Tacx Neo 2T

Nigdy nie jest tak, że nie można czegoś udoskonalić. Nawet jeśli mamy do czynienia ze świetnym produktem. Czasami jest tak, że udoskonaleń tych szuka się na siłę, aby tylko zaprezentować nowy model. Sztuka opanowana do mistrzostwa przez producentów smartfonów. Pytanie, czy podobnie nie jest z urządzeniami wykorzystywanymi przez sportowców? Topowe modele rowerów, czy zegarków „ulepszane” są co roku. Choć odpowiedniejszym byłoby zapewne określenie „odświeżane”. Szczególnie widoczne jest to w przypadku flagowców, a więc najdroższych i najbardziej zaawansowanych modeli. Gdy nieco ponad dwa lata temu testowałem trenażer Tacx Neo doszedłem do wniosku, że jest to świetny trenażer. Gdy pod koniec 2018 roku do sprzedaży trafiła jego druga generacja to nie uszło to mojej uwadze, ale muszę szczerze przyznać, że zaprezentowany światu w październiku 2019 roku model Neo 2T jakoś kompletnie mi umknął. Do tego stopnia, że dowiedziałem się o jego istnieniu w momencie rozpakowywania kolejnego trenażera jaki trafił do mnie na test. Tym bardziej zainteresował mnie temat wprowadzonych w kolejnych wersjach ulepszeń do jakby nie patrzeć świetnego produktu. Zobaczmy więc, cóż wart jest ten Tacx Neo 2T.

Trenażery z napędem bezpośrednim to forpoczta jeśli chodzi o poziom zaawansowania, ale i zainteresowania klientów. Nie są one wolne od wad, ale jakby nie patrzeć, to przewaga zalet jest ogromna. Jeszcze niedawno z punktu widzenia producenta celem zapewnienia kompatybilności ze zdecydowaną większością rowerów wystarczyło przystosować trenażer do obsługi kaset od 9 do 11 rzędów firm Shimano i Sram. Stosując bębenek MultiSys firmy Edco można było kompatybilności rozszerzyć o kasety firmy Campagnolo. Teraz jednak sytuacja uległa drastycznej zmianie. Po pierwsze na rynku coraz bardziej popularne są rowery z hamulcami tarczowymi, które posiadają koła mocowane na sztywne osie. Producenci muszą więc przystosować swoje trenażery do obsługi nie tylko szybkozamykaczy, ale i osi sztywnych. Do tego dochodzi postęp w dziedzinie napędów. Firma Sram korzysta od jakiegoś czasu z bębenków XD pozwalających na montaż 11- i 12-rzędowych kaset. Rotor wyprodukował 13-rzędową grupę osprzętu. Shimano lada dzień wypuści na rynek 12-rzędową grupę szosową. Wszystko to wymaga od producenta większej inwencji jeśli chodzi o umożliwienie potencjalnemu kupcowi trenażera pozostanie z nim na dłużej, a nie konieczność jego wymiany wraz z wymianą roweru. O ile pierwszy z punktów, tj. kompatybilność zarówno ze standardem mocowania kół za pomocą szybkozamykaczy (130 i 135 mm długości oraz 5 mm średnicy), jak i osi sztywnych (o długości 142 lub 148 mm i średnicy 12 mm) jest w przypadku trenażera Tacx Neo 2T jest spełniony dzięki zastosowaniu odpowiednich reduktorów jakie dostajemy w komplecie z trenażerem, to już w przypadku kompatybilności z kasetami sprawa się nieco komplikuje. Jeśli posiadamy inny niż „standardowy” napęd firm Shimano lub Sram (od 9 do 11 rzędów), to musimy dokupić odpowiedni bębenek (Sram XD, Sram XD-R, lub Campagnolo). W związku z dużą ilością opcji napędów obecnych na rynku bezcelowym byłoby dodawanie przez producenta kasetw do trenażera, tak więc po naszej stronie czeka nas jeszcze zakup kasety. Przed zakupem warto także sprawdzić, czy nasza rama pasować będzie do trenażera, co wynika z jego budowy (szczególnie ważne między innymi dla posiadaczy rowerów Scott Plasma, czy Quintana Roo).

Zatrzymując się przy budowie trenażera Tacx Neo 2T trzeba przyznać, że jednym, co odróżnia go od modelu Tacx Neo jest niebieski kolor „podwozia”. Trenażer waży 21,5 kg i charakteryzuje się solidną budową. Po wyjęciu go z pudełka wystarczy tylko rozłożyć nogi, zainstalować kasetę i założyć na niego rower. Po rozłożeniu trenażer mierzy 58 cm szerokości, 75 cm długości i 55 cm wysokości. Dla tych, którzy będą musieli go składać po użyciu na pewno ważny będzie fakt, że składa się on do całkiem kompaktowych wymiarów 26 cm szerokości, 62 cm długości i 44 cm wysokości. Niestety podobnie, jak w przypadku poprzedniego modelu, brak rączki nie ułatwia jego przenoszenia, a naturalny punkt chwytania, tj. za założone nogi, powoduje bolesne wpijanie się kasety w palce.

Jedną z cech charakterystycznych wszystkich modeli serii Neo jest podświetlenie trenażera zmieniające swój kolor w zależności od generowanej mocy. Chcąc korzystać z trenażera nie jest konieczne podłączenie go do źródła zasilania, ponieważ może w tym celu wykorzystywać wytwarzaną przez nas energię. Warto go jednak podłączyć do gniazdka, ponieważ oprócz symulacji zjazdu posiadanie zasilania zewnętrznego pozwala na kontynuowanie komunikacji z urządzeniami zewnętrznymi w przypadku zaprzestania pedałowania. Gdybyśmy trenażera nie podłączyli do prądu, to jeśli przerwiemy trening trenażer przejdzie w stan uśpienia, a wszelkie połączenia zostaną rozłączone. Wznawiając trening musimy się liczyć z koniecznością najpierw „rozkręcenia” trenażera, aby zaczął on nadawać sygnały, a następnie na automatyczne ponowne nawiązanie połączenia z urządzeniami zewnętrznymi.

Obracający się bębenek, a więc napędzany ruchem naszych nóg, zasila silnik elektryczny umieszczony wewnątrz obudowy. Nie ma więc pasa wprawiającego w ruch koło zamachowe. Zresztą koła zamachowego też nie ma, ponieważ za obciążenie trenażera odpowiada „wirtualne koło zamachowe” na które składają się 32 magnesy neodymowe. Owo wirtualne koło zamachowe odpowiada 125-kilogramowemu fizycznemu kołu zamachowemu. Rozwiązanie takie pozwala na symulowanie obciążenia do 2200 W, oraz nachylenia do 25%, a więc najwięcej spośród wszystkich dostępnych trenażerów. Pomimo braku fizycznego koła zamachowego trenażer Tacx Neo 2T cechuje się bardzo realistycznym odwzorowaniem odczuć z jazdy. Jeśli podłączymy trenażer do prądu, a za sterowanie jego pracą odpowiedzialna będzie aplikacja odwzorowująca jakąś trasę, to podczas zjazdów koło zamachowe będzie dodatkowo napędzane, czyli oddawana będzie inercja towarzysząca nam podczas zjeżdżania w rzeczywistości. Niektóre aplikacje treningowe podczas jazdy po nierównym terenie przekażą tą informację do trenażera (na przykład jadąc po bruku, lub deskach w aplikacjach Tacx i Zwift), a on dzięki wstrzymywaniu koła zamachowego na ułamki sekund (do tysiąca razy na sekundę) odwzoruje owe nierówności. Po prostu czuć będziemy, jakbyśmy fizycznie jechali na nierównościach.

Dodajmy do tego jeszcze, że pomimo szerokiej bazy i stabilności samego trenażera jego budowa pozwala na nieznaczne uginanie się ramy trenażera, a tym samym rower delikatnie wychyla się na boki. Powoduje to dodatkowe zwiększenie realizmu jazdy, oraz nie pozostaje bez wpływu na bezpieczeństwo ramy. Gdyby to wszystko było za mało, to do zestawu możemy dołożyć moduł sterujący Tacx Neo Track umożliwiający sterowanie rowerem, a pod tym wszystkim umieścić specjalną platformę wychylną. Wówczas do pełni szczęścia brakłoby tylko modułu unoszenia przedniego koła Wahoo Kickr Climb, jednak z nim trenażer Tacx Neo 2T nie współpracuje.

Trenażer Tacx Neo 2T posiada dwa moduły komunikacyjne – ANT+ i Bluetooth Smart. Pierwszy z nich wykorzystywany jest do transmisji danych dotyczących mocy, kadencji, prędkości i zaawansowanych danych dotyczących pedałowania, oraz do sterowania obciążeniem zgodnie ze standardem ANT+ FE-C. Drugi z nich oprócz transmisji tych samych danych, oraz sterowania obciążeniem zgodnie ze standardem Bluetooth Smart FTMS, służy do uaktualniania oprogramowania trenażera (wyłącznie za pomocą aplikacji mobilnej Tacx). Na obudowie trenażera umieszczono trzy diody, które informują użytkownika o podłączonym zasilaniu zewnętrznym (zielona dioda), oraz pracy modułu Bluetooth (niebieska dioda) i ANT+ (czerwona dioda). Po podłączeniu trenażera do urządzenia zewnętrznego, niech to będzie licznik, zegarek, komputer, telefon, tablet, czy w końcu Apple TV z aplikacją umożlwiającą sterowanie obciążeniem trenażera korzystać będziemy z jednego z dwóch trybów pracy – ERG, lub Simulation. Pierwszy z nich polega na tym, że trenażer utrzymywał będzie zadane obciążenie niezależnie od przełożenia, a drugi na trzymaniu zadanego nachylenia, a więc tak jak podczas jazdy w rzeczywistości, kiedy to nachylenie jest jakie jest, a my zmieniając przełożenie powodujemy zmianę odczucia trudności jego pokonywania. W trybie ERG maksymalne obciążenie wynosi 2200 W przy prędkości 40 km/h, a w trybie Simulation nachylenia odwzorowywane są w zakresie od 0 do 25%. Trenażer Tacx Neo 2T kompatybilny jest z niemalże wszystkimi aplikacjami treningowymi umożliwiającymi sterowanie pracą trenażera. Niech was nie zdziwi, jeśli próbując kalibrować trenażer/miernik mocy z poziomu licznika, zegarka, czy aplikacji otrzymacie błąd kalibracji, ponieważ trenażer Neo 2T kalibracji nie wymaga.

Korzystając z aplikacji zewnętrznych do sterowania pracą trenażera, a w szczególności w trybie Simulation, odpowiedź trenażera na zmiany obciążenia są błyskawiczne, nawet przy znacznych skokach, jak na przykład podczas 10-sekundowych sprintów. Śmiem nawet stwierdzić, że odpowiedź jest szybsza niż w przypadku posiadanego przeze mnie trenażera Wahoo Kickr. Jedynym momentem, gdzie zaobserwowałem opóźnienie w reakcji, to moment znacznego zmniejszenia obciążenia w trybie ERG. Na przykład kończąc dwuminutowy odcinek z obciążeniem 400 watów i zmniejszając obciążenie do 150 watów okres oczekiwania na odczuwalne zmniejszenie oporu przez trenażer wynosił w skrajnych przypadkach nawet 7 sekund. Co prawda po części potęgowane było to zmniejszeniem kadencji z mojej strony, a tym samym generowanej mocy, co z kolei trenażer odbierał jako konieczność zwiększenia siły do utrzymania zadanej mocy. W skrajnych przypadkach dochodziło nawet do konieczności zatrzymania się i dopiero wówczas wznowienia pedałowania. W przypadku trybu Simulation, a więc na przykład kręcąc się po Watopii w aplikacji Zwift przy przejechaniu szczytu wzniesienia takich opóźnień nie zaobserwowałem. Być może jest to tylko i wyłącznie dziura w oprogramowaniu, ale nie sposób o niej nie wspomnieć. Poza tym nie zaobserwowałem żadnych problemów z codziennym użytkowaniem trenażera. Szczere mówiąc, to stosunkowo często łapałem się na tym, że zamiast korzystać ze Zwifta wybierałem aplikację Tacx. Przy zakupie trenażera otrzymujemy miesięczny darmowy dostęp do wersji Premium, a tym samym możliwość jazdy między innymi po trasach znanych z rywalizacji zawodowych kolarzy. Mając za sobą Gran Fondo Il Lomabardia nie mogłem się powstrzymać przed ponownym podjechaniem pod Muro di Sormano, czy Madonna del Ghisallo. Aplikacja firmy Tacx na pewno nie zastąpi Zwifta, ani nie odbierze mu palmy pierwszeństwa wśród aplikacji treningowych, jednak jest jego ciekawą alternatywą.

O tym, jak ważne jest poprawne wprowadzenie masy użytkownika w aplikacji sterującej pracą trenażera przekonamy się porównując odczyt prędkości w aplikacji i na przykład na liczniku. Jako że licznik prędkości kompensował względem naszej masy nie będzie, to prędkość, a tym samym dystans przez niego rejestrowany będzie znacznie zawyżony. Podobnie jest z realistycznym odwzorowaniem obciążenia podczas podjazdów. W aplikacji Tacx dostępne są także znane z poprzednich modeli trenażera tryby treningowe Isotonic i Isokinetic.

Gdyby szukać różnic pomiędzy trenażerami Tacx Neo, Tacx Neo 2 i Tacx Neo 2T, to oprócz koloru „podwozia” należałoby ich szukać wewnątrz. Najważniejsza różnica to nowe i większe magnesy naodymowe, oraz ich zmienione ułożenie, co przekłada się na rozwiązanie problemów z uślizgami (jadąc ze stosunkowo dużą mocą w momencie nagłego zwiększenia prędkości czuć było delikatny uślizg), a także zmniejszenie głośności pracy trenażera oraz towarzyszących jej wibracji. Zmiana okablowania, oraz zastosowanych podzespołów wyeliminowała możliwość zbytniego nagrzewania się trenażera podczas długotrwałej pracy ze znacznym obciążeniem. Nowe mikrokontrolery w połączeniu z nowym oprogramowaniem pozwalają na dokładniejszy pomiar kadencji, oraz danych analizujących pedałowanie, a także dokładniejszy tryb ERG. Nowy jest także moduł komunikacyjny, który z kolei odpowiada za jeszcze szybszą transmisję danych. To wszystko składa się także na zwiększony potencjał dodania w przyszłości do trenażera kolejnych funkcji i możliwości, jednak w mojej ocenie z punktu widzenia konsumenta ważniejsze jest to, co dany produkt jest w stanie zrobić teraz, a nie czy być może będzie w stanie zrobić coś więcej w bliżej nieokreślonej przyszłości. Pomimo zapewnień producenta nie odczułem zmniejszenia poziomu głośności pracy trenażera z tego prostego powodu, że już w poprzedniej wersji był on najcichszym z jakim się spotkałem. Jedynym dźwiękiem jaki słyszymy podczas jazdy na trenażerze Tacx Neo 2T jest praca układu napędowego roweru.

Jeśli chodzi o dokładność pomiaru generowanej mocy, to podobnie jak w przypadku poprzedniego modelu producent deklaruje margines błędu na poziomie 1%. Biorąc pod uwagę, że dokładność pomiaru większości kolarskim mierników mocy wynosi ±2%, a moc mierzona jest w innym miejscu, to zweryfikowanie tego jest niemożliwe. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby wskazania mocy rejestrowanej za pomocą Tacx Neo 2T porównać z innym miernikiem. W moim przypadku posłużyłem się miernikiem Quarq DZero i przez cały okres testowy nie zaobserwowałem rozbieżności pomiędzy ich wskazaniami. Owszem, zdarzało się, że podczas sprintów wartości maksymalne się różniły, ale większość tych różnic można wyjaśnić sposobem transmisji i rejestracji danych przez różne liczniki. Podobnie zresztą jest w przypadku wewnętrznego pomiaru kadencji przez trenażer Neo 2T.

Podsumowując, Tacx Neo 2T jest złotym standardem jeśli chodzi o trenażery kolarskie. Zakres obciążeń, jaki jest w stanie zaserwować użytkownikowi będzie wystarczający nawet dla najsilniejszych kolarzy. Dane transmitowane przez trenażer są dokładne, a zastosowane rozwiązania powodują, że odwzorowanie jazdy jest niesamowicie realistyczne. Co prawda można przyczepić się do niewielkiego opóźnienia w reakcji na znaczne zmniejszenie obciążenia w trybie ERG, jednak wydaje się, że problem ten może być rozwiązany uaktualnieniem oprogramowania. Wielu osobom na pewno przeszkadzać będzie jego wysoka cena (6099 złotych), ale topowe modele nigdy nie były i nigdy nie będą tanie. Taka już jest ich specyfika i producent doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *