Suunto 9

Przez kilkanaście lat trenowania z zaawansowanymi zegarkami sportowymi „przerobiłem” większość modeli uznanych na rynku marek. Z wyjątkiem jednej. Jakoś nigdy moje drogi nie skrzyżowały się z produktami firmy Suunto. Owszem, śledziłem ich nowości rynkowe, ale gdy dochodziło do momentu zmiany zegarka, to Suunto nigdy nie brałem pod uwagę. Jednak w lipcu i sierpniu miałem okazję trenować i startować z zegarkiem Suunto 9 na nadgarstku. Czy błędem było pomijanie zegarków Suunto przy moich wcześniejszych sprzętowych wyborach?

Spośród firm parających się produkcją zegarków sportowych Suunto ma najdłuższą i najbogatszą historię sięgającą 1936 roku, kiedy to fiński inżynier Tuomas Vohlonen opracował pierwszą metodę produkcji kompasów cieczowych. W roku 1965 Suunto stworzyło pierwszy podwodny kompas (SK-4), który na dodatek umieszczano na nadgarstku. W ciągu kilkunastu lat fiński producent został światowym liderem sprzedaży podwodnych instrumentów pomiarowych, a wprowadzony na rynek SME-ML był pierwszym komputerem nurkowym, który zrewolucjonizował nurkowanie. Po zaledwie 10 latach od wprowadzenia SME-ML, tj. w 1997 roku, Suunto zaprezentowało światu komputer nurkowy wielkości zegarka (Spyder). Już rok później firma postanowiła poszerzyć swoją ofertę o zegarki „outdoorowe” debiutując z zegarkiem Vector. Co prawda jeszcze bez odbiorników nawigacyjnych systemów satelitarnych, ale z funkcjami ABC, czyli wysokościomierza, barometru i kompasu, zegarek ten szybko podbił serca alpinistów i stał się jednym z najpopularniejszych modeli w tej grupie odbiorców. Zegarkiem skierowanym dla sportowców był model t6 z 2004 roku, jednak na dobre wśród biegaczy i triathlonistów Suunto rozgościło się dopiero od 2012, czyli wprowadzenia na rynek modelu Ambit wyposażonego w odbiornik GPS. Rok 2014 to model Ambit3 z możliwością komunikacji ze smartfonem i aplikacją Movescount App, w 2016 roku do sprzedaży trafiła rodzina zegarków Spartan, a w 2018 roku zadebiutował Suunto 9.

Suunto 9 to tak naprawdę nieco ulepszony zegarek Suunto Spartan Ultra. Niemal identycznie jak w przypadku Fenixów 5 i 5 Plus firmy Garmin. Nie mamy tu do czynienia z rewolucją, jak w przypadku poprzednich modeli fińskiego producenta, a bardziej z ewolucją. Rewolucyjne jest tylko nowe nazewnictwo modeli, gdzie nazwy własne i ich ewentualne rozszerzenia zastąpiono numerami. Tak więc mamy do czynienia z najwyższym modelem zegarków sportowych Suunto, o czym świadczy nie tylko najwyższa cyfra, ale i cena.

Suunto 9 zgodnie ze swoimi korzeniami jest przede wszystkim zegarkiem outdoorowym (trekkingowym), który posiada funkcje zegarków sportowych i użytku codziennego. Zegarek outdoorowy musi posiadać funkcję ABC, czyli wysokościomierza, barometru i kompasu, odbiornik nawigacji satelitarnej i co najmniej podstawowe funkcje nawigacyjne, najlepiej w połączeniu z możliwością prezentacji map. Co prawda Suunto 9 map nie posiada, ale funkcje nawigacyjne są. Zegarek sportowy powinien umożliwiać monitorowanie szerokiego spektrum aktywności sportowych, oraz zbieranie i prezentację danych z czujników zewnętrznych. Zegarek codzienny z kolei, powinien przede wszystkim (oczywiście obok wskazywania aktualnej godziny) dobrze wyglądać, a posiadanie niektórych funkcji znanych z zegarków „inteligentnych” jest miłym dodatkiem. Na papierze więc jest wszystko, czego potrzeba, ale „rozbierzmy go na części pierwsze” i zobaczmy, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia triathlonisty w praktyce.

Zegarek Suunto 9 dostępny jest w dwóch wersjach, tj. z wysokościomierzem barometrycznym (wersja Baro) i bez. Wysokościomierz barometryczny (umieszczony po lewej stronie zegarka) wykorzystywany jest do wspomagania pomiaru zmian wysokości na podstawie sygnałów z nawigacyjnych systemów satelitarnych, oraz do wykrywania zagrożeń burzowych. W przypadku jego braku pomiar zmian wysokości odbywa się wyłącznie za pomocą wskazań systemu GPS. Wersja zegarka bez barometru dostępna jest w trzech kolorach (czarnym, białym i limonkowym), a zegarek posiada bezel wykonany ze stali nierdzewnej i szkło mineralne. Wersja Baro dostępna jest w dwóch kolorach (czarnym i białym), a zegarek posiada bezel wykonany ze stali nierdzewnej i szkło szafirowe. Jest jeszcze wersja Baro Titanium, różniąca się od pozostałych modeli Baro posiadaniem tytanowego bezela. Nie jest tak, jak mogłoby się wydawać, że szkła szafirowe są lepsze od szkieł mineralnych. Szkła szafirowe są stosunkowo twarde i ciężej je zarysować (aczkolwiek nie jest to niemożliwe), jednak ich wadą jest niższa wytrzymałość na uderzenia w porównaniu do szkieł mineralnych. We wszystkich zegarkach obudowa wykonana jest z polimerów wzmacnianych włóknem szklanym. W zależności od zastosowanych materiałów różnić się będzie masa zegarka. W wersji Baro Black (taki testowałem) ważył on 80 gramów (dla porównania Garmin Fenix 5X waży 97 gramów, a Fenix 3 waży 82 gramy), a według deklaracji producenta wersje bez barometru 9 gramy mniej, a wersja tytanowa 5 gramów mniej. Średnica koperty wynosi 50 milimetrów, a więc jest raptem o jeden milimetr mniejsza niż Fenixa 5X Plus. W przeciwieństwie do wcześniejszych modeli fińskiego producenta tym razem zdecydowano się na paski o standardowej szerokości 24 milimetrów, co w połączeniu z umieszczeniem odbiornika nawigacyjnego systemu satelitarnego GPS wewnątrz obudowy pozwoliło na niemal pełną dowolność przy wyborze paska. Kolorowy wyświetlacz o rozdzielczości 320 x 300 pikseli (dla porównania Garmin Fenix 5X posiada rozdzielczość 240 x 240 pikseli) posiada możliwość obsługi dotykowej. Nie jestem zwolennikiem dotykowych wyświetlaczy w zegarkach sportowych, ale w przypadku Suunto 9 działa ona całkiem dobrze, a na dodatek zdecydowaną większość funkcji można obsłużyć trzema przyciskami umieszczonymi po prawej stronie obudowy i wyłączyć funkcje dotykowe wyświetlacza (nieprzydatne zimą, a drenują niepotrzebnie baterię), a więc pełna dowolność. Do aktywowania obsługi dotykiem konieczne jest wcześniejsze naciśnięcie środkowego przycisku. Po upływie 60 sekund od ostatniej komendy dotykowej obsługa dotykowa jest ponownie blokowana. Kilka funkcji zegarka dostępnych jest jednak wyłącznie przy użyciu dotyku. Chodzi o przełączanie widoków na ekranie kroków (zmiana pomiędzy krokami i kilokaloriami), na ekranie treningu (zmiana pomiędzy czasem treningu i czasem odpoczynku), oraz na ekranie wysokości (zmiana pomiędzy wysokością i temperaturą). Podświetlenie wyświetlacza może działać w trybie automatycznym, czyli aktywowane jest po naciśnięciu przycisku, lub dotknięciu ekranu i po 60 sekundach jest wyłączane, albo w trybie przełączania, gdzie dotknięcie ekranu dwoma palcami na przemian włącza i wyłącza podświetlenie. Jedyna rzecz, która mi na prawdę przeszkadzała w tym wyświetlaczu, to refleksy. Przy mocnym nasłonecznieniu przeklinałem brak wyświetlacza transfleksyjnego.

Jako, że zegarek Suunto 9 jest nie tylko zegarkiem outdoorowym i sportowym, ale także zegarkiem codziennym, to przez większość czasu będzie spełniał swoją podstawową funkcję, czyli prezentował aktualny czas. Odbywa się to na elektronicznej tarczy, jednak nie mamy tutaj takiej dowolności jak w przypadku nowszych zegarków firmy Garmin. Na zegarku znajdziemy kilka podstawowych tarcz, które możemy modyfikować pod względem wyglądu i prezentowanych danych, takich jak data, poziom naładowania baterii, ilość kroków, data, wschód i zachód Słońca, faza księżyca, itp., itd.. Godziny wschodu i zachodu słońca, oraz fazy księżyca określane są na podstawie ostatniej znanej pozycji GPS i aktualnej daty w zegarku. Niestety przy zmianie stref czasowych nie mamy co liczyć na automatyczną jej zmianę (w oparciu o system GPS), tylko pozostaje nam ręczne zmienianie czasu. W oparciu o dane z wysokościomierza barometrycznego (mierzącego jednocześnie temperaturę) zegarek zegarek przełącza się pomiędzy trybem pomiaru zmiany wysokości (wzrost wysokości 5 metrów lub więcej w ciągu ostatnich 12 minut) i analizy zmian pogodowych. Jeśli zegarek znajduje się na stałej wysokości, to wszelkie zmiany ciśnienia będzie traktował jako zmiany pogodowe i na tej podstawie aktywował alarmy burzowe. Oprócz tego zegarek ma podstawowe funkcje jak stoper, minutnik, budzik, alarmy dźwiękowe i wibracyjne, oraz zaawansowane funkcje, jak na przykład alarmy zbliżających się wschodów i zachodów Słońca (szczególnie przydatne podczas turystyki górskiej, użytkownik definiuje ile czasu przed zachodem Słońca ma być o fakcie tym poinformowany), czy alarmy burzowe (o ile takie alarmowanie uruchomimy, to w przypadku spadku ciśnienia o 4 hPa lub więcej w ciągu 3 godzin emitowany będzie sygnał dźwiękowy, a na ekranie pojawi się burzowa ikona).

Po sparowaniu i podłączeniu zegarka z kompatybilnym smartfonem odsłania się przed nami jego „inteligentna” twarz. Chodzi tu o prezentację powiadomień z programów autoryzowanych w centrum powiadomień (wraz z historią powiadomień), oraz synchronizację danych pomiędzy zegarkiem i platformami Movescount i Sports Tracker (do zagadnienia dwóch platform i problemów z tym związanych dojdziemy nieco później). Użytkownik ma możliwość zdefiniowania, czy i jakie powiadomienia mają być prezentowane zarówno w trybie zegarka codziennego, jak i podczas trwania aktywności. Jest też tryb samolotowy, oraz opcja „nie przeszkadzać” (również z definiowanym czasem trwania), kiedy to wyłączone zostanie podświetlenie ekranu, alarmy dźwiękowe i wibracyjne (poza ustawionym budzikiem, o ile nie uśpimy go), a także powiadomienia. Do komunikacji z czujnikami zewnętrznymi wykorzystywany jest tryb Bluetooth Smart, a obsługiwane czujniki to zewnętrzne czujniki tętna, zarówno kolarskie, jak i biegowe mierniki mocy, czujników prędkości i kadencji, oraz footpodów.

Zegarek Suunto 9 posiada także funkcję monitorowania aktywności, czyli liczenia ilości kroków, schodów, spalonych kalorii, jakości i długości snu, a także całodobowe monitorowanie tętna i określanie tętna spoczynkowego wykorzystując optyczny czujnik tętna firmy Valencell. Czujnik ten pracuje w dwóch trybach, tj. codziennymi i sportowym. W pierwszym pomiar tętna wykonywany jest co dwanaście minut, a w drugim w odstępach jednosekundowych (podczas trwania aktywności fizycznych w trybach Performance i Endurance). Jedynie zapis tętna podczas trwania aktywności fizycznej jest eksportowany do platform zewnętrznych, podczas gdy całodobowy wykres tętna (wykres na podstawie 24-minutowych wartości średnich) pozostaje w pamięci zegarka (ale jedynie z ostatnich 12 godzin) i nie jest eksportowany. Monitor aktywności nie działa natomiast podczas aktywności kolarskich i pływackich. Na podstawie naszych przeszłych aktywności prezentowane są także trendy aktywności za ostatnie 3 tygodnie, ale te dane również nie są nigdzie eksportowane. Podobać się mogą automatycznie prezentowane informacje dotyczące monitorowania aktywności oraz snu, jak informacja o osiągniętym celu dziennym kroków, podsumowanie tygodnia, czy podsumowanie snu codziennie rano po przebudzeniu (czas snu, informacja o tym, czy długość snu była dłuższa, czy krótsza od zwyczajowego, średnie tętno podczas snu, czas zaśnięcia i pobudki, oraz czas spędzonego w fazie snu głębokiego).

Po tym przydługim wstępie możemy w końcu przejść do kwestii kluczowej, tj. wykorzystania zegarka do monitorowania i zapisu danych podczas sportu, a jest w czym wybierać. Co prawda po wyciągnięciu z pudełka dostępnych jest „raptem” 16 trybów sportowych (bieganie, kolarstwo, pływanie w basenie, pływanie w wodach otwartych, turystyka piesza, biegi przełajowe, bieżnia mechaniczna, kolarstwo w czterech ścianach, kolarstwo górskie, triathlon, wyścigi z przeszkodami, trening siłowy, biegi narciarskie, narciarstwo alpejskie, ski touring, oraz „inny”), ale gdyby okazało się to dla kogoś za mało, to za pomocą platformy Movescount można dodać kilka innych rodzajów aktywności. Za pomocą platformy Movescount możemy także personalizować poszczególne tryby sportowe, przy czym edytować pola danych można tylko z poziomu owej platformy. Przed rozpoczęciem aktywności ikony czujników migają na szaro i dopiero gdy zaświecą się na zielono, to znaczy że czujnik jest połączony z zegarkiem, lub w przypadku systemu GPS, że śledzonych jest cztery lub więcej satelitów nawigacyjnych. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć rejestrować aktywności przed „zapaleniem się” wszystkich ikon na zielono, ale należy wówczas mieć na uwadze, że przez jakiś czas na początku zapisu brakować będzie danych z czujników dopóki nie połączą się one z zegarkiem.

W trybie pływania w wodach otwartych sygnały z satelitów nawigacyjnego systemu GPS wspomagane są danymi z wbudowanego przyspieszeniomierza. Ze względu na częstotliwość komunikacyjną satelitów nawigacyjnych, ich sygnał nie jest odbierany pod wodą (tłumienie fal radiowych), z tego też powodu przy każdym zanurzeniem ręki zegarek gubi sygnał i po wyjściu na powierzchnię będzie starał się go ponownie znaleźć. W związku z tym nie należy się spodziewać zbyt dużej dokładności tak dokonanego pomiaru odległości. Dokładność pomiaru odległości w tym trybie pracy to około 10% przebytego dystansu. Jeśli jednak inżynierom firmy Suunto uda się w trybie pływania w wodach otwartych dodać wspomaganie nawigacją inercyjną, czyli obecny już w zegarku Suunto 9 tryb FusedTrack, to dokładność ta może drastycznie się poprawić. W przeciwieństwie do zegarków firmy Garmin Suunto 9 zapisuje wykres tętna podczas aktywności pływackich mierzonego za pomocą optycznego czujnika tętna, jednak jakość tych danych jest delikatnie mówiąc nienajwyższa. Silikonowy pasek zegarka i jego mocowanie są na tyle mocne, że ryzyko utraty zegarka podczas pływackich etapów zawodów multisportowych jest nikłe, a jeśli dodatkowo naciągniemy na niego rękaw pianki, to praktycznie możemy je wyeliminować.

W trybie pływania basenowego zegarek wykorzystuje tylko wbudowany przyspieszeniomierz (nawet w przypadku pływania w basenach zewnętrznych) do pomiaru odległości. Przed pierwszym treningiem basenowym (albo po zmianie basenu na dłuższy/krótszy) należy zdefiniować długość basenu w jakim przyszło nam pływać, a do wyboru mamy dowolną długość od 15 do 1200 metrów. Dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi zegarek będzie liczył ilość przepłyniętych długości basenów (oraz dystans, będący iloczynem długości basenu i ilości przepłyniętych długości), liczbę cykli ruchów rękoma, oraz rozpozna styl pływacki. Czyli niby jest wszystko, ale z punktu widzenia treningu pływackiego brakuje dwóch bardzo ważnych rzeczy, a mianowicie funkcji „odpoczynku” i „ćwiczeń technicznych” znanych z zegarków firmy Garmin. Dzięki pierwszej z nich po zakończeniu pływania zadania i naciśnięciu przycisku zegarek ustawia się w tryb odpoczynku prezentując na wyświetlaczu czas pływania ostatniego odcinka i bieżący czas przerwy. Druga funkcja rozwiązuje problem pomiaru odległości w przypadku wykonywania ćwiczeń techniki, bądź pływania z wykorzystaniem samych nóg. Na zakończenie pływania z tą funkcją definiujemy dystans, jaki przepłynęliśmy i nie martwimy się potencjalnymi błędnymi wskazaniami całkowitego przepłyniętego dystansu. Co prawda prawdziwi pływacy z zegarkami nie pływają, a ludzie pływający rekreacyjnie nie bawią się w typowy trening pływacki, czyli z rozgrzewką, zadaniem głównym, ćwiczeniami technicznymi i schłodzeniem, tylko pływają ciągiem i im zapewne owych dwóch funkcji brakować nie będzie, ale dla rozleniwionego triathlonisty, który do funkcji tych przywykł jest to spory brak. Do dokładności pomiarów czasu, odległości i rozpoznawania stylów pływackich w wykonaniu Suunto 9 nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Jeżeli jakiekolwiek błędne pomiary się zdarzały, to zazwyczaj z mojej winy. Podobnie jak w trybie pływania w wodach otwartych również i w tym trybie zegarek zapisuje wykres tętna podczas aktywności pływackich mierzonego za pomocą optycznego czujnika tętna, jednak z tym samym rezultatem.

Aktywności kolarskie dzielą się na te realizowane w terenie, na trenażerze/torze, oraz kolarstwo górskie. Poprawna praca optycznego czujnika tętna wymaga posiadania zegarka na nadgarstku, co znacznie utrudnia możliwość bieżącego monitorowania parametrów rejestrowanych przez zegarek. Brak szybkozłączki powoduje, że nie przełożymy wygodnie zegarka na kierownicę roweru, jak w przypadku niektórych multisportowych modeli zegarków konkurencji. Możemy go jedynie umieścić na odpowiednim uchwycie rowerowym umożliwiającym zapięcie paska na kierownicy, ale wówczas odpada możliwość korzystania z optycznego pomiaru tętna. W takim przypadku możemy skorzystać klasycznego czujnika z opaską na klatce piersiowej. Podczas aktywności kolarskich zegarek wykorzystuje standard Bluetooth Smart do komunikacji z zewnętrznymi czujnikami, takimi jak czujnik kadencji, prędkości, tętna i miernik mocy. I tu natrafiamy na dość poważny problem. Co prawda z punktu widzenia zwykłego zjadacza chleba problem niezauważalny, ale dla całkiem sporej rzeszy triathlonistów duży problem. Zegarek umożliwia zapisanie w pamięci tylko jeden czujnik danego typu. A więc jeden miernik mocy, jeden czujnik kadencji i jeden czujnik prędkości. Zupełnie tak, jakby posiadanie dwóch, albo o zgrozo większej ilości rowerów, z osobnymi czujnikami było zjawiskiem niespotykanym. Drogie Suunto, otóż jest to zjawisko dość powszechne i każdorazowa zmiana roweru (na przykład w poniedziałek trening na rowerze szosowym, a we wtorek na rowerze czasowym) oznacza usuwanie poprzednich czujników i parowanie z nowymi czujnikami. Co więcej, nie ma możliwości stwierdzenia z jakim czujnikiem zegarek jest obecnie sparowany, albo z jakim czujnikiem się właśnie połączył, ponieważ nie jest prezentowane ID czujnika. Kolejną kwestią jest współpraca mierników mocy z zegarkiem korzystając w standardzie Bluetooth Smart. No niestety nie we wszystkich przypadkach działa do bezproblemowo i zdarzają się przykładowo problemy z pokazywaniem mocy tylko z jednego czujnika (w przypadku czujników dwustronnych). Na potrzeby czujnika prędkości użytkownik może zdefiniować obwód koła, a na potrzeby miernika mocy długość ramienia korby (istotne dla niektórych mierników mocy). Kalibracja miernika mocy wymaga zagłębiania się w menu kontekstowym danego trybu przed rozpoczęciem zapisu, ale nie jest to wielki problem. Użytkownicy Suunto 9 mogą obejść się smakiem jeśli liczyli na obsługę segmentów Stravy, zaawansowane dane z mierników mocy (TSS, NP, IF), współpracę z nadajnikami elektronicznych grup osprzętu, itp. Być może jest to celowy zabieg producenta, ponieważ na kierownicy o wiele lepiej sprawdza się dedykowany licznik kolarski, tym bardziej u zaawansowanego zawodnika.

Chcąc biegać z zegarkiem mamy do wyboru jeden z czterech podstawowych trybów (bieganie, bieganie na bieżni mechanicznej, oraz biegi przełajowe). W przypadku wyboru trybu biegania w pomieszczeniach zamkniętych (tj. na bieżni mechanicznej) sygnał GPS nie będzie używany, a pomiar dystansu i tempa realizowany będzie za pomocą wbudowanego przyspieszeniomierza, lub czujnika kadencji (footpoda). Poprawnie skalibrowany czujnik kadencji zapewni bardzo dokładny pomiar tempa i dystansu (przez pojęcie poprawnie skalibrowany mam na myśli kalibrację na odcinku o dokładnie znanym dystansie – na przykład na bieżni lekkoatletycznej). Wbudowany przyspieszeniomierz może przejąć funkcję czujnika kadencji. W oparciu o zrealizowane treningi biegowe na zewnątrz automatycznie określony zostanie współczynnik kalibracji tempa dla przyspieszeniomierza (na podstawie porównania z satelitarnymi pomiarami dystansu w trybie największej dokładności – Performance, o czym później). Niestety funkcja ta, nazywana przez producenta FusedSpeed, jest na bieżni mechanicznej niedokładna, a w przypadku biegów ze zmiennym tempem praktycznie bezużyteczna, więc jeżeli chcemy biegać w pomieszczeniu i dokładnie kontrolować tempo i przebiegnięty dystans, to wypada zaopatrzyć się w czujnik kadencji. Korzystanie z biegowego miernika mocy Stryd w połączeniu z zegarkiem Suunto 9 jest absolutnie bezproblemowe, pod warunkiem nieposiadania kolarskiego miernika mocy. Historia identyczna jak z posiadaniem dwóch mierników mocy w kolarstwie. Jeśli jednak jest to jedyny posiadany miernik mocy, to problemu nie ma. Suunto 9 obsługuje miernik Stryd natywnie, to znaczy nie ma żadnego kombinowania ze ściąganiem aplikacji, czy pól danych do zegarka jak w przypadku Garmina. Po prostu parujemy czujnik i możemy cieszyć się nawet strefami mocy dla biegania (czego żaden z producentów nie umożliwia na chwilę obecną). W praktyce działa to wprost idealnie. No może poza brakiem zapisu zaawansowanych danych (running efficiency metrics) z czujnika mocy Stryd. Dodajmy do tego strefy tętna (obliczane automatycznie na podstawie wzoru „220-wiek), lub definiowane ręcznie), strefy tempa, genialną wręcz prezentację strefy w jakiej aktualnie się znajdujemy, świetnie podsumowanie „okrążeń”, proste treningi interwałowe i mamy bardzo dobry zegarek biegowy. Niestety ten bardzo dobry zegarek nie akceptuje treningów utworzonych na platformie Movescount (na platformie Sports Tracker nawet nie ma takiej możliwości) i pozostają jedynie proste treningi interwałowe tworzone na zegarku, czy cele (czasu, bądź dystansu, z informacjami przy realizacji na poziomie 50% i 100%), lub wspomniane strefy intensywności. Po treningu zaprezentowane zostanie jego podsumowanie, określimy za pomocą emotikon nasze samopoczucie podczas treningu (tylko dla platformy Movescount), na podstawie pomiaru zmienności tętna (do którego także konieczna jest opaska na klatce piersiowej) zegarek dodatkowo oszacuje maksymalny pułap tlenowy (VO2 max) i określi szacowany czas odpoczynku przed kolejnym treningiem jakościowym, będącym pochodną długości i intensywności zakończonej aktywności, oraz ogólnego zmęczenia użytkownika.

Startując w triathlonach, czy innych dyscyplinach multisportowych można z powodzeniem korzystać z zegarka Suunto 9 pod warunkiem, że zegarek znajdował się będzie cały czas na nadgarstku, ponieważ nie posiada dedykowanej szybkozłączki, jak triathlonowe modele Garmina. W standardzie zegarek posiada tryb triathlonowy (wraz ze strefami zmian), jednak na platformie Movescount można znaleźć inne tryby multisportowe i je przetransferować na zegarek. Pomiędzy kolejnymi sportami przechodzimy przez przytrzymanie górnego przycisku.

Zegarek Suunto 9 umożliwia korzystanie z podstawowych funkcji nawigacyjnych zarówno podczas trwania aktywności, jak i poza nimi, ale wówczas żadne dane nie są rejestrowane. Nawigować możemy wzdłuż trasy utworzonej na platformie Movescount i przesłanej do zegarka, do punktu POI (stworzonego w platformie Movescount, lub zapisanej pozycji na zegarku), lub po wysokości (profilu trasy). W trybie nawigowania wzdłuż trasy na ekranie zegarka prezentowana jest marszruta w postaci ciągłej linii, przebyta przez nas droga w postaci linii kropkowanej, oraz kierunek pokazywany na krawędzi wyświetlacza. Po dotknięciu ekranu prezentowane są dodatkowe dane nawigacyjne, jak różnica wysokości, szacowany czas przybycia do celu (ETA) i szacowany czas na trasie (ETE). Widok trasy można przybliżać i oddalać, a odbywa się to przez przytrzymanie środkowego przycisku i jednoczesne naciskanie przycisku dolnego, lub górnego. Dopiero po oddaleniu się od zaplanowanej trasy na odległość większą niż 100 metrów informowani będziemy o zejściu ze szlaku. Nawigując do punktu POI dostępne są dwa widoki, tj. widok ze wskaźnikiem kierunku i odległością do punktu, oraz widok „mapy” z lokalizacją zegarka względem punktu i zaznaczoną przebytą drogą (szlak powrotny), ale bez drogi do punktu. W pamięci zegarka można zapisać do 250 punktów POI nadając im nazwę, określając ich typ, z oznaczeniem daty utworzenia, pozycją geograficzną i wysokością nad poziomem morza. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w trakcie nawigowania do jednego punktu przełączyć się na inny punktu. Pomimo bardzo podstawowych funkcji nawigacyjnych, które po mojej półtorarocznej przygodzie z zegarkami Fenix 5X i Fenix 5X Plus można nazwać co najmniej krokiem wstecz, na uwagę zasługuje kilka ciekawostek.

Chodzi o możliwość wyboru typu układów współrzędnych geograficznych, lokalne układy odniesienia i deklinacja kompasu. Współrzędne geograficzne większości osób kojarzą się z szerokością i długością geograficzną ponieważ są podstawowymi współrzędnymi w kartografii przy zastosowaniach nie wymagających dużej dokładności. Są jednak zastosowania, gdzie korzysta się z współrzędnych prostokątnych płaskich, jak UTM (Universal Transverse Mercator), czy MGRS (Military Grid Reference System), będący rozszerzeniem UTM i w zegarku Suunto 9 można też z takich typów korzystać. Co więcej, poza globalnym układem odniesienia WGS-84 dostępnych jest 11 lokalnych układów odniesienia. Korzystając z kompasu w zegarku Suunto 9 powinniśmy wiedzieć, że mapy geograficzne tworzone są w odniesieniu do północy geograficznej, a mapy stosowane w biegach na orientację tworzone są w odniesieniu do magnetycznej, która to w danym miejscu na powierzchni Ziemii i w danym momencie różni się od północy geograficznej o wartość kąta deklinacji. Kompas wskazuje północ magnetyczną, a więc korzystając z mapy geograficznej i znając aktualną wartość deklinacji możemy wprowadzić jej wartość do zegarka kierunek wskazywany przez zegarek odpowiadać będzie kierunkowi na mapie (pomijając kwestie zwiazane z dewiacją kompasu). W przypadku korzystania z map przeznaczonych do biegów na orientację poprawkę tą należy wyłączyć. Nazywam je jednak tylko ciekawostkami, ponieważ biorąc pod uwagę cywilnych odbiorników nawigacyjnych systemów satelitarnych, a w taki wyposażony jest zegarek Suunto 9 znaczenie tych funkcji jest znikome.

Rzeczą absolutnie rewelacyjną w zegarku Suunto 9 jest zarządzanie energią i czas pracy na baterii. Zamiast zmieniać poszczególne ustawienia i wyłączać określone funkcje producent pomyślał za nas i znacznie ułatwił nam życie. Teraz w momencie wyboru sportu mamy możliwość wyboru trybu poboru energii, a co się z tym wiąże zmianą konkretnych ustawień na czas trwania danej aktywności. Najważniejsze jest jednak to, że zegarek sam poinformuje nas na ile czasu starczy nam zasilania w określonym trybie poboru mocy. Tryby takie są trzy. A właściwie cztery. Performance, endurance, ultra i custom. Poniżej infografika prezentująca poszczególne ustawienia.

Tryby te niezależne są od ustawień „globalnych” zegarka. Po prostu wybierając przed rozpoczęciem dowolnej aktywności tryb Performance możemy liczyć na ustalenie pozycji GPS w odstępach co 1 sekundę, optyczny pomiar tętna, alarmy dźwiękowe i wibracyjne, oraz komunikację Bluetooth. Przy wyborze trybu Endurance pozycja określana będzie co 60 sekund, a pomiędzy kolejnymi pozycjami wykorzystywana będzie funkcja FusedTrack (podczas aktywności biegowych na zewnątrz), oraz zmniejszy się jasność podświetlenia wyświetlacza. Przy wyborze trybu Utra pozycja określana będzie co 120 sekund, pomiędzy kolejnymi pozycjami również wykorzystywana będzie funkcja FusedTrack (podczas aktywności biegowych na zewnątrz), jasność podświetlenia wyświetlacza będzie najniższa, podświetlenie będzie wyłączane 10 sekund po naciśnięciu przycisku, wyłączone zostaną również optyczny czujnik tętna, alarmy wibracyjne i dźwiękowe, oraz wszelka komunikacja Bluetooth (także z czujnikami). W trybie Ultra zasilania wystarczy na 120 godzin rejestracji aktywności!!! Co najmniej, ponieważ gdy osiągniemy krytyczny poziom wyłączone zostaną niemal wszystkie czujniki i od tego momentu Suunto 9 zamieni się w zwykły stoper, aby przynajmniej w te ostatnie kilka dodatkowych godzin umożliwić nam zapis czasu trwania aktywności zachowując wszelkie zapisane wcześniej dane! 120 godzin!!! 5 dób. Rodzi się pytanie czy komukolwiek potrzeba aż tyle czasu do zakończenia aktywności. Nie każdy niczym Robert Karaś może się pochwalić ukończeniem potrójnego Ironmana w czasie raptem 30 godzin 48 minut i 57 sekund. Albo dajmy na to ukończeniem Spartathlonu, czyli historycznego biegu ultra na dystansie 246 km z Aten do Sparty. Tegorocznemu zwycięzcy jego pokonanie zajęło 20 godzin i 25 minut, a ostatni sklasyfikowany zawodnik uporał się z tą trasą w niecałe 36 i pół godziny. Startując w takich zawodach nie musimy się martwić o zasilanie, nie potrzebujemy kombinowania z dodatkowym przenośnym źródłem energii i możliwością ładowania zegarka podczas trwania aktywności. Startujemy w trybie Performance, gdy poziom energii znajdzie się odpowiednio nisko zegarek sam zasugeruje zmianę na poziom Endurance, następnie na Ultra (przy poziomie 10%), oraz już w przypadku krytycznym (przy poziomie 5%) samoczynnie przestawi się w tryb stopera. Użytkownik oczywiście wcale nie musi się na te zmiany zgadzać, ponieważ przykładowo do celu mamy raptem 100 metrów i chcemy pozostać w trybie Performance. Tutaj trzeba przyznać, że Suunto świetnie to rozwiązało. Co więcej, zegarek „uczy się” naszej treningowej rutyny i jeżeli mamy w zwyczaju na przykład w sobotę rano dłużej pobiegać, albo w niedzielę wybrać się na dłuższy trening kolarski, a dzień wcześniej poziom naładowania baterii będzie na tyle niski, że zasilania może nam zabraknąć podczas trwania spodziewanej aktywności, to zostaniemy poinformowani o konieczności jego naładowania jeśli mamy zamiar trzymać się swoich przyzwyczajeń treningowych. Należy mieć jednak na uwadze, że gdybyśmy w czasie aktywności z niskim poborem energii, czyli w trybach Endurance, lub Ultra) zaczęli korzystać z funkcji nawigacyjnych, albo monitorowania danych nawigacyjnych (np. czas przybycia do celu – ETA, itp.) to częstotliwość określania pozycji zostanie automatycznie zmieniona na 1 Hz, czyli raz na sekundę, co skróci czas pracy. Również poza trwaniem aktywności zmienione zostaną „globalne” ustawienia mające wpływ na pobór zasilania, identycznie jak w trybie Ultra. W praktyce trenując około 20 godzin tygodniowo i korzystając z całej funkcjonalności zegarka Suunto 9 (a więc całodobowe monitorowanie tętna, snu i aktywności, oraz powiadomienia z telefonu) ładowałem go średnio co 8-9 dni. Gdy wyłączyłem optyczny pomiar tętna i korzystałem wyłącznie z czujnika na klatkę piersiową, oraz zrezygnowałem z monitorowania aktywności, snu (przecież spanie z zegarkiem to koszmar) i tętna całodobowego okres ten wydłużył się do 12 dni. Gdybym częściej korzystał z trybu Endurance, to pewnie mógłbym się ładować zegarek mniej więcej raz na trzy tygodnie. Po głowie chodzi mi tylko jedna negatywna myśl związana z tym tematem. Mianowicie chodzi o ewentualny wpływ spadku pojemności baterii wraz z rosnącym wiekiem zegarka na estymację pozostałego czasu pracy na baterii, ale być może jest to niepotrzebne martwienie się na zapas.

Nie udałoby się wycisnąć tak dużo z baterii, gdyby nie nowe odbiorniki nawigacyjnego systemu satelitarnego GPS (zamiana odbiorników firmy SiRFstar na odbiorniki firmy Sony) i funkcji FusedTrack. Jednak zanim zaczniemy ją omawiać chciałbym przypomnieć, że dokładność systemu GPS dla cywilnych użytkowników niekomercyjnych wynosi 22,5 metra z prawdopodobieństwem 95% (bez zastosowania jakichkolwiek poprawek różnicowych, bądź jonosferycznych). To znaczy, że pozycja określana za pomocą cywilnego urządzenia GPS znajduje się w okręgu o promieniu 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 22,5 metra), którego środek znajduje się w pozycji rzeczywistej. Tyle teoria. W praktyce, na naszym obszarze geograficznym (Polska / Europa Środkowa) firmy monitorujące dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych oceniają tą dokładność na około 7 metrów. Dodatkowo wpływ na dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych mają m. in. aktywność słoneczna, oraz awarie i prace naprawcze satelitów. Biorąc pod uwagę powyższe, logicznym jest, że wymaganie od zegarków sportowych idealnej dokładności jest niemożliwe. Zdarzają się jednak przypadki, że jedne urządzenia są bardziej dokładne od innych. Na to ma wpływ zastosowany odbiornik (zarówno jego czułość, jak i umiejscowienie w zegarku), a także układ równań (potocznie nazywany algorytmem) wykorzystywany do obliczenia współrzędnych pozycji. Sygnały z satelitów nawigacyjnych to nic innego jak fale radiowe, które mogą być i są tłumione, w szczególności pod gęstą pokrywą leśną, w wysokiej zabudowie, wąwozach, czy dolinach, a także ulegają zakłóceniom. Biorąc to pod uwagę nie należy wymagać od zegarków sportowych 100% dokładności przez cały czas. Czasami zdarzają im się gorsze dni, chociażby przy dużej aktywności słonecznej, więc nie należy ich skreślać po jednorazowych wpadkach. Bez wspomagania innymi satelitarnymi systemami nawigacyjnymi (jak GLONASS, czy Galileo) Suunto 9 świetnie radzi sobie z określaniem pozycji w trybie Performance, jednak to w trybach o mniejszej dokładności naprawdę radzi sobie genialnie. Co prawda nie jest idealnie, ale jak na zapis i określanie pozycji bez sygnałów z satelitów jest wprost genialnie. Wszystko dzięki nawigacji inercyjnej. Już tłumaczę o co chodzi. Chodzi o określanie pozycji bezwładnościowo, a więc na podstawie przyspieszeń działających na zegarek, oraz prędkości kątowych celem określenia orientacji i położenia. Pozycja określona dzięki wykorzystaniu systemu GPS jest pozycją odniesienia, a przez następne 59 lub 119 sekund (odpowiednio w trybie Endurance, lub Ultra) żyroskop mierzy prędkość kątową zegarka, a przyspieszeniomierz mierzy wypadkową siłę działającą na zegarek. Dodatkowo wykorzystywane są wskazania wbudowanego cyfrowego kompasu posiadającego funkcję kompensacji nachylenia. Dokładność owej nawigacji inercyjnej zależy od poprawnej kalibracji kompasu (z dala od źródeł zakłóceń magnetycznych, o co zostaniemy poproszeni przed rozpoczęciem aktywności w trybie Endurance, lub Ultra). Trzeba przyznać, że w trybie Endurance, tj. przy określaniu pozycji przez odbiornik GPS co 60 sekund dokładność określania pozycji jest bardzo dobra. Różnice pomiędzy innymi zegarkami są na prawdę niewielkie. Dopiero w trybie Ultra nieco się to rozjeżdża, ale jest to całkowicie normalne, w końcu jednym z ograniczeń nawigacji inercyjnej jest spadek dokładności wraz ze wzrostem czasu. W końcu któryś z producentów poszedł w stronę, która w mojej ocenie była najbardziej oczywista, ale zarazem notorycznie pomijana. Owszem, jej wdrożenie wymagało nieco wysiłku, ale efekt jest wprost genialny. Przypomnę, że mówimy o dość dokładnym zapisie pozycji jedynie wspomaganym systemem satelitarnym GPS! Za to, oraz za zarządzanie energią należą się Suunto wielkie brawa. Niestety tryb ten nie działa jeszcze podczas pływania w wodach otwartych, ale po jego wprowadzeniu dokładność pomiaru odległości i zapis przebytej drogi powinny znacznie się poprawić. W kolarstwie tryb ten w ogóle nie będzie stosowany, ponieważ wbudowane czujniki nie zapewniają wystarczająco dobrych danych aby prowadzić na ich podstawie nawigację inercyjną. Podobnie jest w przypadku chodzenia. Pozostaje nam się więc cieszyć tą opcją jedynie podczas biegania na zewnątrz.

Poniższe porównanie śladów wykonanych przez zegarki Suunto 9 w trybie Ultra, a więc z pozycją określaną za pomocą nawigacji satelitarnej co 120 sekud (kolor pomarańczowy), oraz Garmin Fenix 5X Plus z pozycją określaną co 1 sekundę za pomocą nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i Galileo (kolor niebieski). Dokładnie tutaj widać, jak ślady „rozjeżdżają się” wraz z upływem czasu od ostatniej pozycji obserwowanej przez zegarek Suunto 9, po czym ślad jest korygowany. Jednak podkreślić należy, że jak na określanie pozycji co 2 minuty jest bardzo dobrze.

FusedTrack to nie jedyny tryb wspierania pomiaru. Suunto 9 posiada znane już z wcześniejszych modeli trybu FusedSpeed i FusedAlti. Pierwsza z nich polega na wspieraniu pomiaru prędkości/tempa GPS wskazaniami wbudowanego przyspieszeniomierza. Pozwala to na nie tylko na osiągnięcie dokładniejszych i stabilniejszych wskazań wartości prędkości/tempa, ale i na mierzenie ich w przypadku braku sygnałów z satelitów GPS (np. w tunelu, lub pod wiaduktem). Podobnie jak w przypadku FusedTrack funkcja FusedSpeed działa w aktywnościach biegowych (ale także tych bez GPS), biegów na orientację, oraz podczas gry w unihokeja, czy piłkę nożną. Druga z funkcji, czyli FusedAlti, a więc funkcja wspomagania pomiaru wysokości. Wysokość mierzona na podstawie nawigacyjnych systemów satelitarnych cechuje się niską dokładnością ze względu na różnice pomiędzy rzeczywistym kształtem ziemi i elipsoidą odniesienia, a to właśnie względem tej drugiej mierzona jest wysokość przez odbiorniki GPS. FusedAlti wykorzystuje wysokościomierz barometryczny do korekcji pomiaru wysokości przez odbiornik GPS, a w przypadku aktywności bez odbiornika GPS przejmuje pomiar wysokości w całości. Do poprawnego działania tej funkcji konieczne jest skalibrowanie wysokościomierza względem znanej wysokości.

Wraz z nadejściem Suunto 9 firma podjęła decyzję co do posiadanych przez siebie platform treningowych (Movescount i Sports Tracker) i postanowiła postawić na tą drugą. W teorii możemy korzystać tylko z jednej platformy, jako że producent zaleca odinstalowanie aplikacji Movescount przed zainstalowaniem nowej aplikacji Suunto, która jest dedykowana do najnowszych zegarków producenta, a więc Suunto 3 i Suunto 9. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie (może poza stratą czasu), aby na smartfonie mieć zainstalowaną aplikację Suunto i za jej pomocą transferować treningi do platformy Sports Tracker, a zegarek podłączać do komputera aby za jego pomocą treningi były automatycznie transferowane do platformy Movescount. Zresztą i tak celem aktualizacji oprogramowania zegarka, czy zmiany pól danych, bądź dodania nowego sportu, musimy podłączyć zegarek do komputera. Jednak większość użytkowników zegarków Suunto na pewno zasmuci fakt, że platforma Movescount nie będzie już rozwijana, a przyszłość leży w platformie Sports Tracker. Jednak tej drugiej bardzo daleko do funkcjonalności Movescount. Możliwości dokładnego analizowania wykresów, konfiguracja zegarka, planowanie tras i treningów, czy w końcu eksport plików do platform zewnętrznych to pieśń bardzo dalekiej przyszłości.

Jeśli wrócimy do optycznego pomiaru tętna, to już nie będzie tak miło jak w przypadku FusedTrack, czy zarządzania energią. Nigdy nie byłem i nie będę zwolennikiem tej technologii. Byłbym przeszczęśliwy, gdybym miał przy zakupie opcję rezygnacji z optycznego czujnika tętna w zamian za niższą cenę zegarka. Niestety tak nie jest. Producenci z uporem maniaków upychają optyczne czujniki tętna do swoich zegarków w pogoni za obowiązującymi trendami. Ci sami producenci sprzedają zegarki z zewnętrznymi czujnikami tętna podkreślając niedokładność optycznego pomiaru tętna. Czy tylko ja widzę w tym niekonsekwencję? Dokładność optycznego pomiaru tętna zależy od samego czujnika (ilości zastosowanych diod i oprogramowania), położeniu czujnika na nadgarstku, dociśnięcia czujnika do skóry, koloru skóry, owłosienia, posiadania tatuaży, czy ilości tłuszczu na nadgarstku. U jednej osoby może działać lepiej, a u drugiej gorzej. W moim przypadku szału z dokładnością nie ma. I nie chodzi mi tu o czujnik w zegarku Suunto 9, ale o niemal wszystkie optyczne czujniki tętna. Na treningach interwałowych, bądź przy wysokich wartościach tętna występuje kilkusekundowe opóźnienie, tętno rzadko kiedy zgadza się z tym mierzonym czujnikiem na klatce piersiowej, spadek tętna podczas przerwy pomiędzy interwałami czasem nie jest wyłapywany, a przy bardzo niskich intensywnościach czujnik w zegarku Suunto 9 zdaje się żyć własnym życiem oderwany od rzeczywistości. Zresztą problemem może być nawet zwykłe wybieganie, czego przykładem niech będzie poniższe porównanie zapisów tętna zmierzonego przez optyczny czujnik zegarka Suunto 9 (kolor pomarańczowy) i klasyczny czujnik na klatce piersiowej HRM-Run (kolor granatowy). Czujnik firmy Valencell absolutnie sobie tego dnia nie radził z pomiarem mojego tętna. Zresztą nie tylko tego dnia i dlatego uważam posiadanie klasycznego czujnika tętna na klatkę piersiową za obowiązkowe, jeśli zależy nam na dokładnym monitorowaniu i zapisie tętna podczas treningów. Do użytku codziennego i okazjonalnych aktywności fizycznych zapewne wystarczy dokładność wbudowanego optycznego czujnika tętna. A to z kolei prowadzi mnie do bardzo ważnego wniosku.

Pomimo tego, że czepiam się drobnostek z punktu widzenia Kowalskiego, czy biegacza ultra, zegarek Suunto 9 uważam za bardzo dobry zegarek. Suunto idzie swoją drogą, nie kopiuje na siłę rozwiązań innych producentów, a na dodatek posiada grono oddanych fanów. Jednak nie jest to zegarek idealny dla triathlonisty. Jako zegarek sportowy, czy zegarek codziennego użytku do monitorowania różnorodnych aktywności treningowych jest świetny. Triathlonista ze sportowym zacięciem znajdzie kilka lepszych i tańszych zegarków dedykowanych właśnie dla siebie. Ale niemal każdy inny klient kupując Suunto 9 dostaje wprost genialny zegarek. Trzeba sobie zdać sprawę, że triathloniści to raptem kilka procent potencjalnych kupców. Jeśli nie zauważyliście, to najdroższe modele wcale nie nie są kupowane jedynie przez was. Zegarek posiada kilka innowacyjnych funkcji, jak chociażby nowe tryby zarządzania energią, czy nawigację inercyjną i w porównaniu do odpowiednika konkurencji jest o co najmniej 500 złotych tańszy. W końcu doszliśmy do kwestii ceny. Zegarek Suunto 9 w wersji z wysokościomierzem barometrycznym kosztuje 2499 złotych. W wersji bez barometru 2199 złotych, a w wersji tytanowej z barometrem 2899 złotych. Dużo? Popatrzcie na ceny najnowszych smartfonów firmy Apple. Podsumowując, zegarek bardzo dobry, ale ja jednak zostanę przy 5X Plus i z niecierpliwością czekam na nawigację inercyjną w wydaniu Garmina.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *