Polar Vantage M

Po przygodzie z zegarkiem Polar Vantage V przyszła pora na dwa miesiące treningu z jego nieco uboższą wersją, to jest modelem Vantage M. Jednym z podstawowych kryteriów wyboru zegarka triathlonowego, zaraz po przyzwyczajeniu do marki, jest cena. Wiadomo, że flagowym modelom zazwyczaj brakuje już tylko możliwości wiązania krawatów, ale te tańsze wcale nie muszą być gorsze. Czy w takim razie warto dołożyć blisko drugie tyle i cieszyć się topowym Vantage V, czy może nie drenować kieszeni i wybrać Vantage M? Sprawdźmy.

Polar Vantage M niemalże nie różni się od modelu Vantage V. Kształtem i rozmiarami są indetyczne. Do wyboru mamy jeden z trzech kolorów, a tym razem trafił mi się czarny. Do wyboru pozostają jeszcze biały, zielony, lub czerwony. Niższa cena zazwyczaj oznacza oszczędność w zastosowanych materiałach, więc zamiast stali nierdzewnej do wykonania bezela, obudowy zegarka, przycisków, dekla i paska użyto tworzywa sztucznego. Vantage M na pierwszy rzut oka od modelu Vantage V można odróżnić kształtem przycisków, które w przypadku M są nieco mniejsze i okrągłe, oraz mocowaniem paska. Pasek jest miękki i wygodny, choć wcale nie powoduje to, aby był słaby. Co więcej, w przypadku modelu Vantage M mamy możliwość wymiany pasków na dowolne ze standardowym mocowaniem 22 mm. Kolorowy wyświetlacz chroniony jest przez szkiełko plastikowe posiadające właściwości oleofobowe i o ile krople deszczu, czy generalnie woda pięknie po nim spływają, to już ślady po moich palcach zostają, a w teorii nie powinny. Co prawda wyświetlacz nie jest dotykowy jak w modelu Vantage V, ale nie ma czego żałować, bo tam funkcje te jedynie wspierają przyciski, ale ich nie zastępują.

Kolorowy wyświetlacz o rozdzielczości 240 x 240 pikseli jest zawsze włączony i nie ma najmniejszych problemów z jego czytelnością w warunkach dobrego oświetlenia, czy „w pełnym słońcu”. Jednak jak jest ciemno, to z czytelnością jest już gorzej i tu z pomocą przychodzi delikatne rozświetlenie ekranu aktywowane gestami (uniesienie ręki, bądź obrót nadgarstka), choć chciałoby się aby było ono nieco jaśniejsze. Wówczas trzeba się posiłkować naciśnięciem lewego górnego przycisku i mamy piękne podświetlenie „na cały regulator”. W najszerszym miejscu zegarek ma 49 milimetrów średnicy, a jego wysokość wynosi 13 mm. Założywszy go na nadgarstek poczułem się dokładnie tak, jak w momencie gdy zamieniłem Fenixa 3 na Forerunnera 735. Vantage M waży raptem 45 gramów, wiec przesiadka z Fenixa 5X Plus jest wyraźnie odczuwalna, bo zegarka niemal nie czuć na nadgarstku. Od modelu Vantage V jest natomiast lżejszy o 21 gramów.

Korzystanie z zegarka wypada rozpocząć od podłączenia go do konta w serwisie Polar Flow i uaktualnienia jego oprogramowania. Dlaczego? Ponieważ wszystkie aktywności zarejestrowane przed podłączeniem zegarka do konta w serwisie Polar Flow zostaną usunięte. Poza tym zegarek Vantage M jest produktem stosunkowo „młodym” i od momentu rynkowego debiutu ukazało się już kilka aktualizacji oprogramowania, które nie tylko dodają nowe funkcje, ale przede wszystkim poprawiają błędy i usprawniają jego działanie. Teraz pora na wybór tarczy zegarka. Do dyspozycji mamy jej wersję analogową i cyfrową. Żadnych wodotrysków jak w przypadku konkurencji. Albo cyfry, albo wskazówki. Oprócz aktualnego czasu i daty (wraz z dniem tygodnia) mamy możliwość wyboru danych pomocniczych prezentowanych na tarczy, takich jak procent realizacji dziennego celu aktywności, obciążenie kardiowaskularne, aktualna wartość tętna, ostatnia zapisana aktywność, logotyp firmy, a od 11 lutego 2019 roku także dane dotyczące analizy snu. Owe dane pomocnicze można zmieniać przesuwając palcem po tarczy zegarka w lewo i prawo, bądź górnym i dolnym przyciskiem z prawej strony zegarka. Nacisnąwszy czerwony przycisk rozwijamy ekran ze szczegółami danych pomocniczych. Tło dla wszystkich widoków jest czarne i jednym miejscem gdzie jest białe, to ekran podsumowania okrążenia. Podobno dzięki temu wszystko jest bardziej czytelne. O ile bardzo skąpy wybór tarcz zegarka nie jest dla mnie problemem, to jedyną rzeczą, która mi tu przeszkadzała, był brak prezentacji procentowego stanu baterii. Ikona baterii jest tak mała, że nie sposób w miarę precyzyjnie określić ile jej zostało.

Zegarek posiada wbudowany monitor aktywności, który oprócz 24-godzinnego pomiaru tętna, rejestrowania kroków, spalonych kalorii, przebytego dystansu i czasu aktywności posiada funkcję analizy snu z podziałem na jego fazy, czy w końcu ostrzeżenia o braku aktywności. Wymiary zegarka pozwalają na komfortowe spanie z nim. Po uaktualnieniu oprogramowania zegarka do wersji 3.0 możliwe jest prezentowanie powiadomień z połączonego smartfona.

Do rejestrowania przebiegu sesji treningowych, czy innych aktywności konieczne będzie najpierw wybranie jakie aktywności chcemy rejestrować za pomocą zegarka na platformie Polar Flow, wybór ustawień oraz edycja ekranów i pól danych dla tych aktywności, a następnie ich transfer do zegarka. Na platformie Polar Flow możemy pracować zarówno z poziomu przeglądarki internetowej, jak i aplikacji na smartfony z systemem operacyjnym Android lub iOS. W przypadku Polara V800 jednym sposobem edycji aktywności i ich ustawień było korzystanie z przeglądarkowej wersji Polar Flow, a następnie synchronizacja ustawień po podłączeniu zegarka do komputera za pomocą programu Polar FlowSync. W przypadku zegarków serii Vantage doszła jeszcze możliwość bezprzewodowej synchronizacji ustawień do zegarka za pomocą aplikacji Polar Flow na smartfonie i łączności Bluetooth Smart. Również uaktualnienie oprogramowania zegarka nie wymaga podłączenia zegarka do komputera, ponieważ można to także zrobić za pomocą smartfona, aplikacji i łączności Bluetooth. Ten tryb komunikacji jest także wykorzystywany do komunikacji z czujnikami zewnętrznymi, takimi jak zewnętrzne czujniki tętna, kolarskie i biegowe mierniki mocy (zarówno w wersjach jedno-, jak i dwustronnych), czujniki prędkości, kadencji, czy footpody, a z czasem także kamery GoPro.

Każdej aktywności można przypisać maksymalnie do 10 ekranów danych, przy czym na każdym ekranie prezentowanych może być do czterech pół danych. Dostępne są także ekrany z pojedynczym polem graficznym, na którym prezentowany jest wykres tętna, mocy (kolarskiej lub biegowej), bądź wzniosu. Pole danych z chwilowa wartością tętna posiada dodatkowo wskaźnik strefy w jakiej aktualnie się znajdujemy (strefy definiowane są na platformie Polar Flow), a z czasem wskaźnik ten będzie dostępny także dla chwilowej wartości mocy (zarówno kolarskiej, jak i biegowej). Niestety już nie wiosną, a dopiero jesienią 2019 roku dojdzie także dobrze znana użytkownikom zegarków firmy Polar funkcja Zone Lock dla tempa, tętna i mocy, oraz alerty, w tym co określony czas/dystans (celem przypominania nam o jedzeniu lub nawadnianiu). Wybierając ulubione aktywności do umieszczenia w zegarku mamy spośród czego wybierać, ponieważ jest ich grubo ponad sto, choć w większości będą to różne nazwy i ikonki dla zestawu czas, tętno i dystans. Do samego zegarka możemy skopiować ich jednak tylko dwadzieścia. A właściwie dwadzieścia jeden, ponieważ ową ostatnią aktywnością jest tryb o nazwie „Wiele dyscyplin sportu”, do którego wrócimy później. Chcąc rozpocząć zapis aktywności należy po wejściu do głównego menu (lewy dolny przycisk) zatwierdzić domyślne podmenu „Rozpocznij trening”, a następnie wybrać z niego żądaną aktywność, a po połączeniu z czujnikami (ich ikony nad ikoną aktywności zostaną podświetlone na zielono), akwizycji sygnałów z nawigacyjnych systemów satelitarnych i ewentualnej kalibracji miernika mocy rozpoczynamy zapis naciśnięciem czerwonego przycisku lub dwukrotnie stukając w ekran. Menu wyboru dyscyplin możemy także wywołać z poziomu tarczy zegarka dłużej przytrzymując czerwony przycisk.

W trybie pływania w wodach otwartych odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS odpowiedzialny jest za pomiar dystansu, choć ze względu na gubienie sygnału radiowego pod powierzchnią wody jego praca wspomagana jest wbudowanym w zegarek przyspieszeniomierzem. W ten sposób można zwiększyć dokładność pomiaru dystansu, a co się z tym wiąże także tempa pływania, choć i tak przyjmuje się, że jest ona na poziomie 10% rzeczywiście przebytego dystansu. Przyspieszeniomierz umożliwia także rozpoznanie stylu pływackiego. We wcześniejszych wersjach zegarków firmy Polar możliwe było odczytywanie tętna rejestrowanego przez klasyczne czujniki tętna tej firmy, ponieważ nadawały one sygnał z danymi nie tylko w trybie Bluetooth, ale także na częstotliwości 5 kHz, która to charakteryzuje się mniejszym tłumieniem w wodzie i pozwalała na bezproblemowy odbiór sygnałów przez zegarek. Obecnie nie ma już takiej możliwości, ponieważ zegarek Polar Vantage M nie posiada odbiornika pasma 5 kHz. Zresztą nie ma takiej potrzeby z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że firma Polar jest na tyle pewna swojego optycznego czujnika tętna Precision Prime, że od teraz umożliwia optyczny pomiar podczas pływania. Po drugie dlatego, że gdyby się jednak okazało, iż dokładność ta jest niewystarczająca, to klasyczny czujnik tętna H10 posiada możliwość zapisu tętna we własnej pamięci, a Polar Vantage M już niebawem ma być gotowy na postsynchronizację tych danych. Niestety podobnie jak w przypadku modelu Vantage V nie miałem możliwości przetestować tego trybu sportowego.

Tryb pływania basenowego pozwala na wykorzystanie wbudowanego przyspieszeniomierza do pomiaru przebytego dystansu w miejsce odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych. Aby to jednak było możliwe, to konieczne jest wybranie długości basenu, na jakim będziemy pływać, co w przypadku Vantage M jest bajecznie proste. Przed rozpoczęciem zapisu aktywności pływania basenowego w lewym górnym rogu ekranu znajduje się ikona z aktualnie wprowadzoną do zegarka długością basenu. Naciskając lewy górny przycisk uzyskuję dostęp do menu długości basenu, skąd mogę wybrać jedną z trzech predefiniowanych wartości ( 25 metrów, 50 metrów i 25 jardów), bądź wybrać dowolną wartość z zakresu od 20 do 250 metrów lub jardów. Wbudowany przyspieszeniomierz pozwoli także na rozpoznanie stylów pływackich i pomiar tempa, a zegarek oprócz dystansu, stylu i tempa zmierzy czas pływania. W trybie pływania basenowego nie znajdziemy znanych z zegarków Garmina ustrukturyzowanych treningów pływackich, czy takich funkcji jak ćwiczenia techniczne i czas odpoczynku, ale przynajmniej zegarek posiada funkcję autopauzy. Polar Vantage M bez problemu radzi sobie z liczeniem przepłyniętych długości i rozpoznawaniem przepłyniętych stylów.

Chcąc rejestrować treningi kolarstwie za pomocą Polara Vantage M mamy do wyboru pięć trybów kolarskich (kolarstwo, kolarstwo szosowe, kolarstwo górskie, jazda na rowerze stacjonarnym i jazda na rowerze na orientację), jednak mnie wystarczają dwa, tj. kolarstwo i jazda na rowerze stacjonarnym. Owszem, ktoś może potrzebować innego zestawu pól danych dla kolarstwa szosowego i górskiego, ale ja takiej potrzeby nie mam. W pierwszym z używanych przeze mnie trybów dystans i prędkość określane są na podstawie wskazań odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych, a w drugim na podstawie czujnika prędkości/kadencji, lub danych z trenażera. Z zegarkiem można podłączyć większą ilość czujników tego samego typu (jak na przykład kolarskie mierniki mocy), wiec posiadacze większej liczby rowerów nie będą mieli problemów jak w przypadku zegarka Suunto 9. Parametry czujników (jak na przykład obwód koła, czy długość ramienia korby) definiujemy we właściwościach czujnika, a kalibrację miernika mocy przeprowadza się w sposób analogiczny do wyboru długości basenu, a wiec z ekranu wyboru trybu aktywności w momencie przejścia na aktywności kolarskie i połączeniu z kolarskim miernikiem mocy w lewej górnej stronie ekranu pojawia się ikonka i po naciśnięciu lewego górnego przycisku rozpoczyna się proces kalibracji miernika. Osoby trenujące z miernikami mocy i korzystające z danych takich jak moc normalizowana, współczynnik intensywności, czy TSS muszą obejść się smakiem, bo na chwilę obecną Vantage M ich nie obsługuje. Być może w przyszłości. Możemy definiować strefy tętna, prędkości i mocy dla treningów kolarskich (wcześniej był problem z oddzielnymi strefami mocy dla biegania i kolarstwa, ale już go rozwiązano), ale jeszcze nie ma możliwości korzystania z funkcji Zone Lock. Mamy możliwość stworzenia treningu interwałowego z poziomu platformy Polar Flow, ale na teraz jedynie posługując się strefami tętna, a nie mocy. Jako, że zegarek nie posiada dedykowanej szybkozłączki, to albo na czas aktywności kolarskich będzie się znajdował na naszym nadgarstku, albo zaopatrzymy się w standardowy adapter umożliwiający montaż zegarka na kierownicy, jednak w tym drugim przypadku nie mamy co liczyć na optyczny pomiar tętna. Zegarek może retransmitować mierzoną za pomocą optycznego czujnika wartość tętna, więc jeśli mamy kompatybilny licznik, to na jego ekranie możemy monitorować tą wartość. Zegarek Polar Vantage M posiada funkcję nawigacji do miejsca rozpoczęcia aktywności, ale nawigacja na trasach pobranych z platformy własnej i zewnętrznych jest możliwa tylko w modelu Vantage V. Korzystając z kolarskich mierników mocy w połączeniu z zegarkiem oraz innymi programami zewnętrznymi, jak na przykład Zwift, lub Rouvy, należy mieć na uwadze, że w trybie Bluetooth Smart miernik połączy się tylko z jednym urządzeniem. Nieco inaczej ma się sprawa z czujnikiem tętna Polar H10, który może jednocześnie nadawać do dwóch urządzeń. Zegarek Polar Vantage M w przeciwieństwie do droższego modelu nie ma wysokościomierza barometrycznego, więc należy liczyć się z tym, że dokładność określania wysokości, a co się z tym wiąże także sumarycznego wzniosu i spadku, obarczona jest dużym błędem.

Podobnie, jak w przypadku kolarstwa, również i treningi biegowe mogą być monitorowane za pomocą różnych trybów aktywności. Analogicznie także w mojej ocenie wystarczające są dwa, tj. bieganie i trening na bieżni. W pierwszym z nich dystans i prędkość określane są na podstawie wskazań odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych, a w drugim na podstawie wbudowanego przyspieszeniomierza (czego nie potrafił zegarek V800), lub footpoda. Niestety w przypadku korzystania z nawigacji satelitarnej nie można ustawić footpoda jako źródła tempa i dystansu, a jak pokazuje doświadczenie poprawnie skalibrowany footpod może być znacznie dokładniejszy na tym polu, szczególnie w miejscach będących wyzwaniem dla odbiorników nawigacyjnych systemów satelitarnych. Tempo chwilowe określane za pomocą odbiornika GNSS w przeciwieństwie do zegarków konkurencji nie jest uśrednianie nawet w bardzo krótkim okresie czasu (powiedzmy od 2 do 5 sekund), a wiec jest bardzo „niestabilne”. Na pokładzie Vantage M nie znajdziemy wirtualnego partnera, który na przykład poprowadzi nas do życiówki, czy metronomu, ani nie możemy liczyć na zapis uzyskanych przez nas rekordowych wyników. Choć z drugiej strony muszę się przyznać, że pomimo posiadania od lat funkcji tych w innych biegowych zegarkach ani razu z nich nie skorzystałem, bądź nie przykładałem wagi do rejestrowanych rekordów. Wiem natomiast, że części użytkowników zegarka V800 brakować będzie funkcji Heart Touch, czyli ręcznego oznaczenia okrążenia po zbliżeniu zegarka do klasycznego czujnika tętna, czemu winny jest brak odbiornika pasma 5 kHz. Z tymi okrążeniami to w ogóle jest ciekawa sprawa. Jeśli nie mieliście wcześniej zegarka Polara, to zapewne nie wiecie, że zegarek może rejestrować dwa typy okrążeń – aktywowane ręcznie i automatycznie, co samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, jeśli nie weźmiemy pod uwagę tego, iż są one zapisywane niezależnie od siebie. Z jednej strony może być to bardzo wygodne na przykład podczas biegów ulicznych celem późniejszego porównania wskazań okrążeń znaczonych automatycznie przez odbiornik satelitarny i ręcznie na podstawie oznaczeń organizatora. Dla mnie jest to jednak niepraktyczne szczególnie w przypadku treningu interwałowego, bowiem jeśli rozgrzewka ma więcej niż jeden kilometr, to muszę pamiętać aby łapać ręcznie okrążenia już od samego początku, a nie tylko w trakcie zadania głównego, bo na połączenie oznaczania ich automatycznie i ręcznie nie mam co liczyć. Niestety podobnie jak w przypadku treningu kolarskiego nie ma możliwości stworzenia prostego treningu interwałowego z poziomu zegarka, w tym celu musimy skorzystać z platformy Polar Flow. Stworzywszy trening interwałowy w platformie Flow określamy w jakim trybie, kiedy i o jakiej godzinie planujemy go zrealizować, a po jego transferze do zegarka wchodząc do menu wyboru aktywności zostaniemy zapytani czy chcemy ów trening zaplanowany zrealizować. Nie wybiera się go z listy, tylko zegarek sam nam go zaproponuje biorąc pod uwagę datę i czas. Podczas realizacji treningu interwałowego do dyspozycji mamy chwilowo tylko strefy tętna, a zegarek będzie nas informował wibracyjnie i tekstowo o znajdowaniu się poza docelową strefą, oraz zbliżających się zmianach intensywności (rozpoczęciu kolejnych odcinków). Alarmy wibracyjne można wyłączyć w aplikacji Polar Flow dla danej aktywności. Użytkownicy zegarków Vantage V do dyspozycji mają także alarmy dźwiekowe, jako że model ten wyposażono w głośnik.

Bieganie w oparciu o wskazania czujnika mocy dla nikogo nie powinno być już nowością, a Polar Vantage M natywnie obsługuje biegowe czujniki mocy komunikujące się w trybie Bluetooth Smart. Natywne wsparcie dla biegowego pomiaru mocy powoduje, że nie musimy kombinować ze ściąganiem pól danych, czy aplikacji Connect IQ, bądź biegać w trybie kolarskim, aby móc zapisać moc. Wszystko po prostu działa, pola danych są dostępne do dowolnej konfiguracji, mamy biegowe strefy mocy, a z czasem dojdą do tego także alerty i Zone Lock. Prezentowane mogą być wartości chwilowej, średniej i maksymalnej mocy biegowej, jej wykres, a po zakończeniu treningu także podsumowanie czasu spędzonego w określonych strefach mocy. Jednak pomimo natywnej obsługi mocy biegowej firma Polar potraktowała to zagadnienie nieco po macoszemu. Dostajemy narzędzia do realizacji planu w oparciu o moc biegową, jednak nie ma narzędzi do określenia mocy krytycznej biorąc pod uwagę zrealizowane jednostki treningowe, czy zawody, brak protokołów testowych, możliwości optymalizacji tempa względem mocy, oraz w końcu samych planów treningowych opartych na mocy. Pozostaje mieć nadzieję, że na wszystko przyjdzie czas, bo w innym wypadku rozwijanie tej technologii nie ma najmniejszego sensu. Model Vantage V posiada wbudowany „miernik mocy” będącej wypadkową prędkości, przyspieszeń i wysokości. Prawda jest jednak taka, że zapewne 99 na 100 posiadaczy zegarka Polar Vantage V nie będzie wykorzystywać biegowego pomiaru mocy w swoich planach treningowych, więc za dużo na braku jej „pomiaru” bez czujnika zewnętrznego nie stracimy.

Zegarek Polar Vantage M przeznaczony jest nie tylko dla biegaczy, ale przede wszystkim triathlonistów. W końcu zastąpił sprawdzony triathlonowy model V800. Niestety podobnie jak swój poprzednik Vantage nie posiada szybkozłączki pozwalającej na sprawne przełożenie zegarka podczas aktywności multisportowych na kierownicę roweru, a następnie z powrotem na nadgarstek. Jednak gdy używamy oddzielnego licznika, to nie jest to najmniejszym problemem, a zegarek może retransmitować mierzoną za pomocą optycznego czujnika wartość tętna. Zegarek posiada cztery podstawowe tryby multisportowe i są to triathlon, crosstriathlon, duathlon i crossduathlon. W trybach tych naciśnięcie lewego dolnego przycisku powoduje zakończenie jednej aktywności i rozpoczęcie strefy zmian, a naciśnięcie czerwonego przycisku po zakończeniu strefy zmian rozpoczęcie kolejnej aktywności. Podobnie jak w modelu Vantage V w trybach triathlonowych nie naprawiono błędu oprogramowania, który po zmianie trybu z pływania na kolarstwo, a następnie z kolarstwa na bieg nie zmienia formatu prezentacji tempa/prędkości niezależnie od ustawień profilów aktywności, które pozostaje wyrażone w minutach na 100 metrów, a wiec w sposób tradycyjny dla pływania. W trybie duathlonowym takiego błędu nie ma i zmiana z biegu na kolarstwo, a następnie na bieg poprawnie zmienia format prezentowania tempa/prędkości. A co jeśli chcemy startować z Polarem Vantage w aquathlonach, triathlonach indoorowych, swimrunach, zawodach typu aquabike, czy podczas treningów zakładkowych? Wówczas pozostaje nam do dyspozycji profil „Wiele dyscyplin sportu”. Co prawda nie jest tak prosty w obsłudze jak powyższe dedykowane tryby multisportowe, ale lepszy rydz niż nic. W trybie tym wybieramy pierwszą dyscyplinę spotu i po naciśnięciu czerwonego przycisku rozpoczyna się zapis. Naciśnięcie lewego dolnego przycisku spowoduje rozpoczęcie strefy zmian, a my możemy wybrać kolejny sport z dostępnych w zegarku profili aktywności naciskając czerwony przycisk i tak w koło Macieju.

Zakończywszy rejestrowanie aktywności poprzez naciśnięcie lewego dolnego przycisku musimy ją jeszcze zapisać, a zrobimy to przytrzymując lewy dolny przycisk przez co najmniej trzy sekundy. Po poprawnym zapisie naszym oczom ukaże się ekran podsumowujący zapisaną aktywność, gdzie oprócz czasu, dystansu, średniej i maksymalnej wartości tętna, tempa i mocy, zobaczmy ilość spalonych kalorii wartość obciążenia kardiowaskularnego i podsumowania czasu spędzonego w poszczególnych strefach tętna. Dlaczego nie mocy? To już na platformie Polar Flow. Aby zsynchronizować zawartość zegarka z platformą Polar Flow i vice versa należy wykorzystać w tym celu sparowany smartfon z aplikacją Polar Flow inicjując synchronizację z poziomu tarczy zegarka przytrzymawszy lewy dolny przycisk, albo podłączyć zegarek do komputera i skorzystać z programu Polar FlowSync. Podczas synchronizacji oprócz transferu z zegarka zapisanych aktywności, danych z monitora aktywności i wyników testów ortostatycznych, pobrane zostaną uaktualnienia oprogramowania, ewentualne zaplanowane treningi i dane A-GPS, wspomagające prace odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych. Z czasem pobierane też będą trasy i segmenty z serwisu Strava, ale na integrację z tą platformą przyjdzie nam jeszcze poczekać. Nie oznacza to jednak, że zapisane aktywności nie mogą być automatycznie eksportowane do innych serwisów, ponieważ bezbłędnie działa autosynchronizacja właśnie do Stravy, TrainingPeaks, czy Dropboxa.

Wróćmy do dość istotnej rzeczy, a więc optycznego czujnika tętna Precision Prime. Vantage M (oraz Vantage V) nie są pierwszymi zegarkami fińskiego producenta posiadającymi optyczny czujnik tętna. Jednak Precision Prime jest wg deklaracji Polara najlepszym i najdokładniejszy czujnikiem optycznym jaki do tej pory został przez kogokolwiek wyprodukowany. Wszystko za sprawą niespotykanej do tej pory ilości diod, których jest aż dziesięć (choć tylko dziewięć z nich jest obecnie wykorzystywanych), diod emitujących różne kolory światła (różne kolory, to różne długości fal, co z kolei przekłada się na inną propagację wewnątrz naszego ciała), czterech elektrod wykorzystywanych nie tylko jako gniazdo ładowania, ale przede wszystkim czujników określających jakość kontaktu tylnej części zegarka z nadgarstkiem na podstawie pomiaru bioimpedancji, danych z przyspieszeniomierza mogących pomóc w wyłapywaniu zmian tętna, a co się z tym wiąże zmienić natężenie emitowanego światła, oraz w końcu zastosowanie odpowiednich algorytmów, filtrowania danych i postprocessingu w momencie zapisu, aby dać użytkownikowi jak najdokładniejszy pomiar tętna z nadgarstka. To właśnie firma Polar rozpoczęła rewolucję jaką był mobilny pomiar tętna i czujnikiem Precision Prime miała wnieść ją na kolejny poziom. O ile moje początkowe doświadczenia z czujnikiem Precision Prime w zegarku Polar Vantage V nie były najbardziej fortunne, to już w przypadku zegarka Vantage M było o niebo lepiej. Do tego stopnia, że ani razu nie zdarzyło mi się, aby pomiary od siebie odbiegały. Widać z czasem Polar poprawił oprogramowanie na tyle, że w końcu mogłem zaufać optycznemu czujnikowi tętna. Poniżej najgorszy wykres z całego dwumiesięcznego okresu testowego.

Na uwagę zasługuje funkcja realizowana nie tylko za pomocą zegarka, ale i platformy Polar Flow, a mianowicie Training Load Pro, czyli zaawansowane funkcje monitorowania obciążenia treningowego. Składają się na nią trzy typy obciążeń, czyli obciążenie kardiowaskularne, obciążenie mięśni i obciążenie odczuwalne. Obciążenie kardiowaskularne pokazuje reakcję serca na sesję treningową i do jej określenia wykorzystywane są dane z czujnika tętna. Obciążenie mięśni określane jest na podstawie danych z czujnika mocy (zarówno dla kolarstwa, jak i biegania). Obciążenie odczuwalne natomiast wprowadzane jest przez użytkownika po synchronizacji zapisanej sesji treningowej do serwisu Polar Flow na podstawie skali RPE. Takie podejście do tematu daje bardziej holistyczny obraz wpływu sesji treningowej na nasz organizm, oraz z połączeniu z funkcją Recovery Pro pozwala na podpowiadanie użytkownikowi co powinien, a czego nie powinien robić. Model Vantage M nie posiada znanej z modelu Vantage V funkcji Recovery Pro, która w oparciu o wyniki testów ortostatycznych, danych z monitora aktywności, w tym automatycznej analizy snu, jak i wprowadzanej ręcznie ocenie jakości snu, odczuwalnej bolesności mięśni i ogólnego zmęczenia, oraz długofalowego obciążenia, pozwala na sprawdzenie stanu wypoczęcia organizmu i gotowości na kolejne wymagające bodźce treningowe. Pytanie, czy jest nam taka funkcja w ogóle potrzebna.

Tak jak serwis TrainingPeaks posiada wykres zależności obciążeń treningowych (ATL, CTL i TSB), tak Polar stworzył jego odpowiednik, gdzie nanoszone są wartości 7-dniowego (strain, fioletowa linia na wykresie) i 28-dniowego (tolerance, niebieska linia na wykresie) obciążenia kardiowaskularnego. W przybliżeniu fioletowa linia odpowiada zmęczeniu, a niebieska naszej formie i powinniśmy dążyć do takiego planowania i egzekwowania treningu, aby w określonym momencie sezonu (start A) przy zachowaniu trendu wznoszącego linia niebieska znalazła się nad linią fioletową, co będzie oznaczało szczyt formy. Z poziomu tarczy zegarka możliwe jest sprawdzenie aktualnego poziomu obciążenia kardiowskularnego, będącego ilorazem wartości liczbowej obciążenia (strain) i tolerancji (tolerance), oraz odpowiadającego jej stanu obciążenia (regres, utrzymanie, progres i przeciążenie). Gdy wynik ilorazu przekracza 1.5, to cytując za zegarkiem „kontynuując zbyt mocny trening narażam się na przeciążenie, co zwiększa ryzyko urazu lub przeziębienia”. Choć być może autor miał co innego na myśli, a tłumaczowi akurat przyszło na myśl przeziębienie.

Zegarek Polar Vantage M wyposażony jest w odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS wyprodukowany przez firmę Sony i cechujący się niskim poborem energii. Zegarek posiada tylko jeden tryb pracy odbiornika GNSS, tj. tryb wysokiej dokładności, a wiec określający pozycje geograficzną co sekundę. Dodatkowo nie ma możliwości wyboru systemu satelitarnego wykorzystywanego do określenia pozycji, jako że odbiornik korzysta jednocześnie z sygnałów pochodzących zarówno z satelitów amerykańskich, jak i rosyjskich. Dokładność określania pozycji dwuwymiarowej (szerokość i długość geograficzne) w przypadku systemu GPS dla cywilnych użytkowników niekomercyjnych wynosi 22,5 metra z prawdopodobieństwem 95% (bez zastosowania jakichkolwiek poprawek różnicowych, bądź jonosferycznych). To znaczy, że pozycja określana za pomocą cywilnego urządzenia GPS znajduje się w okręgu o promieniu 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 95%), którego środek znajduje się w pozycji rzeczywistej. Tyle teoria. W praktyce, na naszym obszarze geograficznym (Polska / Europa Środkowa) firmy monitorujące dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych oceniają tą dokładność na około 7 metrów. Skorzystanie z dodatkowych satelitów systemu GLONASS pozwala zwiększyć ilość dostępnych linii pozycyjnych, co z kolei może (ale nie musi, w zależności od aktualnej konstelacji satelitów) podnieść dokładność określania pozycji, w szczególności w umiarkowanych szerokościach geograficznych. Dodatkowo wpływ na dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych mają m. in. aktywność słoneczna, oraz awarie i prace naprawcze satelitów. Biorąc pod uwagę powyższe, logicznym jest, że wymaganie od zegarków sportowych idealnej dokładności jest niemożliwe. Zdarzają się jednak przypadki, że jedne urządzenia są bardziej dokładne od innych. Na to ma wpływ zastosowany odbiornik (zarówno jego czułość, jak i umiejscowienie w zegarku), a także układ równań (potocznie nazywany algorytmem) wykorzystywany do obliczenia współrzędnych pozycji. Sygnały z satelitów nawigacyjnych to nic innego jak fale radiowe, które mogą być i są tłumione, w szczególności pod gęstą pokrywą leśną, w wysokiej zabudowie, wąwozach, czy dolinach, a także ulegają zakłóceniom. Dlatego też nie należy wymagać od zegarków sportowych 100% dokładności przez cały czas. Czasami zdarzają im się gorsze dni, chociażby przy dużej aktywności słonecznej, więc nie należy ich skreślać po jednorazowych wpadkach. Podobnie jak w przypadku innych producentów zegarków wraz z kolejnymi uaktualnieniami oprogramowania obserwowałem wzrost dokładności określania pozycji przez zegarek Polar Vantage M, jednak cały czas widzę miejsce do poprawy na tym polu.

Dzięki zastosowaniu odbiornika GNSS o niskim poborze energii zgodnie z deklaracjami producenta zasilania zegarkowi Vantage M wystarczy na 30 godzin ciągłej pracy przy korzystaniu z nawigacji satelitarnej, oraz optycznego czujnika tętna. Dla porównania model Vantage V może się pochwalić aż 40 godzinami pracy w identycznych warunkach, a Garmin Fenix 5 Plus i Suunto 9 raptem 18 godzinami (choć w trybach ultra czas pracy odpowiednio wzrasta do 42 i 120 godzin). Co prawda dla niektórych „ultrasów” może to być za mało, ale oni zapewne skierują swój wzrok w stronę zegarka Suunto 9. Śmiem jednak twierdzić, że zaledwie promil użytkowników aż tak bardzo będzie drenował baterię zegarka. W praktyce przy 10 godzinach treningu tygodniowo z GPS i GLONASS, całodobowemu optycznemu pomiarowi tętna i codziennej synchronizacji możemy liczyć na niecały tydzień pracy, a podczas mojego pobytu na statku (czyli trenując bez nawigacji satelitarnej) czas ten rośnie do półtora tygodnia. Jak już wspominałem okres ten można znacznie wydłużyć wyłączając optyczny pomiar tętna i korzystając z czujnika H10. Przy niskim stanie baterii podczas trwania aktywności najpierw wyłączony zostanie odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych, a następnie optyczny czujnik tętna i wówczas rejestrowany będzie tylko czas do zakończenia aktywności. Widać na tym przykładzie, że dla Finów ważniejsze jest tętno (a co się z tym wiąże jego wpływ na obciążenie), niż ślad, czy przebyty dystans.

Zapewne czytając tą recenzję zwróciliście uwagę na fakt, że dość często wspominałem o chwilowym braku jakiejś funkcji, często całkiem podstawowej, oraz na zapewnienia producenta o jej wcześniejszym, czy późniejszym wprowadzeniu. Szczerze powiem, że dość mocno mnie to irytuje. Ja rozumiem potrzebę napisania całego kodu od nowa i wprowadzeniu na rynek zegarka przed świąteczną gorączką zakupów, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, jakoby zegarek ten był co najmniej niedopracowany. Zresztą show Polarowi skradła firma Apple prezentując Apple Watch 4 niemal w tym samym momencie co modele Vantage V i Vantage M. Również i model V800 początkowo miał niewiele funkcji, a z czasem ich ilość rozrosła się do imponujących rozmiarów, ale nie zapominajmy, że zajęło to 4 lata. Czy i w tym przypadku przyjdzie czekać nam 4 lata na integrację ze Stravą i obsługę segmentów tejże, czy sterowanie kamerami GoPro? W bliżej nieokreślonym czasie mamy się doczekać segmentów Stravy, planów i treningów biegowych w oparciu o moc, czy danych dotyczących dynamiki biegu z czujnika H10. Prowadzi mnie to do wniosku, że chcąc decydować się na zakup zegarka Polar Vantage V lub Vantage M skupił bym się na tym co oferuje w momencie zakupu, a nie na tym na co powalał będzie w przyszłości. Przypuszczam też, że Vantage zagości w ofercie Polara na dłuższy czas, podobnie jak miało to miejsce w przypadku zegarka V800 i ciagle będzie ulepszany dzięki uaktualnieniem oprogramowania. Jeśli więc zechcecie poczekać z zakupem, to nie dość, że zapewne dostaniecie więcej funkcji, to wraz z upływem czasu cena jaką przyjdzie wam zapłacić powinna być niższa.

Powyższe nie oznacza jednak, że zegarek nie jest wart swojej ceny. Model Vantage M kosztuje około 1050 złotych, a Vantage V raptem 1850 złotych. To już taniej o odpowiednio 150 i 350 złotych niż w grudniu 2018 roku. Zwolennicy Garmina na pewno powiedzą, że w cenie Vantage V można kupić Forerunnera 935 i nie nie ma nawet co z tym dyskutować, ponieważ na kilku polach zegarek Garmina będzie lepszym wyborem. W przypadku modelu Vantage M sprawa już jednak nie jest tak oczywista, ponieważ odpowiadający mu cenowo Forerunner 735 jest zegarkiem w mojej ocenie gorszym. Wydaje mi się jednak, że Polarowi wcale nie zależało na stworzeniu najbardziej inteligentnego zegarka przy okazji mnożąc mierzone parametry, czy jego funkcje. Tak samo jak na przyciągnięciu uwagi osób potrzebujących zasilania na zapis 120 godzin aktywności. Niekoniecznie mniej musi oznaczać gorzej. Patrząc na korzenie firmy, oraz na pracę włożoną w funkcje Training Load Pro, a także adaptacyjne plany treningowe, bądź natywną obsługę zewnętrznych mierników mocy zegarek ten skierowany jest do miłośników marki (uwierzcie mi, że są tacy, dla których istnieje tylko Polar, a później długo, długo nic nie ma… pozdrawiam Cię Żywson), czy ambitnych biegaczy i triathlonistów chcących eksperymentować z pomiarem mocy w bieganiu. Polar Vantage M to bez wątpienia najlepszy zegarek do biegowego treningu w oparciu o moc jeśli posiadamy do tego odpowiedni czujnik. Jeśli producentowi uda się rozwiązać problemy z optycznym czujnikiem tętna (o ile nie jest to jedynie mój problem) to będzie to fenomenalny zegarek do treningu biegowego. W mojej ocenie Polar Vantage M będący następca modelu M430, pomimo braku kilku funkcji i wykonania z tańszych materiałów będzie koniem pociągowym sprzedaży fińskiej firmy. Jeśli ktoś nie potrzebuje wbudowanego biegowego miernika mocy, nie zależy nam wysokościomierzu barometrycznym, dotykowym wyświetlaczu, funkcji Recovery Pro i nawigacji po zaplanowanej trasie, oraz nie przeszkadza mu 30-godzinny zapas energii, a jednocześnie chciałby mieć lżejszy zegarek, to wybierając Polara Vantage M nie powinien być rozczarowany. W tej cenie jest to po prostu genialny zegarek.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Jeden komentarz

  1. slaszLDR

    Genialny zegarek biegowy to był Polar RS 800 SD.
    Miał zewnętrzny przypinany do buta, lub wkładany do niego ( but musiał być dedykowany aby czujnik schować w
    bucie) inercyjny czujnik przyspiszeń.
    Po skalibrowaniu potrafił zmierzyć 42,2 km na atestowane trasie maratonu.
    Pokazywał bardzo dokładnie prędkość chwilową. Z dokładnością do 1s na km.
    Umożliwiał zaprogramowanie alarmów za szybkiego i/lub za wolnego biegu.
    Strefa prędkości docelowej mogła się zmieniać w trakcie zawodów np. przy realizacji negativ split.

    To był naprawdę super sprzęt w erze zegarków bez wbudowanego GPSa.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *