Garmin Fenix 5X Plus

Nowy Fenix kazał na siebie czekać blisko półtora roku. Pomimo świetnych wyników sprzedaży zegarków serii Fenix 5 firma Garmin nie mogła spocząć na laurach. Chcąc walczyć z prawdziwymi smartwatchami o miejsce na nadgarstkach coraz szerszego grona nie tylko sportowców z żelaza, ale i zwykłych śmiertelników trzeba było poprawić umiejscowienie anten w mniejszych zegarkach serii, dodać kilka nowych funkcji, oraz nieco odświeżyć model. W końcu brak kroku naprzód jest równoznaczny z krokiem wstecz. Szczególnie w tej branży. I tak w czerwcu 2018 roku do sprzedaży trafiły zegarki z rodziny Fenix 5 Plus. Dzięki uprzejmości sklepu TRIGAR.pl w lipcu i sierpniu miałem możliwość testowania najwyższego modelu serii, czyli Fenixa 5X Plus. Jak sama nazwa wskazuje ulepszonego Fenixa 5X. Zobaczmy, czy faktycznie ulepszonego.

Rodzina zegarków Garmin Fenix charakteryzuje się połączeniem funkcji zegarków outdoorowych (trekkingowych), sportowych i użytku codziennego. Zegarek outdoorowy powinien posiadać funkcje ABC (czyli wysokościomierz, barometr i kompas), odbiornik nawigacji satelitarnej i mapy. Zegarek sportowy powinien umożliwiać monitorowanie szerokiego spektrum aktywności sportowych, oraz zbieranie i prezentację danych z czujników zewnętrznych. Zegarek codzienny z kolei, powinien przede wszystkim dobrze wyglądać (oczywiście obok wskazywania aktualnej godziny), a posiadanie niektórych funkcji znanych z zegarków „inteligentnych” jest miłym dodatkiem. Na papierze więc wszystko się zgadza.

Wspomniałem o rodzinie zegarków Fenix 5 Plus, bo bazowe modele mamy trzy (Fenix 5S Plus, Fenix 5 Plus i Fenix 5X Plus), a jeśli weźmiemy pod uwagę różne wersje kolorystyczne, możliwość wyboru szafirowego szkła, to przy zakupie mamy kilkanaście opcji do wyboru. Rozmiarowo zegarki nie różnią się od swoich poprzedników. Fenix 5S Plus jest zegarkiem o najmniejszych rozmiarach, a jego koperta ma średnicę 42 mm i wydaje się być idealnym wyborem dla kobiet i osób o mniejszych nadgarstkach. Koperta modelu Fenix 5 Plus ma średnicę 47 mm. Największym jest zegarek Fenix 5X Plus, którego koperta ma 51 mm średnicy. O ile zegarki Fenix 5S Plus i Fenix 5 Plus występują zarówno w wersjach z mineralnym, jak i szafirowym szkłem, to już wersja 5X Plus dostępna jest tylko z szafirowym szkłem. Nie jest tak, jak mogłoby się wydawać, że szkła szafirowe są lepsze od szkieł mineralnych. Szkła szafirowe są stosunkowo twarde i ciężej je zarysować (aczkolwiek nie jest to niemożliwe), jednak ich wadą jest niższa wytrzymałość na uderzenia w porównaniu do szkieł mineralnych. W wersji z silikonowym paskiem zegarek Garmin Fenix 5X Plus waży 95 gramów, a więc w stosunku do Fenixa 5X odchudzono go o 2 gramy. Modele Fenix 5S Plus i Fenix 5 Plus są odpowiednio o 20 i 10 gramów lżejsze od Fenixa 5X Plus. Do każdego zegarka z rodziny Fenix 5 Plus możemy dokupić dodatkowe paski, takie jak paski silikonowe w innych kolorach, paski skórzane, czy w końcu bransolety wykonane ze stali nierdzewnej, czy tytanowe. Należy jednak podkreślić, że każdy model ma inną szerokość pasków, odpowiednio 20, 22 i 26 mm. Dzięki systemowi QuickFit do zmiany paska nie trzeba odkręcać „teleskopów”, ponieważ na końcach pasków znajduje się banalny w obsłudze mechanizm zatrzaskowy. Chcąc ściągnąć, bądź założyć pasek po prostu zwalniamy blokadę, a cały proces wymiany paska zamyka się w kilkunastu sekundach. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zastosowawszy adapter ChronoLinks wykorzystać bransoletę Leatherman Tread zamiast paska. Jeśli chodzi o optyczny czujnik tętna, to w przypadku mniejszych modeli jest to dokładnie ten sam czujnik, jaki Garmin instaluje we wszystkich innych zegarkach, czyli trzydiodowy Elevate. W największym, tj. 5X Plus, mamy do czynienia z nowym czujnikiem wyposażonym w jedna diodę więcej, emitującą czerwone światło. Służy ona do pomiaru natleniania krwi, ale o tym później. W modelu 5X Plus dekiel i bezel wykonane są ze stali nierdzewnej, natomiast koperta z tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem szklanym. Jeśli jednak komuś nie pasuje stal, to w przypadku model 5 Plus i 5X Plus może się zdecydować na wersję tytanową.

Podobnie jak poprzedni zegarek, Garmin Fenix 5X Plus wyposażono w 64-kolorowy wyświetlacz o średnicy 30 milimetrów i rozdzielczości 240×240 pikseli. Wyświetlacz ten posiada właściwości transfleksyjne, czyli wykorzystuje promienie słoneczne do rozjaśnienia ekranu, przez co nie ma najmniejszych problemów z odczytem danych z tarczy zegarka nawet w bardzo wysokim naświetleniu. Wyświetlacz jest oczywiście podświetlany, a funkcją, która szczególnie przypadła mi do gustu jest możliwość uruchamiania podświetlenia gestami oddzielnie zarówno podczas trwania aktywoności, jak i poza nimi. Malkontenci mogą narzekać na brak dotykowego wyświetlacza, ale moim zdaniem takie rozwiązanie w zegarku sportowym nie ma racji bytu. Po pierwsze weźmy pod uwagę wielkość ekranu i palców. Aby mieć pewność, że wybierzemy dotykowo dokładnie tą opcję, na której nam zależy, to ikony powinny być co najmniej wielkości ćwiartki wyświetlacza. Poza tym ich obsługa podczas intensywnych aktywności byłaby niesłychanie trudna. O obsłudze z mokrym ekranem nawet nie wspominam. Dlatego uważam, że zastosowanie przycisków jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Zresztą jest ich raptem pięć, a dzięki skrótom klawiszowym, które każdy może zdefiniować indywidualnie, obsługa zegarka jest prosta i intuicyjna. Osoby „przesiadające się” ze starszych zegarków Garmina zapewne przez kilka pierwszych dni będą czuć się nieswojo, ale przyzwyczajenie się do nowego menu nie powinno zająć więcej niż tydzień. Jak już wspomniałem, do obsługi zegarka służy pięć przycisków rozmieszczonych po prawej i lewej stronie koperty. Prawy górny przycisk służy do otwarcia menu sportów, zatwierdzania wyborów, oraz rozpoczynania i zatrzymywania aktywności. Prawy dolny przycisk służy do cofania wyborów, oraz kończenia „okrążeń”/odcinków. Lewy górny przycisk uruchamia podświetlenie, a po przytrzymaniu otwiera menu szybkiego dostępu. Środkowy i dolny przycisk po lewej stronie służą do poruszania się w górę i w dół, zarówno pomiędzy poszczególnymi stronami, widżetami, a także w menu. Po przytrzymaniu środkowego przycisku mamy dostęp do menu. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość przypisania poszczególnym przyciskom, czy ich kombinacjom określonych funkcji, co pozostawiono w gestii użytkownika. W ten sposób zyskujemy szybki dostęp do najczęściej używanych funkcji.

Jako, że zegarek Fenix 5X jest nie tylko zegarkiem sportowym, ale także zegarkiem codziennym, to przez większość czasu będzie spełniał swoją podstawową funkcję, czyli prezentował aktualny czas. Będzie się to odbywało na elektronicznej tarczy, którą użytkownik może zdefiniować na bodaj wszystkie możliwe sposoby. Nie mówię tu o wyborze jednej z kilku udostępnionych przez producenta tarcz, ale także o dziesiątkach innych dostępnych na platformie Garmin Connect IQ, czy własnych tarczach tworzonych za pomocą aplikacji Garmin FACE IT. Na zegarku znajdziemy siedem podstawowych tarcz, które możemy dodatkowo modyfikować nie tylko pod względem wyglądu, ale i prezentowanych danych, takich jak data, poziom naładowania baterii, ilość kroków, data, wschód słońca, itp., itd.. Nie ma więc możliwości, żeby nie dopasować tarczy do własnych potrzeb, czy zmieniać ich nawet kilka razy dziennie chcąc dostosować je na przykład do zmian nastroju.

Po sparowaniu i połączeniu zegarka z kompatybilnym smartfonem otwiera się przed nami cała gama jego „inteligentnych” funkcji. Chodzi tu między innymi o prezentację powiadomień (także z funkcją prywatności, oraz nie tylko po naciśnięciu przycisku, ale również po obróceniu nadgarstka) z programów autoryzowanych w centrum powiadomień (wraz z pełną obsługą emotikonek), synchronizację z kalendarzem, prezentowanie prognozy pogody, zdalne monitorowanie aktywności (LiveTrack) i monitorowanie grupowe (GroupTrack), synchronizację danych pomiędzy zegarkiem i platformą Garmin Connect, szukanie telefonu, odtwarzacz muzyki, płatności zbliżeniowe, czy odbieranie/odrzucanie połączeń. Użytkownik ma możliwość zdefiniowania, czy i jakie powiadomienia mają być prezentowane zarówno w trybie zegarka codziennego, jak i podczas trwania aktywności. Jest też opcja „nie przeszkadzać”, kiedy to wyłączone zostanie podświetlenie ekranu, oraz alarmy dźwiękowe i wibracyjne. Do komunikacji pomiędzy kompatybilnym telefonem i zegarkiem wykorzystywany jest tryb Bluetooth Smart działający niezależnie od trybu ANT+, przez co możliwe jest jednoczesna komunikacja z telefonem, jak i czujnikami zewnętrznymi. Zegarki serii Fenix 5 Plus komunikują się z czujnikami zewnętrznymi zarówno w trybie ANT+, jak i Bluetooth Smart, przy czym w tym drugim przypadku ograniczeni jesteśmy do czujników tętna, mierników mocy, czujników prędkości i kadencji, oraz footpodów. Wszystkie zegarki serii Fenix 5 Plus posiadają moduł komunikacji z sieciami bezprzewodowymi WiFi, który wykorzystywany jest do synchronizacji danych pomiędzy zegarkiem i platformą Garmin Connect, do przesyłania uaktualnień oprogramowania zegarka, oraz do transferu muzyki z platform streamingowych. Na uwagę zasługuje fakt, że sieci WiFi można dodawać już nie tylko za pomocą desktopowej aplikacji Garmin Express, ale także w aplikacji Garmin Connect Mobile, jak również z poziomu zegarka.

Obecnie standardem w zegarkach sportowych, a w szczególności w zegarkach tej klasy jest wyposażenie ich w funkcje monitorowania aktywności, czyli liczenia ilości kroków, schodów/pięter, spalonych kalorii, jakości i długości snu (także z podziałem na fazy, ale już nie rozpoznaje drzemek), a także 24-godzinne monitorowanie tętna i określanie tętna spoczynkowego. W zegarkach serii Fenix 5 Plus tętno mierzone jest co 1 sekundę, co w teorii wpływa na dokładniejsze odwzorowanie przebiegu tętna w rytmie dobowym. Na zegarku możemy te dane analizować w ujęciu dobowym i tygodniowym, a na platformie Garmin Connect także w ujęciu miesięcznym. Model 5X Plus posiada dodatkowo pulsoksymetr, za pomocą którego można sprawdzać poziom natleniania krwi.

Nie zapominajmy jednak, że zegarek Garmin Fenix 5X Plus to przede wszystkim zegarek sportowy, a wiec przejdźmy do wykorzystania go do monitorowania i zapisu danych podczas sportu. A jest w czym wybierać, gdyż nie jest to po prostu zegarek triathlonowy. Rodzajów aktywności jest prawdziwe multum. Oprócz oczywistych trybów, to jest pływania (w wodach otwartych i na basenie), biegania (na zewnątrz, na bieżni mechanicznej, w hali lekkoatletycznej i w górach), kolarstwa (szosowego, górskiego, na trenażerze), multisportowych (triathlon, duathlon, swimrun), przez wycieczki piesze, wspinaczkę, wioślarstwo (także na stojąco, oraz na ergometrze wioślarskim), narciarstwo (zjazdowe, biegowe), snowboard, ćwiczenia siłowe i ćwiczenia „cardio”, aż po sporty motorowodne, golf (w pamięci zegarka zapisano pełne dane czterdziestu tysięcy pół golfowych) i skoki spadochronowe. Ponadto użytkownik ma możliwość definiowania własnych dyscyplin sportowych, dowolnego łączenia ich, czy w końcu ściągania aplikacji Connect IQ pozwalających na monitorowanie innych aktywności. Tym samym, okazuje się, że jednak od przybytku głowa nie boli. Mogłoby się wydawać, że wybieranie spośród takiej ilości dyscyplin będzie czasochłonne, ale programiści Garmina bardzo sprytnie to rozwiązali. Użytkownik wybiera swoje ulubione sporty, z których korzysta najczęściej, a w przypadku chęci skorzystania z zegarka w innym trybie po prostu dodaje go do listy ulubionych i tak zyskuje do niego szybki dostęp. W ten sposób nie zagracamy menu wyboru sportów, a jednocześnie mamy do dyspozycji zegarek, za pomocą którego możemy rejestrować bardzo szerokie spektrum dyscyplin. Skupmy się jednak na tych najważniejszych dyscyplinach dla triathlonistów.

W trybie pływania w wodach otwartych sygnały z nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS (i ewentualnie GLONASS, lub Galileo – od użytkownika zależy, czy w procesie określania pozycji brane będą pod uwagę sygnały z rosyjskiego, lub europejskiego odpowiednika amerykańskiego systemu GPS; w ten sposób można zwiększyć ilość widocznych satelitów, a co się z tym wiąże ilość linii pozycyjnych, co w konsekwencji może skutkować zwiększeniem dokładności określonej pozycji) wspomagane są danymi z wbudowanego przyspieszeniomierza. Ze względu na częstotliwość komunikacyjną satelitów nawigacyjnych, ich sygnał nie jest odbierany pod wodą (tłumienie fal radiowych), z tego też powodu przy każdym zanurzeniem ręki zegarek gubi sygnał i po wyjściu na powierzchnię będzie starał się go ponownie znaleźć. W związku z tym nie należy się spodziewać zbyt dużej dokładności tak dokonanego pomiaru odległości. Inżynierowie firmy Garmin od lat pracują nad doskonaleniem algorytmów estymacji pomiaru odległości w trybie pływania w wodach otwartych, jednakże pomimo znacznej poprawy nadal jest to estymacja. Dokładność pomiaru odległości w tym trybie pracy to około 10% przebytego dystansu. Silikonowy pasek zegarka i jego mocowanie są na tyle mocne, że ryzyko utraty zegarka podczas pływackich etapów zawodów multisportowych jest nikłe, a jeśli dodatkowo naciągniemy na niego rękaw pianki, to praktycznie możemy je wyeliminować.

W trybie pływania basenowego zegarek wykorzystuje tylko wbudowany przyspieszeniomierz (nawet w przypadku pływania w basenach zewnętrznych) do pomiaru odległości. Przed pierwszym treningiem basenowym (albo po zmianie basenu na dłuższy/krótszy) należy zdefiniować długość basenu w jakim przyszło nam pływać, a do dyspozycji oprócz standardowych wymiarów 25/33.3/50 metrów/jardów do wyboru mamy dowolną długość od 14 do 150 metrów (ukłon w stronę użytkowników basenów hotelowych). Dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi zegarek będzie liczył ilość przepłyniętych długości basenów (oraz dystans, będący iloczynem długości basenu i ilości przepłyniętych długości), liczbę cykli ruchów rękoma, współczynnik SWOLF (suma czasu przepłynięcia długości basenu w sekundach i liczby cykli ruchów rękoma podczas tej długości, im niższy wynik, tym pływamy bardziej efektywnie), oraz rozpozna styl pływacki. Oczywistym jest, że w przypadku, gdy wykonujemy ćwiczenia techniczne, lub pracujemy samymi nogami niemożliwy jest poprawny pomiar dystansu, ale tutaj z pomocą przychodzi nam funkcja „ćwiczeń technicznych” (drill log), po uruchomieniu której zliczany jest czas, natomiast po jej zakończeniu użytkownik definiuje przepłynięty dystans. Wielce przydatne są także pola danych „czas odpoczynku” (rest time) i „start co” (repeat on). Rozpoczynając pływanie odcinka startujemy pomiar czasu poprzez naciśnięcie przycisku LAP. Po zakończeniu pływania danego odcinka przyciśnięcie LAP uruchamia tryb odpoczynku, a na ekranie prezentowany jest czas odpoczynku (od ostatniego naciśnięcia LAP), oraz czas kiedy powinniśmy zacząć pływać kolejny odcinek (czas od poprzedniego naciśnięcia LAP). W zegarku Garmin Fenix 5X Plus nie mogło zabraknąć możliwości obsługi programowanych treningów pływackich. W wielkim skrócie zamiast zapisywać trening jaki mamy odbyć i lansować się kartką na słupku lub bidonie, to możemy zaprogramować go w serwisie Garmin Connect, następnie wysłać do zegarka, a on poprowadzi nas przez trening informując przed rozpoczęciem poszczególnych zadań o ich długości i innych wytycznych. Po więcej szczegółów odsyłam do wpisu dedykowanego wyłącznie tej funkcji. Niestety nadal nie ma możliwości przesyłania do zegarka treningów pływackich z platformy TrainingPeaks, ale biorąc pod uwagę, że funkcja taka jest już dostępna dla treningów kolarskich to miejmy nadzieje, iż jest to jedynie kwestią czasu. Podobnie, jak w przypadku pozostałych zegarków multisportowych firmy Garmin, nie mam najmniejszych zastrzeżeń do dokładności pomiarów czasu, odległości i rozpoznawania stylów pływackich na basenie. Według mnie jest to prostu idealne dopracowanie trybu pływania basenowego, a jeżeli jakiekolwiek błędne pomiary się zdarzają, to zazwyczaj z mojej winy. W takiej sytuacji plik z zapisem aktywności basenowej można edytować na platformie Swimming Watch Tools. Kiedyś się w to bawiłem, ale teraz szkoda mi na to czasu. To, że zegarek posiada optyczny czujnik tętna nie znaczy, że podczas aktywności pływackich możemy liczyć na zapis tętna, ponieważ czujnik ten podczas pływania jest wyłączony. Chcąc mierzyć tętno podczas pływania musimy się posiłkować czujnikami HRM-Tri, lub HRM-Swim.

Aktywności kolarskie wcześniej w zegarkach firmy Garmin dzieliły się na te realizowane w terenie i na trenażerze/torze. Jednak od czasu modeli serii 5 dodano jeszcze tryb kolarstwa górskiego. Czym on różni się od pozostałych? Przede wszystkim tym, że możemy w nim włączyć opcję Auto Climb, czy prędkości i dystansu w trzech wymiarach (uwzględniając przemieszczenie pionowe), choć również w przypadku „zwykłego” kolarstwa możemy to zrobić. Po prostu część osób może w zależności od uprawianej dyscypliny kolarskiej mieć inne preferencje dotyczące prezentowanych danych i w kolarstwie górskim od średniej prędkości może być dla niej ważniejszy sumaryczny wznios. Zegarki serii 5 Plus posiadają dodatkowo funkcję Climb Pro, czyli podczas nawigowania po trasie jej profil zostaje podzielony na części i podczas każdego podjazdu widoczna jest tylko ta cześć profilu dotycząca danego podjazdu wraz z danymi dotyczącymi wysokości, nachylenia i dystansu pozostałego do końca podjazdu. Poprawna praca optycznego czujnika tętna wymaga posiadania zegarka na nadgarstku, co znacznie utrudnia możliwość bieżącego monitorowania parametrów rejestrowanych przez zegarek. Brak szybkozłączki w oficjalnej dystrybucji firmy Garmin wcale nie oznacza, że takowe dedykowane do modelu 5X Plus nie istnieją. Wystarczy po prostu poszukać. Odepnąwszy paski z zegarka możemy umieścić do na mostku, kierownicy, czy przed nią i korzystać z zegarka jak z licznika, ale wówczas odpada możliwość korzystania z optycznego pomiaru tętna. W takim przypadku możemy skorzystać klasycznego czujnika z opaską na klatce piersiowej, lub jeśli zdecydujemy się pozostawić zegarek na nadgarstku skorzystać z funkcji, która pozwala na transmitowanie optycznie mierzonego tętna do innego urządzenia (np. zamontujego na kierownicy, albo wyświetlacza Garmin Varia Vision mocowanego do okularów sportowych). Podczas aktywności kolarskich zegarek wykorzystuje standard ANT+ do komunikacji z zewnętrznymi czujnikami, takimi jak czujnik kadencji, prędkości, tętna, temperatury, miernik mocy, radar kolarski i oświetlenie Garmin Varia, kamery Virb, nadajniki elektronicznych grup osprzętu (Shimano Di2, Sram eTap i Campagnolo EPS) oraz czujniki mierzące poziom saturacji krwi tlenem. Jak już wspominałem wcześniej, Garmin w końcu otworzył się na czujniki tętna, prędkości i kadencji, oraz mierniki mocy pracujące w standardzie komunikacyjnym Bluetooth Smart. Za pomocą zegarków serii 5 Plus nie można sterować obciążeniem „inteligentnych” trenażerów, ani pracą kamer firmy GoPro. Na potrzeby czujnika prędkości użytkownik może zdefiniować obwód koła, a na potrzeby miernika mocy długość ramienia korby (istotne dla niektórych mierników mocy). Kalibracja miernika mocy nie wymaga zagłębiania się w menu zegarka, ponieważ jeżeli przytrzymamy strzałkę do góry na polu wyboru aktywności kolarskiej, to zostaniemy od razu przeniesieni do funkcji kalibracji.

Kompatybilne czujniki po sparowaniu z zegarkiem zapisywane są w pamięci zegarka, a ich ilość nie jest ograniczona. Oprocz czujników obsługiwanych natywnie istnieje jeszcze możliwość współpracy z czujnikami „niestandardowymi”. W przypadku kolarstwa niech to będą na przykład czujniki aerodynamiczne, a wszystko dzięki aplikacjom ConnectIQ. W zegarku możemy zdefiniować strefy tętna i mocy, a w czasie aktywności monitorować w której z nich aktualnie się znajdujemy. Korzystając z aplikacji Strava Suffer Score mamy możliwość monitorowania na bieżąco tego parametru będącego pochodną czasu spędzonego w określonych strefach tętna. Chcąc, aby zegarek zapisał wartość tego parametru musimy posiadać subskrypcję Premium do serwisu Strava, natomiast w czasie aktywności do samego monitorowania jej wartości subskrypcja nie jest wymagana. Potrzebny jest tylko czujnik tętna (optyczny, lub klasyczny), a w czasie aktywności pod dachem czujnik prędkości. Posiadając konto Strava Premium, które kosztuje nieco ponad 20 złotych miesięcznie, lub nieco ponad 200 złotych rocznie, i po połączeniu kont w serwisach Garmin Connect i Strava przy następnej możliwej okazji do zegarka przetransferowanych zostanie do stu segmentów (nasze ulubione, te w stosunku do których mamy ustanowione cele i inne dobrane przez Stravę). Podczas jazdy zbliżając się do segmentu zostaniemy o tym poinformowani, a po jego rozpoczęciu będą nam prezentowane dane jak daleko za, lub przed naszym celem jesteśmy. Celem tym może być nasz dotychczasowy najlepszy wynik, wynik wybranej osoby, lub lidera segmentu. Oprócz tego dostępny jest ekran z wizualizacją naszego położenia względem „ducha” będącego życiowką na danym segmencie. Na koniec segmentu poinformowani zostaniemy o uzyskanym czasie i ewentualnym zdobyciu tytułu króla / królowej segmentu (KOM – king of mountain, QOM – queen of mountain). Podczas następnej łączności z internetem nasz wynik zostanie wysłany za pośrednictwem serwisu Garmin Connect do platformy Strava. A co jeśli chcemy korzystać z funkcji rywalizacji na segmentach Stravy jednocześnie nie płacąc za kontro Strava Premium? Otóż jest sposób, żeby to obejść! Po dokładny opis krok po kroku odsyłam na blog Macieja Hopa.

Poza dobrze już znaną użytkownikom nowszych modeli zegarków i liczników kolarskich Garmina funkcją śledzenia na żywo (Live Track) zegarki z rodziny Fenix 5 Plus umożliwiają śledzenie grupowe na żywo (Group Track). Pierwsza z funkcji pozwala na śledzenie za pomocą łącza internetowego aktywności rejestrowanej przez nasz zegarek w czasie rzeczywistym. Przed rozpoczęciem aktywności konfigurujemy opcję śledzenia na żywo i ją uruchamiamy. Osoby z którymi podzielimy się linkiem do owej aktywności mogą zdalnie monitorować nasze położenie oraz podstawowe dane. Funkcja śledzenia grupowego na żywo jest naturalnym rozwinięciem śledzenia na żywo i przenosi je na ekran zegarka Fenix 5X Plus. Pod warunkiem, że przed rozpoczęciem aktywności nasi „znajomi” z platformy Garmin Connect uruchomili funkcję śledzenia na żywo, to jeżeli znajdą się w promieniu nieco ponad 16 kilometrów od nas zobaczymy ich położenie na mapie. Funkcja ta ograniczona jest do 50 najbliżej znajdujących się osób i wraz z rosnącą liczbą zegarków i liczników kolarskich posiadających tą funkcję być może kiedyś „uda się” spotkać tyle osób z niej korzystających na raz. Trzeba mieć jednak na uwadze, że z osobami tymi musimy być „połączeni” na platformie Garmin Connect (odpowiednik znajomych na Facebooku), muszą mieć uruchomioną funkcję śledzenia na żywo, oraz przede wszystkim muszą mieć dostęp do sieci komórkowej i uruchomioną transmisję danych. Jest to dobry pomysł dobry i jego wykorzystanie może być pomocne jeżeli w czasie jazdy ktoś odpadnie z peletonu (niebieska ikonka oznacza ruch, a czerwona postój), ktoś spóźnia się na ustawkę, lub gdy podczas samotnego treningu zapragniemy towarzystwa. Zamiast wymyślać koło na nowo chętniej widziałbym tu współpracę ze Stravą i wykorzystanie funkcji Strava Flyby ze względu na znacznie szersze grono użytkowników, ale Garmin zawsze idzie swoją ścieżką. Niektórych może zastanawiać brak opcji Crash Detection znanej na przykład z licznika Garmin Edge 1030, ale w przypadku jazdy z zegarkiem na nadgarstku byłaby ona kompletnie bezużyteczna.

Po zakończeniu treningu kolarskiego podczas którego korzystaliśmy z nawigacji satelitarnej, miernika mocy i czujnika tętna zostaniemy poinformowani o ewentualnych nowych rekordach (czas na dystansie 40 km; najdłuższa jazda; największy sumaryczny wznios w pionie; najlepsza moc z okresu 20 minut), zalecanym czasie odpoczynku przed następnym mocnym treningiem, ewentualnej zmianie maksymalnego pułapu tlenowego (cycling VO2 max) i ewentualnej zmianie określonej przez siebie wartości funkcjonalnej mocy progowej (choć funkcja ta obarczona jest dużym błędem i odradzałbym polegania na jej wynikach), oraz jedną z nowych danych, opracowanych przez firmę FirstBeat, tj. aerobowy i anaerobowy efekt treningu. Ów Training Effect to dwa współczynniki liczbowe określane na podstawie generowanej mocy, bądź tempa biegu, zarejestrowanego tętna i czasu trwania poszczególnych interwałów, mówiące o wpływie danej sesji treningowej na zmianę sprawności aerobowej i anaerobowej.


Wartość współczynnika Korzyści dla wydolności aerobowej Korzyści dla wydolności beztlenowej
Od 0,0 do 0,9 Brak korzyści Brak korzyści
Od 1,0 do 1,9 Niewielka korzyść Niewielka korzyść
Od 2,0 do 2,9 Utrzymanie sprawności aerobowej Utrzymanie sprawności beztlenowej
Od 3,0 do 3,9 Poprawa sprawności aerobowej Poprawa sprawności beztlenowej
Od 4,0 do 4,9 Znaczna poprawa sprawności aerobowej Znaczna poprawa sprawności beztlenowej
5,0 Ponad siły i potencjalnie szkodliwy bez odpowiedniego czasu na regenerację Ponad siły i potencjalnie szkodliwy bez odpowiedniego czasu na regenerację

Jest to kolejne narzędzie, które ma pomóc użytkownikom określić wpływ na zmianę ich wydolności poszczególnych sesji treningowych i zaplanować regenerację, jednak żaden algorytm nie zastąpi słuchania sygnałów wysyłanych przez własny organizm, czy profesjonalnej pomocy trenerskiej. W tym flagowym modelu zegarków firmy Gamin nie mogło zabraknąć funkcji Physio TrueUp znanej chociażby z liczników Edge 1030. Dzięki niej niektóre dane dotyczące aktywności rejestrowanych za pomocą innych urządzeń firmy zostaną pobrane z platformy Garmin Connect do zegarka celem uaktualnienia sumarycznej ilości aktywnych minut, spalonych kalorii, czasu odpoczynku, obciążenia treningowego, czy maksymalnego pułapu tlenowego.

Chcąc biegać z zegarkiem mamy do wyboru jeden z czterech trybów (bieganie na zewnątrz, bieganie na bieżni mechanicznej, bieganie w hali lekkoatletycznej, oraz biegi górskie/terenowe) i całą funkcjonalność znaną z pozostałych zegarków biegowych i multisportowych firmy Garmin. Wyposażywszy się dodatkowo w pasek tętna HRM-Run, lub HRM-Tri, bądź czujnik RD Pod zarejestrowane zostanie sześć parametrów związanych z dynamiką biegu (kadencja, oscylacja pionowa, czas kontaktu z podłożem, długość kroku, bilans czasu kontaktu z podłożem i stosunek oscylacji pionowej). Dodatkowo z zegarkiem możemy sparować czujnik kadencji, choć jego funkcję może przejąć przyspieszeniomierz wbudowany w zegarku. Posiadając odpowiednie czujniki tętna firmy Garmin, bądź czujnik RD Pod dodatkowo rejestrowana będzie moc biegowa. W przypadku wyboru trybu biegania w pomieszczeniach zamkniętych (tj. na bieżni mechanicznej, lub w hali lekkoatletycznej) sygnał GPS/GLONASS/Galileo nie będzie używany, a pomiar dystansu i tempa realizowany będzie za pomocą wbudowanego przyspieszeniomierza, lub czujnika kadencji (footpoda). Poprawnie skalibrowany czujnik kadencji zapewni bardzo dokładny pomiar tempa i dystansu (przez pojęcie poprawnie skalibrowany mam na myśli kalibrację na odcinku o dokładnie znanym dystansie – na przykład na bieżni lekkoatletycznej). Wbudowany przyspieszeniomierz może przejąć funkcję czujnika kadencji. W oparciu o zrealizowane treningi biegowe na zewnątrz automatycznie określony zostanie współczynnik kalibracji tempa dla przyspieszeniomierza (na podstawie porównania z satelitarnymi pomiarami dystansu). Niestety funkcja ta jest niedokładna, a w przypadku biegów ze zmiennym tempem praktycznie bezużyteczna, więc jeżeli chcemy biegać w pomieszczeniu i dokładnie kontrolować tempo i przebiegnięty dystans, to wypada zaopatrzyć się w czujnik kadencji. Czujniki kadencji i czujniki tętna mogą się komunikować z zegarkiem zarówno w standardzie ANT+, jak i Bluetooth Smart, jednak pozostałe czujniki, jak na przykład biegowe mierniki mocy, czy mierniki saturacji krwi muszą pracować w standardzie ANT+. Chcąc korzystać z biegowego miernika mocy Stryd, albo czujników Garmina ową moc „mierzących” należy ściągnąć z platformy Garmin Connect IQ dedykowaną aplikację, lub pole danych, a generowana moc zapisana zostanie razem z pozostałymi danymi celem dalszej analizy w platformach treningowych (m. in. Garmin Connect i TrainingPeaks). Podobnie, jak w przypadku treningów kolarskich, podczas biegania możemy na bieżąco monitorować Strava Suffer Score, ale w czasie aktywności pod dachem potrzebny będzie do tego czujnik kadencji. Tryb biegów górskich, podobnie jak kolarstwo górskie ma na celu umożliwienie użytkownikowi skonfigurowania dedykowanej aktywności, w której mogą być pomocne takie funkcje, jak autoclimb (w momencie gdy średnie nachylenie przekroczy 2% automatycznie zostanie wyświetlony ustawiony przez nas zestaw danych związanych z wspinaczką, czyli nachylenie chwilowe/średnie, prędkość w pionie, wznios sumaryczny, itp.), prędkość trójwymiarowa, czy dystans trójwymiarowy. Biegając/nawigując po zaplanowanej trasie podobnie jak w przypadku kolarstwa możemy korzystać z funkcji ClimbPro. Użytkownik ma także możliwość udostepnienia opcji śledzenia na żywo przebiegu sesji biegowej (Live Track) i śledzenia grupowego na żywo (Group Track). Podczas treningów biegowych także można korzystać z funkcji Strava Live Segments, ale pod warunkiem posiadania konta Premuim. Biegając z footpodem użytkownik ma możliwość wyboru, czy źródłem tempa ma być ów czujnik kadencji, czy ma one być określane na podstawie pomiarów odbiornika nawigacji satelitarnej. Satelitarne źródło tempa pomimo obowiązkowego 5-sekundowego zaokrąglenia jest mniej dokładne i wrażliwe na zmiany. Nie zapominajmy także o znanych z wcześniejszych wersji zegarków biegowych Garmina funkcjach, jak metronom, strefy tętna, ściganie się z wirtualnym partnerem, lub z przeszłą aktywnością. Na podstawie pomiaru zmienności tętna (do którego także konieczna jest opaska na klatce piersiowej) zegarek dodatkowo oszacuje maksymalny pułap tlenowy (running VO2 max), poziom wypoczęcia, a po treningu określi szacowany czas odpoczynku przed kolejnym treningiem jakościowym. Na podstawie oszacowanej wartości maksymalnego pułapu tlenowego, płci, wieku, oraz danych statystycznych z Instytutu Coopera zegarek określi nasze potencjalne czasy, jakie jesteśmy w stanie uzyskać na dystansie 5 i 10 km, półmaratonu i maratonu. Podobnie, jak w przypadku kolarstwa, tak i po treningach biegowych podane nam zostaną współczynniki aerobowego i anaerobowego efektu treningu.

Startując w triathlonach, duathlonach, aquathlonach, swimrunach, quadrathlonach i wszystkich innych pokrewnych dyscyplinach multisportowych (niepotrzebne skreślić) można z powodzeniem korzystać z zegarka Fenix 5X Plus, jednak nieco ogranicza nas brak dedykowanej szybkozłączki (quick release kit). Ta wspomniana przeze mnie wcześniej pozwala na zamocowanie zegarka na kierownicy, jednak nie na tyle bezproblemowo, jak w przypadku modelu Forerunner 935. Patrząc na brak takiej „oficjalnej” szybkozłączki do poprzednich modeli zegarka raczej nie spodziewam się jej wprowadzenia i trzeba będzie nam startować z Fenixem 5X Plus pozostającym cały czas na nadgarstku. W trybie multisportowym można ustawić do 5 dowolnych dyscyplin (również w trybie indoor) następujących po sobie oraz dołączyć między nimi czasy zmian (transitions). Pomiędzy kolejnymi sportami przechodzimy przez naciśnięcie przycisku LAP. W trybie multisportowym możemy zaprogramować także treningi zakładkowe (np. rower + bieg). Jednak treningi zakładkowe można także tworzyć w trakcie trwania aktywności poprzez przytrzymanie przycisku start. Uruchamia się wtedy menu wyboru nowej aktywności i po jej zatwierdzeniu kontynuowany jest trening zakładkowy. W serwisie Garmin Connect cała aktywność widoczna będzie jako jedna jednostka, a kolejne sporty znajdować się będą na kolejnych zakładkach.

Omówiwszy podstawowe tryby sportowe pora zatrzymać się przy temacie optycznego pomiaru tętna. Testując każdy zegarek z optycznym czujnikiem tętna za każdym kolejnym razem wmawiam sobie, że dokładność tej metody pomiarowej, oraz samych czujników rośnie, jednak cofając się widzę, że nadal nie jest idealnie i na treningach interwałowych ciągle polegam na czujniku na klatce piersiowej. Największym wrogiem optycznych czujników tętna jest światło, a to może dość łatwo dostać się do czujnika jeśli pracują nadgarstki i szczególnie często obserwowałem błędne odczyty podczas treningów na ergometrze wioślarskim, czy pływackiego treningu oporowego „na sucho”. Nie bez znaczenia jest także kolor skory, jej owłosienie, czy w końcu ilość tkanki tłuszczowej. Moim zdaniem posiadanie klasycznego czujnika tętna na klatkę piersiową jest obowiązkowe, jeśli zależy nam na dokładnym monitorowaniu i zapisie tętna podczas treningów. Do użytku codziennego i okazjonalnych aktywności fizycznych jest to zbędne i wówczas wystarczy wbudowany optyczny czujnik tętna. Albo w przypadku, gdy klasycznego czujnika zapomnimy, lub odmówi posłuszeństwa. Wówczas lepszy rydz niż nic.

Posłużmy się dwoma przykładami. Na powyższym wykresie mamy zapis tętna zmierzonego optycznym czujnikiem tętna zegarka Fenix 5X Plus (linia pomarańczowa), oraz czujnikiem na klatkę piersiową HRM-Run (linia niebieska) podczas aktywnego crossu w tempie startowym biegu na dystansie połowy Ironmana. O ile w pierwszych kilku minutach czujnik klasyczny gubił się, to od szóstej minuty mamy bardzo zbliżone wyniki, przy czym jedynie podczas zbiegu po ostatnim podbiegu czujnik optyczny miał kilka-kilkanaście sekund opóźnienia w wyłapaniu spadku tętna. Niemniej jednak zapis bardzo dobry.

Jednak następnego dnia nie było już tak różowo. I to o dziwo podczas luźnego porannego rozbiegania. Trasa lekko pofałdowana z dwoma podbiegami w drugiej części (w tym jeden dłuższy na koniec), ale tempo wręcz bardzo spokojne. Od początku optyczny czujnik tętna rejestruje wartości zawyżone, a od trzynastej minuty niemalże staje w miejscu, by dopiero podczas ostatnich pięciu minut zbliżyć się do wskazań klasycznego czujnika. I takich pozytywnych, jak i negatywnych przykładów mógłbym mnożyć sporo.

Zegarek Garmin Fenix 5X Plus od modeli 5S Plus i 5 Plus różni nie tylko rozmiar, ale też dodatkowa czerwona dioda obok optycznego czujnika tętna. Spełnia ona zadanie pulsoksymetru (Pulse Ox), czyli służy do określania saturacji (wysycenie tlenem) krwi poprzez pomiar pochłaniania przez tkanki promieniowania o dwóch różnych długościach fal (spektrofotometria), ponieważ hemoglobina utleniona i odtleniona ma inne właściwości optyczne. Pulsoksymetr można aktywować ręcznie, lub pozostawić go w trybie automatycznym. Pomiar trwa kilkanaście sekund, a w trybie automatycznym powtarzany jest co około 15 minut. W tym momencie zapewne większość z Was zadaje sobie pytanie po co komukolwiek znajomość saturacji krwi. Co prawda firma Garmin stara się o certyfikację Pulse Ox jako urządzenia medycznego, ale zapewne nikt nie będzie wykorzystywał funkcji tej w celach medycznych. Prezentowanie wartości wysycenia tlenem krwi SpO2 na wykresie wraz ze zmianą wysokości sugeruje, iż funkcja ta skierowana była przede wszystkim do osób uprawiających wspinaczkę wysokogórską. Monitorowanie poziomu natleniania krwi może być przydatne podczas aklimatyzacji wysokościowej. Okazuje się jednak, że również i triathlonisci mogą na tym skorzystać i to nie tylko podczas obozów wysokogórskich. Mądre głowy twierdzą, że może to być przydatne narzędzie do monitorowania poziomu regeneracji, ale to już odsyłam do artykułu poświęconemu tej tematyce. Dane zebrane przez pulsoksymetr prezentowane są w ujęciu dobowym lub tygodniowym, ale jeszcze nie są nigdzie eksportowane, wiec zapomnijcie o jakiejkolwiek głębszej analizie. Przynajmniej na teraz. Oczywiście o ile ktokolwiek będzie miał chęć zagłębiać się w te dane. Ja z pulsoksymetru w ogóle nie korzystam.

Niezależnie od tego, czy korzystać będziemy z optycznego, czy zewnętrznego czujnika tętna, na podstawie zapisu tętna po każdej jednostce treningowej wyliczony zostanie Trainnig Effect, czyli współczynniki liczbowe określane na podstawie generowanej mocy, bądź tempa biegu, zarejestrowanego tętna i czasu trwania poszczególnych interwałów, mówiące o wpływie danej sesji treningowej na zmianę sprawności aerobowej i anaerobowej, o których wspominałem już wcześniej. Na ich podstawie zostanie określony przybliżony zalecany czas regeneracji, a wziąwszy pod uwagę estymowane przez zegarek wartości biegowego i kolarskiego maksymalnego pułapu tlenowego (running VO2 max i cycling VO2 max) oraz historię treningów z ostatnich dwóch tygodni także stan treningu i obciążenie treningowe (Training Status i Training Load). Stan treningu wskazuje, jak zarejestrowane za pomocą zegarka obciążenie treningowe wpływa na poziom sprawności fizycznej i wydajność, co może być przydatne przy układaniu planu treningowego. Poniżej określenia stanu treningu z jakimi możemy się spotkać wraz z ich opisem (za instrukcją obsługi).


Stan treningu Opis
Brak stanu Aby określić stan wytrenowania, urządzenie potrzebuje historii treningów z jednego lub dwóch tygodni, w tym aktywności z wynikami pułapu tlenowego z biegania lub jazdy na rowerze.
Roztrenowanie Roztrenowanie zdarza się, gdy przez tydzień lub dłużej trenujesz znacznie mniej niż zwykle i ma to wpływ na poziom sprawności. Możesz spróbować zwiększyć obciążenie treningowe, aby zaobserwować poprawę.
Wyrównanie Lżejsze obciążenie treningowe pozwala organizmowi na regenerację, która ma kluczowe znaczenie podczas długich okresów intensywnego treningu. Możesz wrócić do bardziej wymagającego obciążenia treningowego, gdy uznasz to za stosowane.
Utrzymanie Aktualne obciążenie treningowe wystarcza do utrzymania obecnego poziomu sprawności fizycznej. Aby zaobserwować poprawę, spróbuj urozmaicić treningi lub zwiększyć liczbę treningów.
Efektywne Obecne obciążenie treningowe sprawia, że poziom sprawności oraz wydolność zmierzają w dobrą stronę. To ważne, aby zaplanować okresy regeneracji w treningu, aby utrzymać obecny poziom sprawności fizycznej.
Szczytowy Stan szczytowy oznacza, że znajdujesz się w idealnym stanie do zawodów. Niedawno zmniejszone obciążenie treningowe pozwala organizmowi na regenerację i pełną kompensację po wcześniejszych treningach. Należy planować z wyprzedzeniem, ponieważ ta forma szczytowa może być utrzymana przez krótki okres czasu.
Ponad siły Obciążenie treningowe jest bardzo duże i przynosi odwrotne skutki od zamierzonych. Organizm potrzebuje odpoczynku. Należy przeznaczyć pewien czas na regenerację przez włączenie lżejszych treningów do harmonogramu.
Bezproduktywne Obciążenie treningowe jest na dobrym poziomie, jednak poziom sprawności się obniża. Organizm może mieć problemy z regeneracją, więc należy zwrócić uwagę na ogólny stan zdrowia, w tym na wysiłek, odżywianie i odpoczynek.

Obciążenie treningowe to pomiar objętości treningowej z ostatniego tygodnia, będącej sumą pomiarów zwiększonej powysiłkowej konsumpcji tlenu z ostatnich siedmiu dni. Wskaźnik ten pokazuje, czy obecne obciążenie treningowe jest zbyt niskie, zbyt wysokie, czy w optymalnym zakresie, aby utrzymać lub poprawić sprawność fizyczną. Ów optymalny zakres obliczany jest na podstawie indywidualnego poziomu sprawności i historii treningów. Posiadając klasyczny czujnik tętna na klatkę piersiową możemy przeprowadzić trzyminutowy test zmienności rytmu zatokowego. Jego wynik ma za zadanie zobrazować poziom zmęczenia organizmu, przy czym 1 oznacza niski, a 100 bardzo wysoki poziom zmęczenia.

Przejdźmy do dokładności odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS i Galileo. Przypomnę, że dokładność systemu GPS dla cywilnych użytkowników niekomercyjnych wynosi 22,5 metra z prawdopodobieństwem 95% (bez zastosowania jakichkolwiek poprawek różnicowych, bądź jonosferycznych). To znaczy, że pozycja określana za pomocą cywilnego urządzenia GPS znajduje się wewnątrz okręgu o promieniu 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 95%), którego środek znajduje się w pozycji rzeczywistej. Tyle teoria. W praktyce, na naszym obszarze geograficznym (Polska / Europa Środkowa) firmy monitorujące dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych oceniają tą dokładność na około 7 metrów. Dodatkowo wpływ na dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych mają m. in. aktywność słoneczna, oraz awarie i prace naprawcze satelitów. Biorąc pod uwagę powyższe, logicznym jest, że wymaganie od zegarków sportowych idealnej dokładności jest niemożliwe. Zdarzają się jednak przypadki, że jedne urządzenia są bardziej dokładne od innych. Na to ma wpływ zastosowany odbiornik (zarówno jego czułość, jak i umiejscowienie w zegarku), a także układ równań (potocznie nazywany algorytmem) wykorzystywany do obliczenia współrzędnych pozycji. Skorzystanie z dodatkowych satelitów systemu GLONASS, lub Galileo pozwala zwiększyć ilość dostępnych linii pozycyjnych, co z kolei może podnieść dokładność określania pozycji, w szczególności w umiarkowanych szerokościach geograficznych. Jedynym ograniczeniem tutaj jest możliwość jednoczesnego korzystania z maksymalnie dwóch nawigacyjnych systemów satelitarnych, z czego jeden musi być systemem GPS, a więc GPS i Galileo, lub GPS i GLONASS. Sygnały z satelitów nawigacyjnych to nic innego jak fale radiowe, które mogą być i są tłumione, w szczególności pod gęstą pokrywą leśną, w wysokiej zabudowie, wąwozach, czy dolinach, a także ulegają zakłóceniom. Biorąc to pod uwagę nie należy wymagać od zegarków sportowych 100% dokładności przez cały czas. Czasami zdarzają im się gorsze dni, chociażby przy dużej aktywności słonecznej, więc nie należy ich skreślać po jednorazowych wpadkach.

Patrząc całościowo na okres, w którym korzystałem z zegarka Fenix 5X Plus nie zaobserwowałem problemów z dokładnością nawigacyjnych systemów satelitarnych. W szczególności korzystając jednocześnie z systemów GPS i Galileo. Nawet podczas biegania w lasach nie zaobserowowałem większych odchyleń od ścieżek, podczas gdy inne zegarki (jak na przykład Garmin Forerunner 935 na powyższej mapie zaznaczony niebieską linią) nieco się gubiły.

Wszystkie zegarki serii Fenix 5 Plus mają możliwość prezentacji map topograficznych, czyli szczegółowych map (o skali większej od 1:200000) odwzorowujących ukształtowanie terenu, sieć rzeczną, drogową i zabudowania, oraz posiadają rozbudowane funkcje nawigacyjne znane z liczników kolarskich firmy Garmin. Dzięki nowemu procesorowi obsługa map jest bardziej płynna niż w przypadku Fenixa 5X, choć nie można jej było nic zarzucić. Kupując zegarek serii Fenix 5 Plus otrzymujemy go wraz z mapami zainstalowanymi w pamięci wewnętrznej. W przypadku urządzeń kupionych w Polsce będą to mapy topograficzne wschodniej i zachodniej Europy. O ile do samej mapy nie mam zastrzeżeń, to jednak warto zaopatrzyć się w dokładniejsze mapy, jak na przykład topograficzna mapa Polski PL Topo. Jest to najdokładniejsza i najczęściej aktualizowana komercyjna topograficzna mapa naszego kraju i niestety jedna z droższych. Darmowych dokładnych map topograficznych w internecie jest jak na lekarstwo, ale nie oznacza to, że nie można znaleźć dość dokładnych i tańszych zamienników mapy PL Topo. Jedynym sposobem na instalację własnych map jest podłączenie zegarka do komputera, a na instalację map mamy do dyspozycji 16 GB, czyli o 4 więcej niż w przypadku Frenixa 5X. Ze względu ma swoją „wagę” mapy można uaktualniać tylko łącząc się z komputerem za pomocą kabla. Zainstalowane mapy są mapami nawigacyjnymi, co oznacza, że w przypadku tworzenia tras z poziomu zegarka, bądź wgrania do pamięci zegarka tras z informacjami nawigacyjnymi kierowani będziemy po trasach zakręt po zakręcie – identycznie, jak w nawigacji samochodowej. Oczywiście w pamięci zegarka można zapisać większą ilość map i wybrać, w których aktywnościach jakie mapy będą wykorzystywane, na przykład podczas kolarstwa mapy OpenStreetMap, czy OSMapa, a dla biegu i pieszych wycieczek dokładniejsze mapy topograficzne. Widok mapy jest automatycznie dostępny jako dodatkowy ekran podczas wszystkich aktywności wykorzystujących nawigację satelitarną. Ekran zegarka Fenix 5X Plus jest niestety nieco za mały, żeby z powodzeniem odczytywać mapę podczas jazdy na rowerze, ale już podczas biegu, czy marszu nie stanowi to problemu, bo widok mapy można przybliżać/oddalać i przesuwać. Renderowanie mapy jest błyskawiczne i nie nastręcza żadnych problemów.

Użytkownik ma możliwość tworzenia tras z poziomu zegarka do określonego punktu, zapisanej pozycji, czy punktu POI z kryterium minimalizacji czasu, dystansu, lub całkowitego wzniosu, a także z pominięciem nieutwardzonych, czy ruchliwych dróg, a także możliwość nawigacji po trasie odbytego treningu, czy wcześniej stworzonej trasie. Pełen wachlarz. Jeśli zaplanowanie trasy pozostawimy zegarkowi, to wykorzysta on w tym celu warstwę Trendline Popular Routing, czyli zbiór tras najczęściej przemierzanych przez użytkowników sprzętu firmy Garmin w danej okolicy biorąc pod uwagę zadane kryteria. Istnieje też możliwość przesyłania do zegarka tras stworzonych na platformie Garmin Connect, czy też w postaci plików GPX i TPX za pomocą programu Garmin BaseCamp, lub aplikacji takich jak IQ Map Receiver, czy gimporter. Niestety wpisywanie adresów jest nieco problematyczne i po prostu niewygodne, a w czasie trwania aktywności nie można zmienić trasy. Wiele osób może uznać posiadanie map topograficznych w zegarku za bezsens i uważać, że wyświetlacz jest za mały do sprawnego posługiwania się nimi. W końcu niemal każdy ma smartfona z darmowymi mapami! A co jeśli nie ma zasięgu? Najlepszym tego przykładem były moje wycieczki biegowe w Tatrach. W wielu miejscach nie mogłem nawet marzyć o zasięgu telefonii komórkowej i telefon był bezużyteczny, a mapy w zegarku ani zasięgu ani internetu nie potrzebują, wystarczy tylko sygnał z satelitów nawigacyjnych, no i oczywiście dobra mapa topograficzna.

Wisienką na torcie, a w moim przypadku także powodem dla którego zamieniłem Fenixa na 5X na 5X Plus są płatności zbliżeniowe Garmin Pay i wbudowany odtwarzacz muzyczny. Zegarek Garmin Fenix 5X Plus (a właściwie cała rodzina zegarków Fenix 5 Plus) po modelach Vivoactive 3 Music i Forerunner 645 Music jest trzecim zegarkiem amerykańskiego producenta z odtwarzaczem muzycznym, oraz Garmin Pay. Zasada działania jest identyczna jak w przypadku karty zbliżeniowej, czy Apple Pay. W teorii włączasz aplikację Garmin Pay, zbliżasz zegarek do terminala i voila, zapłacone. W praktyce jednak nie jest tak prosto. Po pierwsze musisz posiadać kartę płatniczą lub kredytową Visa lub Mastercard w banku obsługującym ten sposób płatności. Początkowo był to jedynie Santander Bank Polska (wcześniej BZ WBK), ale z czasem dołączyły do niego PKO BP i Nest Bank. Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem odpowiedniej karty w odpowiednim banku, to możesz ową kartę dodać w aplikacji Garmin Connect Mobile, po czym nadać „wirtualnej” karcie kod PIN. Kod ten trzeba wpisać po każdym uruchomieniu aplikacji Garmin Pay na zegarku. Dopiero po jego wpisaniu na ekranie zegarka pojawia się nasza karta (widoczna na niej jest nazwa banku, firma obsługująca kartę, oraz ostatnie cztery cyfry numeru karty), a my mamy niecałe dwie minuty na zbliżenie zegarka do terminala obsługującego płatności zbliżeniowe. Nawet jeśli kwota transakcji jest większa niż 50 złotych, to nie ma potrzeby wpisywania kodu PIN karty na terminalu. A więc prosto i bezbolesnie. Działa to bezproblemowo i z czasem zacząłem się łapać na tym, że przy kasie częściej sięgam do zegarka, niż do portfela. Idea sama w sobie jest genialna. Zawsze lepiej mieć jak zapłacić podczas sytuacji awaryjnej na przykład na długim treningu rowerowym, albo zapłacić za bułki w sklepie osiedlowym wracając z porannego biegu. O ile w Polsce nie ma problemów z płatnościami zbliżeniowymi, to już „dalej” może nie być tak łatwo. Przykładowo w Republice Południowej Afryki ani razu nie mogłem zapłacić zegarkiem.

Odtwarzacz muzyczny w zegarku to równie genialny wynalazek, jak płatności zbliżeniowe. Nigdy nie byłem fanem biegania z telefonem, ale na dłuższych wybieganiach brakowało mi muzyki. Albo podcastów. Trening to często jedyny moment w ciągu dnia, gdy mogę ich słuchać. Do pamięci zegarków serii Fenix 5 Plus możemy skopiować pliki dźwiękowe, lub za pomocą aplikacji Connect IQ zsynchronizować nasze playlisty z wybranych platform streamingowych (niepopularne w Polsce iHeartRadio i Deezer). Początkowo korzystałem tylko z tej pierwszej opcji, jednak w październiku doczekałem się integracji ze Spotify. Do pełni szczęścia brakuje tylko integracji z Soundcloudem, albo inną platformą podcastową. Pliki kopiujemy ręcznie po podłączeniu zegarka do komputera, a playlisty z platform streamingowych synchronizowane są poprzez sieci WiFi. Po wgraniu dodatkowych map topograficznych do dyspozycji pozostało mi około 10 GB na muzykę, co w mojej ocenie jest wystarczającą ilością miejsca. Podłączając zegarek do komputera firmy Apple nie zdziwcie się jeżeli nie będzie on widoczny jako pamięć zewnętrzna. Wszystko dlatego, że w Fenixy serii 5 Plus w trybie MTP są niewidoczne jako pamięci masowe w systemach operacyjnych OS X. Ale można to obejść na przykład za pomocą programów typu Android File Transfer i za jego pomocą kopiować pliki dźwiękowe do pamięci zegarka. Podkreślić należy, że problem ten występuje tylko na komputerach firmy Apple i nie obejmuje łączności z programem Garmin Express, tutaj wszystko działa bez zarzutu. Zegarek łączy się nie tylko ze słuchawkami bezprzewodowymi, ale także głośnikami, czy zestawami głośnomówiącym za pomocą łączności Bluetooth. O ile w przypadku Forerunnera 645 podobno były problemy ze stabilnością połączenia, oraz kompatybilnością słuchawek, to w przypadku Fenixa 5X Plus nie miałem żadnych problemów. Jedynym urządzeniem jakiego nie udało mi się podłączyć do zegarka były okulary (z słuchawkami) Oakley Radar Pace. Włączając odtwarzacz wybieramy źródło muzyki (wlasne pliki, lub zsynchronizowane z platform playlisty) i sparowane słuchawkami, z którymi chcemy się połączyć. Oprócz tego istnieje możliwość jak w poprzednich modelach zegarków sterowania odtwarzaczem muzycznym w telefonie. W aktywnościach można dodać stronę z odtwarzaczem identycznie jak kolejna stronę z polami danych. Podczas trwania aktywności i jednoczesnego słuchania muzyki także obsługiwane są alerty dźwiękowe (np. dotyczące stref, czy okrążeń). Ani razu w okresie czterech miesięcy nie miałem problemów z łącznością pomiędzy zegarkiem a słuchawkami i działanie tej funkcji od czasu wprowadzenia integracji ze Spotify oceniam na piątkę z plusem. Jak doczekam się integracji z Soundcloudem, to będzie szóstka. Co prawda niektórym tradycjonalistom może przeszkadzać podejście abonamentowe do muzyki, ale to jest fala, której nie zatrzymamy. Filmy, seriale, muzyka, czy ksiazki na abonament to obecnie standard, a kwestią czasu są np. samochody na abonament.

Zgodnie z deklaracją producenta bateria powinna wystarczyć na 32 godzin ciągłej pracy przy korzystaniu z odbiornika nawigacji satelitarnej GPS. Gdy dodatkowo korzystamy z systemu GLONASS, lub Galileo czas ten zmniejsza się o około 20%, czyli spada do około niecałych 26 godzin. W trybie zapisu „inteligentnego”, czyli UltraTrack zasilania wystarczy na 85 godzin. To wszystko z założeniem, że wyłączyliśmy komunikację z telefonem. Korzystanie z map, a dokładniej odświeżanie ich zwiększa zużycie prądu. Podobnie jak korzystanie z odtwarzacza muzycznego, monitora aktywności i optycznego czujnika tętna. Przez czteromiesięczny okres użytkowania zegarka zaobserwowałem, że przy około 15 godzinach treningu tygodniowo, włączonym monitorze aktywności i optycznym pomiarze tętna (wspomaganym pomiarem z klasycznego czujnika podczas treningów), oraz włączonej komunikacji z telefonem muszę ładować zegarek średnio co 4-5 dni. Przy włączonej komunikacji Bluetooth, wyłączonym optycznym czujniku tętna, oraz sporadycznym słuchaniu muzyki z zegarka czas pomiędzy ładowaniami wydłuża się do nieco ponad tygodnia. Natomiast będąc na statku w przysłowiowych czterech ścianach, czyli nie korzystając z odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych i optycznego pomiaru tętna, ale korzystając z komunikacji Bluetooth i odtwarzacza muzycznego, zegarek ładuję raz na trzy tygodnie.

Czy w takim razie Fenix 5X Plus ma jakieś wady. Oczywiście. Jest nią jego cena. Garmin ewidentne sonduje „poziom finansowego bólu” swoich klientów. W momencie rynkowego debiutu Fenix 5X Plus był droższy od Fenixa 5X w początkowej fazie sprzedaży na rynku amerykańskim o 150 dolarów. Na krajowym rynku różnica ceny debiutu Fenixa 5X i 5X Plus wynosiła 400 złotych. Obecnie można go kupić za niecałe 3700 złotych. Podobnie jak Fenix 5X również Fenix 5X Plus nie jest zegarkiem rewolucyjnym, bowiem na bazie tej samej platformy dostajemy kilka funkcji więcej. Najważniejsze z nich to odtwarzacz muzyczny, płatności bezkontaktowe, pulsoksymetr, czy odbior sygnałów nawigacyjnego systemu satelitarnego Galileo. Z tego powodu dla osób nie słuchających muzyki podczas treningów, albo korzystających w tym celu z telefonu, oraz dla osób nie posiadających kart płatniczych, czy kredytowych w jednym z trzech banków obsługujących Garmin Pay, rozsądniejszym wyborem może się okazać model Fenix 5X, a jeśli nie potrzebują map topograficznych, to nawet Fenix 3. Znajdzie się jednak spore grono konsumentów i to niekoniecznie wśród triathlonistów, dla których będzie to zegarek idealny, ponieważ po raz kolejny Garmin stworzył zegarek dokładnie taki, jakiego może potrzebować aktywny fizycznie Kowalski z zacięciem do zapisywania swoich aktywności. A że jest drogi… widzieliście ceny nowych telefonów z nadgryzionym jabłkiem?

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. slaszLDR

    Drogi to jest Fenix 5X Plus DLC Titanium z paskiem DLC Titanium. 1000 Funtów lub 1149 EUR lub 5kzł w PL.
    Sprzedaż tylko w salonach zegarkowo/jubilerskich np Swiss lub w Showroomie Garmina w W-wie.

    … ale jaki piękny i dodatkowo 10g lżejszy (czyli waży tyle co stary dobry Fenix 3).

  2. FenixFan

    Odnośnie funkcji nawigacyjnych, warto zwrócić też uwagę na wprowadzoną niedawno współpracę z nową
    aplikacją mobilną Garmin Explore. Aplikacja ta pozwala w trybie offline planować na telefonie m.in. trasy i punkty, a
    następnie przesyłać je do zgodnego zegarka Garmin.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *