Garmin Forerunner 935

Garmin Forerunner 935 jest piątym już stricte multisportowym zegarkiem amerykańskiego producenta towarzyszącym mi w triathlonowej przygodzie. Kolejno były to modele 310XT, 910XT, 920XT, 735XT i w końcu 935. W międzyczasie na moich nadgarstkach gościło też pięć wersji outdoorowego Fenixa, oraz zegarki innych producentów. Jednak na dłużej zostawałem zawsze przy zegarkach Garmina. Były one po prostu najbliżej ideału triathlonowego zegarka, jaki sobie wymarzyłem. Najdłużej, bo przez ponad dwa lata podczas startów i trenignów niezastąpiony był w mojej ocenie Forerunner 920XT. Był on jednak nieco „toporny” jeśli chodzi o wygląd, dlatego przegrał z Fenixem 5X. Ten z kolei nie posiadał możliwości bezproblemowego przekładania w trakcie zawodów pomiędzy nagdarstkiem i uchytem rowerowym, więc jego miejsce zajął Forerunner 935. Minęło pół roku zanim zebrałem się do napisania recenzji 935-ki i wydaje mi się, że przez ten okres przetestowałem go na wszystkie możliwe sposoby. Tak na szybko możnaby go określić Fenixem 5 w obudowie Forerunnera 735, ale byłoby to zbyt duże uproszczenie. Może po prostu przeczytajcie poniższy tekst i na jego podstawie sami wyróbcie sobie o nim zdanie.

Garmin Forerunner 935 z powodzeniem możnaby zaliczyć do rodziny zegarków Garmin Fenix 5 z tym tylko zastrzeżeniem, że jego obudowę wykonano z nieco innych materiałów, a sam zegarek dedykowano triathlonistom. Charakteryzuje się on połączeniem funkcji zegarków outdoorowych (trekkingowych), sportowych, triathlonowych i użytku codziennego. Wydawać by się mogło, że mieszanka taka jest niestrawna, bo jeżeli coś ma być do wszystkiego, to równie dobrze może się okazać, że jest do niczego. Połączenie to nie jest łatwe, ale Garminowi udaje się nad zwyczaj dobrze. Zegarek outdoorowy powinien posiadać funkcje ABC, czyli (wysokościomierz, barometr i kompas), odbiornik nawigacji satelitarnej, podstawowe funkcje nawigacyjne i najlepiej mapy, ale te znajdziemy tylko w Fenixie 5X. Zegarek sportowy powinien umożliwiać monitorowanie szerokiego spektrum aktywności sportowych, oraz zbieranie i prezentację danych z czujników zewnętrznych. Zegarek triathlonowy powinien posiadać tzw. szybkozłączkę, czyli możliwość bezproblemowego przekładania go w trakcie zawodów pomiędzy nagdarstkiem i uchytem rowerowym. Zegarek codzienny z kolei, powinien przede wszystkim (oczywiście obok wskazywania aktualnej godziny) dobrze wyglądać, a posiadanie niektórych funkcji znanych z zegarków „inteligentnych” jest miłym dodatkiem. Po wstępnej analizie danych technicznych 935-ki wydaje się, że ma wszystko, czego można oczekiwać od zegarka triathlonowego. W stosunku do Forerunnera 735 wyposażono go dodatkowo w wysokościmierz barometryczny, termometr i żyroskop, oraz uproszczono nawigację po menu.

Wspomniałem o rodzinie zegarków Fenix 5 (Fenix 5S, Fenix 5 i Fenix 5X) nie bez powodu. Pomimo że Forerunnera 935 stworzono głównie z myślą o triathlonistach, to jeśli chodzi o funkcje niemal niczym nie różni się od zegarka Fenix 5. Jeśli chodzi o rozmiar, to także jest to niemal kopia Fenixa 5. Koperta modelu Forerunner 935 ma średnicę 47 mm, a jego grubość to niecałe 14 mm. Największą różnicę pomiędzy Fenixem 5 i Forerunnerem 935 znajdziemy w materiałach z jakich je wykonano. W przypadku 935-ki mamy do czynienia z polimerową obudową wzmacnianą włóknem szklanym i mineralnym szkłem. W przypadku Fenixa 5 obudowa jest metalowa, a w zależności od wersji szkło mogło być mineralne, lub szafirowe. Nie jest tak, jak mogłoby się wydawać, że szkła szafirowe są lepsze od szkieł mineralnych. Szkła szafirowe są stosunkowo twarde i ciężej je zarysować (aczkolwiek nie jest to niemożliwe), jednak ich wadą jest niższa wytrzymałość na uderzenia w porównaniu do szkieł mineralnych. Jeśli ktoś martwi się o potencjalne rysy na szkiełku Forerunnera 935, to mój egzemplarz po 6 miesiącach i kilku biegach terenowych, oraz jednym swimrunie (czyli bieganie po krzakach) rys nie posiada. Zawsze pozostaje jeszcze opcja odwiedzenia popularnego portalu aukcyjnego, gdzie można zamówić dedykowaną folię ochronną, która po miesiącu intensywnego użytkowania (także podczas pływania) nie odkleja się.

Wspomniana różnica pomiędzy materiałami z jakich wykonano zegarki z rodziny Fenix 5 i Forerunner 935 ma niebagatelny wpływ na masę urządzeń. W wersji z silikonowym paskiem zegarek Garmin Forerunner 935 waży 49 gramów. Dla porównania Fenix 5X waży 97 gramów, Fenix 5 87 gramów, Fenix 5S 77 gramów, Fenix 3 HR 89 gramów, Fenix 3 82 gramy, Forerunner 735XT 42 gramy, a Forerunner 920XT 62 gramy. W teorii różnica niewielka, ale w porównaniu z używanym przeze mnie przed Forerunnerem 935 modelem Fenix 5X redukcja masy wynosi połowę. Tę różnicę czuć. Podobnie, jak w przypadku rodziny zegarków Fenix 5 możemy dokupić dodatkowe paski, takie jak paski silikonowe w innych kolorach, paski skórzane, czy w końcu bransolety wykonane ze stali nierdzewnej, choć zakładanie takiej bransolety do Forerunnera 935 byłoby jak zakładanie świni siodła. Na uwagę zasługuje fakt, że paski zarówno do Fenixa 5, jak i Forerunnera 925 są tej samej szerokości (22 mm). Dzięki systemowi QuickFit do zmiany paska nie trzeba odkręcać „teleskopów”, ponieważ na końcach pasków znajduje się banalny w obsłudze mechanizm zatrzaskowy. Chcąc ściągnąć, bądź założyć pasek po prostu zwalniamy blokadę, a cały proces wymiany paska zamyka się w kilkunastu sekundach. Ów mechanizm zatrzaskowy wykorzystano także do stworzenia genialnej w mojej ocenie triathlonowej szybkozłączki, a więc systemu szybkiego przenoszenia zegarka pomiędzy uchwytem na kierownicy, a nadgarstkiem, ale o tym więcej za chwilę. Skoro już jesteśmy przy tylnej części zegarka, to warto zwrócić uwagę na optyczny czujnik tętna. Jest to dokładnie ten sam czujnik, jaki Garmin instaluje we wszystkich innych zegarkach, czyli trzydiodowy Elevate. Wyróżnia się on jednak tym, że jest on na tyle głęboko osadzony wewnątrz zegarka, że wystaje poza obrys dekla na mniej niż 1 milimetr, przez co jest praktycznie niewyczuwalny na nadgarstku. Dekiel, bezel i koperta wykonane są z tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem szklanym. W porównaniu z modelem Fenix 5X na pierwszy rzut oka Forerunner 935 wydaje się być plastikową zabawką z odpustu, ale pomimo upływu czasu i brutalnego traktowania zegarek nie posiada widocznych oznak użytkowania.

Garmin Forerunner 935 wyposażono w 64-kolorowy wyświetlacz o średnicy 30 milimetrów i rozdzielczości 240×240 pikseli, który posiada właściwości transfleksyjne, czyli wykorzystuje promienie słoneczne do rozjaśnienia ekranu, przez co nie ma najmniejszych problemów z odczytem danych z tarczy zegarka nawet w bardzo wysokim naświetleniu. Wyświetlacz jest oczywiście podświetlany, a funkcją, która szczególnie przypadła mi do gustu jest możliwość uruchamiania podświetlenia gestami oddzielnie definiowana podczas trwania aktywności i poza nimi. Malkontenci mogą narzekać na brak dotykowego wyświetlacza, ale moim zdaniem takie rozwiązanie w zegarku sportowym nie ma racji bytu. Po pierwsze weźmy pod uwagę wielkość ekranu i palców. Aby mieć pewność, że wybierzemy dotykowo dokładnie tą opcję, na której nam zależy, to ikony powinny być co najmniej wielkości ćwiartki wyświetlacza. Poza tym ich obsługa podczas intensywnych aktywności byłaby niesłychanie trudna. O obsłudze z mokrym ekranem nawet nie wspominam. Dlatego uważam, że zastosowanie przycisków jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Zresztą jest ich raptem pięć, a dzięki skrótom klawiszowym, które każdy może zdefiniować indywidualnie, obsługa zegarka jest prosta i intuicyjna. Osoby „przesiadające się” z wcześniejszych zegarków Garmina zapewne przez kilka pierwszych dni będą czuć się nieswojo, ale przyzwyczajenie się do nowego menu nie powinno zająć więcej niż tydzień. Jak już wspomniałem, do obsługi zegarka służy pięć metalowych przycisków rozmieszonych po prawej i lewej stronie koperty. Prawy górny przycisk służy do otwarcia menu sportów, zatwierdzania wyborów, oraz rozpoczynania i zatrzymywania aktywności. Prawy dolny przycisk służy do cofania wyborów, oraz kończenia „okrążeń”/odcinków. Lewy górny przycisk uruchamia podświetlenie, a po przytrzymaniu otwiera menu szybkiego dostępu. Środkowy i dolny przycisk po lewej stronie służą do poruszania się w górę i w dół, zarówno pomiędzy poszczególnymi stronami, widżetami, a także w menu. Po przytrzymaniu środkowego przycisku mamy dostęp do menu. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość przypisania poszczególnym przyciskom, czy ich kombinacjom określonych funkcji, co pozostawiono w gestii użytkownika. W ten sposób zyskujemy szybki dostęp do najczęściej używanych funkcji. Zegarek posiada wbudowane odbiorniki nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS, optyczny czujnik tętna, wysokościomierz barometryczny, kompas, żyroskop, przyspieszeniomierz i termometr.

Jako, że zegarek Forerunner 935 jest nie tylko zegarkiem sportowym, ale także zegarkiem codziennym, to przez większość czasu będzie spełniał swoją podstawową funkcję, czyli prezentował aktualny czas. Jak w każdym klasycznym zegarku będzie się to odbywało na elektronicznej tarczy, którą użytkownik może zdefiniować na bodaj wszystkie możliwe sposoby. Nie mówię tu o wyborze jednej z kilku udostępnionych przez producenta tarcz, ale także o dziesiątkach innych dostępnych na platformie Garmin Connect IQ, czy własnych tarczach tworzonych za pomocą aplikacji Garmin FACE IT. Na zegarku znajdziemy siedem podstawowych tarcz, które możemy dodatkowo modyfikować nie tylko pod względem wyglądu, ale i prezentowanych danych, takich jak data, poziom naładowania baterii, ilość kroków, data, wschód słońca, itp., itd.. Nie ma więc możliwości, żeby nie dopasować tarczy do własnych potrzeb, czy zmieniać ich nawet kilka razy dziennie chcąc dostosować je na przykład do zmian nastroju.

Po sparowaniu i podłączeniu zegarka z kompatybilnym smartfonem otwiera się przed nami cała gama jego „inteligentnych” funkcji. Chodzi tu między innymi o prezentację powiadomień z programów autoryzowanych w centrum powiadomień, synchronizację z kalendarzem, prezentowanie prognozy pogody, zdalne monitorowanie aktywności (LiveTrack) i monitorowanie grupowe (GroupTrack), synchronizacji danych pomiędzy zegarkiem i platformą Garmin Connect, szukanie telefonu, oraz kontrolę odtwarzacza muzyki. Użytkownik ma możliwość zdefiniowania, czy i jakie powiadomienia mają być prezentowane zarówno w trybie zegarka codziennego, jak i podczas trwania aktywności. Jest też opcja „nie przeszkadzać”, kiedy to wyłączone zostanie podświetlenie ekranu, oraz alarmy dźwiękowe i wibracyjne. Do komunikacji pomiędzy kompatybilnym telefonem i zegarkiem wykorzystywany jest tryb Bluetooth Smart działający niezależnie od trybu ANT+, przez co możliwe jest jednoczesna komunikacja z telefonem, jak i czujnikami zewnętrznymi. Co więcej, Forerunner 935, podobnie jak zegarki serii Fenix 5, posiada możliwość komunikowania się z czujnikami zewnętrznymi zarówno w trybie ANT+, jak i Bluetooth Smart, przy czym w tym drugim ograniczeni jesteśmy do czujników tętna, mierników mocy, czujników prędkości i kadencji, oraz footpodów, ale i tak trzeba przyznać, że jest to duży krok naprzód w przypadku Garmina. Dodatkowo zegarek posiada moduł komunikacji z sieciami bezprzewodowymi WiFi, który wykorzystywany jest do synchronizacji danych pomiędzy zegarkiem i platformą Garmin Connect (automatycznie po zakończeniu treningu i na żądanie). Jeśli chcemy jednak uaktualnić oprogramowanie zegarka, to w grę wchodzi tylko podłączenie go do komputera za pomocą przewodu i skorzytsanie z aplikacji Garmin Express.

Obecnie standardem w zegarkach sportowych, a w szczególności w zegarkach tej klasy jest wyposażenie ich w funkcje monitorowania aktywności, czyli liczenia ilości kroków, schodów, spalonych kalorii, jakości i długości snu, a także 24-godzinne monitorowanie tętna i określanie tętna spoczynkowego. Do tej pory spanie z zegarkiem na nadgarstku nie wchodziło w moim przypadku w rachubę, ale z Forerunnerem 935 jest to możliwe, ze względu na jego niewielki rozmiar (przede wszystkim dlatego, że jest cienki) i czasami zdarza się, że zostawiam go na noc na nadgarstku, zazwyczaj po prostu o nim zapominam. Dzięki temu kilkukrotnie udało mi się zarejestrować dane dotyczące jakości i długości snu, ale nie mają one dla mnie najmniejszego znaczenia użytkowego. W przpadku zegarka Forerunner 935, podobnie jak w zegarkach serii Fenix 5, tętno mierzone jest co 1-2 sekundy, co w teorii powinno wpłynąć na dokładniejsze odwzorowanie przebiegu tętna w rytmie dobowym. Widać, że Garmin poszerzył monitorowanie aktywności w stronę monitorowania całej doby, a nie tylko dnia. Funkcjonalność Move IQ pozwala na automatyczne rozpoznawanie aktywności, których nie monitorujemy w trybach sportowych. Chodzi tutaj na przykład o spacer, dojazdy do pracy, czy rekreacyjną jazdę na rowerze. Na podstawie danych z przyspieszeniomierza określony zostanie przebyty dystans i czas trwania owej aktywności. Niestety metoda ta nie jest najdokładniejszym sposobem obliczania przebytego dystansu i czasu, więc podczas treningów lepiej używać trybów sportowych.

Po tym przydługim wstępie możemy w końcu przejść do kwestii kluczowej, tj. wykorzystania zegarka do monitorowania i zapisu danych podczas sportu, ponieważ przede wszystkim jest to zegarek sportowy. A jest w czym wybierać, gdyż to nie jest po prostu zegarek triathlonowy. Oprócz oczywistych trybów, to jest pływania (w wodach otwartych i na basenie), biegania (na zewnątrz, na bieżni mechanicznej, na hali lekkoatletycznej i biegi górskie), kolarstwa (szosowego, górskiego, na trenażerze), multisportowych (triathlon, duathlon, swimrun), przez wycieczki piesze, wspinaczkę, wioślarstwo (także na stojąco, oraz na ergometrze wioślarskim), narciarstwo (zjazdowe, biegowe), snowboard, ćwiczenia siłowe i ćwiczenia „cardio”, aż po sporty motorowodne, golf i skoki spadochronowe. Ponadto użytkownik ma możliwość definiowania własnych dyscyplin sportowych, bądź dowolnego łączenia ich. Tym samym, okazuje się, że jednak od przybytku głowa nie boli. Mogłoby się wydawać, że wybieranie spośród takiej ilości dyscyplin będzie czasochłonne, ale programiści Garmina bardzo sprytnie to rozwiązali. Użytkownik wybiera swoje ulubione sporty, z których korzysta najczęściej, a w przypadku chęci skorzystania z zegarka w innym trybie po prostu dodaje go do listy ulubionych i tak zyskuje do niego szybki dostęp. W ten sposób nie zagracamy menu wyboru sportów, a jednocześnie mamy do dyspozycji zegarek, za pomocą którego możemy rejestrować bardzo szerokie spektrum dyscyplin. Skupmy się jednak na tych najważniejszych dyscyplinach dla triathlonistów.

W trybie pływania w wodach otwartych sygnały z nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS (i ewentualnie GLONASS – od użytkownika zależy, czy w procesie określania pozycji brane będą pod uwagę sygnały z rosyjskiego odpowiednika amerykańskiego systemu GPS; w ten sposób można zwiększyć ilość widocznych satelitów, a co się z tym wiąże ilość linii pozycyjnych, co w konsekwencji może skutkować zwiększeniem dokładności określonej pozycji) wspomagane są danymi z wbudowanego przyspieszeniomierza. Ze względu na częstotliwość komunikacyjną satelitów nawigacyjnych, ich sygnał nie jest odbierany pod wodą (tłumienie fal radiowych), z tego też powodu przy każdym zanurzeniu ręki zegarek gubi sygnał i po wyjściu na powierzchnię będzie starał się go ponownie znaleźć. W związku z tym nie należy się spodziewać zbyt dużej dokładności tak dokonanego pomiaru odległości. Inżynierowie firmy Garmin od lat pracują nad doskonaleniem algorytmów estymacji pomiaru odległości w trybie pływania w wodach otwartych, jednakże pomimo znacznej poprawy nadal jest to estymacja. Dokładność pomiaru odległości w tym trybie pracy to około 10% przebytego dystansu.

Silikonowy pasek zegarka i jego mocowanie są na tyle mocne, że ryzyko utraty zegarka podczas pływackich etapów zawodów multisportowych jest nikłe, a jeśli dodatkowo naciągniemy na niego rękaw pianki, to praktycznie możemy je wyeliminować. Nowa triathlonowa szybkozłączka praktycznie uniemożliwia wypięcie się zegarka podczas pływania. Wszystko dlatego, że w przeciwieństwie do poprzednich modeli w przypadku 935 zegarek uwolnić można z uchwytu triathlonowego tylko naciskając specjalny przycisk. Nie ma możlwiości, aby zrobić to przez przypadek.

W trybie pływania basenowego zegarek wykorzystuje tylko wbudowany przyspieszeniomierz (nawet w przypadku pływania w basenach zewnętrznych) do pomiaru odległości. Przed pierwszym treningiem basenowym (albo po zmianie basenu na dłuższy/krótszy) należy zdefiniować długość basenu w jakim przyszło nam pływać, a do dyspozycji oprócz standardowych wymiarów 25/33.3/50 metrów/jardów do wyboru mamy dowolną długość od 17 do 150 metrów (ukłon w stronę użytkowników basenów hotelowych). Dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi zegarek będzie liczył ilość przepłyniętych długości basenów (oraz dystans, będący iloczynem długości basenu i ilości przepłyniętych długości), liczbę cykli ruchów rękoma, współczynnik SWOLF (suma czasu przepłynięcia długości basenu w sekundach i liczby cykli ruchów rękoma podczas tej długości, im niższy wynik, tym pływamy bardziej efektywnie), oraz rozpozna styl pływacki. Oczywistym jest, że w przypadku, gdy wykonujemy ćwiczenia techniczne, lub pracujemy samymi nogami niemożliwy jest poprawny pomiar dystansu, ale tutaj z pomocą przychodzi nam funkcja „ćwiczeń technicznych” (drill log), po uruchomieniu której zliczany jest czas, natomiast po jej zakończeniu użytkownik definiuje przepłynięty dystans. Wielce przydatne są także pola danych „czas odpoczynku” (rest time) i „start co” (repeat on). Rozpoczynając pływanie odcinka startujemy pomiar czasu poprzez naciśnięcie przycisku LAP. Po zakończeniu pływania danego odcinka przyciśnięcie LAP uruchamia tryb odpoczynku, a na ekranie prezentowany jest czas odpoczynku (od ostatniego naciśnięcia LAP), oraz czas kiedy powinniśmy zacząć pływać kolejny odcinek (czas od poprzedniego naciśnięcia LAP). W zegarku Garmin Forerunner 935 nie mogło zabraknąć możliwości obsługi programowanych treningów pływackich. W wielkim skrócie zamiast zapisywać trening jaki mamy odbyć i lansować się kartką na słupku lub bidonie, to możemy zaprogramować go w serwisie Garmin Connect, następnie wysłać do zegarka, a on poprowadzi nas przez trening informując przed rozpoczęciem poszczególnych zadań o ich długości i innych wytycznych. Po więcej szczegółów odsyłam do wpisu dedykowanego wyłącznie tej funkcji. Niestety na chwilę obecną nie ma możliwości przesyłania do zegarka treningów pływackich z platformy TrainingPeaks, ale biorąc pod uwagę, że funkcja taka jest już dostępna dla treningów kolarskich, to wydaje się jedynie kwestią czasu podobne rozwiązanie dla treningów pływackich. Podobnie, jak w przypadku pozostałych zegarków multisportowych firmy Garmin, nie mam najmniejszych zastrzeżeń do dokładności pomiarów czasu, odległości i rozpoznawania stylów pływackich na basenie. Według mnie jest to prostu idealne dopracowanie trybu pływania basenowego, a jeżeli jakiekolwiek błędne pomiary się zdarzają, to zazwyczaj z mojej winy. W takiej sytuacji plik z zapisem aktywności basenowej można edytować na platformie Swimming Watch Tools lub Garmin Connect. Kiedyś się w to bawiłem, ale teraz szkoda mi na to czasu. To, że zegarek posiada optyczny czujnik tętna nie znaczy, że podczas aktywności pływackich możemy liczyć na zapis tętna, ponieważ czujnik ten podczas pływania jest wyłączony. Chcąc mierzyć tętno podczas pływania musimy się posiłkować czujnikami HRM-Tri, lub HRM-Swim.

Aktywności kolarskie wcześniej w zegarkach firmy Garmin dzieliły się na te realizowane w terenie i na trenażerze/torze. W Forerunnerze 935 i najnowszych Fenixach dodano jeszcze tryb kolarstwa górskiego. Czym on różni się od pozostałych? Przede wszystkim tym, że możemy w nim włączyć opcję Auto Climb, czy prędkości i dystansu w trzech wymiarach (uwzględniając przemieszczenie pionowe), choć również w przypadku „zwykłego” kolarstwa możemy to zrobić. Po prostu część osób może w zależności od uprawianej dyscypliny kolarskiej mieć inne preferencje dotyczące prezentowanych danych i w kolarstwie górskim od średniej prędkości może być dla niej ważniejszy sumaryczny wznios. Poprawna praca optycznego czujnika tętna wymaga posiadania zegarka na nadgarstku, co znacznie utrudnia możliwość bieżącego monitorowania parametrów rejestrowanych przez zegarek.

Dzięki dedykowanej szybkozłączce możemy szybko i wygodnie przełożyć zegarek z nadgarstka na kierownicę roweru, ale wówczas odpada możliwość korzystania z optycznego pomiaru tętna. W takim przypadku możemy skorzystać klasycznego czujnika z opaską na klatce piersiowej, lub skorzystać z funkcji zegarka, która pozwala na transmitowanie optycznie mierzonego tętna do innego urządzenia, które zamontujemy na kierownicy, albo na przykład wykorzystać wyświetlacz Garmin Varia Vision mocowany do okularów sportowych. Podczas aktywności kolarskich zegarek wykorzystuje standard ANT+ do komunikacji z zewnętrznymi czujnikami, takimi jak czujnik kadencji, prędkości, tętna, temperatury, miernik mocy, radar kolarski i oświetlenie Garmin Varia, kamery Virb, nadajniki elektronicznych grup osprzętu (Shimano Di2, Sram eTap i Campagnolo EPS), trenażery oraz czujniki mierzące poziom saturacji krwi tlenem. Jak już wspominałem wcześniej, Garmin w końcu otworzył się na czujniki tętna, prędkości i kadencji, oraz mierniki mocy pracujące w standardzie komunikacyjnym Bluetooth Smart. Na potrzeby czujnika prędkości użytkownik może zdefiniować obwód koła, a na potrzeby miernika mocy długość ramienia korby (istotne dla niektórych mierników mocy). Kalibracja miernika mocy nie wymaga zagłębiania się w menu zegarka, ponieważ jeżeli przytrzymamy strzałkę do góry na polu wyboru aktywności kolarskiej, to zostaniemy od razu przeniesieni do funkcji kalibracji.

Kompatybilne czujniki po sparowaniu z zegarkiem zapisywane są w pamięci zegarka, a ich ilość nie jest ograniczona. W zegarku możemy zdefiniować strefy tętna i mocy, a w czasie aktywności monitorować w której z nich aktualnie się znajdujemy. Korzystając z aplikacji Strava Suffer Score mamy możliwość monitorowania na bieżąco tego parametru będącego pochodną czasu spędzonego w określonych strefach tętna. Chcąc, aby zegarek zapisał wartość tego parametru musimy posiadać subskrypcję Premium do serwisu Strava, natomiast w czasie aktywności do samego monitorowania jej wartości subskrypcja nie jest wymagana. Potrzebny jest tylko czujnik tętna (optyczny, lub klasyczny), a w czasie aktywności pod dachem czujnik prędkości. Posiadając konto Strava Premium, które kosztuje nieco ponad 20 złotych miesięcznie, lub nieco ponad 200 złotych rocznie, i po połączeniu kont w serwisach Garmin Connect i Strava przy następnej możliwej okazji do zegarka przetransferowanych zostanie do stu segmentów (nasze ulubione, te w stosunku do których mamy ustanowione cele i inne dobrane przez Stravę). Podczas jazdy zbliżając się do segmentu zostaniemy o tym poinformowani, a po jego rozpoczęciu będą nam prezentowane dane jak daleko za, lub przed naszym celem jesteśmy. Celem tym może być nasz dotychczasowy najlepszy wynik, wynik wybranej osoby, lub lidera segmentu. Na koniec segmentu poinformowani zostaniemy o uzyskanym czasie i ewentualnym zdobyciu tytułu króla / królowej segmentu (KOM – king of mountain, QOM – queen of mountain). Podczas następnej łączności z internetem nasz wynik zostanie wysłany za pośrednictwem serwisu Garmin Connect do platformy Strava. A co jeśli chcemy korzystać z funkcji rywalizacji na segmentach Stravy jednocześnie nie płacąc za kontro Strava Premium? Otóż jest sposób, żeby to obejść! Po dokładny opis krok po kroku odsyłam na blog Macieja Hopa.

Poza dobrze już znaną użytkownikom nowszych modeli zegarków i liczników kolarskich Garmina funkcją śledzenia na żywo (Live Track) zegarek Forerunner 935 umożliwiają śledzenie grupowe na żywo (Group Track). Pierwsza z funkcji pozwala na śledzenie za pomocą łącza internetowego aktywności rejestrowanej przez nasz zegarek w czasie rzeczywistym. Przed rozpoczęciem aktywności konfigurujemy opcję śledzenia na żywo i ją uruchamiamy. Osoby z którymi podzielimy się linkiem do owej aktywności mogą zdalnie monitorować nasze położenie oraz podstawowe dane. Funkcja śledzenia grupowego na żywo jest naturalnym rozwinięciem śledzenia na żywo i przenosi je na ekran zegarka Forerunner 935. Pod warunkiem, że przed rozpoczęciem aktywności nasi „znajomi” z platformy Garmin Connect uruchomili funkcję śledzenia na żywo, to jeżeli znajdą się w promieniu nieco ponad 16 kilometrów od nas zobaczymy ich położenie na mapie. Funkcja ta ograniczona jest do 50 najbliżej znajdujących się osób i wraz z rosnącą liczbą zegarków i liczników kolarskich posiadających tą funkcję być może kiedyś „uda się” spotkać tyle osób z niej korzystających na raz. Trzeba mieć jednak na uwadze, że z osobami tymi musimy być „połączeni” na platformie Garmin Connect (odpowiednik znajomych na Facebooku), muszą mieć uruchomioną funkcję śledzenia na żywo, oraz przede wszystkim muszą mieć dostęp do sieci komórkowej i uruchomioną transmisję danych. Jest to dobry pomysł dobry i jego wykorzystanie może być pomocne jeżeli w czasie jazdy ktoś odpadnie z peletonu (niebieska ikonka oznacza ruch, a czerwona postój), ktoś spóźnia się na ustawkę, lub gdy podczas samotnego treningu zapragniemy towarzystwa. Zamiast wymyślać koło na nowo chętniej widziałbym tu współpracę ze Stravą i wykorzystanie funkcji Strava Flyby ze względu na znacznie szersze grono użytkowników, ale Garmin zawsze idzie swoją ścieżką.

Niestety za pomocą zegarka Forerunner 935 nie możemy sterować obciążeniem kompatybilnego trenażera. W tym celu musimy skorzystać ze smartfona, komputera, lub odpowiedniego licznika. Po sparowaniu zegarka z trenażerem wyposażonym w moduł pomiaru mocy mamy dostęp jedynie do mierzonej mocy i ewentualnie prędkości, dystansu i kadencji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zegarek prowadził nas przez trening interwałowy zaprogramowany z poziomu zegarka, przesłany do zegarka z platformy Garmin Connect, czy wreszcie z platformy TrainingPeaks.

Po zakończeniu treningu kolarskiego podczas którego korzystaliśmy z nawigacji satelitarnej, miernika mocy i czujnika tętna zostaniemy poinformowani o ewentualnych nowych rekordach (czas na dystansie 40 km; najdłuższa jazda; największy sumaryczny wznios w pionie; najlepsza moc z okresu 20 minut), zalecanym czasie odpoczynku przed następnym mocnym treningiem, ewentualnej zmianie maksymalnego pułapu tlenowego (cycling VO2 max) i ewentualnej zmianie określonej przez siebie wartości funkcjonalnej mocy progowej (choć funkcja ta obarczona jest dużym błędem i odradzałbym polegania na jej wynikach), oraz jedną z nowych danych, opracowanych przez firmę FirstBeat, tj. aerobowy i anaerobowy efekt treningu. Ów Training Effect to dwa współczynniki liczbowe określane na podstawie generowanej mocy, bądź tempa biegu, zarejestrowanego tętna i czas trwania poszczególnych interwałów, mówiące o wpływie danej sesji treningowej na zmianę sprawności aerobowej i anaerobowej.

Wartość współczynnika Korzyści dla wydolności aerobowej Korzyści dla wydolności beztlenowej
Od 0,0 do 0,9 Brak korzyści Brak korzyści
Od 1,0 do 1,9 Niewielka korzyść Niewielka korzyść
Od 2,0 do 2,9 Utrzymanie sprawności aerobowej Utrzymanie sprawności beztlenowej
Od 3,0 do 3,9 Poprawa sprawności aerobowej Poprawa sprawności beztlenowej
Od 4,0 do 4,9 Znaczna poprawa sprawności aerobowej Znaczna poprawa sprawności beztlenowej
5,0 Ponad siły i potencjalnie szkodliwy bez odpowiedniego czasu na regenerację Ponad siły i potencjalnie szkodliwy bez odpowiedniego czasu na regenerację

Jest to kolejne narzędzie, które ma pomóc użytkownikom określić wpływ na zmianę ich wydolności poszczególnych sesji treningowych i zaplanować regenerację, jednak żaden algorytm nie zastąpi słuchania sygnałów wysyłanych przez własny organizm, czy profesjonalnej pomocy trenerskiej.

Chcąc biegać z zegarkiem mamy do wyboru jeden z czterech trybów (bieganie na zewnątrz, bieganie na bieżni mechanicznej, bieganie w hali lekkoatletycznej, oraz biegi górskie/terenowe) i całą funkcjonalność znaną z pozostałych zegarków biegowych i multisportowych firmy Garmin. Wyposażywszy się dodatkowo w pasek tętna HRM-Run, albo HRM-Tri, czy czujnik Garmin RD Pod zarejestrowane zostanie sześć parametrów związanych z dynamiką biegu (kadencja, oscylacja pionowa, czas kontaktu z podłożem, długość kroku, bilans czasu kontaktu z podłożem i stosunek oscylacji pionowej) i estymowana wartość mocy biegowej (określanej w sposób bardzo zbliżony do mierników Stryd). Dodatkowo z zegarkiem możemy sparować czujnik kadencji. W przypadku wyboru trybu biegania w pomieszczeniach zamkniętych (tj. na bieżni mechanicznej, lub w hali lekkoatletycznej) sygnał GPS/GLONASS nie będzie używany, a pomiar dystansu i tempa realizowany będzie za pomocą wbudowanego przyspieszeniomierza, lub czujnika kadencji (footpoda). Poprawnie skalibrowany czujnik kadencji zapewni bardzo dokładny pomiar tempa i dystansu (przez pojęcie poprawnie skalibrowany mam na myśli kalibrację na odcinku o dokładnie znanym dystansie – na przykład na bieżni lekkoatletycznej). Wbudowany przyspieszeniomierz może przejąć funkcję czujnika kadencji. W oparciu o zrealizowane treningi biegowe na zewnątrz automatycznie określony zostanie współczynnik kalibracji tempa dla przyspieszeniomierza (na podstawie porównania z satelitarnymi pomiarami dystansu). Niestety funkcja ta jest niedokładna, a w przypadku biegów ze zmiennym tempem praktycznie bezużyteczna, więc jeżeli chcemy biegać w pomieszczeniu i dokładnie kontrolować tempo i przebiegnięty dystans, to wypada zaopatrzyć się w czujnik kadencji.

Czujniki kadencji, czujniki tętna mogą się komunikować z zegarkiem zarówno w standardzie ANT+, jak i Bluetooth Smart, jednak pozostałe czujniki, jak na przykład biegowe mierniki mocy, czy mierniki saturacji krwi tlenem muszą pracować w standardzie ANT+. Chcąc korzystać z biegowego miernika mocy Stryd należy ściągnąć z platformy Garmin Connect IQ dedykowaną aplikację, lub pole danych, a generowana moc zapisana zostanie razem z pozostałymi danymi celem dalszej analizy w platformach treningowych (m. in. Garmin Connect i TrainingPeaks). Podobnie, jak w przypadku treningów kolarskich, podczas biegania możemy na bieżąco monitorować Strava Suffer Score, ale w czasie aktywności pod dachem potrzebny będzie do tego czujnik kadencji. Tryb biegów górskich, podobnie jak kolarstwo górskie ma na celu umożliwienie użytkownikowi skonfigurowania dedykowanej aktywności, w której mogą być pomocne takie funkcje, jak autoclimb (w momencie gdy średnie nachylenie przekroczy 2% automatycznie zostanie wyświetlony ustawiony przez nas zestaw danych związanych z wspinaczką, czyli nachylenie chwilowe/średnie, prędkość w pionie, wznios sumaryczny, itp.), prędkość trójwymiarowa, czy dystans trójwymiarowy. Użytkownik ma także możliwość udostepnienia opcji śledzenia na żywo przebiegu sesji biegowej (Live Track) i śledzenia grupowego na żywo (Group Track). Podczas treningów biegowych także można korzystać z funkcji Strava Live Segments, ale pod warunkiem posiadania konta Premuim. Biegając z footpodem użytkownik ma możliwość wyboru, czy źródłem tempa ma być ów czujnik kadencji, czy ma one być określane na podstawie pomiarów odbiornika nawigacji satelitarnej. Satelitarne źródło tempa pomimo obowiązkowego 5-sekundowego zaokrąglenia jest mniej dokładne i wrażliwe na zmiany.

Nie zapominajmy także o znanych z wcześniejszych wersji zegarków biegowych Garmina funkcjach, jak metronom, strefy tętna, ściganie się z wirtualnym partnerem, lub z przeszłą aktywnością. Na podstawie pomiaru zmienności tętna (do którego także konieczna jest opaska na klatce piersiowej) zegarek dodatkowo oszacuje maksymalny pułap tlenowy (running VO2 max), poziom wypoczęcia, a po treningu określi szacowany czas odpoczynku kolejnym treningiem jakościowym. Na podstawie oszacowanej wartości maksymalnego pułapu tlenowego, płci, wieku, oraz danych statystycznych z Instytutu Coopera zegarek określi nasze potencjalne czasy, jakie jesteśmy w stanie uzyskać na dystansie 5 i 10 km, półmaratonu i maratonu. Podobnie, jak w przypadku kolarstwa, tak i po treningach biegowych podane nam zostaną współczynniki aerobowy i anaerobowy efektu treningu.

Zegarek Forerunner 935 stworzony został z myślą o osobach startujących w triathlonach, duathlonach, aquathlonach, swimrunach, quadrathlonach i wszystkich innych pokrewnych dyscyplinach multisportowych (niepotrzebne skreślić). Dedykowana triathlonowa szybkozłączka (quick release kit) pozwala na bezproblemowe założenie zegarka na kierownicy na czas etapu kolarskiego, a podczas etapu pływackiego nie ma najmniejszych obaw przez przypadkowym wypięciem się z niej zegarka, jak to miało miejsce w niektórych poprzednich zegarkach triathlonowych firmy Garmin. W trybie multisportowym można ustawić do 5 dowolnych dyscyplin (również w trybie indoor) następujących po sobie oraz dołączyć między nimi czasy zmian (transitions). Pomiędzy kolejnymi sportami przechodzimy przez naciśnięcie przycisku LAP. W trybie multisportowym możemy zaprogramować także treningi zakładkowe (np. rower + bieg). Jednak treningi zakładkowe można tworzyć także w trakcie trwania aktywności poprzez przytrzymanie przycisku start. Uruchamia się wtedy menu wyboru nowej aktywności i po jej zatwierdzeniu kontynuowany jest trening zakładkowy. W serwisie Garmin Connect cała aktywność widoczna będzie jako jedna jednostka, a kolejne sporty znajdować się będą na kolejnych zakładkach. W platformach zewnętrznych poszczególne etapy i strefy zmian widoczne będą jako oddzielne aktywności.

Omówiwszy podstawowe tryby sportowe pora zatrzymać się przy temacie optycznego pomiaru tętna. Optyczny czujnik tętna co prawda jest ten sam, co w innych zegarkach Garmina, ale jego oprogramowanie zostało zmienione, co znacząco wpłynęło na poprawę dokładności wskazań. Co prawda nadal zdarza się, że w określonych warunkach nie pracuje idealnie i zazwyczaj polegam na czujniku z klatki piersiowej, ale jest lepiej. Także na treningach interwałowych. Co prawda w stosunku do czujnika na klatce piersiowej nadal występuje kilkusekundowe opóźnienie, ale skończyły się problemy z wyłapywaniem spadku tętna podczas przerwy pomiędzy interwałami. Największym wrogiem optycznych czujników tętna jest światło, a to może dość łatwo dostać się do czujnika jeśli pracują nadgarstki i szczególnie często obserwowałem błędne odczyty podczas treningów na ergometrze wioślarskim, czy pływackiego treningu oporowego „na sucho”. Drugi wróg optycznych czujników tętna to zimno. Powyższy zapis to wycinek z listopadowego crossduathlonu, w którym startowałem z dwoma zegarkami. Czerwona linia przedstawia zapis tętna z czunika tętna HRM-Tri na zegarku Fenix 5X, a fioletowa z optycznego czujnika tętna na zegarku Forerunner 935. Jak widać, na wysokim tętnie i przy niskiej temperaturze powietrza Elevate doskonale sobie radził w porównaniu z klasycznym czujnikiem. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem konserwatystą uważającym posiadanie opaski na klatkę piersiową za mus. Przyda się szczególnie zimą (jeśli nie chcemy mieć schowanego zegarka pod kilkoma warstwami odzieży), podczas kolarskich etapów aktywności multisportowych (jeśli chcemy korzystać z zegarka zamiast dedykowanego licznika), czy podczas pływania.

Niezależnie od tego, czy korzystać będziemy z optycznego, czy zewnętrznego czujnika tętna, na podstawie zapisu tętna po każdej jednostce treningowej wyliczony zostanie Trainnig Effect, czyli współczynniki liczbowe określane na podstawie generowanej mocy, bądź tempa biegu, zarejestrowanego tętna i czas trwania poszczególnych interwałów, mówiące o wpływie danej sesji treningowej na zmianę sprawności aerobowej i anaerobowej, o których wspominałem już wcześniej. Na ich podstawie zostanie określony przybliżony zalecany czas regeneracji, a wziąwszy pod uwagę estymowane przez zegarek wartości biegowego i kolarskiego maksymalnego pułapu tlenowego (running VO2 max i cycling VO2 max) i historię treningów z ostatnich dwóch tygodni także stan treningu i obciążenie treningowe (Training Status i Training Load). Stan treningu wskazuje, jak zarejestrowane za pomocą zegarka obciążenie treningowe wpływa na poziom sprawności fizycznej i wydajność, co może być przydatne przy układaniu planu treningowego. Poniżej określenia stanu treningu z jakimi możemy się spotkać wraz z ich opisem (za instrukcją obsługi).

Stan treningu Opis
Brak stanu Aby określić stan wytrenowania, urządzenie potrzebuje historii treningów z jednego lub dwóch tygodni, w tym aktywności z wynikami pułapu tlenowego z biegania lub jazdy na rowerze.
Roztrenowanie Roztrenowanie zdarza się, gdy przez tydzień lub dłużej trenujesz znacznie mniej niż zwykle i ma to wpływ na poziom sprawności. Możesz spróbować zwiększyć obciążenie treningowe, aby zaobserwować poprawę.
Wyrównanie Lżejsze obciążenie treningowe pozwala organizmowi na regenerację, która ma kluczowe znaczenie podczas długich okresów intensywnego treningu. Możesz wrócić do bardziej wymagającego obciążenia treningowego, gdy uznasz to za stosowane.
Utrzymanie Aktualne obciążenie treningowe wystarcza do utrzymania obecnego poziomu sprawności fizycznej. Aby zaobserwować poprawę, spróbuj urozmaicić treningi lub zwiększyć liczbę treningów.
Efektywne Obecne obciążenie treningowe sprawia, że poziom sprawności oraz wydolność zmierzają w dobrą stronę. To ważne, aby zaplanować okresy regeneracji w treningu, aby utrzymać obecny poziom sprawności fizycznej.
Szczytowy Stan szczytowy oznacza, że znajdujesz się w idealnym stanie do zawodów. Niedawno zmniejszone obciążenie treningowe pozwala organizmowi na regenerację i pełną kompensację po wcześniejszych treningach. Należy planować z wyprzedzeniem, ponieważ ta forma szczytowa może być utrzymana przez krótki okres czasu.
Ponad siły Obciążenie treningowe jest bardzo duże i przynosi odwrotne skutki od zamierzonych. Organizm potrzebuje odpoczynku. Należy przeznaczyć pewien czas na regenerację przez włączenie lżejszych treningów do harmonogramu.
Bezproduktywne Obciążenie treningowe jest na dobrym poziomie, jednak poziom sprawności się obniża. Organizm może mieć problemy z regeneracją, więc należy zwrócić uwagę na ogólny stan zdrowia, w tym na wysiłek, odżywianie i odpoczynek.

Obciążenie treningowe to pomiar objętości treningowej z ostatniego tygodnia, będącej sumą pomiarów zwiększonej powysiłkowej konsumpcji tlenu z ostatnich siedmiu dni. Wskaźnik ten pokazuje, czy obecne obciążenie treningowe jest zbyt niskie, zbyt wysokie, czy w optymalnym zakresie, aby utrzymać lub poprawić sprawność fizyczną. Ów optymalny zakres obliczany jest na podstawie indywidualnego poziomu sprawności i historii treningów. Posiadając klasyczny czujnik tętna na klatkę piersiową możemy przeprowadzić trzyminutowy test zmienności rytmu zatokowego. Jego wynik ma za zadanie zobrazować poziom zmęczenia organizmu, przy czym 1 oznacza niski, a 100 bardzo wysoki poziom zmęczenia.

Przejdźmy do dokładności odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS. Przypomnę, że dokładność systemu GPS dla cywilnych użytkowników niekomercyjnych wynosi 22,5 metra z prawdopodobieństwem 95% (bez zastosowania jakichkolwiek poprawek różnicowych, bądź jonosferycznych). To znaczy, że pozycja określana za pomocą cywilnego urządzenia GPS znajduje się w okręgu o promieniu 22,5 metra (z prawdopodobieństwem 22,5 metra), którego środek znajduje się w pozycji rzeczywistej. Tyle teoria. W praktyce, na naszym obszarze geograficznym (Polska / Europa Środkowa) firmy monitorujące dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych oceniają tą dokładność na około 7 metrów. Dodatkowo wpływ na dokładność nawigacyjnych systemów satelitarnych mają m. in. aktywność słoneczna, oraz awarie i prace naprawcze satelitów. Biorąc pod uwagę powyższe, logicznym jest, że wymaganie od zegarków sportowych idealnej dokładności jest niemożliwe. Zdarzają się jednak przypadki, że jedne urządzenia są bardziej dokładne od innych. Na to ma wpływ zastosowany odbiornik (zarówno jego czułość, jak i umiejscowienie w zegarku), a także układ równań (potocznie nazywany algorytmem) wykorzystywany do obliczenia współrzędnych pozycji. Skorzystanie z dodatkowych satelitów systemu GLONASS pozwala zwiększyć ilość dostępnych linii pozycyjnych, co z kolei może podnieść dokładność określania pozycji, w szczególności w umiarkowanych szerokościach geograficznych. Zegarek Garmin Epix posiadał możliwość posiłkowania się danymi z satelitarnych systemów wspomagających WAAS i EGNOS, ale niestety w zegarku Forerunner 935 takiej możliwości nie ma. Sygnały z satelitów nawigacyjnych to nic innego jak fale radiowe, które mogą być i są tłumione, w szczególności pod gęstą pokrywą leśną, w wysokiej zabudowie, wąwozach, czy dolinach, a także ulegają zakłóceniom. Biorąc to pod uwagę nie należy wymagać od zegarków sportowych 100% dokładności przez cały czas. Czasami zdarzają im się gorsze dni, chociażby przy dużej aktywności słonecznej, więc nie należy ich skreślać po jednorazowych wpadkach. Patrząc całościowo na okres, w którym korzystałem z zegarka Forerunner 935 nie zaobserwowałem problemów z dokładnością nawigacyjnych systemów satelitarnych. Zapisy tras pokrywają się z tymi rejestrowanymi przez pozostałe posiadane przeze mnie liczniki i zegarki sportowe. Na powyższej mapie naniosłem dwa ślady zarejestrowane w listopadzie i styczniu za pomocą zegarka Forerunner 935. Jest to jedna z wielu pętli biegowych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Wybrałem właśnie ją, ponieważ jest z zdecydowanej większości gęsto zalesiona, częściowo przebiega dolinami, dla odbiorników nawigacyjnych systemów satelitarnych istny koszmar. Jednak Forerunner 935 doskonale sobie poradził nie tylko z zapisem śladu, ale i zmierzeniem odległości. Dwa różnie dni, dwie różne konstelacje satelitów, różna ilość linii pozycyjnych i odmienna aktywności jonosferyczna, a jest tak samo dobrze. Co niestety nie oznacza, że czasami, jak system GPS, czy GLONASS ma gorszy dzień. Tak, im też się to zdarza, wszak GPS też człowiek ;). Akwizycja sygnałów z satelitów jest błyskawiczna (zaczyna się już po pierwszym naciśnięciu przycisku START, czyli jeszcze przed wyborem sportu, a nie jak w przypadku zegarków z rodziny Fenix 5 dopiero po wybraniu sportu), nawet w przypadku nieposiadania przez zegarek aktualnego almanachu, czy po znacznej zmianie położenia. Wydaje mi się, że niektórzy nie znając ograniczeń nawigacji satelitarnej w wydaniu cywilnym po prostu za dużo wymagają od swoich zegarków.

Posiadacze zegarka Garmin Forerunner 935 podczas aktywności kolarskich, biegowych i pieszych mają możliwość korzystania z podstawowych funkcji nawigacyjnych, jakie mogą się przydać podczas treningów w nieznanym terenie, o czym szerzej pisałem wcześniej. W przeciwieństwie do zegarka Fenix 5X nie ma możliwość prezentacji map topograficznych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainstalować aplikację dwMap, czy Maps (obsługujących mapy Google, oraz nawigację z ich wykorzystaniem) i cieszyć się z faktu posiadania namiastki map. Albo skorzystać z aplikacji Srava Routes i transferować zaplanowane na platformie Strava trasy bezpośrednio do zegarka.

Zgodnie z deklaracją producenta bateria powinna wystarczyć na 24 godzin ciągłej pracy przy korzystaniu z odbiornika nawigacji satelitarnej GPS (60 godzin przy zapisie UltraTrac). Gdy korzystamy z systemu GLONASS czas ten zmniejsza się o około 20%, czyli spada do około 20 godzin. To wszystko z założeniem, że wyłączyliśmy komunikację z telefonem. Korzystanie z monitora aktywności i optycznego czujnika tętna zwiększa zużycie prądu. W teorii więc powinno wystarczyć zasilania na bieg 24-godzinny, szybkiego podwójnego Ironmana. Przez półroczny okres użytkowania zegarka zaobserwowałem, że przy około 20 godzinach treningu tygodniowo, włączonym monitorze aktywności i optycznym pomiarze tętna (wspomaganym pomiarem z klasycznego czujnika podczas treningów), oraz włączonej komunikacji z telefonem muszę ładować zegarek średnio co 5 dni. Przy wyłączonej komunikacji Bluetooth i optycznym pomiarze tętna czas pomiędzy ładowaniami zegarka wydłuża się do 8 dni. Natomiast będąc na statku i trenując około 20 godzin tygodniowo w przysłowiowych czterech ścianach, czyli nie korzystając z odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych i komunikacji Bluetooth, zegarek ładuję raz na 16-17 dni. Zegarek ładowany jest tym samym przewodem, co zegarki z rodziny Fenix 5, a port ładowania znajduje się obok optycznego czujnika tętna. Powoduje to, że chcąc ładować zegarek w trakcie trwania aktywności musimy go ściągnąć z nadgarstka. Samo ładowanie „od zera” zajmie raptem dwie godziny w przypadku korzystania z ładowarki sieciowej, bateria będzie naładowana w połowie już po 45 minutach. Na pochwałę zasługuje fakt, że poziom naładowania baterii jest bardzo dobrze odwzorowywany przez zegarek, a dzięki dostępnym widżetom ConnectIQ można precyzyjnie monitorować zużycie baterii w ostatnich godzinach, dniach i tygodniach. Przed rozładowaniem baterii w trakcie trwania aktywności zegarek zapisze plik z tym, co zarejestrowane zostało do tej pory i dopiero wtedy się wyłączy. Smartwatche przy dobrym układzie wytrzymają dwa dni pracy bez ładowania, a Forerunner 935 na siłę nie udowadnia, że jest smartwatchem triathlonowym, tylko triathlonowym zegarkiem z funkcjami „inteligentnymi” o imponującym wręcz czasie pracy na baterii.

Garmin po raz kolejny to zrobił. Stworzył zegarek triathlonowy, który jest coraz bliżej ideału. Tym zegarkiem Garmin udowadnia, że jest liderem rynku zegarków multisportowych. Forerunner 920XT pomimo upływu ponad trzech lat od rynkowego debiutu wciąż jest świetnym zegarkiem triathlonowym, ale Forerunner 935 ma kilka dodatkowych funkcji ułatwiających życie triathlonisty. Do czasu Forerunnera 735 triathlonowe zegarki były cegłami i szczęśliwie Forerunner 935 wygląda bardziej jak zegarek, niż cegła na nadgarstku. Dedykowana szybkozłączka triathlonowa jest wprost genialna. Jeśli ktoś szuka zegarka bardziej eleganckiego, pancernego i z mapami, to jego wyborem powinien być Fenix 5X. Jeśli tylko biegasz i okazjonalnie wsiadasz na rower, czy wchodzisz do wody, to 935-ka będzie przerostem formy nad treścią, ale jeśli cię na nią stać i masz taką chęć, to proszę bardzo. Zegarek ten jest na tyle dobry, że ciężko się do czegokolwiek przyczepić (no może poza platformą Garmin Connect i aplikacją Garmin Connect Mobile) i nie brzmieć jak psychofan, czy opłacony klakier. Do września byłem fanem Fenixa 5X, ale czasem zegarek ten był w moim odczuciu za duży, dlatego zacząłem się skłaniać ku Forerunnerowi 935 i wyboru swojego nie żałuję. Garmin Forerunner 935 nie jest najtańszym, najładniejszym, najinteligentniejszym, czy najbardziej uniwersalnym zegarkiem dostępnym na rynku, ale jest najlepszym zegarkiem triathlonowym, z jakim miałem do czynienia. Nie potrzebujesz go do ukończenia triathlonu, bo do tego wcale nie potrzeba zegarka, ale jeśli trenujesz na serio i jesteś nastawiony na wynik, a przy okazji cię na niego stać, to jest to zdecydowanie produkt godny polecenia.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

8 komentarzy

  1. Mirek

    Dzięki za obszerną relację, która jeszcze bardziej pogłębia mój dylemat – czy sprzedać/zamienić dwa urządzenia – czyli
    Wahoo Elemnt Bolt oraz Polar V800 – > na jedno urządzenie -> Garmin 935 … – ??
    Możesz jeszcze napisać kilka słów jakie masz doświadczenia jako użytkownik ze współpracy Garmina 935 z trenażerem
    Wahoo Kickr oraz z Wahoo Tickr X.
    I jeszcze – czy na zawodach używałbyś tylko Garmina 935, czy jednak korzystałbyś także z Element Bolt’a ? /kuszące
    jest to, że wtedy można wreszcie mieć dane „w jednym kawałku- w Garmin,a nie rozproszone pomiędzy Wahoo
    Elemnt/Fitnes + w serwisie Polara.

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    @Mirek zazwyczaj na rowerze jeżdżę z ELEMNTem, ale na zawody multisportowe zakładam tylko 935 żeby wszystko mieć w jednym miejscu i żeby mi nikt nie zajumał licznika w strefie zmian (były takie przypadki). Z Garmin Connect korzystam tylko w celu autosynchronizacji treningów do TrainingPeaks, więc posiadanie dwóch urządzeń nie jest dla mnie problemem. Na rowerze zazwyczaj potrzebuję dostęp do więcej niż 4 pól danych i często korzystam z map i nawigacji, a na tym polu ELEMNT jest o niebo lepszy. Polar V800? Odstawiłem go pod koniec 2014 roku na rzecz 920XT.

  3. Drewniacki

    Ufff, dotarłem do końca 🙂 Świetna recenzja, bardzo dziękuję, chyba czas się wybrać do sklepu i odesłać starego
    310XT na emeryturę.

    Chciałem tylko zapytać o ten pod biegowy, bo to dla mnie niejasne. Chcąc biegać na bieżni i mierzyć tempo
    zegarkiem, wystarczy nabyć Garmin RD Pod , czy potrzebny jest foodpod?

    A kaszubska zaślepka sterów — klasa!

  4. el Kapitano
    el Kapitano

    @Drewniacki:
    – będzie Pan zadowolony 😉
    – RD Pod nie zastępuje footpoda, on podaje tylko 5 danych dotyczących dynamiki biegu (jak HRM-Tri, czy nowe HRM-Run)
    – to jest flandryjski lew, a nie kaszubski gryf!

  5. Leszek

    Jak zwykle świetna recka, tylko przydałoby się dzielić akapity, bo ciężko czyta się tak ciurkiem, całe szczęście, że
    choć zdjęcia dzielą…

    Dwie uwagi – jakoś nie chce mi się wierzyć, że aktualizacja firmware tylko po podłączeniu do PC. Fenix 3
    aktualizował się po WiFi (System -> Aktualizacja oprogramowania -> aktualnie mam: Brak aktualizacji, ostatnie
    połączenie z siecią Wi-Fi 8 marca 2018 – czyli niezbędna ręczna synchronizacja z WiFi), a z automatu po każdej
    synchronizacji ze smartfonem i mobilnym connect. Oczywiście również przez PC i apkę desktopową, ale komu się
    chce…

    Druga uwaga – segmenty stravy poza stravą: Strava zmieniła API i sposób podany przez Ciebie nie działa.
    Wyjaśnienie autora gniza.org: Unfortunately Strava changed their API (the interface I use to retrieve data from
    Strava). Due to this change it is currently impossible to display leaderboards or to find timing-data needed to build a
    Segment.

    Najsensowniejszą alternatywą jest zastosowanie StravistiX, pobranie segmentu jako kursu i przerobienie go na
    segment w czym może pomóc, a i ułatwić samą wysyłkę segmentu Navmin apka/widżet IQC + aplikacja na androida –
    przy okazji załatwia problem nawigacyjny: wytyczenia kursu i wysłania do urządzenia z nowszym IQC (niestety
    Fenix 3 ma starszy), kurs ma porządne punkty nawigacyjne i obsługuje się to o wiele wygodniej, niż z F5X czy nawet
    Edge1000, szybkości wyznaczania trasy nie ma co nawet porównywać, bo robi to błyskawicznie. No i całkiem
    sprawnie uzupełnia komputerki bez funkcji wyznaczania nawigacji o taką funkcję, co prawda za pośrednictwem
    smartfonu (ale jest to przynajmniej wygodniejsze niż na małym ekraniku). Minus: konieczność subskrypcji do użycia
    funkcji wyznaczania tras. Co prawda koszt miesięczny w cenie dobrego piwa, no ale…

  6. el Kapitano
    el Kapitano

    @Leszek dzięki za wskazówki, muszę sprawdzić z tym WiFi. Co do Stravy, to korzystam z wersji Premium i uciekła mi ta zmiana. Trzeba będzie uaktualnić tekst. Raz jeszcze dzięki.

  7. Darek

    Po niedzielnych zawodach biegowych
    na 10km pojawiło się ze moj trening
    jest efektywny. W poniedzialek
    zrobilem sobie 17 minut interwala a we
    wtorek godzinne wybieganie. Pozniej
    porzadnie sie wyspalem i nagle ze moj
    trening jest bezproduktywny. Bez
    sensu w sumie. Przed snem ok na drugi
    dzień bezproduktywny.

  8. el Kapitano
    el Kapitano

    @Darek niestety to jest tylko aproksymacja, wskazówki i nigdy nie odda faktycznego stanu, zresztą nawet nie bierze pod uwagę Twojego snu, czy dobowej aktywności. Im dłużej mam z tym do czynienia tym bardziej wątpię w te wskazania…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *