zCARBONka

Historia portfela sięga XVII w., kiedy to początkowo w Chinach, a następnie w Europie wprowadzono papierowe pieniądze. Wraz z upływem czasu zmieniała się jego zawartość, i tak pieniądzom towarzyszyły notatki, wizytówki, suszone mięso, tytoń i akcesoria tytoniowe, dokumenty, czeki, a od lat 50. ubiegłego wieku karty kredytowe. Zmieniały się też kształty portfeli, ich rozmiary, oraz miejsca, w których je noszono. Przykładowo do XIX wieku portfele noszono na pasie, a umieszczenie go w kieszeni było faux pas. Od czasu popularyzacji płatności elektronicznych gotówkę w naszych portfelach zaczęły wypierać karty płatnicze i kredytowe. Obecność na rynku sieci handlowych spowodowała z kolei szturm na nasze portfele wszelkiego rodzaju kart lojalnościowych i rabatowych. Dołóżmy do tego monety, zdjęcia naszej sympatii i dzieci, oraz kilka wizytówek, paragony, potwierdzenia płatności i mamy kieszeń wypchaną pękającym w szwach pugilaresem. Co prawda za często nie ubieram się w garnitur, ale jeśli już mi się to zdarza, to zawsze miałemm problem z tym, jak rozlokować w kieszeniach luzem dowód osobisty, prawo jazdy, karty płatnicze i odrobinę gotówki, ponieważ jedynymi portfelami pasującymi do garnituru są portfele bez podszewki lub z gumką, a takowych nie posiadałem.

Pamiętam scenę z filmu „Pajęczarki” z początku lat 90., w której jedna z głównych bohaterek włamuje się do pokoju hotelowego zajmowanego przez zachodniego biznesmena celem kradzieży pieniędzy z grubo wypchanego portfela. Jakież było jej zdziwienie w momencie, gdy w pękającym w szwach portfelu znalazła raptem kilka banknotów. Swego czasu i mój portfel z każdym dniem zdawał się puchnąć, a powodem tego wcale nie był nadmiar gotówki. Zrobiłem zakupy tu… karta w portfelu. Zrobiłem zakupy tam… kolejna karta w portfelu. I tak w koło Macieju. Któregoś dnia zacząłem się zastanawiać po co mi te wszystkie karty i połowa z nich trafiła do szuflady. Niedawno odkryłem aplikację na telefon, w której zapisuję większość kart rabatowych i lojalnościowych, dzięki czemu pomimo odchudzenia portfela mam je zawsze ze sobą.

zcarbonka_steps

W ubiegłym roku na jednym z krajowych portali cowdfundingowych natknąłem się na projekt minimalistycznego portfela – zCARBONki, ale pomimo walorów estetycznych nie sądziłem, aby było to rozwiązanie idealne dla mnie. Do czasu, aż portfel nie trafił w moje ręce, a właściwie do mojej kieszeni.

Czym dokładnie jest zCARBONka? Są to dwie płytki połączone opaską. Ni mniej, ni więcej. Płytki w rozmiarze karty kredytowej wykonane są w włókna węglowego, a od wewnętrznej strony pokryto je flokiem. Już sam rozmiar portfela wskazuje, na zawartość, dla której został przeznaczony. Jeżeli musicie nosić w portfelu kilkanaście kart, dowód rejestracyjny, zdjęcia bliskich, monety, banknoty i memorabilia, to zdecydowanie nie jest to portfel dla Was. Drukowana w technologii 3D opaska z powodzeniem pozwoli na przechowywanie w zCARBONce nawet do 8 kart, jednakże według mnie ilością optymalną jest 4-5 kart. Przez pierwsze kilka dni umieszczenie 5 kart w jej wnętrzu nie będzie łatwe, ale po krótkim czasie opaska rozciąga się pozwalając na umieszczenie większej ilości kart. Godnym zauważenia jest fakt, że nawet po wyciągnięciu wszystkich kart opaska powraca do swojego oryginalnego rozmiaru i nie wyciąga się, jak przysłowiowa „guma od majtek”.

zcarbonka_parts

Gdy byłem po raz pierwszy w Korei Południowej w 2010 roku, to nie mogłem nadziwić się faktowi, że nawet u przydrożnej sprzedawczyni truskawek mogłem zapłacić kartą kredytową. Po prostu podłączała do telefonu miniaturowy czytnik i za pomocą aplikacji przeprowadzała transakcję. Bez kwoty minimalnej, bez wielkich terminali i bez problemu. Po prostu XXI wiek. Minęło 6 lat i pomimo ogromnego postępu w dziedzinie płatności elektronicznych w naszym kraju nadal jest sporo miejsc, w których kartą możemy się ewentualnie podrapać. Nawet jeśli są terminale, to niektórzy sprzedawcy nie pozwalają na płatności elektroniczne poniżej określonej kwoty minimalnej, pomimo że są one niezgodne z umowami o świadczenie usług płatności bezgotówkowych, a koszty ponoszone za transakcje bezgotówkowe wyliczane są procentowo. W takiej sytuacji bez gotówki się nie obejdziemy. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby za opaską umieścić kilka złożonych banknotów, ale na monety miejsca nie ma. Te muszą brzęczeć w kieszeni.

zcarbonka_note

Producent reklamuje portfel, jako chroniący właściciela przed klonowaniem kart zbliżeniowych. Włókno węglowe charakteryzuje się dobrymi właściwościami tłumienia fal radiowych. Karty zbliżeniowe posiadają wbudowany chip oraz transponder RFID. W przypadku zbliżenia karty na odległość poniżej 5 cm od terminala, cewka zostaje pobudzona dzięki zjawisku indukcji elektromagnetycznej, zasilając układ RFID generujący i wysyłający sygnał zawierający dane niezbędne do przeprowadzenia transakcji. W przypadku kart płatniczych te dane to numer karty, data jej ważności, oraz jednorazowy kod dynamiczny. W teorii istnieje więc ryzyko zdalnego sklonowania karty, jednakże aby tego dokonać trzeba dysponować sprzętem za ponad 1000 złotych, sklonowana karta posiadałaby tylko jeden kod dynamiczny (który po wykorzystaniu nie zostanie już powtórzony), a bez znajomości kodu PIN, czy numeru CVV karty maksymalna kwota na jaką zostalibyśmy oszukani to 50 złotych (limit płatności zbliżeniowych bez podania kodu PIN). Co więcej, materiały obecnie wykorzystywane w produkcji portfeli także wykazują się właściwościami tłumienia fal radiowych, jednakże w mniejszym stopniu niż opisywane włókno węglowe. Wychodzi więc na to, że w stosunku do kart płatniczych stwierdzenie to jest trochę naciągane, ale z drugiej strony karty miejskie, czy inne karty zbliżeniowe, na których mogą być zapisane nasze dane nie muszą być chronione w sposób podobny do kart płatniczych i wówczas ochrona przed skopiowaniem karty może okazać się przydatna.

zcarbonka_profile

Po odchudzeniu mojego klasycznego portfela (za pomocą wspomnianej wcześniej aplikacji w telefonie) wyszło na to, że nadal noszę w kieszeni dużo rzeczy, które mi nie są potrzebne. Po drastycznym odchudzeniu do 4-5 kart i kilku banknotów okazało się, że wcale nie potrzebowałem klasycznego portfela i bez większości rzeczy w nim przechowywanych i noszonych mogę z powodzeniem funkcjonować. Co prawda kilka razy naraziłem się małżonce, gdy zamiast udać się do bankomatu zwracałem się do niej z prośbą o gotówkę, lub obdarowywałem ją wydaną mi w bilonie resztą, a ona z przymrużeniem oka okrzyknęła portfel z włókna węglowego jej największym koszmarem, ale po blisko dwóch miesiącach użytkowania nie sądzę, abym wrócił do klasycznego portfela. Zdjęcia bliskich, wizytówki, karty lojalnościowe i rabatowe mam w telefonie, klucz do domu jest mi potrzebny potrzebny raptem kilka razy w roku, a bez wąsa tygrysa syberyjskiego własnoręcznie zdobytego w indyjskim ogrodzie zoologicznym u boku też jakoś funkcjonuję.

zcarbonka_fan

Zanim jednak postanowisz wydać 129 złotych na zCARBONkę w wersji standardowej, lub 149 złotych za wersję z personalizowaną opaską, to zastanów się, czy jesteś w stanie funkcjonować na co dzień z raptem kilkoma kartami i banknotami w portfelu i monetami w kieszeni. Nie jest to produkt dla każdego, jeśli jednak zdecydujesz się na odchudzenie swojego portfela, to na pewno się nie zawiedziesz.

zCARBONkę pokochałem od pierwszego wejrzenia. Według mnie jest pięknym, minimalistycznym, praktycznym i przede wszystkim wygodnym portfelem, który chroni moje karty zbliżeniowe i pozwala mi na zabranie ze sobą dokumentów i kart na treningi kolarskie, jako że kontakt z wodą nie stanowi problemu ani dla zCARBONki, ani dla kart. Trzeba jednak przyznać, że to, co urzeka mnie w tym portfelu najbardziej, to materiał, z jakiego go wykonano. W końcu włókno węglowe jest dla kolarza i triathlonisty tym, czym są diamenty dla kobiety…

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *