Baton energetyczny BossMan

Żywienie podczas treningów i startów jest kwestią bardzo indywidualną. Jedyną rzeczą, jaka ma zastosowanie do zdecydowanej większości zawodników jest fakt, że „na pustym baku daleko nie zajedziesz”. Sposobów na uzupełnianie energii w trakcie dłuższych treningów i startów jest wiele. Żele, żelki, batony, owoce, napoje, bułki, kanapki, możliwości tyle, ilu zawodników. Różne organizmy inaczej reagują na określone źródła energii, a najbardziej odczuwalne jest to przy wysokiej intensywności. Specjaliści od dietetyki sugerują przyjmowanie około 50-60 gramów węglowodanów na godzinę aktywności o średniej intensywności, oraz około 1,5 g węglowodanów na kilogram masy ciała na godzinę przy wysokiej intensywności.

Osobiście przy długich treningach i startach (pod pojęciem długiego treningu rozumiem co najmniej trzy godziny na rowerze, a długi start to w moim rozumieniu dystans co najmniej 1/2 IM) preferuję źródła energii o stałej konsystencji. Są to zazwyczaj banany, lub batony (ale zawsze mam też ze sobą „awaryjny” żel), przy czym batony staram się dobierać tak, aby ich skład był jak najbardziej naturalny. Na rynku dostępnych jest coraz więcej batonów energetycznych, których skład czasami przypomina tablicę Mendelejewa, ale zdarzają się wśród tych licznych debiutów produkty, które zadowolą najbardziej wymagających konsumentów. Jednym z takich debiutujących na rynku batonów jest BossMan produkowany przez gdański Bałtyk.

Oficjalna prezentacja batonu miała miejsce podczas przywidzkiego duathlonu, jednak ja miałem okazję uzupełniać energię podczas treningów BossManami od początku kwietnia. W tym 50-gramowym batonie źródłem naturalnej energii jest żurawina, migdały, daktyle, orzechy ziemne i płatki owsiane. Oprócz tego w składzie tylko sól. Koniec. Trzeba więc przyznać, że skład jest wyjątkowo naturalny. Żadnych ulepszaczy, konserwantów i innych tego typu wspomagaczy. Jeden baton dostarczy nam 46 gramów węglowodanów, więc w połączeniu z izotonikiem powinien być wystarczającym źródłem energii na godzinę aktywności o średniej intensywności.

W ciągu testowego miesiąca BossMan towarzyszył mi podczas dłuższych treningów kolarskich umiarkowanej intensywności, kolarskich treningów z blokami o intensywności okołoprogowej, jak również podczas dłuższych zakładek, gdzie interwałowy trening biegowy poprzedzał trening kolarski realizowany z narastającym obciążeniem. Jak dla mnie konsystencja batonu jest idealna. Batony o naturalnym składzie innego polskiego producenta, z których korzystałem do tej pory są stosunkowo twarde, przez co jedzenie ich przy wyższej intensywności było problematyczne. A smak? To kolejna indywidualna kwestia. Jak dla mnie bomba, choć niewykluczone, że po czasie może mi się przejeść ten smak i mam nadzieję, że włodarze Bałtyku mają w planach jakieś wariacje w tym temacie, ponieważ na chwilę obecną w ofercie jest tylko jeden smak. Cena? 6 złotych, czyli jeden dekagram batonu kosztuje nieco ponad złotówkę. To podobnie, jak w przypadku konkurencyjnych batonów energetycznych o naturalnym składzie, jednak na ich tle BossMana wyróżnia nieco dłuższy okres przydatności do spożycia, który wynosi pół roku.



Czy 6 złotych do dużo za taki baton? Owszem, chciałoby się, aby były one tańsze, ale biorąc pod uwagę ich skład ciężko wymagać znacznie niższej ceny. W porównaniu z batonami energetycznymi wiodących producentów odżywek dla sportowców mamy produkt, który w niektórych przypadkach jest nawet o połowę tańszy. Owszem, można znaleźć jeszcze tańsze batony „energetyczne”, ale na pewno nie o takim składzie.

Znalezienie właściwych i skutecznych dla siebie źródeł energii podczas treningów i zawodów może być zarówno kosztowne, jak i czasochłonne. To, co napędza mistrzów świata, czy olimpijskich niekoniecznie musi być skuteczne dla ciebie. Kluczem jest cierpliwość i testowanie różnych „rozwiązań” podczas treningów, a w szczególności podczas tych z wysoką intensywnością, bo podczas startów z żywieniem lepiej nie eksperymentować. Co prawda do statusu psychomarynisty mi daleko, ale tak, jak każdy kapitan chciałby mieć w załodze dobrego bosmana, tak i el Kapitano przyjął do swojej „załogi” BossMana… oczywiście z należytym wynagrodzeniem, ponieważ ZPC Bałtyk moim sponsorem nie jest, a jedynie „po znajomości” zaopatrzył mnie swego czasu w testową partię BossManów, która już niestety „się zjadła”.

Dystrybucja BossMana jest aktualnie rozwijana, ale obok sklepów firmowych ZPC Bałtyk w Gdańsku, znajdziecie go też w specjalistycznych sklepach sportowych, jak 3athlete, Tripower, czy Airbike.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *