Szukając watów – łańcuch

Jest takie powiedzenie, że dobrego kolarza można poznać po tym, jak czysty jest jego napęd, a dokładniej łańcuch. Okazuje się, że w powiedzeniu tym chodzi o coś więcej, niż tylko kwestie estetyczne. Czysty, ale jednak odpowiednio nasmarowany łańcuch pozwala zaoszczędzić trochę cennych watów. W amerykańskim laboratorium Friction Facts przeprowadzono badania oporu generowanego przez łańcuchy smarowane określonymi produktami. Okazało się, że pomiędzy najlepszym i najgorszym produktem w teście różnica wynosiła 10 watów przy generowanych 250 watach. A mówimy wyłącznie o czystych napędach. Gdybyśmy dodali do tego „równania” jeszcze zabrudzenie, to możemy stracić kolejnych kilkanaście watów. To już sporo. Zatem jednym z pierwszych kroków przed zawodami powinno być wyczyszczenie napędu i jego odpowiednie nasmarowanie.

Kiedyś istniało takie przekonanie, szczególnie popularne wśród starszych kolarzy szosowych, że najlepsza jest niemiecka „oliwka” Rohloff. Kiedyś być może tak było. Czasy się jednak zmieniły i wyniki badań pokazują, że są produkty o wiele lepsze. Jeśli chcemy zaoszczędzić kilka watów, dzięki samemu smarowaniu łańcucha, to powinniśmy swoją uwagę skierować na produkty na bazie parafiny. Obecnie „najgorętszym” towarem na rynku jest łańcuch UFO duńskiej firmy CeramicSpeed. Łańcuch ten pokryty jest specjalną wartswą smarującą. Okazuje się, że zastosowanie preparatu na bazie parafiny, teflonu i dwusiarczku molibdenu do smarowania łańcucha pozwala na zaoszczędzenie od 2 do 5 watów w stosunku do najlepszych smarów dostępnych na rynku. Ale Polacy nie gęsi i swój „biały łańcuch” mają, a dokładniej Rocket Chain, firmy C+Ceramic. Wadą takiej powłoki jest jej żywotność, która wynosi około 600 kilometrów i to na dodatek w suchych warunkach, czyli nadaje się wyłącznie na zawody. A co potem? Potem łańcuch odsyłamy do ponownego nałożenia powłoki lub robimy to sami za pomocą preparatów na bazie parafiny, jak amerykański Squirt, duński UFO Drip, czy polski Rocket Wax. Zaletą stosowania preparatów woskowych jest brak zabrudzeń łańcucha jak w przypadku popularnie używanych środków smarujących, o czym przekonałem się stosując owe „smary” na rowerach górskim i przełajowym, testując je w błocie i piasku.

Będąc przy łańcuchu nie sposób nie wspomnieć o wózku tylnej przerzutki z dużymi kółkami. Standardowo producenci tylnych przerzutek stosują kółka o 11 lub 13 zębach. Dzięki zastosowaniu większych kółek (15 lub 17 zębów) naprężenia w łańcuchu są mniejsze, kółka obracają się wolniej, kolejne ogniwa układają się w stosunku do siebie pod większym kątem, a to wszystko pozwala w efekcie zaoszczędzić około 2,5 wata w stosunku do standardowej przerzutki. Istnieje kilka takich rozwiązań na rynku, jak chociażby duński OSPW, niemiecki Berner, czy w końcu polski C+Ceramic.

Na pewno wśród amatorów są prostsze i tańsze sposoby zaoszczędzenia tych kilku watów, czy urwania kilkudziesięciu sekund, jak chociażby mądry, regularny trening i regeneracja bądź redukcja wagi. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie w mądrzejszym doborze opon, czystszym napędzie, czy odpowiednim smarowaniu go. Na najwyższym poziomie rywalizacji sportowej to właśnie w takich „ukrytych” miejscach poszukuje się marginalnej przewagi nad konkurencją.

Artykuł ukazał się w magazynie „Triathlon” będącego częścią miesięcznika „Bieganie” w styczniu 2018 roku.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *