Garmin Edge 130

Pamiętam swój pierwszy licznik firmy Garmin. Był to model Edge 500, który w 2010 roku na mojej kierownicy zastąpił bezprzewodową wersję licznika Cateye Strada. Co prawda był większy od Strady, ale zważywszy na to, że miał wbudowany odbiornik GPS i niemal niepoliczalnie więcej funkcji, to nie było to dla mnie problemem. Wówczas wydawało mi się, że licznik ten ma wszystko, czego mi do szczęścia potrzeba, a być może nawet odrobinę więcej. Okazało się jednak, że to był dopiero początek lawiny. Lawiny coraz bardziej zaawansowanych i coraz więcej potrafiących liczników. W zeszłym roku trafiła w moje ręce Omata One i zdałem sobie sprawę, że bez tych wszystkich danych i funkcji też jest dobrze, choć podczas niektórych treningów monitorowanie mocy i tętna się przydaje. Gdy padła propozycja przetestowania licznika Garmin Edge 130 początkowo zastanawiałem się, czy jest sens się nad nim pochylać, bo niskie oznaczenie sugerowało, że podobnie jak wcześniejsze modele Edge 20, Edge 25, czy Edge 200 może to być bardziej zabawka niż licznik. Nie mogłem się bardziej mylić.

Garmin Edge 130 został zaprezentowany światu rok temu, tj. w kwietniu 2018 roku razem z licznikiem Edge 520 Plus. Podczas prezentacji całe show skradł następca 520-ki, będącej koniem pociągowym sprzedaży liczników amerykańskiego producenta i odpowiedzią firmy na wzrost popularności konkurencyjnego licznika Wahoo ELEMNT Bolt. Nad sto trzydziestką nikt się zbytnio nie rozpływał w zachwytach, ponieważ czym może ona konkurować z lepszymi modelami, które wryły się w świadomość konsumentów. Okazuje się, że do zaoferowania ma niemało. Zacznijmy jednak od początku.

Pierwsze wrażenie po wzięciu Edge 130 do ręki to zdziwienie jego niewielkimi rozmiarami i piórkową wręcz masą. Przy 41 mm szerokości, 63 mm wysokości i 16 mm grubości jest niemal centymetr węższy i niższy niż najpopularniejsze 520 i 520 Plus. W stosunku do modeli Edge 20 i Edge 25 grubość i szerokość są te same, a jedynie wysokość wzrosła. Mniejszy rozmiar oznacza także mniejszy wyświetlacz, mierzący 26 mm szerokości i 36 mm wysokości o rozdzielczości 203 x 230 pikseli, a wiec znowu o centymetr węższy i niższy. Licznik waży raptem 33 gramy, a więc połowę tego, co Edge 520 Plus, co na pewno ucieszy miłośników odchudzania sprzętu. Wspomniany wcześniej podświetlany monochromatyczny wyświetlacz posiada przekątną blisko 46 mm i jest jedną z najmocniejszych stron tego licznika. Doskonale czytelny w każdych warunkach oświetleniowych, czy to w „pełnym słońcu”, czy dzięki podświetleniu w bezksiężycową noc. Wszystko to zasługa technologii MIP, czyli Memory in Pixel. W zestawie z licznikiem otrzymamy dwa uchwyty na mostek lub kierownicę mocowane za pomocą gumek, oraz przewód do ładowania oraz podłączenia do komputera.

Edge 130 obsługiwany jest za pomocą 5 przycisków umieszczonych po bokach licznika. Na prawej stronie znajdują się przyciski do poruszania się w górę i w dół menu, na dole znacznik okrążeń, oraz rozpoczynania/zatrzymywania zapisu, a po lewej stronie przycisk służący do uruchamiania/usypiania/podświetlania licznika. Dodatkowo przytrzymanie przycisku do poruszania się w górę powoduje wywołanie menu, przycisk rozpoczynania zapisu służy do potwierdzania wyborów, a znacznik okrążeń do powrotu w menu. Rozmiar przycisków jest w mojej ocenie „w sam raz”. Ani za małe, ani za duże. Bez problemu można je obsługiwać w rękawiczkach zimowych. Przesiadka z wyższych modeli liczników, które obsługiwane są większą ilością przycisków, bądź dotykowo, wymaga kilku dni na przyzwyczajenie się do takiej obsługi. Uruchomiwszy licznik po raz pierwszy nie martwimy się konfigurowanie profili aktywności, ponieważ takowy jest tylko jeden. Po wprowadzeniu danych fizjologicznych, dodaniu czujników i sparowaniu z telefonem pozostaje konfiguracja stron z danymi (wykonywana z poziomu licznika). Chwilę to zajmuje, ale ze względu na mniejszą liczbę dostępnych pól idzie to o wiele szybciej niż w przypadku chociażby Edge 520 Plus.

Licznik Garmin Edge 130 posiada moduły komunikacyjne Bluetooth Smart i ANT+. Ten pierwszy wykorzystywany jest nie tylko do komunikacji ze smartfonem, ale także razem z trybem ANT+ do komunikowania się z czujnikami zewnętrznymi. Edge 130 pracuje tylko z miernikami mocy, czujnikami tętna, prędkości, kadencji, oświetleniem i radarami. Bardzo ciekawą funkcją, którą w szczególności docenią triathloniści, jest możliwość prezentacji na liczniku danych z zegarków Forerunner 935 oraz rodziny zegarków Fenix 5 i 5 Plus. Chodzi między innymi o dane takie jak całkowity dystans, czy całkowity czas. Ponadto licznik wyposażony jest w czujnik temperatury, wysokościomierz barometryczny, oraz odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS i Galileo (jako pierwszy w historii licznik firmy Garmin). Podobnie jak w przypadku licznika Edge 520 Plus, również i w Edge 130 nie znajdziemy modułu komunikacji bezprzewodowej WiFi. Po połączeniu z telefonem licznik może oprócz tak oczywistej rzeczy jak prezentowanie powiadomień z telefonu (nadchodzące połączenia i wiadomości tekstowe, ale nie z aplikacji takich jak na przykład Messenger, czy WhatsApp), wykorzystywać transmisję danych m. in. do komunikacji z aplikacją Garmin Connect Mobile, śledzenia przebiegu aktywności, wyświetlania alertów pogodowych, pobierania pól Connect IQ, czy synchronizacji danych dotyczących segmentów platformy Strava.

Po uruchomieniu licznika widoczny jest ekran domowy, z poziomu którego możemy rozpocząć zapis aktywności. Nie znajdziemy tu różnych profilów, jak w przypadku innych liczników amerykańskiego producenta. Do dyspozycji użytkownika podczas trwania aktywności jest 5 stron z danymi, gdzie na każdej stronie może znajdować się od 1 do 8 pól z danymi, oraz strony dedykowane szkicowi przebytej drogi i trasy, kompasowi, profilowi wysokości i segmentom. Z racji na nienajwiększy wyświetlacz licznik ten może nie być najlepszym wyborem dla osób z wadami, lub po prostu słabym wzrokiem. W moim przypadku 6 pól to optymalna ilość. Fabrycznie dostępnych jest raptem 46 różnych pól z danymi, podczas gdy dla przykładu w liczniku Edge 1030 mamy ich do wyboru aż 141. Jeśli te 46 to za mało, to użytkownik może posiłkować się polami danych Connect IQ. Osobom trenującymi z miernikiem mocy może przeszkadzać fakt braku zaawansowanych pól, jak na przykład NP, IF, TSS (choć licznik określa i rejestruje te parametry), czy balans, ponieważ jedyne dostępne pola dotyczące mocy to moc średnia z ostatnich trzech sekund, moc średnia i moc średnia okrążenia, ale tak jak wspominałem można to obejść polami CIQ. Użytkownik ma możliwość definiowania wielkości pól danych. Przykładowo jeśli zdecydujemy się na prezentację czterech danych, to zamiast czterech jednakowych pól oddzielonych poziomymi liniami mogę mieć przykładowo dwa większe i dwa mniejsze pola oddzielone poziomymi liniami. Chcąc rozpocząć zapis aktywności z poziomu ekranu domowego naciskam przycisk start i wówczas licznik łączy się z czujnikami, oraz następuje akwizycja sygnałów z satelitów satelitarnych. Dopiero powtórne naciśnięcie przycisku start rozpocznie zapis.

W przypadku licznika Garmin Edge 130 nie mamy możliwości prezentacji map. W ich miejsce otrzymujemy graficzną prezentację zapisu przebytej drogi. Jeśli chodzi o funkcje nawigacyjne to ograniczeni jesteśmy do powrotu do startu po przejechanym śladzie albo po linii prostej, oraz znanej z zegarków Garmina funkcji prowadzenia po wcześniej stworzonej trasie. W tym ostatnim przypadku należy stworzyć trasę na platformie Garmin Connect i następnie przesłać ją do zegarka na przykład za pomocą telefonu i aplikacji Garmin Connect Mobile. W Garmin Connect Mobile istniej możliwość tworzenia tras na podstawie określonych przez nas kryteriów (jak na przykład dystans i typ roweru) z wykorzystaniem warstwy Garmin Trendline Popularity Routing, a więc wykorzystującej dane dotyczące popularności tras wśród innych użytkowników platformy. Można także stworzyć trasę na innej platformie, lub po prostu ściągnąć ją z internetu, ale wówczas konieczne jest przekopiowania pliku do licznika po podłączeniu go do komputera. Jeśli trasa zostanie wysłana do licznika, to na ekranie przebytej drogi dodatkowo widoczny jest przebieg trasy (plus opcjonalnie do dwóch pól danych), a na ekranie wysokości profil trasy (plus opcjonalnie do dwóch pól danych). Co więcej, jeśli trasa została stworzona na platformie Garmin Connect lub za pomocą aplikacji Garmin Connect Mobile, to licznik informował nas będzie o zbliżających się zmianach kierunku, pod warunkiem że zmiana ta będzie wystarczająco duża (jeśli trasa odbija w bok pod niewielkim kątem, to zdarza się, że powiadomień nie ma). W przypadku zboczenia z trasy zostaniemy o tym fakcie poinformowani, ale licznik nie powie nam jak na nią wrócić. To już będzie nasze zadanie. Pomimo przyzwyczajenia się do posiadania map nie tylko w licznikach, ale i w zegarku, po miesięcznej przygodzie z Edge 130 stwierdziłem, że o ile planuje się wcześniej gdzie jechać, to da się bez nich żyć, choć jak tras nie planuje się wcześniej, to jadnak mapy są przydatne. Najbardziej w liczniku brakowało mi funkcji ściągania tras z platformy Strava. Używam Stravy od wielu lat i posiadam na niej dziesiątki tras, do których dostęp mam z poziomu licznika znacznie ograniczony (pozostaje mi tylko ściągnięcie trasy ze Stravy na komputer i jej przekopiowanie do licznika po podłączeniu go do komputera). Biorąc pod uwagę brak aplikacji i widżetów Connect IQ raczej się nie doczekam integracji licznika z trasami pochodzącymi z tej właśnie platformy.

Oprócz funkcji zdalnego śledzenia aktywności Edge 130 nie posiada znanej z wyższych modeli liczników funkcji śledzenia grupowego, czy możliwości wysyłania wiadomości pomiędzy użytkownikami, co wydaje się jak najbardziej logiczne, bo pomimo swojego potencjału funkcje te są w rzeczywistości praktycznie nieużywane. Licznik nie posiada funkcji wykrywania wypadków, ale za to posiada funkcję powiadamiania, tj. możliwość wysłania wiadomości alarmowej do osoby zdefiniowanej w aplikacji Garmin Connect Mobile (do jej poprawnego działania potrzebne jest połączenie z telefonem z uruchomioną transmisją danych).

Licznik nie obsługuje treningów ustrukturyzownaych, nie może sterować pracą trenażerów, ani nie posiada funkcji wirtualnego partnera i ścigania się z przeszłymi aktywnościami. Posiada jednak funkcję, która ma kolosalne znaczenie dla sporej liczby użytkowników, a więc śledzenie segmentów platformy Strava na żywo. Oczywiście pod warunkiem posiadania subskrypcji Premium (dla użytkowników którzy wykupili ją przed początkiem 2018 roku), lub nowego pakietu Analysis. Po połączeniu kont Garmin Connect i Strava podczas każdej synchronizacji licznika z aplikacją Garmin Connect Mobile pobrane zostaną ulubione segmenty Stravy (oznaczone gwiazdką) i popularne segmenty w okolicy, a podczas jazdy zbliżając się do segmentu zostaniemy o tym fakcie poinformowani. Po rozpoczęciu segmentu na dedykowanym ekranie prezentowany jest nasz postęp na danym segmencie, oraz informacja jak nam idzie w stosunku do lidera segmentu (KOM/QOM), lub naszej życiówki na danym segmencie. Jeśli nakłada się na siebie więcej segmentów to mamy możliwość przełączania się miedzy nimi. W tej kwestii nie ma się do czego przyczepić. Funkcja ta dziaja równie dobrze, jak w najwyższych modelach liczników.

Po zakończeniu aktywności jej zapis błyskawicznie eksportowany jest do platformy Garmin Connect (dzięki połączeniu Bluetooth z telefonem i aplikacji Garmin Connect Mobile), skąd automatycznie może być przesyłany do innych platform, jak na przykład TrainingPeaks, czy Strava. Wziąwszy pod uwagę odbyte aktywności kolarskie określony zostanie nasz maksymalny pułap tlenowy, oraz zalecany czas odpoczynku (poprawiony o wartości z innych urządzeń Garmin dzięki funkcji Physio TrueUp). Urządzenie posiada także opcję rejestrowania naszych rekordów, jak na przykład najlepszego czasu na 40 km, najdłuższej jazdy, czy największego sumarycznego wzniosu. Po zakończeniu aktywności pojawia się pytanie o rodzaj nawierzchni po jakiej poruszaliśmy się. Dane te wykorzystywane są do kategoryzowania aktywności kolarskich (jazda szosowa, MTB, dojazd do pracy, przełaj, szutry, itp.) oraz wykorzystywane przez Garmina do pomocy w automatycznym tworzeniu trasy (Trendline Popularity Routing).

Według producenta zasilania powinno wystarczyć na 15 godzin pracy. Pod warunkiem nie korzystania z komunikacji czujnikami i telefonem, oraz używania wyłącznie satelitów nawigacyjnych GPS wynik ten udało mi się przekroczyć o ponad 40 minut. Jeśli włączymy komunikację Bluetooth z telefonem i korzystać będziemy z czujników, to czas ten spada do 12 godzin, a jeśli dodatkowo sygnały nawigacyjne pochodzić będą z satelitów GPS i GLONASS, lub GPS i Galileo, to musimy się liczyć ze spadkiem do raptem 10 godzin. Istnieje możliwość ładowania licznika podczas trwania aktywności i umiejscowienie portu micro USB powyżej punktu mocowania nawet w tym pomaga, ale wówczas wypada umieścić licznik na kierownicy, a nie na mostku. Można także wyłączyć ekran, ale nie wyłączać licznika, co wydłuży czas pracy na baterii, więc funkcja ta na pewno spodoba się niejednemu kolarzowi, który podczas jazdy na czas na liczby nie patrzy (ponieważ według nich sugerowanie się liczbami nie pozwala wspiąć się na wyżyny swoich możliwości).

W ciągu ostatnich 6 miesięcy przetestowałem trzy różne liczniki firmy Garmin. Topowy Edge 1030, zaawansowany Edge 520 Plus i w teorii podstawowy Edge 130. Im bardziej się nad tym zastanawiam, to jednak największe wrażenie zrobił na mnie właśnie najprostszy Edge 130. Nie bez powodu po dziś dzień na kierownicach kolarzy zawodowych znajdziemy stare i sprawdzone liczniki Edge 500. Są one proste, lekkie i przede wszystkim niezawodne, a poza tym oferują zawodowcom dokładnie to, czego im potrzeba. Prawda jest taka, że te wszystkie wodotryski najwyższych modeli to element walki o portfele klientów. Gdyby tak porządnie się zastanowić, to większości funkcji zaawansowanych liczników nie wykorzystujemy. Podobnie jest z dziesiątkami pół danych, z których części znaczenia nawet nie rozumiemy. Jednak w przypadku Edge 130 dostajemy dokładnie to, co jest i może być potrzebne zaawansowanemu użytkownikowi, na dodatek w smukłym opakowaniu i przystępnej cenie. Edge 130 kosztuje 859 złotych z samymi uchwytami, oraz 1079 złotych w zestawie z czujnikiem tętna. Dla mnie jest to idealny licznik do ścigania się, a gdyby tak jeszcze z czasem zyskał możliwość importu tras Stravy, to byłbym w pełni usatysfakcjonowany. No i trzeba przyznać, że Edge 130 jest doskonałym materiałem dla pracowników działu reklamowego. Idealnie do niego pasują hasła typu „małe jest piękne”, „mały wielki Garmin”, „miej dokładnie tyle, ile Ci potrzeba”, czy w końcu „less is more”.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

10 komentarzy

  1. Bobiko

    > Używam Stravy od wielu lat i posiadam na niej dziesiątki tras, do których dostęp mam z poziomu licznika znacznie
    ograniczony (pozostaje mi tylko ściągnięcie trasy ze Stravy na komputer i jej przekopiowanie do licznika po
    podłączeniu go do komputera).

    Ogólnie to jest możliwosć sciągnięcia tras ze Stravy dzięki dodatkowi Garmin Connect IQ – Strava Routes . chyba
    wiem, dlaczego nie wspominasz o tym… bo nie jest kompatybilny albo opis jest nieaktualny. Ale zapytam:
    sprawdziłeś? Skoro wspominają o Strava Segments to za chiny musi działać i Routes.

    Jeśli chodzi o mnie, to przygode z GPSami zacząłem od smartfonów (nieśmiertelny TrekBuddy a potem locus map),
    potem testowałem holux GPSport 245 260 a potem juz wjechały Garminy: Etrex, Dakota 20, Edge 810 i teraz 1000.
    😉 na razie nie planuje zmieniać

  2. Arturo

    NIe rozumiem dlaczego Grarmin nie może zrobić aby można było wklejać nawigację w komórkę tabeli jak inne dane.
    Tak jak ma to Sigma. Wtedy każdy sam sobie by decydował ile ma pól na ekranie.

  3. Arturo

    @Bobiko co to za dodatek Garmin Connect IQ – Strava Routes. Skąd go pobrać i gdzie instalujesz ?

  4. el Kapitano
    el Kapitano

    @Bobiko niestety Garmin zrobił obsługę segemnetów nastywną, a instalację wszelkich aplikacji Connect IQ zablokował. Z GCM można tylko pobierać pola danych Connect IQ na Edge 130.

  5. Arturo

    @Bobiko myślałem że chodzi o jakiś dodatek między aplikacjami webowymi czy w tel. Aplikacje z app store garmin są
    mi doorze znane. Dzięki.

  6. Marcin

    Cześć! 🙂 Przeczytałem recenzję i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. W zasadzie właśnie takiego licznika szukam,
    bez żadanych wodowtrysków 😉 Jednak chciałbym mieć możliwość odczytania TSS-ów (plus może jeszczcze NP idzie?)
    w czasie jazdy. Jest to możliwe z tym dodatkiem, za pomocą tego Garmin Connect IQ? Masz to może u siebie, tak
    żebym mógł zobaczyć jak to wygląda?

  7. Marcin

    @el Kapitano wielkie dzięki za takie informacje! 🙂 Jak TSSy się jeszcze pojawią to już będzie pięknie. Chyba tym
    samym znalazłem nowy licznik 😀 Czytam sporo testów u Ciebie i robisz mega robotę! Pozdrawiam 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *