TorHans Aero Z

W kolarstwie szosowym problem nawadniania i co się z tym wiąże przewożenia bidonów praktycznie nie istnieje. Zawodowi kolarze z peletonu posiadają zazwyczaj po dwa koszyki na rowerach (na rurach dolnej i podsiodłowej), w których przewożą bidony, a w razie potrzeby wymiany ich na pełne mają w odwodzie wozy serwisowe, kolegów (tzw. woziwody) oraz pomocników (członkowie zawodowych ekip, czasem rodziny) ustawionych przy trasie w tzw. strefach bufetu. Wyjątkiem są starty na etapach indywidualnej jazdy na czas, gdzie zawodowcy w ogóle nie zawracają sobie głowy nawadnianiem. Ich wysiłek trwa zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, a na ich rowerach czasowych nawet nie ma miejsca na bidony, bo tutaj aerodynamika ma kolosalne znaczenie dla wyniku końcowego. Aerodynamika podczas części kolarskiej triathlonu ma równie ważne znaczenie (szczególnie gdy podciąganie jest zabronione), ale wysiłek trwa zdecydowanie dłużej dlatego kwestia nawadniania wygląda zgoła inaczej.

W triathlonie temat odpowiedniego nawodnienia często może być kluczowym do osiągnięcia sukcesu, którym może być zwycięstwo, wynik czasowy, czy po prostu dotarcie do mety. Badania nad aerodynamiką roweru czasowego udowodniły, że „tradycyjne” miejsca instalacji koszyków, oraz bidonów, czyli wspomniane wcześniej na rurach dolnej i podsiodłowej obciążone są znacznym wzrostem oporu aerodynamicznego. Co ciekawe na rurze dolnej ten wzrost jest mniejszy, niż na rurze podsiodłowej . Z czasem bidony na rowerach czasowych migrowały z ramy w okolice kierownicy, gdzie mocowane były na lemondce. Okazało się jednak, że wczesne rozwiązania bidonów montowanych na kierownicy dalekie były od ideału, gdyż zazwyczaj znacznie burzyły przepływ powietrza w okolicy główki ramy. Miejscem idealnym do instalacji bidonów z punktu widzenia aerodynamiki, okazał się rejon za zawodnikiem i tak doczekaliśmy się koszyków montowanych za siodłem. Mają one jednak jedną wielką wadę, a mianowicie ciężko z nich pić bez wychodzenia z aerodynamicznej pozycji. Z tego powodu wykorzystywane są głównie jako miejsce przewożenia zapasowych bidonów i narzędzi/dętek/szytek. Hitem ostatnich sezonów są tzw. rozwiązania BTA (ang. between the arms), czyli aerodynamiczne bidony montowane pomiędzy ramionami zawodnika. Umiejscowienie bidonu horyzontalnie pomiędzy ramionami pozwala w niektórych przypadkach na dodatkowe poprawienie przepływu powietrza w tym rejonie i w efekcie na zmniejszenie oporu aerodymanicznego. Nic więc dziwnego w tym, że zgodnie z ostatnimi trendami kolejne firmy co rusz przedstawiają nam kolejne produkty z półki BTA.

Aero Z to propozycja systemu nawadniania BTA od amerykańskiej firmy TorHans. Za produktami TorHans stoi dwóch triathlonistów amatorów, z których jeden jest zawodowym pilotem, a drugi projektantem. Doświadczenie wyniesione z lotnictwa pozwala duetowi tworzonemu przez Hansa Bielata i Tora Naerheima na tworzenie produktów, które nie tylko mają być użyteczne dla triathlonistów, ale jak sami twierdzą „niewidoczne dla wiatru”. Zobaczmy, jak Aero Z poradzi sobie z tymi deklaracjami w rzeczywistości.

aeroMount

Zacznijmy od montażu. Za połączenie „bidonu” z lemondką odpowiada uchwyt Aero Mount. Jest to standardowy uchwyt firmy TorHans, za pomocą którego do przystawki czasowej możemy zamocować dwa z ich wertykalnych systemów nawadniania, tj. Aero 20 i Aero 30, oraz będący bohaterem tego wpisu system horyzontalny, tj. Aero Z. Uchwyt został zaprojektowany w taki sposób, aby można go zainstalować do przystawki czasowej od dołu, lub od góry, w zależności od zapotrzebowania, a jego ruchome elementy pozwalają na dopasowanie uchwytu do przystawki o rozstawie od 7 do 14 cm. Uchwyt mocowany jest do lemonodki najpierw poprzez zastosowanie taśmy dwustronnej, a następnie opasek zaciskowych. Pomimo prostoty tego rozwiązania trzeba przyznać, że niezależnie od rodzaju nawierzchni, po której będziemy się poruszali, oraz jej stanu uchwyt nawet z pełnym bidonem pewnie pozostaje na swoim miejscu i nie wydaje żadnych niepotrzebnych odgłosów. Do samego uchwytu bidon mocowany jest za pomocą opaski zakończonej rzepem. W pierwszym momencie rozwiązanie to nie wydawało mi się zbyt pewnym, ale z czasem się do niego przekonałem. Nawet jazda po kostce brukowej nie spowodowała jakichkolwiek problemów z poprawnym trzymaniem bidonu.

mocowanie_bidonu

Po montażu uchwytu możemy przejść do sedna systemu nawadniania, czyli bidonu Aero Z o pojemności 650 ml. Już przy pierwszym kontakcie wzrokowym w oczy rzuca się jego aerodynamiczny kształt. Profil czołowy jest minimalistyczny, co tylko potwierdza poprawnie odrobioną pracę domowej z zakresu aerodynamiki. Poza dolną częścią, z bidonu nie wystają żadne elementy, a sama dolna część znajduje się w uchwycie, więc jej kształt został zoptymalizowany jako aerodynamiczne dopełnienie uchwytu. Zakończona gryzakiem „słomka”, a właściwie rurka z tworzywa, za pomocą której możemy pić, umieszczona została w najniższym możliwym punkcie i poprowadzona w tylnej części bidonu. Dodatkowo wyposażona została w magnes, dzięki któremu utrzymywana jest w pozycji pionowej. Pomimo oczywistej zalety, jaką jest dostęp do całej objętości bidonu (w przypadku produktów konkurencyjnych jest z tym niemały problem, ponieważ nie ma możliwości wypicia całej zawartości bidonu) rozwiązanie to ma jedną wielką wadę. Dołączona w zestawie rurka jest najzwyczajniej w świecie za krótka. Przy standardowej instalacji bidonu znajduje się ona znacznie poniżej brody zawodnika, więc chcąc się napić musimy znacznie cofnąć sylwetkę i pochylić głowę, a tym samym oderwać wzrok od drogi. Z punktu widzenia producenta można by to rozwiązać oferując w zestawie z bidonem dłuższą słomkę i pozostawić użytkownikowi możliwość docięcia jej do żądanej długości – rozwiązanie proste, tanie i funkcjonalne. Niestety na chwilę obecną jedynymi sugerowanymi przez producenta rozwiązaniami tej „niedogodności” jest poprowadzenie słomki po boku bidonu i mocowanie jej do przystawki za pomocą dołączonego w zestawie dodatkowego magnesu, bądź instalacja uchwytu Aero Mount na przystawce „tyłem na przód” i takie samo umiejscowienie w nim bidonu, tj. niezgodnie z zasadami aerodymaniki. W przypadku pierwszego rozwiązania zaburzamy aerodynamikę systemu, a zagięta rurka ogranicza przepływ płynu, a w przypadku drugiego rozwiązania choć słomka znajduje się w odpowiednim miejscu, tj. nieznacznie poniżej ust, to ale większość zalet aerodynamicznych tego systemu na tym cierpi. W skrócie jest to wybór pomiędzy dżumą, a cholerą. Chociaż dżuma może być lepsza, gdzyż nie narazimy się na kąśliwe uwagi koleżanek i kolegów triathlonistów, że nasz super aero bidon jest zamocowany od tyłka strony.

torhans

Chcąc napełnić bidon mamy do dyspozycji system Xflow II, tj. zamykany otwór, który dodatkowo zabezpieczono w środku gumowym „przepierzeniem”. Zdaniem producenta system XFlow II zapewnia brak wychlapywania się płynów, nawet podczas jazdy na nierównych nawierzchniach, z czym niestety nie mogę się zgodzić. Ze swoich doświadczeń i obserwacji wiem, że na chwilę obecną nie ma takiego systemu, który zapewniałby całkowity brak wychlapywania się płynów. Z XFlow II jest identycznie. Zamknięcie nie zostało wyposażone w gumową uszczelkę, która zapewniałaby szczelność. Niemalże po każdej jeździe przystawka czasowa, główka ramy, widelec, przednie koło i rura dolna miały ślady mojego izotonika, ale muszę przyznać, że było tego znacznie mniej, niż w przypadku, gdy korzystałem z konkurencyjnych rozwiązań. Oczywiście problem ogranicza się do momentu kiedy bidon jest pełny, a rozwiązuje się sam w momencie, gdy ilość pozostałego płynu spada poniżej ¾ objętości. Jeżeli chodzi o samo napełnianie bidonu w czasie jazdy, to system zasługuje na pochwałę. Owo gumowe „przepierzenie” jest w stanie samo utrzymać bidon, bądź butelkę z której będziemy przelewać płyn. O ile ustnik umieścimy wewnątrz „przepierzenia”, a nie nad nim, to działa to na prawdę świetnie.

bidon

TorHans Aero Z w połączeniu z uchwytem Aero Mount jest obecnie jednym z lepszych systemów nawadniania montowanych pomiędzy ramionami dostępnych na rynku. Nie jest pozbawiony wad, ale na tle konkurencji wypada dobrze. Gdyby tylko producent zechciał dołączać do zestawu dłuższe rurki, oraz uszczelnił zamknięcie otworu do napełniania bidonu, to mielibyśmy produkt bardzo dobry, bądź nawet wzorowy. Chcąc się w niego wyposażyć czeka nas wydatek rzędu 290 złotych za bidon Aero Z, 89 złotych za uchwyt Aero Mount i kilka złotych za dłuższą silikonową rurkę (na przykład ze sklepu z narzędziami). Produkty TorHans można nabyć w sklepie internetowym Tricarbon.pl.

od_czola
el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *