Fala

Począwszy od telefonów komórkowych, przez wszechobecne sieci Wi-Fi, aż po czujniki sportowe, które komunikują się z naszymi zegarkami i licznikami. Badania nad wpływem promieniowania elektromagnetycznego towarzyszącego nam na co dzień na nasze zdrowie sięgają lat 60. ubiegłego stulecia. Zaczęło się od krytyki linii wysokiego napięcia oraz świetlówek fluorescencyjnych. Następnie na tapetę trafiły kuchenki mikrofalowe. Jednak największe kontrowersje, szczególnie u wyznawców teorii spiskowych, wywoływały telefony komórkowe.

Parametrem charakteryzującym oddziaływanie fal radiowych na człowieka jest współczynnik absorpcji swoistej, SAR, definiowany jako moc fal radiowych promieniowania elektromagnetycznego absorbowana przez masę tkanek ciała ludzkiego, wyrażana w watach na kilogram. Współczynniki współczynnikami, ale co to dokładnie znaczy? W końcu promieniowanie elektromagnetyczne o odpowiednio dużej mocy może powodować niszczenie komórek i tkanek, a także uszkadzać DNA. Światowa Organizacja Zdrowia, WHO, powołała do życia Międzynarodowy Projekt Pól Elektromagnetycznych, IEFP, badający wpływ promieniowania elektromagnetycznego na organizmy żywe. Co ważne, prace w ramach IEFP finansowane są przez państwa członkowskie WHO i w teorii niezależne są od producentów urządzeń radiowych.

Ostatnie oficjalne wyniki badań nad wpływem użycia telefonów komórkowych na zwiększenie ryzyka wystąpienia guza mózgu opublikowano w 2010 roku. Badanie prowadzono w 13 krajach przez 10 lat. Warto podkreślić, że badanie finansowane było w 28 proc. przez producentów telefonów komórkowych. Pozostałymi fundatorami była między innymi Komisja Europejska i państwa członkowskie WHO. Na podstawie przeprowadzonych badań wynika, że użycie telefonów komórkowych nie zwiększa ryzyka wystąpienia guza mózgu. Jednak jest pewien haczyk. Osoby objęte badaniem korzystały z telefonów komórkowych średnio przez dwie, do dwóch i pół godziny MIESIĘCZNIE! Obecnie, w dobie smartfonów, wiele osób znacznie przekracza ten wynik każdego dnia.

Rys. Max Temescu

Telefony komórkowe, routery sieci bezprzewodowych, czy czujniki sportowe są źródłami fal radiowych o niskiej mocy, więc można wnioskować, że ich wpływ na organizm ludzki jest do siebie zbliżony. Spędzając godziny z telefonem przy uchu bądź w ręku, przebywając niemalże całą dobę w pomieszczeniach z siecią bezprzewodową i w końcu trenując z czujnikami sportowymi komunikującymi się z licznikami i zegarkami za pomocą fal radiowych, na pewno nie zmniejszamy dawki promieniowania oddziałującego na nasze organizmy. Co prawda brak jednoznacznych danych mogących potwierdzić lub zaprzeczyć szkodliwemu działaniu fal radiowych niskiej mocy, ale na pewno nie zaszkodzi w miarę możliwości od czasu do czasu pobiegać bez zegarka, bez czujnika tętna, czy wybrać się na przejażdżkę bez miernika mocy.

Warto jednak zachować zdrowy rozsądek. Przysłowiowe rzucenie wszystkiego i ucieczka w Bieszczady w celu ochrony przed potencjalnie zgubnym wpływem promieniowania elektromagnetycznego nie są gwarantem długiego życia w zdrowiu. W Bieszczadach zimą nie brakuje wygłodniałych wilków, a w końcu „życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową”.

Artykuł ukazał się w magazynie „Triathlon” będącego częścią miesięcznika „Bieganie” w styczniu 2017 roku.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *