Trenażer CycleOps H2

Podobnie, jak niedźwiedzie uciekają do swoich gawr na okres zimowy, tak i kolarze i triathloniści coraz częściej uciekają w cztery ściany z treningiem kolarskim. Co prawda stare kolarskie przysłowie mówi, że nie ma złej pogody (…), ale pewnych sesji treningowych w terenie po prostu nie da się zrobić, a stosunkowo krótki okres kiedy jest odpowiednio jasno dodatkowo nie ułatwia sprawy. Rozwój oprogramowania do wirtualnej jazdy jest dodatkowym bodźcem, jaki zachęca dynamicznie rosnącą liczbę osób do jazdy na trenażerze. Przeglądając posty na Facebooku na grupach poświęconych Zwiftowi co rusz pojawiają się pytania nie tylko o budżetowe trenażery umożliwiające na korzystanie z wszystkich „rozkoszy” wirtualnej jazdy, ale także pytania o trenażery z wyższej półki. Odkąd Zwift spopularyzował trening kolarski w czterech ścianach widać wręcz wysyp inteligentnych trenażerów, a producenci wprost prześcigają się w pomysłach na uatrakcyjnienie i zwiększenie realności odczuć wirtualnej jazdy. „Wielka czwórka” producentów trenażerów to zdecydowanie Tacx, Wahoo, Elite i CycleOps. Tacx ma w swojej ofercie świetny trenażer Tacx Neo, ale przede wszystkim marzenie bodaj każdego, czyli Tacx Magnum. Wahoo z kolei postawiło na cały ekosystem urządzeń do kolarskiego treningu stacjonarnego, począwszy od trenażera, przez podstawkę symulującą zmieniające się nachylenie, wentylator sterowany prędkością, czy rytmem pracy serca, po biurko umożliwiające pracę na komputerze podczas jazdy. Włoski producent Elite z kolei postawił na dokładność pomiaru mocy w modelu Drivo II i dzieło sztuki, jakim jest trenażer Fuoripista. CycleOps może wyglądać za nieco odstającej od pozostałych trzech producentów, ale jego trenażerowi Hammer nie można było niczego zarzucić, a debiutująca niebawem na rynku platforma stabilizacyjna do trenażerów może być nowym podmuchem w żagle sprzedaży amerykańskiego producenta.

Wspomniany wcześniej Hammer doczekał się następcy, jakim jest model H2. Wiadomo, brak kroku naprzód jest równoznaczny z krokiem wstecz, a poza tym zawsze można coś poprawić. Nawet w świetnych produktach. I tak oto do mojego domowego „biura” trafił od polskiego dystrybutora świeżuteńki H2, a ja miałem miesiąc na jego przetestowanie. Tak się złożyło, że w okresie tym przeszedłem operację zatok, co znacząco wpłynęło na spadek liczby jednostek treningowych realizowanych na zewnątrz, ale z korzyścią dla potrzeb tego testu. Identycznie jak CycleOps Hammer, H2 jest inteligentnym trenażerem z oporem bezpośrednim. Inteligentnym, czyli takim, którego pracą, a więc obciążeniem steruje oprogramowanie zewnętrzne. Choć być może odpowiedniejszy byłoby nazwanie go trenażerem interaktywnym. Z oporem bezpośrednim, czyli takim, gdzie układ oporowy zastępuje tylne koło roweru, a więc zamiast dociskać tylne koło do mechanizmu oporowego ów mechanizm zastępuje tylne koło. Tak właściwie, to o H2 można by powiedzieć, że jest niczym innym jak elektronicznie unowocześnioną wersją Hammera.

Sercem tego ponad 21-kilogramowego monstrum jest 9-kilogramowe koło zamachowe. To właśnie jemu, a dokładniej jego precyzyjnemu wyważeniu, H2 zawdzięcza doskonale odwzorowanie odczucia jazdy. Opór generowany jest elektromagnetycznie, a cały układ cechuje się większą reaktywnością niż w przypadku oryginalnego Hammera, co przekłada się na natychmiastową odpowiedz na zmianę obciążenia. Z powyższego wynika także, że do poprawnej pracy układu oporowego potrzebne jest zewnętrzne źródło zasilania. Jeżeli chodzi o parametry fizyczne, to nie ma tutaj zmian w stosunku do pierwotnej wersji. Po rozłożeniu nóżek H2 posiada największy obok Hammera rozstaw (blisko 79 cm), co znacząco poprawia komfort podczas sprintów w stosunku do innych trenażerów. W zestawie z trenażerem nie znajdziemy kasety, a jego bębenek pozwala na instalację kaset Shimano i Sram (oraz innych firm) od 8 do 11 rzędów. W razie potrzeby dostępny jest bębenek XD kompatybilny z 12-rzędowymi kasetami firmy Sram. Posiadacze osprzętu Campagnolo muszą obejść się smakiem, bo dedykowany tym grupom bębenek nie jest dostępny, choć zastosowanie kaset firmy Edco rozwiązuje ten problem. Podobnie jak Hammer, H2 dzięki dołączonym w zestawie z trenażerem adapterów kompatybilny jest z szybkozamykaczami o długości 130 i 135 mm, oraz osiami sztywnymi o długości 142 i 148 mm. W zestawie z trenażerem znajduje się podkładka pod przednie koło, która pomimo tego, że nie jest w teorii potrzebna, to jest przydatnym dodatkiem stabilizującym przednie koło, a tym samym kierownicę.

Pomimo tego, że H2 zaprojektowany został jako trenażer interaktywny, tj. ze sterowaniem zewnętrznym, to w przypadku braku takiego sterowania jego opór zmienia się progresywnie, a więc w miarę wzrostu szybkości rośnie opór. Jednak bez sterowania zewnetrznego H2 przypomina Hayabusę z ogranicznikiem prędkości do 50 km/h. Dojedziemy nią z punktu A do punktu B, bardzo komfortowo i szykownie, ale bez fajerwerków. Dopiero ze sterowaniem zewnętrznym możemy wycisnąć z trenażera 100%. Do dyspozycji użytkownik ma maksymalnie 2000 W oporu przy prędkości 36 km/h, oraz symulowanie podjazdów z nachyleniem do 20%. To co prawda 200 wat mniej niż w przypadku Kickra, ale śmiem twierdzić, że problem ten nie dotyczy zdecydowanej większości śmiertelników. Jednym z parametrów, które często ważniejsze są dla potencjalnych kupców niż maksymalne obciążenie jest głośność trenażera. W przypadku H2 mamy do czynienia z 64 dB przy prędkości 33 km/h. Pomimo że na papierze jest to wynik gorszy niż w przypadku Tacx Neo i Wahoo Kickr, to nadal możemy mówić o standardzie „bibliotecznym”. Niektórym może przeszkadzać dość charakterystyczny odgłos, ale dla mojego ucha (i mojej rodziny) jest jak najbardziej akceptowalnie. Do tego stopnia, że nie muszę podłaśniać telewizora podczas treningu. Można więc z niemal stuprocentową pewnością stwierdzić, że treningi nie będą uciążliwe dla waszych sąsiadów, czy współlokatorów.

Pracą H2 możemy sterować za pomocą telefonów, tabletów, komputerów i liczników komunikujących się w trybach Bluetooth Smart i ANT+ FE-C. Dodatkowo za pomocą tych trybów trenażer transmituje z wbudowanych czujników mocy, kadencji i prędkości dane do urządzeń zewnętrznych. Komunikacja Bluetooth Smart wykorzystywana jest także do uaktualniania oprogramowania trenażera, oraz w celach diagnostycznych przy wykorzystaniu dedykowanej aplikacji. O statusie połączenia informuje dioda LED zainstalowana po lewej stronie trenażera. Trzeba przyznać, że ani razu przez okres testowy nie miałem problemów z połączeniem niezależnie od tego, czy sterowałem pracą trenażera za pomocą tabletu (Bluetooth Smart), czy licznika (ANT+ FE-C). Podobnie jak inne trenażery H2 powinien zostać skalibrowany kilka minut po rozpoczęciu treningu. Dokonać tego można na przykład w dedykowanej mu aplikacji Rouvy rozpędzając go do prędkości 36 km/h i następnie zaprzestając pedałowania. Poprawnie przeprowadzona kalibracja jest gwarantem dokładności pomiaru mocy w określonym przez producenta przedziale. O ile CycleOps Hammer mógł pochwalić się 3-procentową dokładnością pomiaru mocy, to w przypadku H2 mamy do czynienia z dokładnością na poziomie 2%, choć pomiar mocy nadal odbywa się za pomocą cewki elektromagnetycznej kalibrowanej przez PowerTap (a więc spółkę córkę CycleOps). Wbudowany układ chłodzenia poprzez zapobieganie przegrzewania się układów wewnątrz trenażera ma niemały wpływ nie tylko na zwiększenie dokładności pomiaru mocy, ale w teorii także na większą niezawodność urządzenia.

H2 certyfikowany jest przez Zwift jako jeden z trenażerów idealnie nadających się do czerpania pełni korzyści z treningu realizowanego za pomocą tej platformy. Wspomnieć jednak wypada, że w zestawie z trenażerem otrzymujemy kwartalny dostęp do oprogramowania Rouvy. Nic dziwnego, w końcu dziecko czeskich programistów jest częścią Saris Cycling Group, podobnie jak CycleOps. Czym w takim razie Rouvy różni się od Zwifta? Przede wszystkim trasami. Zwift posiada kilka tras dostępnych w określonych datach na zasadzie rotacyjności. Rouvy z kolei posiada bazę 2000 tras będących cyfrową kopią oryginału, czyli wysokiej rozdzielczości zapisem wizualnym. Co więcej, od niedawna Rouvy pozwala na osadzenie obiektów trójwymiarowych (sylwetki kolarza) na materiale dwuwymiarowym, a więc na wizualnym zapisie trasy. Jeśli dodamy do tego możliwość trenowania, czy rywalizacji z innymi użytkownikami poprzez internet, bazę ponad 4000 interaktywnych treningów (a więc sterujących pracą kompatybilnych trenażerów, nie tylko firmy CycleOps), autosynchornizację treningów z platformy TrainingPeaks, odznaki, wyzwania, plany treningowe, narzędzia do zaawansowanej analizy danych, oraz przede wszystkim niższy miesięczny koszt użytkowania niż Zwift, to mamy godnego konkurenta do miana palmy pierwszeństwa wśród wirtualnych platform treningowych. Przynajmniej mnie Rouvy szybko „przeciągnęło” na swoją stronę. W końcu na wyciągnięcie ręki mam trening na trasie kolarskiej mistrzostw świata Ironman, 57-kilometrowy podjazd na Haleakala, czy dziesiątki kilometrów ścieżek MTB w szwajcarskich Alpach. Do wyboru, do koloru.

Co prawda ulepszenia w pozostali zwiększenia dokładności pomiaru mocy, pomiaru kadencji, czy większej a reaktywności układu oporowego mają potencjał do przyciągnięcia uwagi kupujących, ale zazwyczaj w końcowym rozrachunku, podobnie jak w przypadku przetargów znaczący wpływ na decyzję o zakupie będzie miała cena. 5199 złotych to nie jest mała kwota, ale już jest 500 złotych taniej niż w przypadku poprzednika i na poziomie niższym niż topowe modele konkurencji. Czy H2 podbije rynek trenażerów interaktywnych? Pomimo swoich zalet na teraz raczej nie, ale patrząc na poczynania Wahoo, to jeśli CycleOps pójdzie w kierunku rozwijania ekosystemu kolarskiego treningu stacjonarnego chociażby poprzez wprowadzenie na rynek swojej platformy stabilizacyjnej i dodanie do niej kolejnych produktów, oraz rozwój oprogramowania Rouvy, to sytuacja może się odwrócić. A trenażer sam w sobie? Jest świetny. Zresztą zgodnie z moimi przypuszczeniami.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Avatar
    Kamil

    „rozpędzając go do prędkości 36 km/h
    i następnie zaprzestając hamowania” a
    nie pedałowania?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *