Licencje triathlonowe

Coś, co swego czasu było dokumentem tożsamości triathlonisty, w ciągu ostatnich lat niemal wymarło. Zasadność posiadania licencji przez amatorów rozpala jednak dyskusje na niejednym triathlonowym forum. Zobaczmy, co może nas czekać w przyszłości…

Licencja triathlonowa jest dokumentem stwierdzającym przynależność do Polskiego Związku Triathlonu oraz uprawnia do udziału we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez związek lub podmioty działające z upoważnienia związku. Licencje przyznawane są na rok kalendarzowy lub jednorazowo, uprawniając do uczestnictwa w określonej imprezie sportowej. W praktyce, w tej chwili w przypadku zawodników startujących w kategoriach wiekowych (rywalizacja sportowa amatorów) licencja wymagana jest jedynie na imprezy rangi mistrzowskiej, tj. Mistrzostwa Polski na dystansie sprinterskim w Suszu, Mistrzostwa Polski na dystansie olimpijskim w Chodzieży, Mistrzostwa Polski w crosstriathlonie w Krakowie, Mistrzostwa Polski na dystansie długim w Borównie i Mistrzostwa Polski na dystansie średnim w Malborku. Dodatkowo, posiadanie licencji rocznej zwalnia z opłat za licencję na zawodach międzynarodowych organizowanych pod patronatem ITU, ETU, WTC i Challenge Family.

W 2017 roku koszt licencji Polskiego Związku Triathlonu dla zawodników startujących w kategoriach wiekowych wynosi 75 złotych. Co zyskujemy oprócz możliwości startowania w imprezach rangi mistrzowskiej? W koszt licencji wliczone jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, następstw nieszczęśliwych wypadków i kosztów leczenia. Władze związku pracują nad systemem ulg i zniżek dla posiadaczy licencji rocznej w firmach współpracujących ze związkiem, ale obecnie zniżek żadnych nie ma. W planach jest wprowadzenie rankingu zawodników startujących w kategoriach wiekowych w imprezach włączonych w system licencyjny. Najlepsi mieliby być wyróżniani i nagradzani na gali Polskiego Związku Triathlonu podsumowującej sezon, jednak najwcześniej takiego rankingu możemy spodziewać się w 2018 roku. Jest jeszcze korzyść nieoczywista i to tym związek chce przekonać jak największą liczbę osób do wykupienia licencji. Chodzi o wspieranie sportu dzieci i młodzieży. Na podstawie rosnącej popularności triathlonu i zainteresowania sportem wyczynowym związek chce stworzyć ruch na rzecz rozwoju sportu wyczynowego, a środki z niego pozyskane przeznaczyć na dofinansowanie zgrupowań i zakupu sprzętu dla perspektywicznych młodych zawodników. Część osób może się wzdrygać na samą myśl, że to oni mają być „sponsorami” związku i sportu młodzieży, ale w większości dobrze rozwiniętych i sprawnych związków krajowych (na przykład Niemcy, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone) wpływy z licencji przeznaczane są na finansowanie perspektywicznych zawodników. Władze związku zapewne zdają sobie sprawę, że „dobrowolnie” nie przyciągną tłumu chętnych na licencje roczne poza tymi, którzy do ich wyrobienia będą zmuszeni chociażby swoimi planami startowymi i zwracają się w stronę organizatorów imprez. Nie jest to nic nowego, bo swego czasu niemal na wszystkich imprezach triathlonowych w kraju do startu potrzebne było posiadanie licencji triathlonowej, ale tych imprez było raptem kilkanaście, może 20+. Co zyskiwałby organizator i zawodnicy startujący w imprezach objętych „patronatem” związku? Zawody takie byłyby sędziowane przez sędziów z licencjami PZTri oraz nadzorowane przez delegata technicznego Związku, dzięki czemu byłby zagwarantowany odpowiedni poziom sędziowania, a zawodnicy mieliby pewność, że lokalizacja i organizator są przygotowani do przeprowadzenia bezpiecznych zawodów oraz spełniają wszystkie niezbędne kryteria.

Patrząc na wysokości opłat licencyjnych na rok 2017 nie sposób nie zauważyć drastycznych różnic pomiędzy kosztami licencji amatorskich i seniorskich (zawodowych). To, co na pierwszy rzut oka może być oburzającym „skokiem na kasę” amatorów, ma całkiem solidne wytłumaczenie. Ta symboliczna opłata ma na celu jedynie pokrycie kosztów fizycznego wystawienia licencji i jej dostarczenia, ponieważ oprócz prawa do udziału we współzawodnictwie sportowym nic nie daje zawodnikowi. Zgodnie z ustawą o sporcie to klub ma obowiązek zapewnienia ubezpieczenia zawodnikowi. Co więcej, koszty wyrobienia licencji zawodniczych, jak również i samego szkolenia są ponoszone przez kluby, więc bezcelowe byłoby, aby to one miały się dodatkowo dokładać do wspierania rozwoju sportu dzieci i młodzieży. Ponadto, w wieku seniorskim w sporcie kwalifikowanym jest około 30 osób, więc jak widać skala potencjalnych zysków dla związku jest niewielka.

Związek jest na etapie usprawniania procesu wyrabiania licencji triathlonowych. Dawno, dawno temu, aby wyrobić licencję, trzeba było osobiście lub za pośrednictwem poczty dostarczyć do związku komplet wymaganych dokumentów. Od kilku sezonów dokumenty można wysyłać pocztą elektroniczną. Niedawno wprowadzono możliwość płatności elektronicznych za licencje roczne i dzienne, a niebawem czeka nas mobilna rewolucja. Związek we współpracy z firmą zewnętrzną pracuje nad aplikacją, za pomocą której będzie można złożyć wniosek o licencję roczną bądź dzienną, zapłacić za nią i odebrać w formie elektronicznej, której kopia zostanie wysłana do związku i organizatora danej imprezy (w przypadku imprez dziennych). Najwyższa pora, bo w końcu od kilkunastu lat żyjemy w XXI wieku…

A jak wygląda sytuacja z licencjami dla zawodników startujących w kategoriach wiekowych we wspomnianych wcześniej krajach? W Niemczech podstawowa licencja amatorska kosztuje 169 euro, a w cenie oprócz ubezpieczenia OC, NNW i KL mamy prenumeratę związkowego magazynu triathlonowego i rabaty na zakupy. Jest jeszcze wersja premium kosztująca 144 euro więcej, która zawiera dodatkowo ubezpieczenia od odwołania imprezy oraz podróżne, a także zniżki na usługi świadczone przez związek. W Niemczech rocznie wydaje się około 27 tysięcy licencji. W Wielkiej Brytanii licencja triathlonowa kosztuje 51 funtów (w Szkocji 40 funtów), a w cenie zawarte są ubezpieczenie i pomoc prawna z nim związana, comiesięczny newsletter i zniżki u partnerów związku. W Stanach Zjednoczonych roczna licencja kosztuje 50 dolarów (dzienna licencja 15 dolarów), a w jej cenie są zawarte między innymi zniżki u sponsorów związku, prenumerata magazynu związkowego, wyższe kwoty ubezpieczenia i rankingi krajowe. W Stanach Zjednoczonych rocznie wydaje się ponad 550 tysięcy licencji. We wszystkich tych związkach licencja jest wymagana do udziału w imprezach rangi mistrzowskiej, a także do kwalifikowania się do reprezentacji krajowych na mistrzostwa świata amatorów ITU.

Przed Polskim Związkiem Triathlonu daleka droga do przekonania amatorów i organizatorów do bardziej ochoczego przystąpienia do programu licencyjnego. Być może kreatywna kampania informacyjna, transparentność działań i maksymalne uproszczenie procesu licencyjnego będą tym, co ruszy lawinę podań…

Artykuł ukazał się w magazynie „Triathlon” będącego częścią miesięcznika „Bieganie” w czerwcu 2017 roku.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Remek

    A jak to jest z lekarzem? Chcąc wyrobić licencję musimy otrzymać od lekarza sportowego zaświadczenie, które jest
    chyba ważne przez pół roku? Wiesz coś może o tym?

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    Kwestię tą reguluje Ustawa o Sporcie z dnia 25 czerwca 2010 roku z późniejszymi zmianami i Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 22 lipca 2016 roku w sprawie kwalifikacji lekarzy uprawnionych do wydawania zawodnikom orzeczeń lekarskich o stanie zdrowia oraz zakresu i częstotliwości wymaganych badań lekarskich niezbędnych do uzyskania tych orzeczeń.
    W rozdziale 7 (bezpieczeństwo w sporcie) ustawy zapisano:
    Art. 37. 1. Zawodnik uczestniczący we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez polski związek sportowy jest obowiązany do uzyskania orzeczenia lekarskiego o stanie zdrowia umożliwiającym bezpieczne uczestnictwo w tym współzawodnictwie.
    2. Minister właściwy do spraw zdrowia w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw kultury fizycznej określi, w drodze rozporządzenia, kwalifikacje lekarzy uprawnionych do wydawania orzeczeń lekarskich, o których mowa w ust. 1, a także zakres i częstotliwość wymaganych badań lekarskich, uwzględniając specyfikę współzawodnictwa sportowego.”
    Natomaist w paragrafie 2 rozporządzenia zapisano:
    „1. Orzeczenie wydaje lekarz specjalista w dziedzinie medycyny sportowej, a w odniesieniu do zawodników niepełnosprawnych orzeczenie może wydać także lekarz specjalista w dziedzinie rehabilitacji medycznej.
    2. W odniesieniu do dzieci i młodzieży do ukończenia 21. roku życia oraz zawodników pomiędzy 21. a 23. rokiem życia orzeczenie może wydać lekarz posiadający certyfikat ukończenia kursu wprowadzającego do specjalizacji w dziedzinie medycyny sportowej.”
    Paragraf 4 poświęcono zaś częstotliwości badań okresowych i część z nich musi być przeprowadzana co 6 miesięcy, cześć co 12, a część co 24 miesiące.
    Co 6 miesięcy:
    – pomiary antropometryczne,
    – ogólne badanie lekarskie wraz z oceną stanu zdrowia jamy ustnej, oraz
    – badanie ortopedyczne.
    Co 12 miesięcy:
    – badania elektrokardiograficzne 12-odprowadzeniowe z opisem,
    – badanie ogólne moczu z oceną osadu,
    – badanie odczynu opadania krwinek czerwonych,
    – badanie morfologii krwi obwodowej wraz ze wzorem odsetkowym, oraz
    – oznaczenie stężenia glukozy w surowicy krwi.
    Co 24 miesiące:
    – konsultację laryngologiczną,
    – konsultację okulistyczną, oraz
    – badanie ostrości wzroku za pomocą tablic Snellena.

    Wszystko to ma jednak zastosowanie do licencji rocznych, ponieważ licencje dzienne wymagają jedynie złożenia oświadczenia, że się takie badania zrobiło (brak konieczności przedstawienia zaświadczenia od lekarza specjalisty w dziedzinie medycyny sportowej).

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *