Garmin Edge 520 Plus

Bycie monopolistą wbrew pozorom nie jest łatwe. To znaczy jest, ale tylko do czasu, gdy na horyzoncie pojawia się ktoś, kto owej pozycji monopolisty zaczyna zagrażać. Będąc monopolistą i siedząc wysoko na swoim tronie łatwo przestać zwracać uwagę na to, czego oczekują klienci. Gdy firma Wahoo wprowadziła na rynek licznik ELEMNT zapewne nikt w Garminie się tym faktem za bardzo nie przejął. Jednak debiut licznika ELEMNT Bolt musiał zasiać ziarno niepewności, a wyniki sprzedaży z następnych miesięcy wywołać może jeszcze nie panikę, ale na pewno obawy. Trzeba było działać. Trzeba było stworzyć produkt, który będzie realna konkurencją dla Bolta. Ale nie tylko cenową, bo obniżenie ceny Edge 520 nie powstrzymało lawiny. Potrzeba było licznika, który będzie konkurencją cenową i jakościową dla Bolta. Zważywszy na wprowadzenie do sprzedaży modelu Edge 1030 wszyscy spodziewali się licznika Edge 530, który będzie mniejszym bratem flagowca, jednak z tą samą funkcjonalnością. No i w kwietniu 2018 roku doczekali się, ale nie Edge 530, a Edge 520 Plus. Sprawdźmy więc, cóż wart jest następca 520-ki.

Z zewnątrz Edge 520 Plus różni się od swojego poprzednika jedynie kolorem. Tak jak Edge 1000 był cały czarny, a Edge 520 miał białą obudowę, tak w przypadku następców doszło do odwrócenie kolorów – Edge 1030 dostał białą obudowę, a Edge 520 Plus czarną. Jeśli chodzi o rozmiar, to absolutnie nic się nie zmieniło – 49 mm szerokości, 73 mm wysokości i 21 mm grubości. Wyświetlacz mierzący 35 mm szerokości i 47 mm wysokości ma rozdzielczość 200 x 265 pikseli. Plus w nazwie może oznaczać nie tylko więcej funkcji, ale także wzrost masy w stosunku do 520-ki, która teraz wynosi 63 gramy bez uchwytu. W zestawie z licznikiem otrzymamy trzy uchwyty – dwa na mostek lub kierownicę mocowane za pomocą gumek, oraz jeden uchwyt pozwalający na umieszczenie licznika przed kierownicą. Jest on identyczny z tym, z jakim sprzedawany jest licznik Edge 1030, a więc posiada elektrody umożliwiające ładowanie licznika z dedykowanego akumulatora. Niestety Edge 520 Plus takich elektrod w obudowie nie posiada, więc w ten sposób ładować go nie można. Niemniej jednak uchwyt ten można wykorzystać jako punkt mocowania licznika i światła jednocześnie.

Licznik Garmin Edge 520 Plus nie posiada wyświetlacza dotykowego. Do jego obsługi przeznaczonych jest 7 przycisków umieszczonych po bokach licznika. Na prawej stronie znajdują się przyciski zatwierdzania wyboru, oraz powrotu, na dole znacznik okrążeń, oraz rozpoczynania/zatrzymywania zapisu, a po lewej stronie przyciski do poruszania się w górę i w dół menu, oraz służący do uruchamiania/usypiania/podświetlania licznika. O ile z obsługą licznika Edge 1030 nie miałem problemów pomimo dotykowego wyświetlacza, to testując licznik Edge 520 Plus zimą doceniłem obsługę wyłącznie przyciskami. Owszem, jest wolniej niż w przypadku wyświetlacza dotykowego, a jak z każdym nowym urządzeniem trzeba się do niej przez kilka dni przyzwyczajać, ale w moich zimowych kolarskich rękawicach nie miałbym szans na efektywną obsługę bez przycisków bez dedykowanego pilota. Jedyne, co mnie naprawdę irytuje w obsłudze przyciskami, to mozół z jakim konfiguruje się licznik. Szczególnie jeśli chodzi o edycję profilów i prezentowanych danych. Blisko godzina wyjęta z życiorysu tylko na konfigurację pól danych w trzech profilach. W przypadku liczników firmy Wahoo, czy Edge 1030 zajmuje to raptem kilka minut. Aż chciałoby się, aby można było transferować profile pomiędzy licznikami, choć z drugiej strony zazwyczaj jest to jednorazowy proces (o ile nie musimy przywrócić licznika do ustawień fabrycznych). Jeśli chodzi o sam wyświetlacz, to kolory są „soczyste” i choć w mocnym świetle widać lekkie refleksy, to nie ma problemów z jego czytelnością.

Licznik Garmin Edge 520 Plus posiada moduły komunikacyjne Bluetooth Smart i ANT+, jednak ten pierwszy wykorzystywany jest jedynie do komunikacji ze smartfonem. Tryb ANT+ służy do komunikowania się z czujnikami zewnętrznymi, takimi jak mierniki mocy, czujniki tętna, prędkości, kadencji, elektronicznymi grupami osprzętu, oświetleniem, radarami, zewnętrznymi wyświetlaczami, kamerami VIRB, trenażerami (ANT+ FE-C), rowerami elektrycznymi, pilotami, czy wagami. Jeśli zaś mamy czujnik ANT+ nie obsługiwany natywnie przez licznik, jak na przykład czujnik aerodynamiczny, to pozostaje użycie dedykowanej aplikacji Connect IQ i pozostawienie jej prezentacji i zapisu danych z owego czujnika. Bardzo ciekawą funkcją, którą w szczególności docenią triathloniści, jest możliwość prezentacji na liczniku danych z zegarków Forerunner 935 oraz rodziny zegarków Fenix 5 i 5 Plus. Chodzi o dane takie jak całkowity dystans, czy całkowity czas. Ponadto licznik wyposażony jest w czujnik temperatury, wysokościomierz barometryczny, oraz odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS. Brak możliwości komunikacji z czujnikami zewnętrznymi w trybie Bluetooth Smart to nie jedyna „niedogodność” komunikacyjna Edge 520 Plus, jako że licznik nie posiada modułu komunikacji bezprzewodowej WiFi. Po połączeniu z telefonem licznik może oprócz tak oczywistej rzeczy jak prezentowanie powiadomień z telefonu i odpowiadanie na nie gotowymi szablonami, wykorzystywać transmisję danych m. in. do komunikacji z aplikacją Garmin Connect Mobile, śledzenia przebiegu aktywności, śledzenia grupowego i w jej ramach do komunikowania się pomiędzy użytkownikami, czy na potrzeby aplikacji Connect IQ, jak na przykład Strava Routes (do pobierania tras), Strava Live Segments (śledzenie postępów na segmentach na żywo), Strava Segment Explore (wyszukiwanie segmentów w pobliżu), TrainingPeaks (treningi strukturyzowane), czy BestBikeSplit (plany wyścigowe).

W stosunku do modelu Edge 520 zmianie nie uległ „pulpit” oraz menu, jak to miało miejsce w przypadku Edge 1030. Każdemu profilowi możemy przypisać do 10 stron z danymi, a każdej stronie od 1 do 10 pól danych. Dane mogą być prezentowane numerycznie, bądź graficznie, a jeśli komukolwiek tych danych na jednym ekranie brakuje, czy nie podoba mu się sposób ich prezentacji, to na platformie Connect IQ znajdzie dokładnie to, czego mu potrzeba. Jedynym, co uległo zmianie na froncie prezentacji danych jest możliwość definiowania wielkości pól danych. Przykładowo jeśli zdecydujemy się na prezentację czterech danych, to zamiast czterech jednakowych pól oddzielonych poziomymi liniami mogę mieć przykładowo dwa większe i dwa mniejsze pola oddzielone poziomymi liniami.

W przypadku licznika Edge 520 prezentacja map była możliwa, ale proces ich instalacji wymagał skorzystania z platform zewnętrznych i podłączenia licznika do komputera, a z racji ograniczonej ilości pamięci nie można było zdefiniować zbyt dużego obszaru pokrycia. Co więcej, w przypadku zboczenia z trasy licznik oprócz poinformowania nas o tym fakcie trasy nie przeliczał. Edge 520 Plus posiada w swojej pamięci mapy Garmin Cycle Maps opracowane w oparciu o OpenStreetMap. Od rejonu w jakim kupimy licznik zależeć będzie obszar pokrycia map. Tak więc jeżeli kupisz licznik z polskiej dystrybucji, to będziesz miał mapy Europy, a jeśli zamówisz go z Chin, to możesz mieć mapy dla Azji. Co prawda jest i wyjście z tej sytuacji, tzn. ściągnięcie innych map, ale nie będą one posiadały warstwy Trendline Popularity Routing, a funkcje nawigacyjne zostaną okrojone. Podstawową różnica na froncie nawigacji pomiędzy licznikiem Edge 520 Plus i bardziej zaawansowanymi Edge 820 i Edge 1030 jest brak bazy danych punktów (POI), oraz ograniczona możliwość tworzenia tras z poziomu licznika. Jedynymi sposobami na stworzenie trasy z poziomu licznika Edge 520 Plus jest nawigowanie do zapisanej wcześniej lokacji, lub podczas nawigacji po trasie wygranej do pamięci urządzenia wybranie opcji „black to start” – wówczas stworzona zostanie nowa trasa prowadząca z obecnej pozycji do punktu początkowego, oczywiście z wykorzystaniem warstwy Trendline Popularity Routing. W praktyce pozostaje tworzenie tras zawczasu na platformie Garmin Connect i ich transfer do licznika za pomocą aplikacji Garmin Connect Mobile, skorzystanie z aplikacji Connect IQ do pobrania tras z platformy Strava, lub skopiowanie do pamięci licznika po jego uprzednim podłączeniu do komputera plików gpx lub tcx. Podczas nawigowania po trasie informowani będziemy o zbliżających się zakrętach, konieczności skręcenia w określoną drogę/szlak, a w przypadku zjechania z trasy oprócz poinformowania nas o tym fakcie licznik w przeciągu raptem kilku sekund wytyczny nową trasę. Tworzenie i przeliczanie tras, oraz sama obsługa map jest bardzo szybka, czego powodem jest zastosowanie nowego procesora. Mapy możemy przybliżać i oddalać, ale jest to nieco bardziej problematyczne, niż w przypadku wyświetlacza dotykowego. Dodatkowo jest możliwość wyboru ręcznego, bądź automatycznego zoomu. Podczas nawigacji na ekranie mapy oprócz nazwy ulicy/szlaku może być prezentowanych do dwóch pól danych. Jeśli podczas nawigacji mam ustawioną na wyswietlaczu stronę z danymi to wskazówka dotycząca trasy (np. informacja o konieczności skręcenia w inną drogę) może powodować automatyczne przełączenie się na widok mapy, lub jedynie jako tekst pokazać się na ekranie z danymi. Przyznam szczerze, że brak bazy danych punktów absolutnie mnie nie smuci. Podobnie zresztą jak brak możliwości tworzenia trasy z poziomu urządzenia. Owszem, często korzystam z map i nawigacji, ale jeśli już to korzystam z tras, które wcześniej sam stworzyłem na Stravie, więc ograniczenia na polu nawigacji w stosunku do licznika Edge 1030 nie są dla mnie problemem. Jedyne co mi przeszkadza to brak map dla innych regionów. Jestem osobą, której zdarza się jeździć na rowerze na innych kontynentach i posiadanie map dla całego świata byłoby w moim przypadku przydatne.

Oprócz funkcji zdalnego śledzenia aktywności Edge 520 Plus posiada funkcję śledzenia grupowego rozbudowaną o możliwość wysyłania wiadomości pomiędzy użytkownikami. Aby jednak z tej funkcji skorzystać z każdą osobą w „grupie” musimy być połączeni na platformie Garmin Connect, a licznik musi być połączony z telefonem i mieć dostęp do internetu. W takiej sytuacji na ekranie licznika na widoku mapy zobaczę inne osoby korzystające ze śledzenia grupowego (ale tylko te, z którymi jestem połączony na Garmin Connect) i mogę do wybranej osoby wysłać wiadomość. Niestety nie ma możliwości edytowania treści wiadomości, ani odpowiedzi na nie i zmuszeni jesteśmy do posługiwania się stosunkowo skromnym zbiorem szablonów (np. „spóźnię się”, „czekajcie na mnie”, czy „potrzebuję pomocy mechanicznej”). Z jednej strony dobry pomysł, ale skoro każdy z użytkowników z definicji poprawnego działania funkcji musi mieć przy sobie telefon, to w mojej ocenie prościej będzie zadzwonić. Licznik posiada także funkcję wykrywania wypadków i jeśli ją aktywujemy i odpowiednio skonfigurujemy w aplikacji Garmin Connect Mobile, a licznik będzie połączony z telefonem, to w przypadku wykrycia upadku na ekranie licznika pojawi się ekran proszący o potwierdzenie, że nic się nie stało. Jeśli tego nie zrobimy, to wysłana zostanie wiadomość alarmowa do osoby zdefiniowanej w aplikacji.

Treningi interwałowe możemy tworzyć z poziomu urządzenia, na platformie Garmin Connect i w aplikacji Garmin Connect Mobile i następnie transferować je do licznika, czy w końcu pobierać je za pomocą aplikacji TrainingPeaks. Jeśli licznik sparujemy z trenażerem umożliwiającym zewnętrzne sterowanie obciążeniem, to Edge 520 Plus może takim trenażerem sterować zarówno poprzez ręczna zmianę obciążenia na liczniku, czy też automatycznie na podstawie stworzonych/pobranych treningów interwałowych. Po zakończeniu aktywności jej zapis błyskawicznie eksportowany jest do platformy Garmin Connect, skąd automatycznie może być przesyłany do innych platform, jak na przykład TrainingPeaks, czy Strava. Wziąwszy pod uwagę odbyte aktywności kolarskie określony zostanie nasz maksymalny pułap tlenowy, oraz zalecany czas odpoczynku. Urządzenie posiada także opcję rejestrowania naszych rekordów, jak na przykład najlepszego czasu na 40 km, najdłuższej jazdy, czy największego sumarycznego wzniosu, ale rekordy te ograniczają się tylko do urządzenia i nie są pobierane z platformy Garmin Connect. Nie zdziw się więc jeśli twoja „nowa” życiówka na 40 km będzie gorsza o poprzedniej.

Od wybranej wersji licznika zależeć będzie, co razem z nim otrzymamy. W wersji standardowej będzie to licznik, przewód do ładowania, trzy uchwyty, podkładki dla kierownic o średnicach 25,4 i 31,8 mm, oraz smycz zabezpieczającą licznik przed upadkiem. W wersji „bundle” dodatkowo otrzymamy czujnik tętna, czujnik prędkości i czujnik kadencji. Wspomniane uchwyty to jeden uchwyt pozwalający na umieszczenie licznika przed kierownicą, oraz dwa uchwyty mocowane za pomocą gumek na kierownicy lub mostka. Uchwyt pozwalający na umieszczenie licznika przed kierownicą (którego masa wraz z podkładką dla kierownicy o średnicy 31,8 mm wynosi 47 mm) charakteryzuje się tym, że oprócz bardziej aerodynamicznego kształtu umożliwia montaż kompatybilnych świateł. Jest jeszcze wersja MTB różniąca się od wersji standardowej posiadaniem uchwytu dedykowanego do rowerów MTB zamiast uchwytu pozwalającego na umieszczenie licznika przed kierownicą, oraz dodatkowym silikonowym etui na licznik i pilotem zdalnego sterowania.

Według producenta zasilania powinno wystarczyć na 15 godzin pracy. Pod warunkiem nie korzystania z map, nawigacji, oraz komunikacji z telefonem wynik ten jest osiągalny. Jeśli jednak włączymy komunikację Bluetooth z telefonem i korzystać będziemy z nawigacji i map, to możemy liczyć na około 9 godzin pracy. Istnieje możliwość ładowania licznika podczas trwania aktywności, jednak należy mieć na uwadze, że umiejscowienie portu micro USB uniemożliwia do niego dostęp podczas korzystania z uchwytu pozycjonującego licznik przed kierownicą.

W wersji standardowej licznik Edge 520 Plus kosztuje 1299 złotych. Wersja z czujnikami wymaga wydania 1749 złotych, a wersja MTB 1539 złotych. Dla porównania bezpośredni konkurent, tj. Wahoo ELEMNT Bolt, kosztuje 999 złotych, a Garmin Edge 520 już 969 złotych. Każdy z wymienionych liczników ma swoich zagorzałych fanów, którzy stwierdzą, że ich faworyt jest najlepszy. Prawda jest taka, że każdy z nich będzie miał rację, ponieważ nie ma urządzenia idealnego dla wszystkich. Fani Wahoo docenią monochromatyczny wyświetlacz i banalną wręcz obsługę, czy możliwość łatwego ściągania map dla całego świata. Cześć posiadaczy Edge 520 zapewne stwierdzi, że zaawansowane funkcje nawigacyjne, czy komunikowanie się w śledzeniu grupowym są im niepotrzebne i szkoda pieniędzy na wymianę licznika na 520 z plusem. Znajdzie się także spore grono, któremu nie będzie przeszkadzała nieco wyższa cena, czy czasochłonna konfiguracja pól danych, ale docenią zaawansowane funkcje nawigacyjne. Garmin Edge 520 Plus można z powodzeniem nazwać Edge 1030 bez wyświetlacza dotykowego. Stosując nomenklaturę lotniczą Edge 1030 możemy zaliczyć do klasy pierwszej, a Edge 520 Plus do klasy biznes. Poza rozmiarami i ceną różnica między tymi licznikami jest naprawdę niewielka. Z jednej strony wprowadzenie go na rynek może nieco utrudnić sprzedaż flagowca, ale to jednak modele ze środkowej półki są końmi pociągowymi sprzedaży. Na pewno 520 Plus trochę napsuje krwi firmie Wahoo, ale nam klientom wyjdzie to tylko na korzyść. W końcu nic tak nie obniża cen i nie napędza postępu, jak zdrowa konkurencja.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

12 komentarzy

  1. Avatar
    Kamil

    ” Urządzenie posiada także opcję
    rejestrowania naszych rekordów, jak
    na przykład najlepszego czasu na 40
    km, najdłuższej jazdy, czy
    największego sumarycznego wzniosu,
    ale rekordy te ograniczają się tylko
    do urządzenia i nie są pobierane z
    platformy Garmin Connect. Nie zdziw
    się więc jeśli twoja „nowa” życiówka
    na 40 km będzie gorsza o poprzedniej.”

    nie da się w tym modelu zrobić tak
    jak na screenie poniżej? Nie miałem
    problemów z wysłaniem rekordów z GC
    do Fenixa.
    https://drive.google.com/open?id=1jpL9sj1FQFGPG4rc4JZ9_zSMb4xYjki2

  2. Avatar
    Arturo

    Fajna recenzja. Mam pytania odnoście nawigacji i zejściu z kursu. Byłem przekonany że 520P nie posiada
    przeliczenia kursu po jej zjechaniu czyli tak w Wahoo nic się nie dzieje. TO niespodzianka i dobry plus. Jednak mam
    pytanie jak to się odbywa. Czy przelicza pozostały odcinek do celu ? Czy przelicza tylko powrót w miejscu zboczenia
    z trasy, którą narysowaliśmy?

  3. el Kapitano
    el Kapitano

    @Arturo jeszcze inaczej. To po części zależy od tego jak stworzyłeś trasę. Jeśli to trasa z punktami (waypoints), to prowadzi do najbliższego kolejnego waypointu. Jeśli to jest trasa stworzona automatycznie przez licznik, to przelicza kurs do miejsca optymalnego powrotu na zaplanowaną trasę. Chyba że odjedziesz tak, iż bardziej optymalne jest kierowanie sie do celu nową drogą.

  4. Avatar
    Arturo

    @ el Kapitano, dzięki za wytłumaczenie. Mam jeszcze inne pytania jako że znasz 520P i 1030. Różnice między
    nawigacjami w tych modelach : ( jak możesz mnie poprawić lub uzupełnić)

    – 520P brak wyszukiwana celu po adresie,
    – czy jest w 520P celuj i jedź ? tzn wskazuje na ekranie pozycję i on wyrysuje mi trasę ? ( taką opcję mam w zegarku
    EPIX która bardzo mi się podoba. Generalnie ma super nawigację.

    Brakuje mi tu pośredniego modelu między 520P a 1030. 820 jest już stary i dla mnie wypada z wyboru zakupu bo nie
    posiada (dla mnie minimum) przełączania automatycznego ekranu gdy zbliża się manewr. Może w tym roku
    wyjdzie 830 ale już powinny ją pokazać a nie czekać na koniec sezonu. Z drugiej strony jeśli 830 będzie w cenie
    1700zł to też nie ma sensu jeśli można dołożyć już te 400zł i mieć 1030. Chyba że przeszkadza wielkość cegły.

  5. el Kapitano
    el Kapitano

    @Arturo w 520 Plus nie ma natywnie obsługiwanej opcji wyszukiwania celu po adresie, ale można to osiągnąć za pomocą aplikacji CIQ. Nie kojarzę opcji „celuj i jedź”, można za to nawigowac do zapisanych punktów. Zastanawiam się, czy przy modelu 520 Plus model 820 w ogóle doczeka się następcy. Nie widzę dla niego miejsca.

  6. Avatar
    Arturo

    el Kapitano eh to szkoda że nie ma takiej prostej funkcji jak celuj i jedź, gdzie mam w zegarku Epix i z niego często
    korzystam. No ale Epix to tak na poziomie Fenix 5. Zapisane punkty to słaba opcja bo bym musiał przesyłać co
    chwila gdzie chcę jechać. Dobra opcja do powrotów zapisany cel dom jest stały 🙂

    Czyli 520P to prosta nawigacja tylko zaimportowanych ścieżek. Dobrze, że rysuje gdy zboczymy z kursu. Jak widać
    nawigacja 520P jest okrojona więc po serii 8XX oczekiwałbym takiego Edge 1030 w mniejszym opakowaniu.

  7. Avatar
    Michał

    W recenzji jest napisane, że mapy można przesuwać, a tymczasem w innych opiniach w sieci znalazłem info, że można
    jedynie zmniejszać i zwiększać zoom (i to bardzo niewygodnie, bo trzeba wejść do menu), ale przesuwać mapy się nie
    da (podobnie jak w Wahoo). A to jednak zauważalna różnica w porównaniu do 1030 czy 820

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *