Finis Duo

Śpiew i muzyka towarzyszą człowiekowi niemal od zawsze. Ludzie prehistoryczni pierwsze rytmy wystukiwali za pomocą kamieni. Z czasem zmieniały się instrumenty, doszły technologie zapisu i odtwarzania dźwięków, ale muzyka i śpiew towarzyszą nam niemal bez przerwy. Niektórzy nawet twierdzą, że życie bez muzyki nie miałoby większego sensu. Tak jak chłopi umilali sobie czas podczas pracy w polu śpiewem, tak część z nas słuchaniem muzyki urozmaica sobie treningi biegowe, czy kolarskie, a niektórzy nawet treningi… no może o tym za chwilkę. Podczas jazdy na rowerze i biegu otaczająca nas natura i zmieniający się krajobraz potrafią być na tyle emocjonującymi bodźcami, że o monotonii, czy nudzie mowy być nie może. Jest jednak spora grupa osób, które podczas treningów bez muzyki, audiobooków, czy podcastów nie mogą się obejść. Sam podczas treningów w czterech ścianach odwracam swoją uwagę od tego faktu właśnie muzyką. Inaczej jest jednak z pływaniem, no bo jak słuchać muzyki w wodzie? Otóż można. Są firmy pracujące nad rozwojem technologii odtwarzania muzyki pod wodą, a z jednym z takich urządzeń miałem okazję trenować w ostatnich miesiącach. Mowa o pływackim odtwarzaczu mp3 Finis Duo.

Duo to po modelach SwiMP3 (z roku 2005), Neptune MP3 i Neptune V2, czwarte podejście amerykańskiego producenta akcesoriów pływackich do tematu słuchania muzyki w wodzie. Na rynku zadebiutował pod koniec 2015 roku, czyli równe 10 lat po pierwszym pływackim odtwarzaczu mp3 Finisa. Tym, co wyróżnia model Duo na tle konkurencji jest sposób, w jaki dzięki jest transmitowany. Miejsce tradycyjnych dousznych słuchawek zajęły dwa elementy wibrujące. Owe elementy wibrujące umieszczone na górnej części kości policzkowych za pomocą drgań i zjawiska przewodnictwa kostnego przekazują fale dźwiękowe do ucha wewnętrznego. Duo mocowany jest do gumek okularów pływackich za pomocą specjalnie wyprofilowanych rowków. Co prawda producent chyba nie przewidział opcji mocowania do nieco szerszych gumek, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby Duo zamocować tylko „połowicznie”, tj. korzystając na przykład tylko z górnego rowka, albo po prostu wsunąć go pod gumki założonych już na głowę okularków. Warto jednak pamiętać, aby owe gumki nieco poluzować. „Dodatkowy” centymetr obwodu głowy, jeśli o tym zapomnimy, powodował będzie większy ucisk okularków na oczodoły i odtwarzacza na kości policzkowe, przez co nie ma mowy o jakimkolwiek komforcie.

Skoro było o komforcie, to możemy przejść do jakości dźwięku. Pomimo że pod względem propagacji fal dźwiękowych woda ma o wiele lepsze właściwości niż powietrze, to do słuchania muzyki nie jest to idealne środowisko. Połączywszy to z ograniczeniami metody przewodnictwa kostnego dochodzimy do punktu, w którym trzeba powiedzieć szczerze, że pływacki odtwarzacz mp3 Finis Duo nie jest produktem przeznaczonym dla audiofilów. Choć tak na dobrą sprawę chyba żaden odtwarzacz nie spełni ich oczekiwań odnośnie jakości dźwięku. Jednak dla każdej innej osoby jakoś dźwięku będzie co najmniej satysfakcjonujaca. W mojej ocenie jest ona po prostu dobra. Kluczem do otrzymania zadowalającej jakości dźwięku jest znalezienie optymalnej pozycji elementów wibrujących na kościach policzkowych. Chcąc jeszcze ją poprawić należałoby zastosować zatyczki do uszu, co pozwoliłoby na wyeliminowanie większości dźwięków docierających do uszu z zewnątrz, jednak dla mnie wystarczające było optymalne umiejscowienie Duo. Na pewno nie można oceniać jakości dźwięku założywszy Duo na sucho, ponieważ najlepszą jakość dźwięku uzyskamy w wodzie, a poza tym elementy wibrujące będą dociśnięte do kości policzkowych gumką okularów pływackich.

Ze względu na brak wyświetlacza i samo umiejscowienie urządzenia poza zasięgiem wzroku jego obsługa może być na początku nieco problematyczna. Za obsługę odpowiadają cztery przycisku umieszczone po zewnętrznej stronie lewego elementu wibracyjnego. Środkowy służy do włączania i wyłączania urządzenia (przytrzymanie przez 3 sekundy), oraz rozpoczęcia i zatrzymania odtwarzania. Dolny przycisk zmienia tryb odtwarzania na losowy, a przyciski po bokach służą do zmiany utworu (naciśnięcie) i głośności (przytrzymanie). Po uruchomieniu Duo występuje około 10-sekundowa przerwa przed rozpoczęciem odtwarzania, więc poczekajcie spokojnie na pierwsze dźwięki.

Jeśli chodzi o dźwięki, to do dyspozycji użytkownika oddano 4 GB pojemności. Nie ma się co rozwodzić nad tym, jakiej liczbie utworów muzycznych ilość ta odpowiada, ponieważ zależy to między innymi od jakości nagrania. Jeśli liczysz na skopiowanie na Duo zawartości całej swojej cyfrowej audioteki, to czeka Cię rozczarowanie. Jednak bez problemu powinno się tam zmieścić nawet 40 albumów, czyli pewnie więcej niż potrzeba. Jednak muzyka (w formacie mp3 i wma) to nie wszystko, ponieważ mogą to być także audiobooki i podcasty, pod warunkiem, że nią są plikami szyfrowanymi. Pliki na Duo skopiujemy za pomocą dołączonego do zestawu przewodu USB, który pełni także rolę ładowarki. Duo posiada magnetyczne styki, do których przykłada się końcówkę przewodu, a drugą podłącza się do komputera, lub standardowej ładowarki USB. Po podłączeniu do komputera istnieje możliwości automatycznej synchronizacji odtwarzacza z biblioteką iTunes lub Windows Media Player, jednak w moim przypadku 4 GB to za mało na całą bibliotekę, dlatego pliki kopiowałem ręcznie. Brak portu USB w urządzeniu to jeden punkt mniej, przez który mogłaby się dostać do wnętrza urządzenia woda. Odtwarzacz ma klasę wodoszczelności IPX8, a więc wytrzyma przez 30 minut zanurzenie na głębokość 3 metrów. W przypadku pływania, a więc użytkowania przypowierzchniowego wodoszczelność nie ma limitu czasu. Innym czynnikiem limitującej jest czas pracy na baterii, który według deklaracji producenta wynosi 7 godzin. Oczywiście wartość ta jest orientacyjna, a mnie jedno ładowanie wystarczyło na dwa tygodnie treningów basenowych, czyli około 6 godzin. Być może za mało pływam… Natomiast odtwarzacz naładujemy z portu USB komputera w ciągu 3 godzin.

O ile podczas treningów basenowych stosowanie odtwarzacza Finis Duo może mieć wytłumaczenie, to zdecydowanie nie zalecałbym go, a wręcz odradzał korzystania z niego podczas treningów pływackich w wodach otwartych. Jeśli na basenie odcięcie się od środowiska zewnetrznego w większości sytuacji nie powinno stanowić problemu (być może z wyjątkiem alarmu pożarowego), to już na wodach otwartych takie odcięcie się jest co najmniej lekkomyślne. Niestety na wodzie nie możemy myśleć o sobie, ale także o innych i za innych. Nawet pomimo pływania z jaskrawą bojką nie możemy zawsze liczyć na szerokie omijanie przez motorowodniaków, a świadomość ich obecności w pobliżu może być bezcenna. Podobnie jest z ewentualnym niesieniem pomocy innym użytkownikom akwenów po których przyjdzie nam pływać. Gdybać można długo, ale zdecydowanie lepiej odtwarzacza Duo nie używać podczas pływania na wodach otwartych. Niestety urządzenie nie posiada jakiegokolwiek wskaźnika poziomu naładowania baterii, czy po prostu informowania użytkownika o jej niskim stanie, więc jeśli nie będziesz ładować go od czasu do czasu, to nie zdziw się, jeśli kiedyś podczas pływania nastanie cisza.

Czy Finis Duo i w ogóle słuchanie muzyki będzie mi towarzyszyło podczas pływania? Raczej nie. Przede wszystkim dlatego, że pływanie nigdy nie było dla mnie monotonne. Powodem tego zapewne jest fakt, że idąc na basen nie pływam ciągiem przez cała długość treningu. Kombinacja zadań treningowych w połączeniu z wysoką intensywnością, lub ćwiczeniami technicznymi odpowiada za brak nudy, a chęć zrealizowania zadania wymaga ode mnie skupienia, w czym najzwyczajniej w świecie muzyka mi przeszkadza, a audiobooki i podcasty przeszkadzałyby jeszcze bardziej. Chociaż gdyby mi kiedyś przyszło do głowy, aby wystartować w Otyliadzie, czyli nocnym maratonie pływackim, to chyba bez Duo bym sobie nie poradził. Zdaję sobie sprawę, że jest liczne grono osób, dla których pływanie jest monotonne i muzyka może im ową aktywność uatrakcyjnić. Dla nich Duo będzie idealnym zamiennikiem bezsensownego liczenia kafelków, bądź śledzenia czarnej lini. Biorąc pod uwagę ograniczenia środowiska, technologii i aktywności podczas której ten odtwarzacz ma być używany, to jakość dźwięku jest zadowalająca, a czas pracy na baterii wystarczający. Jeśli wiec potrzebujesz muzyki podczas pływania i masz „wolne” 600 złotych w kieszeni, to Finis Duo jest godny polecenia.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *