Polar M460

Producenci zegarków sportowych i liczników kolarskich zarabiają najwięcej nie na topowych modelach, ale na koniach pociągowych ze średniej półki cenowej. W przypadku Polara takim koniem pociągowym był model M450 wprowadzony do sprzedaży równolegle z topowym modelem V650 w pierwszej połowie 2015 roku. Po dwóch latach licznik M450 doczekał się następcy w postaci modelu M460, z którym miałem przyjemność trenować w sierpniu i wrześniu. U konkurencji aktualnie najpopularniejszymi licznikami i liderami sprzedaży są liczniki Garmin Edge 520 i Wahoo ELEMNT BOLT i to w nich upatrywałbym bezpośrednich konkurentów M460 w walce o klienta. Zobaczmy więc, co Polar M460 ma potencjalnemu nabywcy do zaoferowania.

Rozmiarowo licznik M460 (7,7 x 5,0 x 1,4 cm) jest niemal identyczny z modelami Edge 520 i ELEMNT BOLT, będąc jednocześnie przy masie 50 gramów lżejszym od nich o około 20%. Pierwszym co rzuca się w oczy w stosunku do konkurencji jest rozmiar wyświetlacza. W przypadku M460 jest on najmniejszy z pośród wspomnianej trójki (przekątna 5,0 cm, gdzie u konkurencji jest to 5,6 oraz 5,8 cm). Czy faktycznie jest to mało? Biorąc pod uwagę, że na wyświetlaczu może być prezentowanie jednocześnie nie więcej niż cztery pola danych, to w zupełności wystarczy. Pytanie, czy użytkownikowi wystarczą cztery pola danych. Jeśli nie, to pozostaje mu przełączanie się pomiędzy stronami, których może być nie więcej niż dziesięć. W przypadku konkurencji mamy możliwość jednoczesnej prezentacji dziesięciu lub dziewięciu pól danych w pięciu wierszach, wszystko jednak kosztem rozmiaru czcionki. Na wyświetlaczu Polara M460 czcionka jest wystarczająco duża, aby nikt nie miał problemu z jej odczytaniem, a jeśli takowe ma, to powinien pomyśleć o wizycie u okulisty. Zastosowanie monochromatycznego wyświetlacza (swoją drogą identycznego jak w zegarku Polar M430) może się wydawać anachronizmem, ale jest to najpewniejsze rozwiązanie w każdych warunkach oświetlenia. Niezależnie czy przyjdzie nam jeździć w słoneczny dzień, czy ciemną nocą, to dzięki podświetleniu nie będzie najmniejszego problemu z czytelnością danych. Tak w ogóle, to licznik M460 od swojego poprzednika, tj. modelu M450, różni się bodaj wyłącznie kilkoma nowymi funkcjami, kolorem obudowy i teksturowanymi przyciskami. Wspomniany kolor obudowy w przypadku M460 to czerń z teksturą imitującą włókno węglowe. Przecież dla kolarzy włókno węglowe jest tym, czym dla kobiet są diamenty.

Pod prawym dolnym rogiem wyświetlacza umieszczono czujnik oświetlenia, który w zależności od ustawień może być odpowiedzialny za automatyczne włączanie i wyłączanie podświetlenia wyświetlacza i diody pozycyjnej znanej z modeli M450 i V650. Celowo nie użyłem tutaj określenia „oświetlenia drogi”, ponieważ za jej pomocą można jedynie zwrócić uwagę pozostałych użytkowników jezdni, czy ścieżek na fakt, iż jesteśmy naprzeciw. Licznik Polar M460 obsługiwany jest za pomocą pięciu przycisków – jednego umieszczonego poniżej wyświetlacza, dwóch na dolnej części obudowy i po jednym z lewej i prawej strony obudowy. Polara M460 możemy zamocować do kierownicy, bądź mostka za pomocą szybkozłączki, lub możemy umieścić go przed kierownicą dzięki specjalnemu uchwytowi, który niestety musimy dokupić oddzielnie za 129 złotych. Montaż licznika wymaga włożenia go do gniazda uchwytu i wykonanie ćwierć obrotu. Dokładnie tak, jak w przypadku liczników Garmina. O ile w przypadku liczników Garmina zablokowanie następuje w położeniu końcowym, to uchwyt licznika Polara posiada więcej położeń pośrednich, przez co przy wykorzystaniu uchwytu na mostek lub kierownicę montowanego do nich za pomocą gumki praktycznie nie ma możliwości umieszczenia w nich licznika M460 jedną ręką. Jedna ręka trzyma uchwyt, a druga obraca licznik. Inaczej uchwyt obraca się wraz z licznikiem. Urządzenie naładujemy za pomocą przewodu micro USB, a gniazdo ładowania zostało umieszczone na tyle obudowy pod uchwytem. Z tego też powodu nawet nie pomyślałem o sprawdzeniu, czy M460 można ładować podczas trwania aktywności. Z technicznego punktu widzenia nie jest to niewykonalne, należy jedynie zdemontować licznik z uchwytu. Pod uchwytem umieszczono także głośnik, a jego umiejscowienie nie przeszkadza w wydawaniu na prawdę głośnych dźwięków. Licznik posiada klasę wodoszczelności IPX 7, co oznacza, że jest odporny na zachlapania, oraz opady deszczu i śniegu.

W dobie coraz popularniejszych zegarków i liczników kolarskich wyposażonych w odbiorniki nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS i GLONASS, a dodatkowo nawet Beidou, czy Galileo, Polar poszedł pod prąd i zdecydował się na korzystanie wyłącznie z satelitów amerykańskiego systemu GPS. Myli się ten, kto z założenia stwierdza, że rozwiązanie takie jest gorsze. Owszem w teorii większa liczba satelitów nawigacyjnych to możliwość wykorzystania większej ilości linii pozycyjnych do określenia pozycji. Czasami jednak lepiej mieć dokładniejszy i czulszy odbiornik podparty dobrym algorytmem obliczania współrzędnych pozycji, niż większą liczbę linii pozycyjnych, które jeśli na dodatek przecinają się pod bardzo małym kątem, to mogą powodować wzrost błędu określonej pozycji. Po wnikliwej analizie porównawczej zapisanych śladów dochodzę do wniosku, że z punktu widzenia kolarza jedyne do czego przyczepić, to czasami „ścinanie” zakrętów, jednak ciężko znaleźć trend pozwalający na stworzenie teorii w jakich warunkach się to dzieje. Po prostu czasami tak jest i już. Licznik posiada tylko jedną opcję określania pozycji, tj. co sekundę. Szybkość określania pierwszej pozycji po uruchomieniu licznika w większości przypadków wynosiła mniej niż 45 sekund, a wszystko dzięki wykorzystaniu połączenia ze smartfonem lub komputerem do ściągnięcia almanachu satelitów nawigacyjnych systemu GPS. W przypadku „zimnego startu”, czyli po przemieszczeniu się na znaczną odległość od poprzedniej pozycji, bądź w przypadku braku aktualnego almanachu na określenie pozycji trzeba poczekać nawet dwie minuty. Wyniki te są więc zbliżone do wyników uzyskiwanych w konkurencyjnych licznikach. Licznik Polar M460 wyposażono w wysokościomierz barometryczny, który należy ręcznie kalibrować względem wartości wysokości nad poziomem morza, a do jego pracy nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Licznik kolarski Polar M460 komunikuje się z czujnikami zewnętrznymi (czujniki tętna, mierniki mocy, czujniki kadencji, oraz czujniki prędkości) w trybie Bluetooh Smart. Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. Polar trzymał się, trzyma się i będzie się trzymał z daleka od standardu ANT+ z bardzo oczywistego względu – właścicielem ANT+ jest Garmin. Co prawda nieco zawęża to grono potencjalnych nabywców, ale coraz więcej firm produkujących kolarskie czujniki i mierniki umożliwia swoim produktom transmisję danych zarówno w trybie ANT+, jak i Bluetooth Smart. Polar M460 współpracuje z większością mierników mocy obsługujących standard Bluetooth Smart, z tą jednak uwagą, że w niektórych przypadkach występują pewne problemy z transmisją bardziej zaawansowanych danych. Osobiście sprawdziłem współpracę licznika M460 z miernikiem mocy PowerTap P1 i nie zaobserwowałem jakichkolwiek nieprawidłowości. Na dłuższą metę posiadanie miernika mocy, czy jakiegokolwiek innego czujnika kolarskiego nadającego w trybie ANT+ nie jest problemem, bo jego sygnał możemy przekonwertować na sygnał Bluetooth Smart za pomocą jednego z trzech obecnie dostępnych na rynku rozwiązań. Licznik Polar M460 dodatkowo współpracuje z optycznym czujnikiem tętna Polar OH1.

Przed pierwszą jazdą z licznikiem należy zsynchronizować go z platformą Polar Flow. Jeśli tego nie zrobimy, to przy pierwszej synchronizacji utracimy wszystkie dane jakie do tego momentu za pomocą licznika zapisaliśmy. Skąd o tym wiem? Ponieważ sam taki błąd popełniłem. Po wyciągnięciu licznika z pudełka po prostu zacząłem z nim trenować i dopiero po kilku dniach chciałem go zsynchronizować z platformą Polar Flow. Co prawda za bardzo się nie zdziwiłem, bo niemal identyczny błąd popełniłem podczas testowania zegarka Polar M430. Cóż, może kiedyś zacznę uczyć się na własnych błędach.

Po sparowaniu czujników zewnętrznych możemy przejść do personalizacji aktywności i prezentowanych danych. Aktywności, a dokładniej rzecz biorąc dane jakie prezentowane są na poszczególnych ekranach aktywności podczas ich trwania, możemy edytować za pomocą platformy Polar Flow po podłączeniu licznika do komputera , lub za pomocą aplikacji Polar Flow zainstalowanej na kompatybilnym smartfonie z systemem operacyjnym iOS lub Android. Licznik Polar M460 umożliwia zainstalowanie kilku aktywności kolarskich i dowolnej ich konfiguracji zgodnie z indywidualnymi potrzebami i preferencjami. Na platformie Polar Flow zdefiniowanych zostały dziesiątki aktywności sportowych, które możemy zainstalować na liczniku i korzystać z niego do ich monitorowania. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby z Polara M460 korzystać na przykład podczas pieszych wycieczek, czy dajmy na to kajakarstwa. Z poziomu licznika możemy zmieniać tylko niektóre ustawienia dotyczące aktywności (m. in. częstotliwość zapisu pozycji, autopauza i automatyczne okrążenia), parametry użytkownika (m. in. wiek, wzrost, masa), oraz generalne ustawienia zegarka (m. in. parowanie z telefonami i czujnikami, powiadomienia, alarmy, jednostki, język). Jak już wspominałem możemy ustawić wiele aktywności, a ich ramach do dziesięciu ekranów z danymi, a na jednym ekranie zmieścimy do czterech pól danych. Część z owych danych, czyli między innymi prędkość, wysokość nad poziomem morza, tętno, czy w końcu moc, może być prezentowana w formie graficznej (a w przypadku mocy i tętna wraz z określeniem aktualnej strefy w jakiej owy parametr się znajduje, o ile oczywiście strefy te zdefiniujemy w platformie Polar Flow). Co więcej, podczas treningu po „wbiciu się” w określoną strefę tętna i przytrzymaniu przez trzy sekundy czerwonego przycisku możemy włączyć funkcję ZONE LOCK, a licznik informował nas będzie o fakcie wyjścia poza nią wizualnie i dźwiękowo. Warto dokładnie przemyśleć jakie dane chcemy monitorować w trakcie trwania treningu, ponieważ pola danych możemy tylko edytować na platformie Polar Flow, a następnie musimy zsynchronizować z nią licznik. Zrobimy to tylko przed, lub po treningu. Podczas testu licznika Polar V650 brakowało mi w prezentowanych danych tych dotyczących generowanej mocy opracowane przez dr Andy’ego Coggana, tj. moc normalizowana (NP), współczynnik intensywności (IF) i wskaźnik obciążenia treningowego (TSS), oraz wariacje ich średnich wartości dla poszczególnych okrążeń. W przypadku Polara M460 w końcu mamy dostęp do tych danych (pod warunkiem korzystania z miernika mocy).

Kolejną nowością w oprogramowaniu M460 w stosunku do M450 i V650 jest obsługa treningów ustrukturyzowanych. W platformie Polar Flow mamy możliwość tworzenia własnych usystematyzowanych treningów (na przykład interwałowych) i późniejsze przesłanie ich do licznika. Z poziomu licznika możemy stworzyć prosty jedynie trening interwałowy, typu rozgrzewka, zadanie powtórzone określoną ilość razy na danej przerwie (np. 3 x 5’ p. 2’), schłodzenie. Jedynym ograniczeniem tej funkcjonalności w przypadku licznika Polar M460 jest możliwość definiowania interwałów tylko w odniesieniu do stref tętna i brak możliwości odniesienia ich do stref mocy.

Licznik Polar M460 umożliwia korzystanie w czasie rzeczywistym z segmentów Stravy. Chcąc korzystać z integracji licznika z segmentami Stravy należy posiadać konto Strava Premium (kupując licznik dostajemy darmowy dwumiesięczny dostęp do pakietu Strava Premium). Po połączeniu konta Polar Flow z kontem Strava mamy na liczniku dostęp do segmentów, które oznaczyliśmy jako ulubione, a ich liczba ograniczona jest do dwudziestu. Przy każdej synchronizacji licznika segmenty te będą uaktualniane w liczniku. Dostęp do listy segmentów mamy także z poziomu licznika. Podczas jazdy poinformowani zostaniemy o zbliżaniu się do segmentu i odliczany będzie dystans do jego rozpoczęcia, a po przejechaniu wirtualnej kreski rozpoczyna się zabawa. Na stronie segmentu prezentowana jest różnica czasowa pomiędzy aktualnym wynikiem, a rekordem (PB lub KOM/QOM), dystans do końca segmentu, tętno i średnią prędkość przejechanego odcinka segmentu. Co prawda do działania śledzenia segmentów Stravy na liczniku M460 nie mam zastrzeżeń, ale w porównaniu z licznikiem Wahoo ELEMNT BOLT jest znacznie gorzej, szczególnie jeśli chodzi o ilość prezentowanych danych. Funkcja ta ma jednak jedną wadę. Czasami trudno jest nie iść na całość przy takich powiadomieniach. Warto zaznaczyć, że zdobycie KOMa na liczniku nie musi oznaczać zdobycie KOMa w rzeczywistości. Pomiędzy synchronizacjami licznika ze Stravą ktoś mógł zrobić lepszy czas niż my na przykład przed chwilą, a dane te nie są uaktualniane w czasie rzeczywistym. Po zakończeniu darmowego dwumiesięcznego okresu dostępu do Stravy Premium albo musimy płacić 59 dolarów rocznie za dostęp do niego, lub korzystać z opcji darmowej. Wówczas czasy jakie osiągniemy podczas jazdy na wszystkich segmentach będą brane pod uwagę, ale nie będziemy mogli śledzić rywalizacji na wybranych segmentach z poziomu licznika. To, co bardzo mi się podoba w integracji platformy Polar Flow z platformą Strava to fakt, że segmenty Stravy zostały „wplecione” w Polar Flow i na stronę Stravy po wybraniu interesujących nas segmentów możemy w ogóle nie wchodzić, bo wyniki jakie uzyskaliśmy na owych segmentach sprawdzimy z poziomu platformy Polar Flow. Biorąc pod uwagę powolną metamorfozę Stravy w kierunku social media może to być tzw. deal breaker dla kilku osób.

Polar M460 nie obsługuje map, a jedyną funkcją nawigacyjną w jaką został wyposażony jest powrót do punktu rozpoczęcia zapisu. Odbywa się to za pomocą wizualizacji kierunku i odległości.

Po zakończeniu i zapisaniu treningu zaprezentowane zostanie nam jego podsumowanie, poinformowani zostaniemy ile czasu spędziliśmy w poszczególnych strefach treningowych, dowiemy się jak trening wpłynął na zmianę naszej wydolności, oraz o ewentualnych rekordach, jakie podczas niego ustanowiliśmy. Na podstawie wcześniejszych treningów poinformowani zostaniemy o sugerowanym czasie odpoczynku, aby powrócić do stanu sprzed treningu, ale podkreślić należy, że są w tym przypadku brane pod uwagę tylko dane z licznika. W serwisie Polar Flow mamy natomiast drugą funkcję – stan regeneracji. Oznacza ona faktycznie w jakim stanie jest nasz organizm (bardzo zmęczony, zmęczony, odpowiednio zregenerowany lub niedotrenowany) i ta funkcja obejmuje zarówno treningi jak i całodobową aktywność (czyli dane z monitora aktywności). Bazuje ona oczywiście także na danych osobistych jak i historycznych danych treningowych z ostatnich 3 miesięcy. Zapisane treningi możemy przeglądać w historii urządzenia, ale dokładniejszym narzędziem analitycznym jest platforma treningowa Polar Flow, z którą trzeba licznik synchronizować. Licznik Polar M460 komunikuje się z platformą Polar Flow za pomocą kabla do komputera z łączem internetowym, lub za pomocą łącza Bluetooth Smart i kompatybilnego smartfona. W samej platformie Polar Flow można dodatkowo włączyć autosynchronizację z wybranymi platformami zewnętrznymi (m. in. TrainingPeaks i Strava). Genialnym w swojej oczywistości rozwiązaniem jest uwzględnianie przez platformę Polar Flow obciążeń treningami z kilku synchronizowanych urządzeń. Przykładowo jeśli biegamy i pływamy z zegarkiem Polar V800, a jeździmy na rowerze z licznikiem M460, to każda z zapisanych sesji treningowych, oraz dane z monitora aktywności będą uwzględnione przy określaniu sumarycznego obciążenia treningowego i zalecanego czasu odpoczynku. Na takie sumowanie u konkurencji nie mamy co liczyć. Przy połączeniu z komputerem warto się na chwilę zatrzymać. Oprócz możliwości komunikowania się licznika z kompatybilnym smartfonem do synchronizacji danych istnieje także możliwość prezentowania przez licznik powiadomień z telefonu. W końcu!

Polar M460 posiada opcję wykonania pomiaru wytrenowania z wykorzystaniem kompatybilnego czujnika tętna (badającego zmienność rytmu zatokowego). Po inicjacji testu wystarczy położyć się na 5 minut, w efekcie czego na podstawie pomiaru tętna spoczynkowego, zmienności rytmu zatokowego, wieku, płci, wzrostu i masy określony zostanie parametr Polar OwnIndex, który odpowiada wartości pułapu tlenowego (VO2max).

Producent deklaruje, że na jednym ładowaniu zasilania wystarczy na szesnaście godzin pracy z włączonym odbiornikiem GPS i przy współpracy z czujnikami zewnętrznymi. Pod koniec sierpnia wybrałem się na przeszło 12-godziną wycieczkę rowerową wzdłuż polskiego wybrzeża i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu licznik rozładował się po 11 godzinach pracy, a należy podkreślić, że ładował się przez całą noc i w momencie rozpoczęcia jazdy stan naładowania baterii wynosił 100%. Trzeba jednak przyznać, że tak długie wypady zdarzają mi się raz, czasami dwa razy w roku. Pomiędzy treningami licznika nie wyłączamy, ponieważ przechodzi on w stan hibernacji, to znaczy wyłącza się ekran, a pobór energii zostaje ograniczony do minimum. Licznik wyposażono w 64 MB pamięci, co starczy na zapis 70 godzin aktywności bez danych z odbiornika systemu nawigacji satelitarnej i czujników zewnętrznych, lub 35 godzin aktywności z danymi z odbiornika systemu nawigacji satelitarnej i czujników zewnętrznych.

Jednym z atutów przemawiających na korzyść licznika Polar M460 jest jego cena. Na stronie producenta widnieje kwota 759 złotych za licznik bez czujników zewnętrznych. Jeśli jednak poszperamy w internecie, to bez problemu kupimy go za około 600 złotych. Dla porównania oferujące nieco więcej funkcji liczniki Garmin Edge 520 i Wahoo ELEMNT Bolt kosztują odpowiednio 1109 złotych i 1149 złotych. Jednak każdy licznik ma swoje wady i zalety i to potencjalny użytkownik musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy funkcjonalność licznika jest wystarczająca, czy czujniki z którymi współpracuje są kompatybilne z aktualnie posiadanymi, oraz w końcu czy jego cena jest odpowiednia w stosunku do tego, co oferuje. Prawda jest taka, że jeżeli nie potrzebujemy funkcji nawigacyjnych i natychmiastowego dostępu do dziesięciu pól danych, to Polar M460 jest świetnym licznikiem wziąwszy pod uwagę stosunek ceny do jakości i możliwości. Jeśli jednak potrzebujesz map i funkcji nawigacyjnych, to być może warto dołożyć 200 złotych i zastanowić się nad Polarem V650, lub sięgnąć nieco głębiej do kieszeni i rozważyć zakup licznika konkurencji.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Sławomir

    Cześć. Mam pytanie. Czy można korzystać jednocześnie w czsie zawodów triathlonowych z zegarka V800 i licznika
    M460? Jak można to ustawić by po wyjściu z wody jadąc na rowerze mieć wszystkie dane na liczniku? Będę wdzięczny
    za odpowiedź.

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    @Sławomir nic nie stoi na przeszkodzie, żeby korzystać podczas zawodów z V800 i M460, ale każdy musi działać „indywidualnie”.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *