SeaSucker Mini Bomber

Sposobów na przewożenie rowerów samochodem jest wiele i każdy ma jakiś swój „ulubiony”, który zazwyczaj jest niejako wypadkową rozmiaru samochodu, oraz posiadaniem akcesoriów umożliwiających montaż określonych typów uchwytów rowerowych. Owszem, najlepiej dla roweru, abyśmy traktowali go jak pełnoprawnego pasażera i przewozili w bagażniku, albo na złożonej tylnej kanapie, tylko nie zawsze jest to możliwe. Wystarczy zabrać do samochodu rodzinę i plan ten zazwyczaj spala się na panewce. Co więcej, przewożenie roweru w bagażniku nie gwarantuje jego stuprocentowego bezpieczeństwa, o czym boleśnie przekonał się Marcin Konieczny podczas ubiegłorocznej stłuczki. Wówczas pozostaje nam transport roweru poza samochodem na dedykowanym uchwycie. Do wyboru mamy bagażniki montowane na haku, na relingach, czy klapie bagażnika. Każda z nich ma swoje wady i zalety, zwolenników i wrogów. Sam do niedawna byłem „fanatykiem” uchwytów montowanych na hak pewnej szwedzkiej firmy. Wadą wspólną dla powyższych rozwiązań jest możliwość zastosowania ich z określonym modelem samochodu, lub z samochodami posiadającymi hak. A co jeśli samochody mamy dwa i to niekoniecznie takie same? Albo montaż haka do danego samochodu byłby jednoznaczy z założeniem świni siodła? Co prawda samochód mam jeden, ale czasami z lenistwa nie chciało mi się montować haku, a następnie bagażnika i tak moją uwagę „przyssał” innowacyjnych uchwyt rowrowy amerykańskiej firmy SeaSucker.

Na czy polega innowacyjność SeaSuckera? Na wykorzystaniu próżniowych przyssawek do montażu uchwytu na rower lub koło do karoserii samochodu lub szyb. Dzięki temu rozwiązaniu zyskujemy niemalże niczym nieograniczoną możliwość instalacji uchwytu jeśli chodzi zarówno o typ samochodu, jak i miejsce instalacji. Może to być dach samochodu typu coupe, bagażnik w kabriolecie, czy tylna klapa vana. Absolutna dowolność. Rower mocowany jest do uchwytu po ściągnięciu przedniego koła za pomocą szybkozamykacza lub sztywnej osi. Tylne koło mocowane jest za pomocą dodatkowego uchwytu próżniowego. Firma SeaSucker oferuje kilka modeli uchwytów rowerowych, a mój wybór padł na model Mini Bomber, który umożliwia transport dwóch rowerów jednocześnie. Dlaczego akurat Mini Bomber? Ponieważ skonfigurowałem go tak, aby jeden uchwyt przeznaczony był do użycia sztywnej osi, a drugi do użycia szybkozamykacza. Dzięki temu mogę za pomocą SeaSuckera przewozić niemal dowolny rower.

Instalacja samego uchwytu jest bajecznie prosta i jednocześnie ekspresowa. Wybieramy odpowiednie miejsce na karoserii (bądź szyby), przecieramy miejsce instalacji, przykładamy uchwyt, a następnie za pomocą pompki wbudowanej w każdą przyssawkę usuwamy powietrze wytwarzając próżnię. O tym, że powietrze już usunęliśmy przekonamy się po tym, że przycisk się schowa w przyssawce. I tak cztery razy w przypadku Mini Bombera. Nastepnie demontujemy przednie koło, montujemy rower w uchwycie i pod tylne koło umieszczomy ostatnią przyssawkę, z której także usuwamy powietrze. A co z przednim kołem? Chowamy je do samochodu, bądź dokupujemy uchwyt na przednie koło.

Trzeba przyznać, że podczas kilku pierwszych jazd z rowerem w uchwycie SeaSucker część naszej uwagi skupi się na fakcie, czy rower jeszcze jest na swoim miejscu, jednak już po kilku przejazdach kompletnie o tym zapomnimy. Zapewne jest cień szansy na to, że w jakiś sposób przyssawka może się rozszczelnić, ale przez ostatni miesiąc nie zdarzyło mi się to, a nawet jeśli, to pozostałe przyssawki poradzą sobie z utrzymaniem uchwytu w miejscu. Wedłu producenta technologia ta pozwala na przewożenie rowerów na dachu z prędkością do 140 km/h, co potwierdziłem eksperymentalnie.

Czy uchwyt ten ma jakieś wady? Oczywiście, ponieważ nie ma rozwiązania idealnego. Największą wadą jest brak zabezpieczenia antykradzieżowego. Chcąc ukraść rower wystarczy otworzyć szybkozamykacz i odpiąć tylne koło, a jeśli przednie koło montowane jest na oś sztywną za pomocą klucza imbusowego, to w kilka sekund można zdemontować cały uchwyt Mini Bomber i zabrać go razem z rowerem. Jeśli nie zaopatrzymy się w montowane w drzwiach uchwyty, przez które można poprowadzić linkowe zabezpieczenia antykradzieżowe, to Mini Bombera można używać tylko do przewiezienia roweru z punktu A do punktu B bez dodatkowych przestojów i pozostawiania samochodu i roweru bez opieki. Przy montażu uchwytu i tym samym roweru na dachu musimy wziąć ten fakt pod uwagę podczas wjeżdżania do budynków, parkingów podziemnych, czy garażu, bo w przeciwnym razie może nas czekać wymiana roweru, wizyta u blacharza i naprawa bramy garażowej. Zatrzymując się przy blacharzu warto jeszcze tak wybrać miejsce instalacji, aby wziąć pod uwagę siły mogące działać na rower podczas jazdy. Jeżeli umieścimy uchwyt na jaden rower na środku dużej powierzychni, to być może podczas jazdy z dużą prędkością opór powietrza wygnie blachę w danym miejscu, dlatego też warto trzymać się bocznych krawędzi. Pozostaje jeszcze kwestia ceny. SeaSucker Mini Bomber kosztuje 2341 złotych. Wersja do przewożenia jednego roweru (Talon) to wydatek 1681 złotych, a trzech rowerów (Bomber) 3143 złotych. Niemało, ale standardowy bagażnik też kosztuje swoje, a dodatkowo trzeba czasem dokupić relingi i belki dachowe, bądź zainstalować hak więc wychodzi na jedno, ale jest jedno „ale”. Wspomniana mobilność i uniwersalność sprawia, że wydatek ten jest łatwiejszy „do przełnięcia”, bo nasze przyssawki z powodzeniem przełożymy na każde inne auto, czyli nie wzruszy nas zmiana auta, podróż ze znajomymi, czy nawet użycie auta z wypożyczalni podczas jakiejś wyprawy. Jest jeszcze opcja wypożyczenia SeaSuckera, ale po szczegóły odsyłam na stronę sklepu AirBike.

SeaSucker Mini Bomber jest w mojej ocenie świetnym uchwytem na rower. Być może nie dla każdego, choć na moje potrzeby jest więcej niż wystarczający. Jak już pisałem nie jest pozbawiony wad, ale jego uniwersalność i mobilność spowodowały, że o bagażniku rowerowy montowany na hak, z którego korzystałem do tej pory, praktycznie zapomniałem, a Mini Bomber na stałe rozgościł się w moim bagażniku. Przynajmniej do czasu, aż uda mi się przekonać małożnkę, że van to idealny samochód dla naszej rodziny i to niekoniecznie z powodu chęci przewożenia roweru w jego wnętrzu.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

8 komentarzy

  1. bobiko

    Ciekawa alternatywa dla tych, którzy nie mają możliwości montowania bagażnika na rowery albo nei chcą psuć
    look’a sportowego auta. w wakacje miałem dylemat nt . przewożenia roweru przy 2+ osób i w sumie poszedłem po
    klasyczne rozwiązania (a ze moja 307SW miała już relingi), więc trzeba było kupić belki i uchwyty. BYło nawet ok,
    rowery przeżyły aczkolwiek nauczony doświadczeniem, zdjąłem siodełka z rowerów i wzmocniłem opaskami koła.

    Zastanawiam się nad tym, jaki byłby zysk gdybym kupił uchwyty na rower na przedni widelec. .. Co Ty o tym
    sądzisz?

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    Zysk byłby chyba żaden, skoro już
    kupiłeś… albo nie zrozumiałem
    pytania 😉 Uchwyt ten nie jest
    idealny, bo nie można zostawić
    rowerów bez opieki… to znaczy
    można, ale one mogą zmienić właściciela.

  3. Michał

    czy miałeś jakiś „patent” na przewożenie rowerów na bagażniku na haku podczas deszczu? rower jedzie pod chmurką
    czy może ubierasz go w jakiś foliowy płaszcz? 🙂

  4. el Kapitano
    el Kapitano

    Bodaj jedyną opcją zabezpieczenia
    roweru jest szczelne oklejenie go
    folią typu stretch. Wszelkie pokrowce
    prędzej niż później zaczną łapać
    wiatr i się rozerwą, o ile nie
    jedziesz vanem, albo camperem. Moje
    rowery jednak jeżdżą zawsze „pod
    chmurką”.

  5. Michał

    dzięki za odpowiedź! w nowym aucie mam hak, więc liczba podróży na bagażniku znacznie się zwiększy 🙂

  6. Łukasz

    A ja chciałbym poprosić Cię o
    radę/zapytać o element opisywanego
    uchwytu – mocowanie za oś. W różnych
    miejscach czytałem, że mimo zapewnień
    producentów bagażników, nie jest to
    rozwiązanie bezpieczne dla widelców
    karbonowych. Canyon na przykład
    podaje różne informacje w różnych
    instrukcjach (generalnie zaleca
    transport roweru w środku auta…)
    raz, żeby nie stosować montowania
    „bez koła przedniego z
    zamocowaniem przy widelcu”, w innym
    miejscu już bardziej ostrożnie, że
    „Clamps using quick release systems
    can damage the front fork”, a w
    papierowej instrukcji o
    niebezpieczeństwie zmiażdżenia +
    info, że są w sklepach specjalne
    modele zacisków.

    Kupiłem bagażnik ThruRide 565, który
    jest carbon friendly i zastanawiam
    się, czy w ogóle powyższymi kwestiami
    się przejmować?
    Nie zamierzam przekraczać dozwolnej
    prędkości, rower bez przedniego koła
    pewnie będzie ważył około 6kg. Ludzie
    przecież wożą rowery na dachu, nic
    się nie dzieje itd. Poza tym to
    działa dokładnie tak samo jak
    szybkozamykacz i trzeba by się było
    nie wiem jak postarać, żeby widelec
    zniszczyć.

    Z góry dzięki!

  7. el Kapitano
    el Kapitano

    @Łukasz to jest forma zabezpieczenia się przed ewentualnymi roszczeniami klientów, którzy zniszczą rower wożąc go na zewnatrz auta. Popatrz na bagażniki używane przez drużyny kolarskie. Tam połowa rowerów nie ma przedniego koła, a druga połowa trzymana jest za ramę. Rowerów tych jest nawet osiem na jednym dachu, plus kilka kół. Jest cień szansy, że przy bardzo dużych prędkościach siła oporu powietrza działająca na rower zamontowany za przedni widelec i skierowany przodem do kierunku jazdy może spowodować uszkodzenie, ale musiałbyś bardzo szybko jechać i mieć wyjątkowego pecha. Owszem, zawsze lepiej mieć rower wewnątrz auta, ale w razie wypadku niekoniecznie będzie on lepiej chroniony niż na zewnątrz. Mkon kiedyś zniszczył swój rower, który miał w bagażniku podczas wypadku. To samo tyczy się przewożenia roweru na złożonych tylnych siedzeniach. W czasie wypadku może on być zagrożeniem zdrowia i życia kierowcy i pasażera. Ja wożę rowery na haku już kilkanaście lat i odpukać nie było problemów.

  8. Łukasz

    Bardzo dziękuję za konkretne
    wyjaśnienie i uspokojenie. Miałem
    podobne intuicje, ale wolałem oprzeć
    się na Twoim doświadczeniu. Dużych
    prędkości nie będzie – przepisowe
    zakresy według zaleceń producenta;) A
    jak będzie poważnie bujać, to po
    prostu rozmontuję rowery i okaże się,
    czy bulwarowy crossover infinity
    pomieści dwie szosy w rozmiarze M.
    I generalną refleksję mam taką, żeby
    unikać przesadnie dokładnej lektury
    instrukcji:))

    Jeszcze raz dzięki!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *