Giro d’Italia – historia najpiękniejszego kolarskiego wyścigu świata

Giro d’Italia to wyścig niezwykły. Co prawda statystycznemu kibicowi kolarstwa pierwszym wyścigiem etapowym przychodzącym na myśl będzie Tour de France, ale dla niektórych wyścig dookoła Włoch jest ważniejszy niż ten dookoła Francji. Giro zachwyca swoim pięknem, nieprzewidywalnością, a niejednokrotnie także brutalnością. Stworzony na potrzeby promocji „La Gazzetta dello Sport”, wyścig w swoich początkowych latach był corocznym świętem narodowym scalającym sprzeciwiające się integracji regiony Włoch. Historię tego kraju w ostatnim stuleciu ciężko przedstawić bez wspomnienia Corso Rosa, i tak samo nie można opowiadać o tym wyścigu bez mówienia o historii nie tylko kraju, ale także i narodu. Kolarstwo, obok piłki nożnej, jest we Włoszech sportem narodowym i każdy zna tam nazwiska takie jak Binda, Bartali, Coppi, Gimondi, Moser, czy w końcu Pantani. Włoscy kibice kolarstwa, nazywani tifosi, są wręcz fanatykami. W końcu tifoso w dosłownym znaczeniu, to osoba ogarnięta gorączką. Tak, jak w powojennej Polsce najważniejszym wydarzeniem sportowym był Wyścig Pokoju, tak we Włoszech najważniejsze jest Giro. Włosi, z którymi mam przyjemność pracować, twierdzą, że osobom spoza Półwyspu Apenińskiego ciężko jest zrozumieć fenomen Giro i chyba mają w tym trochę racji.

Tym dziwniejszy może się wydawać zatem fakt opisywania historii Giro przez Irlandczyka, choć na jego obronę może przemawiać to, że od lat mieszka we Włoszech. A trzeba przyznać, że jest to opowieść niesamowita. Od pierwszych edycji przypominających walkę o przetrwanie, przez epickie wieloletnie pojedynki takich zawodników, jak Gino Bartali i Fausto Coppi, Felice Gimondi i Eddy Merckx, Francesco Moser i Giuseppe Saroni, po wzlot i upadek Marco Pantaniego, dziesięciolecie afer dopingowych, aż do ostatnich edycji, autor przeplata ważniejsze wydarzenia i osoby związane z wyścigiem dziesiątkami anegdot, pojedynczych historii, ciekawostek (jak chociażby pierwsza i jedyna kobieta, która rywalizowała z mężczyznami na trasie Giro), tłem politycznym, ekonomicznym i socjologicznym przeobrażających się Włoch, jednocześnie zapoznając nas z najsławniejszymi podjazami Corso Rosa. Arcyciekawe są wywiady ze Stephenem Roche, który wbrew swoim dyrektorom sportowym odebrał prowadzenie liderowi drużyny Roberto Visentiniemu i ostatecznie wygrał Giro w 1987 roku, oraz Andrew Hampstenem, który dzięki heroicznej jeździe w arktycznych warunkach na Passo di Gávia zapewnił sobie prowadzenie oraz zwycięstwo w 1988 roku. Kibice Marco Pantaniego mogą czuć się nieco rozczarowani, jako że Piratowi z Cesenatico poświęcono raptem 14 stron, ale pomimo jego obecności na okładce, to nie jest książka o Pantanim. Aczkolwiek to właśnie Giro wyniosło go na szczyt i jednocześnie skończyło jego karierę stając się początkiem tragicznego ciągu wydarzeń.

To, czego brakuje mi w polskim wydaniu książki, to ryciny i fotografie, gdyż w wydaniu oryginalnym było ich o wiele więcej. W książce można natknąć się na kilka oczywistych dla osoby interesującej się kolarstwem błędów przy przekładzie, ale nie wpływają one na ogólny odbiór książki. Niemożliwym byłoby zmieszczenie wyczerpującej kroniki ponad stuletniego wyścigu etapowego na blisko trzystu stronach i nie to było zamiarem autora. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla fanów statystyk i tabelek. W książce znajdziemy doskonałą narrację przez ponad sto lat historii tego najtrudniejszego wyścigu w najpiękniejszym miejscu świata. Wprost nie można się od niej oderwać, także jest to książka zdecydowanie warta polecenia.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *