PowerTap P2

Pomiar mocy jest już standardem w treningu kolarskim. Jeśli jeszcze kilkanaście lat temu grono użytkowników kolarskich mierników mocy ograniczało się do zawodowców, a kilka lat temu do amatorów z głębokimi kieszeniami, tak teraz urządzenie to jeśli jeszcze nie zagościło, to jest na szczycie listy życzeń większości ambitnych kolarzy i triathlonistów. Nic w tym dziwnego. Po pierwsze sceptycy zauważyli, że z wykorzystaniem mocy można trenować „rozsądniej”, monitoring postępów w procesie treningowym jest łatwiejszy, a podczas wyścigów indywidualnej jazdy na czas, czy kolarskich etapów triathlonów realizacja planu startowego jest o wiele łatwiejsza z miernikiem mocy. No i przede wszystkim wraz z upływem czasu konkurencja wśród producentów powoduje powstawanie nowych rozwiązań i obniżanie cen.

Firma PowerTap jest jedną z dłużej działających na rynku kolarskich mierników mocy. Początkowo specjalizowała się w miernikach umieszczonych w piaście tylnego koła, a w połowie 2015 roku rozszerzyła swoją ofertę na urządzenia mierzące mocy w pedałach i wieńcach mechanizmu korbowego. Co prawda opóźnienie w debiucie rynkowym ich pierwszego miernika mocy w pedałach PowerTap P1 w stosunku do Garmina wyniosło dwa lata, jednak PowerTap z łatwością przejął pałeczkę lidera producentów mierników mocy w pedałach. Z jednej strony produkt wyróżniał się prostotą instalacji i kalibracji, oraz niezawodnością działania, jednak jego cena nie powodowała, że sklepy przeżywały oblężenie. Idealnie w tej sytuacji odnalazł się włoski producent Favero, który wprowadzając na rynek najpierw model bePRO (o nieco bardziej skomplikowanej instalacji i kalibracji, ale jednak znacznie tańszy), a następnie Assioma (z równie łatwą instalacją i kalibracją jak P1) zepchnął firmę PowerTap z fotelu lidera. Niemniej jednak miernik P1 okazał się wielkim sukcesem. Na tyle, że przyćmił swoim blaskiem mierniki w piastach, z których znana była firma. Wszystko to przez zalety umiejscowienia miernika mocy w pedałach, jak chociażby łatwość przekładania ich pomiędzy rowerami, wygoda użytkowania, czy „odporność” na zmiany sprzętowe. W końcu jadąc na obóz klimatyczny i wypożyczając rower na miejscu można cieszyć się pomiarem mocy, czy planując wymianę roweru nie ograniczać się do modeli z kompatybilnymi mechanizmami korbowymi, czy wkładami suportu. Nie bez powodu połowa obecnych i potencjalnych użytkowników mierników mocy chce ją mierzyć właśnie za pomocą pedałów.

Minęły jednak trzy lata, pozostali producenci wprowadzili na rynek kolejne wersji swoich mierników (Garmin Vector 3 i Favero Assioma), a jeśli PowerTap chciał się liczyć w tej „grze”, to również musiał wykonać jakiś ruch. I tak oto w grudniu 2018 roku światło dzienne ujrzał miernik PowerTap P2, czyli następca modelu P1. Jeśli ktoś spodziewa się rewolucji, to tutaj jej nie znajdzie, ponieważ ciężko ulepsza się coś, co już jest bardzo dobre. Powiedzmy wiec raczej o ewolucji miernika P1 w P2. Zacznijmy od najbardziej oczywistych różnic, a więc fizycznych. Pierwsza, ta najbardziej rzucająca się w oczy, to kolor. Kiedyś na tle konkurencji miernik PowerTapa wyróżniał się swoimi gabarytami, a teraz doszedł do tego srebrny kolor. Wydaje mi się, że w poprzednim wcieleniu wyglądało to nieco lepiej, wszak czarny wyszczupla. Pomimo brak zmian w gabarytach zmniejszeniu uległa masa miernika bez zmniejszenia sztywności i parametrów pracy. Dzięki wewnętrznemu odchudzeniu masa dwóch pedałów wraz z bateriami spadła o 28 gramów do 404 gramów. Dla porównania komplet pedałów Garmin Vector V3 wraz z bateriami waży 323 gramy, miernik Favero Assioma 300 gramów, a dwa zwykle pedały Look Keo 270 gramów. W przypadku pierwszej wersji miernika czasami niektórzy użytkownicy mieli z czasem problem z łożyskami. Inżynierowie PowerTapa wzięli sobie to do serca i w P2 łożyskowanie osi pedałów zostało ulepszone. Ja co prawda takich problemów z łożyskami podczas trzech lat nie miałem, ale musiałem wymienić pokrywy komór baterii, ponieważ były wykonane z dość miękkiego stopu aluminium i wyrabiały się gniazda klucza imbusowego (5 mm). W nowym modelu są one zgodnie z zapewnieniami producenta znacznie wytrzymalsze. W tym miejscu warto tez wspomnieć o jeszcze jednym usprawnieniu, ale na froncie serwisowo-gwarancyjnym, a więc zarówno dla właścicieli P1, jak i P2. Otóż PowerTap otworzył swój oficjalny serwis w Europie i czas potrzebny na rozpatrywanie wszelkich roszczeń gwarancyjnych, jak i napraw znacznie spadł. Zmianie natomiast nie uległa kompatybilność z szosowymi blokami Look Keo (choć dołączone w zestawie bloki są produkcji firmy Wellgo), wynoszący dwa lata okres gwarancyjny, oraz brak limitu wagowego użytkownika.

Montaż miernika, a następnie jego kalibracja także nie uległy zmianie. Nadal proces ten jest tak prosty, jak to tylko możliwe i nie powinien zająć więcej niż minutę. Na tym polu PowerTap wyznaczył standard, do którego równają inni. Pedały mocujemy do korby kluczem imbusowy umieszczanym w gnieździe po wewnętrznej stronie osi. W zestawie z pedałami oprócz baterii i bloków znajdziemy podkładki, których należy użyć w przypadku gdyby oś pedałów była za długa i po instalacji obudowa miernika dotykała korby. Po instalacji parujemy miernik z kompatybilnym licznikiem, lub innym kompatybilnym urządzeniem (np. telefony, tablety, komputery) korzystając z transmisji Bluetooth Smart lub ANT+. W przypadku komunikacji ANT+ miernik parkowany jest jako jedno urządzenia, a w przypadku komunikacji Bluetooth Smart jako dwa osobne czujniki (moc jest sumą ich wskazań). Nie oznacza to jednak, że można podzielić się zakupem na przykład z kolegą, ponieważ lewy miernik jest miernikiem głównym, a prawy miernikiem pomocniczym i o ile posiadacz lewego miernika widziałby na swoim liczniku podwojoną wartość mierzoną dla lewej nogi (brak prawego miernika), to posiadacz prawego miernika nie widziałby żadnej wartości. Istnieje jednak możliwość zakupu jednostronnej wersji miernika. Po zainstalowaniu i sparowaniu miernika przychodzi kolej na jego kalibrację, a dokładniej na ustawienie poziomu odniesienia (zero-offset). W tym celu musimy wypiąć się z pedałów, a korba musi pozostawać w bezruchu. Kalibrację inicjujemy z poziomu licznika, a jej wynik jest liczbą z przedziału od 0 do 10. W innym przypadku albo źle zamontowaliśmy miernik, nie wypięliśmy się z niego, rower nie znajduje się w pionie, albo jest jakiś problem z miernikiem. W teorii wystarczające jest wykonanie kalibracji jedynie po instalacji miernika, oraz powtarzanie jej powiedzmy raz w miesiącu, czy po okresie dłuższego nieużywania roweru, ale nic nie zaszkodzi wykonanie jej przed każdą jazdą. Jeśli długość ramion korby jest inna niż 172,5 mm, to w parametrach miernika mocy w liczniku, lub w aplikacji PowerTap trzeba wprowadzić poprawną wartość długości korby, na podstawie której przeskalowanie zostana prezentowana i zapisywana wartość mocy.

Każdy pedał wyposażono w 8 tensometrów i to one odpowiedzialne są za pomiar mocy. Nie jest to jednak jedyny parametr mierzony przez P2, ponieważ dochodzą do niego także kadencja i balans, oraz zaawansowane dane Advanced Pedal Metrics (APT), takie jak moc pozytywną i negatywną podczas obrotu korby, a także kąt nachylenia pedałów. Niestety za pomocą ANT+ transmitowane są tylko dane o mocy, kadencji i balansie, a dane zaawansowane transmitowane są tylko za pomocą trybu Bluetooth Smart, oraz odczytywane tylko przez aplikacje PowertTap i Rouvy. Powodem tego stanu rzeczy może być fakt, że w ocenie specjalistów PowerTap dane te i tak bardziej maja charakter informacyjnym, a ich przydatność w procesie treningowym jest znikoma.

PowerTap P1 mierzy moc z dokładnością ±1,5% podczas gdy wg deklaracji konkurencji Assioma i Vector 3 charakteryzują się dokładnością pomiaru mocy na poziomie ±1%. Niewątpliwą zaletą miernika P2 (podobnie jak włoskiej Assiomy) jest obsługa owalnych tarcz, z którymi z kolei nie radzi sobie Vector 3. Przez ponad dwa miesiące porównywałem wskazania miernika PowerTap z miernikiem Quarq DZero mierzącym moc w pająku korby, oraz wskazaniami trenażera Wahoo Kickr. Co prawda moc mierzona za pomocą miernika firmy PowerTap była kilka watów niższa od tej mierzonej w pająku, ale niezależnie od generowanej mocy różnica ta była stała i powtarzalna.

Za zasilanie miernika odpowiedzialne są podobnie jak w poprzedniej wersji dwie baterie typu AAA. Ich największą zaletą jest ich ogólna dostępność, więc nikt nie powinien mieć problemów z ich zakupem nawet podczas jazdy w środku długiego weekendu, o ile w pobliżu jest jakikolwiek otwarty sklep spożywczy, czy stacja benzynowa. Producent zaleca korzystanie z baterii litowych zamiast alkalicznych z powodu ich tendencji do wyciekania. Czas pracy miernika wydłużył się do 80 godzin (poprzednio było to 60 godzin) i podczas swojego użytkowania zauważyłem, że jest to czas jak najbardziej osiągalny. Dla porównania miernik mocy Favero Assioma zapewnia 50 godzin pracy, a Garmin Vector 3 od 120 do 150 godzin. Informację o niskim poziomie zasilania miernik wysyła przy spadku poniżej 20% pojemności, a wiec gdy zostaje około 16 godzin pracy. Dokładny poziom baterii można sprawdzić za pomocą aplikacji PowerTap zainstalowanej na kompatybilnym smartfonie. W przypadku gdy bateria prawego miernika wyczerpie się, to lewy miernik transmitował będzie podwojoną wartość mierzonej z lewej strony mocy. Lepszy rydz niż nic. Gdyby sytuacja była odwrotna, czyli na przykład w czasie treningu rozładowała nam się bateria lewego miernika, to warto zamienić miejscami lewą i prawą baterię. A nóż w prawej zostało jeszcze trochę energii.

Konkurencja wśród pedałów mierzących moc jest coraz większa. Do gry wchodzą coraz poważniejsi producenci, jak chociażby SRM, jednak chwilowo ich produkty są bardziej ciekawostką, niż konkurencją dla PowerTapa, Favero i Garmina. Favero Assioma jest niekwestionowanym liderem jeśli chodzi o cenę. Włosi zrobili wszystko, żeby klienci przy wyborze miernika w pedałach zagłosowali portfelem. Co prawda kilku osobom odbiło się to czkawką, gdy zamiast spodziewanej naprawy gwarancyjnej dostali propozycję zakupu nowego egzemplarza z upustem, ale to były sporadyczne przypadki. Za Vectorem 3 stoi wielka korporacja, niestety słabnący, ale nadal bardzo dobry serwis gwarancyjny, mnogość rejestrowanych danych i najładniejszy produkt. Czym w takim razie wyróżnia się PowerTap P2 na ich tle? Najtańszy nie jest (3999 złotych w wersji dwustronnej), najlżejszy i najładniejszy też nie. Ma jednak za sobą coś innego. Jest to historia firmy, która wyrosła na pomiarze mocy. Był pierwszym miernikiem, który zapewniał użytkownikom prostotę instalacji i kalibracji. I tak naprawdę oprócz ceny, masy i ewentualnie wyglądu nie ma mu czego zarzucić. Jeśli kilkadziesiąt gramów więcej nie jest dla Ciebie problemem, a chcesz mieć miernik na którym możesz polegać, to kupując P2 na pewno się nie zawiedziesz. Pierwsza wersja miernika w pedałach firmy PowerTap służyła mi bez problemów przez trzy lata i gdyby nikt się na nie nie połakomił, to szybko bym ich zapewne nie wymienił. W przypadku miernika PowerTap P2 wiem, że czeka mnie kilka lat bezproblemowej współpracy.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Avatar
    Tomek

    Emil,
    fajnie by było gdybyś mógł się odnieść w swoich recenzjach do kompatybilności testowanych mierników z owalnymi
    tarczami. Z tego co się orientowałem jakiś czas temu to własnie PowerTap współpracował dobrze z ovalami a
    Garmin i Favero już nie. Ale moze cos się w tej materii zmieniło a dla częsci z nas pewnie to by był dość istotny
    argument za konkretnym modelem.
    dzięki!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *