco ponad tygodnia.

Trzeba przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem tego zegarka. Śmiem twierdzić, że gdyby dorobił się płatności zbliżeniowych, obsługi kolarskich mierników mocy i trybu multisporowego, to nie miałbym problemu żeby zastąpił Fenixa 6X na moim nadgarstku. Jego największym atutem jest cena oraz odporność na zniszczenie. Owszem, nie każdemu może się podobać jego wygląd, ale mnie on absolutnie nie przeszkadza. Kwestia gustu. Wydaje mi się, że w dobie przeładowywania zegarków sportowych funkcjami i parametrami, z których koniec końców i tak nie korzystamy, albo ich po prostu nie rozumiemy, Instinct jest zegarkiem posiadającym niemal wszystko co potrzebne jest aktywnemu Kowalskiemu. Są funkcje „inteligentne”, można monitorować parametry szerokiego spektrum aktywności sportowych, oraz są funkcje nawigacyjne. A wszystko to w bardzo rozsądnej cenie! Nie dziwi mnie więc, że Garmin rozwija serię zegarków Instinct. Niedawno do sprzedaży trafiły ulepszone Instincty wyposażone w ogniwa fotowoltaiczne. Śmiem twierdzić, że lepszego codziennego sportowego zegarka za 1000 złotych nie kupimy.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *