Słuchawki Creative Sound Blaster Jam

Podczas treningów mógłbym zrezygnować z wielu gadżetów, ale na pewno nie ze słuchawek, a już zwłaszcza podczas aktywności na statku, gdzie czego jak czego, ale monotonii jest aż nadto. Jednakże jest coś z czego zrezygnowałbym bez wahania w samych słuchawkach i są to oczywiście kable. Nie dość, że ciągle się plątają, to czasem nawet lekkie zahaczenie o nie może spowodować spore zniszczenia. Pewnego razu podczas treningu na bieżni mechanicznej po właśnie takim niewinnym zahaczeniu ręką o przewód słuchawek spowodowałem upadek telefonu, co skończyło się koniecznością wymiany ekranu. Innym razem podczas treningu na ergometrze wioślarskim przewód dostawszy się pomiędzy siedzisko i szynę wyzionął swojego elektronicznego ducha. Przy słuchawkach przewodowych trzymały mnie jednak mizerne wyniki czasu pracy wersji tych bezprzewodowych. Do czasu. Pod koniec listopada stan zapalny ucha zmusił mnie do rezygnacji ze słuchawek dousznych i rozpoczęcia poszukiwań słuchawek nausznych. I tak trafiłem na Creative Sound Blaster Jam.

rozmiar

Creative Sound Blaster Jam to bezprewodowe słuchawki nauszne, które co prawda nie zostały stworzone z myślą o sportowcach, ale naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w nich trenować. Pierwszy kontakt z nimi przywodzi na myśl słuchawki z pierwszych Walkman’ów – małe, lekkie i kompletnie niepasujące wyglądem do produkowanych obecnie słuchawek. Niektórzy nazwaliby je nawet archaicznymi. Żadnego wykończenia skrórą, czy szczotkowanym aluminium, prosty i surowy plastik w połączeniu z najzwyklejszymi gąbkami. Ewidentnie nikt nie poszalał na polu dizajnu, ale warto odnotować, że jest to produkt z niskiej półki cenowej – raptem 149 złotych w Sport Guru, a w tej cenie zbyt wielu modeli bezprzewodowych nie kupimy. Zbudowane są jednak na tyle mocno, iż dają wrażenie solidności i nie wydają się „kruche”. Surowe wykonanie nie oznacza także, że słuchawki są niewygodne. Założywszy je niemalże od razu o nich zapomniałem. Ich waga jest kompletnie nieodczuwalna. Co więcej, nie uciskają ani czubka głowy, ani małżowin usznych, a mimo to pewnie trzymają się na głowie i nie zsuwają z niej nawet podczas szybkiego biegania.

kontrola

Słuchawki obsługuje się jedną ręką za pomocą czterech przycisków umieszonych po prawej stronie (dwa do regulacji głośności, jeden do włączania/wyłączania podbicia niskich tonów, oraz jeden do uruchamiania słuchawek, pauzowania/wznawiania muzyki i odbierania/kończenia połączeń telefonicznych). Także z prawej strony słuchawek zlokalizowany jest mikrofon oraz gniazdo (Micro-USB) do ładowania baterii.

Za komunikację z urządzeniami odtwarzającymi odpowiada klasycznie moduł Bluetooth. Czas pracy deklarowany przez producenta wynosi 12 godzin, jednakże niejednokrotnie udało mi się przekroczyć 13 godzin, pewnie kwestia głośności i podbijania basów. Wbudowany mikrofon pozwala na prowadzenie rozmów za pomocą sparowanego telefonu i choć jakość takich rozmów jest zadowalająca, to rozmówcy słyszą nas nieco gorzej, niż gdybyśmy korzystali bezpośrednio z telefonu.

gabka

Dotychczas, podczas codziennych treningów ani razu nie zawiodłem się na tych słuchawkach. Czy to w biegu, czy na trenażerze, ani razu nie zsunęły mi się z głowy, a używałem ich także podczas treningów interwałowych na bieżni. Co prawda gąbki, którymi wyłożono słuchawki nasiąkają potem, jednakże nie ma problemu z ich ściągnięciem i wypłukaniem. Wydaje się też, że pot nie dostaje się do wnętrza słuchawek, ale o tym przekonam się dopiero za kilka, może kilkanaście, miesięcy. Sam dźwięk jest dobrej jakości, a bateria – jak już wspomniałem – pozwala na bardzo długą pracę. O tym, że zaczyna im brakować energii będziemy informowani na około 30 minut przed końcem pracy.

W skrócie, Creative Sound Blaster Jam to bardzo dobre słuchawki sportowe, nawet jeśli nie były projektowane w tym celu. Dzięki nim pozbyłem się kabli i mogę cieszyć się nieskrępowaną swobodą podczas treningów w przysłowiowych czterech ścianach. Gdyby tylko nie to nasiąkanie, to byłyby niemalże idealne.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *