Wahoo TICKR X

Trening w oparciu o pomiar tętna obecny jest w sportach wytrzymałościowych od lat 80. ubiegłego stulecia. W ciągu ponad trzydziestu ostatnich lat pojawiały się nowe sposoby jego mierzenia, jednak najbardziej dokładnym i jednocześnie najwygodniejszym sposobem jego pomiaru podczas treningów, jak i startów jest z wykorzystaniem opaski na klatce piersiowej. Wydawać by się mogło, że od klasycznego czujnika więcej niż pomiar tętna oczekiwać nie trzeba. Okazuje się jednak, że sposób w jaki trenujemy, elektronika z jakiej korzystamy, oraz postęp technologiczny pozwalają na wyciśnięcie z prostego czujnika tętna o wiele więcej. Idealnym tego przykładem jest najbardziej zaawansowany technicznie czujnik tętna Wahoo TICKR X.

Co prawda TICKR X zadebiutował na rynku we wrześniu 2014 roku, a trzy i pół roku w dziedzinie elektroniki jest niemalże przepaścią, jednak inżynierom z firmy Wahoo udało się stworzyć produkt nadążający za zmieniającym się otoczeniem i wyprzedzający niektóre trendy. Jak to możliwe? Przede wszystkim dlatego, że postawiono na otwartość. Większość producentów ogranicza nas do jednego konkretnego rozwiązania, bądź technologii. Weźmy na przykład produkty firmy Garmin. Dopiero od zeszłego roku najnowsze ich produkty mogą korzystać z niektórych czujników transmitujących dane w technologii Bluetooth Smart. Mając licznik firmy Polar jeszcze niedawno wybór kompatybilnych mierników mocy był tragiczny. Firma Wahoo z kolei rozpoczęła rewolucję otwartości. Jej czujniki miały transmitować dane w dwóch najpopularniejszych trybach, tj. Bluetooth Smart i ANT+. Niezależnie więc jak z czasem zmieniać się będą preferencje sprzętowe dotyczące zegarków, liczników, itp. to można było być niemal pewnym, że czujnik Wahoo będzie z nim kompatybilny. Czasy „prywatnych” połączeń chyba już minęły bezpowrotnie. Gdy po raz drugi udało mi się „uśmiercić” czujnik HRM-Tri postanowiłem uwolnić się od wspomnianych wcześniej ograniczeń i zaopatrzyłem się w Wahoo TICKR X. W teorii mógłbym zostać przy czujnikach tętna Garmina, bo trenuję z zegarkiem Garmin Forerunner 935 i licznikiem Wahoo ELEMNT, więc komunikacja wyłącznie w trybie ANT+ mi nie przeszkadzała, ale od czasu do czasu na mój „testowy warsztat” trafiają urządzenia komunikujące się wyłącznie w trybie Bluetooth Smart i zakup odpowiedniego czujnika tętna i tak chodził za mną od jakiegoś czasu.

Tak więc w moje ręce, a dokładniej na moją klatkę piersiową trafił TICKR X, który nie dość, że transmituje mierzone wartości tętna w trybach ANT+ i Bluetooth Smart, to ma na dodatek dziesiątki innych funkcji. Zacznijmy od pomiaru tętna pod wodą. Samo zmierzenie tętna pod wodą nie jest niczym niezwykłym i większość czujników sobie z tym lepiej, lub gorzej radzi. Problemem jest transmisja cyfrowego sygnału radiowego w wodzie i utrzymanie opaski na klatce piersiowej podczas pływania. Chcąc utrzymać opaskę na klatce piersiowej wystarczy założyć na nią strój kąpielowy (z czym nie mają problemu kobiety), lub zastosowanie rozwiązań jak z opasek HRM-Tri i HRM-Swim firmy Garmin. Problem z transmisją można rozwiązać nadając z czujnika do zegarka sygnał analogowo, bądź zapisywać tętno w pamięci czujnika. W przypadku TICKR X wbudowana pamięć odpowiada za zapis tętna, który rozpoczyna się już w momencie założenia opaski na klatkę piersiowa i nie zależy od połączenia z jednostką zewnętrzną. Gdy po treningu czujnik połączy się z aplikacją Wahoo Fitness na telefonie, to zapis zostanie do niej przesłany, a następnie zgodnie z naszymi ustawieniami wyeksportowany do zewnętrznych platform treningowych. Jest jednak pewne „ale”. Jeżeli w tym samym czasie korzystamy z zegarka do zapisu przebiegu sesji treningowej to po synchronizacji będziemy mieli dwa oddzielne pliki, a jedynym znanymi mi sposobem na ich połączenie jest skorzystanie z programu SportTracks. Jednak czynność ta będzie nam zabierać czas i po kilkukrotnej zabawie w łączenie plików odechce nam się takich zabaw, bo koniec końców i tak nie wykorzystujemy pomiaru tętna w treningu pływackim. Ów zapis mógłby być przydatny do analizy postartowej, jednak ręcznie musielibyśmy określić moment, kiedy nastąpił start, bo jak już wspominałem zapis rozpoczyna się w momencie założenia opaski na klatkę piersiową. Jednak i tak jest to lepsze rozwiązanie niż to z opasek firmy Garmin, które są bezużyteczne w przypadku startu „z wody”.

Nie oznacza to jednak, że pamięć nie jest przydatna. Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek, że w czasie treningu wasz zegarek lub licznik najzwyczajniej w świecie rozładował się? Albo zapomnieliście zegarka, ale opaskę założyliście? Mnie ostatnio przytrafiło się to w listopadzie będąc w Szklarskiej Porębie. Już pod hotelem zorientowałem się, że zapomniałem z pokoju zabrać zegarka, szans aby towarzystwo na mnie poczekało nie było, więc Wojtkowi Łachutowi przypadła rola mojego „official time keepera”. Mając czujnik tętna Wahoo TICKR X mógłbym się tym absolutnie nie przejmować, ponieważ czujnik oprócz zapisu tętna dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi zarejestrowałby zaawansowane dane biegowe, takie jak kadencja, czas kontaktu z podłożem, oscylacja pionowa i ruchy na boki, co w efekcie złożyłoby się na wynik nazywany przez Wahoo running smoothness. Następnie po treningu za pomocą aplikacji Wahoo Fitness zapis ten pobrany zostałby z pamięci czujnika i wysłany do wybranych platform treningowych. Do „pełni” szczęścia brakowałoby tylko zapisu pozycji i dystansu. Chcąc korzystać z pomiaru dystansu i tempa musimy przyspieszeniomierz skalibrować za pomocą aplikacji Wahoo Fitness, a w czasie biegu czujnik TICKR X musi być połączony z telefonem i aplikacją. Zapis w pamięci wewnętrznej zaczyna się za każdym razem po założeniu czujnika na klatkę piersiową i nie trzeba go ręcznie aktywować.

Przy zaawansowanych danych biegowych mierzonych przez TICKR X warto się na chwilę zatrzymać. Pomimo, że cześć z tych danych jest także mierzona przez czujniki firmy Garmin (zarówno nowsze czujniki tętna, jak i dedykowany fotopod), to nie mamy co liczyć na prezentację ich wartości i zapis przez zegarki tej firmy. Wszystko dlatego, że zegarki firmy Garmin odbierają wartości zaawansowanych danych biegowych na prywatnym kanale ANT, a czujnik Wahoo transmituje je w otwartym ANT+ i Bluetooth Smart. W praktyce wiec jedynym sposobem ich prezentacji jest aplikacja Wahoo Fitness, a jeśli chcemy scalić je na przykład ze śladem pozycji z zegarka Garmin, to po raz kolejny odsyłam do programu SportTracks.

Korzystając z czujnika tętna TICKR X w połączeniu z aplikacją Wahoo Fitness podczas jazdy na rowerze stacjonarnym zyskujemy możliwość pomiaru kadencji. Określa ją wbudowany przyspieszeniomierz na podstawie ruchów ciała. Z tego też powodu działa to tylko podczas jazdy w „czterech ścianach” i w połączeniu z aplikacją, ponieważ w terenie zbyt duży wpływ na wyniki miałby ruch ciała względem podłoża. Jednak nawet podczas treningu stacjonarnego pomiar ten nie jest tak dokładny, jak w przypadku dedykowanego czujnika kadencji. Skoro jesteśmy już przy dokładności, to należy wspomnieć o dokładności pomiaru tętna. Poza kilkukrotnym zaobserwowaniem wpływu elektryczności statycznej na początkowy błędnie zawyżony pomiar tętna (w pierwszej minucie aktywności) nie odnotowałem różnic w mierzonych wartościach w porównaniu z innymi klasycznymi czujnikami tętna. Ten tradycyjny pomiar tętna jest dokładniejszy niż metodą optyczną.

Kolejną innowacją czujnika TICKR X jest alarm wibracyjny i funkcjonalność double tap. Ich pełna konfiguracja możliwa jest z poziomu aplikacji Wahoo Fitness. Bez takiej konfiguracji, oraz w przypadku korzystania z TICKR X bez innych urządzeń, a wiec w trybie zapisu w pamięci wewnętrznej, dwukrotne uderzenie w czujnik spowoduje umieszczenie odpowiedniego znacznika na zapisie tętna w danym momencie. Jeśli natomiast z czujnika korzystać będziemy w połączeniu z aplikacja Wahoo Fitness, to możemy zdefiniować strefy, czy tez sytuacje w jakich będziemy alarmowanie wibracyjne przez czujnik, a także określić działania inicjowane przez dwukrotne uderzenie czujnika, jak na przykład rozpoczęcie, wstrzymanie, wznowienie, bądź zakończenie treningu, zakończenie odcinka (lap), czy sterowanie odtwarzaczem muzycznym telefonu (rozpoczęcie i wstrzymanie odtwarzania, następny/poprzedni utwór, oraz zmiana głośności).

Sama aplikacja Wahoo Fitness jest prosta, ale bardzo dobra i łatwa w obsłudze. Osoby korzystające z trenażerów firmy Wahoo na pewno ją dobrze znają. To z jej poziomu będziemy mogli skalibrować przyspieszeniomierz, zmienić ustawienia double tap i wibracyjnych alarmów, synchronizować treningi zapisane z pamięci czujnika (automatycznie przy każdorazowym nawiązaniu połączenia pomiędzy czujnikiem i aplikacją), eksportować treningi do platform zewnętrznych (do wyboru większość platform treningowych, jak również możliwość eksportu danych treningowych do popularnych chmur danych, czy wysłanie ich mailem), uaktualnić oprogramowanie czujnika, oraz tak korzystać z tak prozaicznych funkcji jak zapis aktywności. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby z czujnika TICKR X korzystać z niemal każda inną aplikacją współpracująca z czujnikiem tętna. Na polu integracji z innymi aplikacjami nic ani nikt nie jest w stanie pobić Wahoo.

Z czujnika TICKR X można także, oprócz pomiaru tętna, we współpracy z aplikacją wykorzystać do liczenia powtórzeń podczas ćwiczeń siłowych. Oczywistym jest, że aby funkcja ta działała poprawnie, to ćwiczenia te muszą obejmować ruch ciała, a więc jak znalazł do liczenia pompek, wypadów, czy podciągnięć, ale już nie do wyciskania sztangi czy „pompowania” bicepsa. Choć jest jedno ćwiczenie „statyczne” podczas którego monitorowane jest unieruchomienie ciała, a chodzi o popularny plank. Wybrawszy to ćwiczenie w aplikacji czujnik liczy czas przez jaki utrzymujemy się w jednej pozycji, a w momencie gdy zaczniemy się ruszać za bardzo pomiar czasu zostanie zatrzymany, a aplikacja nas poinformuje o zakończeniu próby. Ot, ciekawostka.

Wahoo TICKR X wyposażono w dwie diody mające za zadanie informowanie użytkownika o statusie czujnika. Dioda czerwona błyska przy każdym zarejestrowanym uderzeniu serca. Dioda niebieska natomiast służy do weryfikacji połączenia z urządzeniem zewnętrznym. Jeśli błyska raz na sekundę, to takiego połączenia brak. Natomiast dwa błyski na sekundę oznaczają połączenie z urządzeniem zewnętrznym. W przypadku każdego innego czujnika tętna z jakim miałem do czynienia do tej pory w przypadku jakichkolwiek braków problemów z łącznością pierwsza czynnością naprawczą była wymiana baterii. Nawet nie chce liczyć ile razy to nie pomogło. W tym wypadku wystarczy rzut oka na diody i już wiemy, gdzie szukać problemu. Jakże proste, a jednocześnie genialne. Tutaj warto wspomnieć o ograniczeniach łączności Bluetooth Smart. Otóż w przeciwieństwie do łączności ANT+ możliwe jest połączenie czujnika poprzez Bluetooth tylko z jednym urządzeniem zewnętrznym w tym samym czasie. A wiec jeśli połączymy czujnik Wahoo TICKR X (tak samo jak każdy inny czujnik) na przykład z zegarkiem za pomocą Bluetooth Smart, to w tym samym czasie nie połączymy go dajmy na to z telefonem.

Wahoo TICKR X spełnia normy wodoszczelności IPX7, a wiec wytrzyma zanurzenie do 1,5 metra. Za zasilanie odpowiada standardowa bateria CR2032, którą wymieniać będziemy średnio raz na rok. Pamięć wewnętrzna pomieści zapis ostatnich 16 godzin treningu, a w przypadku braku wolnej pamięci nadpisywanie będą najstarsze dane. Opaska na klatkę piersiową jest elastyczna i ma regulowaną długość od 58 do około 120 cm. Natomiast sam czujnik z powodzeniem „wepniemy” do większości opasek firmy Polar, starszych opasek firmy Garmin, czy też innych producentów, a także specjalnej odzieży, wykorzystujących zatrzaskowe system mocowania. Jeśli wiec uważasz, że opaska od Twojego starego Polara jest wygodniejsza, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać jej w połączeniu z czujnikiem TICKR X.

Czy w takim razie TICKR X jest czujnikiem idealnym? Do ideału mu trochę brakuje. Kilkukrotnie zdarzyło mi się zaobserwować wpływ elektryczności statycznej na początkowy błędnie zawyżony pomiar tętna (w pierwszej minucie aktywności). Coś od czego odwykłem korzystając z nowszych czujników firmy Garmin. I nie pomagało tutaj ślinienie opaski przed użyciem. Oprócz tego zauważyłem, że w pewnych sytuacja funkcje double tap jest bezużyteczna. Przekonałem się o tym na treningach biegowych, podczas których miałem do zrealizowania skipy A. Podczas każdego skipu aktywowana była funkcja double tap. O dziwo tylko w przypadku skipu A. Skończyło się na tym, że przestałem z niej w ogóle korzystać. Pomiar kadencji podczas aktywności kolarskich w „czterech ścianach” niestety nie jest tak dokładny jak w przypadku dedykowanego czujnika kadencji. Z jednej strony lepszy taki pomiar niż żaden, ale z drugiej strony skoro jakaś funkcja jest niedokładna, to po co w takim razie ją udostępniać?

Czy czegoś mi w tym czujniku brakuje? Aż prosi się, o umożliwienie odbierania sygnałów z innych czujników i zapisywanie danych z nich pochodzących. Niech przykładem takiego dodatkowego czujnika będzie biegowy miernik mocy Stryd w wersji poda mocowanego do buta. Idąc dalej tym tropem można pokusić się o ominięcie Stryda i stworzenie własnego algorytmu estymującego moc podczas biegania. Albo dodanie odbiornika nawigacyjnych systemów satelitarnych? Pomysłów jest wiele i pozostaje mieć nadzieję, że Wahoo będzie zależało na rozwijaniu TICKRa.

TICKR X jest jednym z dwóch klasycznych, oraz jednym z trzech w ogóle czujników tętna firmy Wahoo. Podstawowym jest czujnik TICKR, który oprócz mierzenie tętna, ma możliwość jego transmisji za pomocą Bluetooth Smart i ANT+. TICKR Fit jest najnowszym czujnikiem firmy Wahoo mierzącym tętno optycznie. Tak wiec w stosunku do TICKR mamy dodatkowo pomiar zaawansowanych danych biegowych dzięki wbudowanemu przyspieszeniomierzowi, zapis tętna w pamięci wewnętrznej (także z aktywności pływackich i na siłowni), pomiar kadencji podczas jazdy na rowerze stacjonarnym, powiadomienia wibracyjne i sterowanie za pomocą dwukrotnego uderzenia w czujnik. Wahoo TICKR kosztuje 219 złotych, a TICKR X 349 złotych. Czujnika TICKR Fit nie znalazłem w żadnym sklepie w Polsce, ale jego cena ma wynosić tyle co TICKR X.

Biorąc pod uwagę moje potrzeby treningowe, funkcjonalności poszczególnych czujników tętna firmy Wahoo, oraz ich ceny stwierdzam, po czasie stwierdzam że idealnym wyborem dla mnie byłby model Wahoo TICKR. Jest to moim zdecydowany zwycięzca w kategorii cena/funkcjonalność. Konieczność współpracy z telefonem i korzystania z aplikacji Wahoo Fitness aby mieć dostęp do zaawansowanych danych biegowych powoduje, że na kompletnie nie zwracam na nie uwagi. Zresztą nawet mając dostęp do tych danych dzięki czujnikom Garmin HRM-Run i HRM-Tri nie zaprzątałem sobie nimi głowy. Co do dokładności optycznego pomiaru tętna nie mam stuprocentowego zaufania, więc również i ten czujnik odpada. Wybrałem TICKR X tylko i wyłącznie ze względu na możliwość zapisu tętna w pamięci wewnętrznej, ale teraz widzę, że będzie to funkcja, z której skorzystam tylko kilka, góra kilkanaście razy rocznie i to w większości podczas roztrenowania. Niemniej jednak na pewno kilka razy się przyda w sytuacji „awaryjnej”. Najważniejsza jest dla mnie możliwość transmisji danych zarówno w trybie ANT+ oraz Bluetooth Smart, a na tym polu czujniki firmy Wahoo nie mają sobie równych. Jak tylko dotrze do mnie czujnik Garmina po wymianie gwarancyjnej, to najprawdopodobniej trafi od razu do szuflady, ponieważ miejsce na moim sercu zajął TICKR X.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

10 komentarzy

  1. Michał

    Dzięki za kolejną recenzję, ostatnio
    właśnie zastanawiałem się mad tym
    czujnikiem, ale w końcu wygrał garmin
    HRM 4. Czy Wahoo TICKR X pokazuje
    balas Lewa/Prawa noga?

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    @Michał obecnie rejestrowane parametry to kadencja, czas kontaktu z podłożem i oscylacja pionowa, na czego podstawie określany jest parametr running smoothness

  3. Drewniacki

    Mam mały problem z tą opaską. Nie wiem czemu pokazuje tempo zupełnie bez sensu. Biegnę na bieżni bez zmiany
    prędkości, a Wahoo pokazuje tempo, nie dość że zupełnie różne od tego, które podaje bieżnia, to jeszcze zmieniające
    się o ponad 1 min/km w ciągu kilku sekund. Oczywiście opaskę skalibrowałem i to na tej samej bieżni.

    Zupełnie też nie pokazuje mi mocy czy „running smoothness”, kontaktu z podłożem itd.

    Też miałeś takie problemu? Czy to kwestia używania jej bez GPSa?

  4. Drewniacki

    Hmmm, kliknąłem kalibruj, wybrałem bieżnię, kazało mi podać tempo i biec. Po jakimś czasie aplikacja powiedziała
    „kalibracja zakończona” i zacząłem trening. Przebiegłem 5km wg Wahoo i około 5,5 km wg bieżni…

    Nie wiem ile dokładnie trwała ta kalibracja, ale na pewno nie 6 minut. I było to stałe tempo, a nie 3 różne, jak widać na
    screen shoocie u Ciebie. Spróbuję może jeszcze raz zrobić kalibrację; może to pomoże.

  5. Drewniacki

    „Wahoo Fitness: Workout Tracker”, wersja 1.20, Android. Przeprowadziłem ponownie kalibrację, ale nic się nie
    poprawiło.

  6. Drewniacki

    Hmmm, w sumie mogę na ajfonie Żony, ale to by znaczyło, że nie mogę trenować bez jej telefonu? Czy myślisz, że
    jeżeli będą znów dziwne wyniki to zgłaszać to do Wahoo?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *