„Kolarstwo zaawansowane”

Pomimo, że ukończyłem studia techniczne mające niewiele wspólnego z fizjologią wysiłku i treningu fizycznego, a od ponad 5 lat korzystam z pomocy trenerskiej Marcina Waniewskiego, to ciekawość tego, co dzieje się z moim ciałem gdy pływam, jeżdżę na rowerze, lub biegam jest tak wielka, że nieustannie staram się zdobywać i rozszerzać wiedzę na ten temat. Najprościej byłoby chyba pójść na studia zaoczne na AWF, ale dyplomy dwóch uczelni wyższych już mi wystarczą. W końcu aby upiec i zjeść chleb wcale nie trzeba zostawać piekarzem. Wystarczy po pierwsze tego chcieć, a po drugie wiedzieć, gdzie takiej wiedzy najlepiej poszukać. Po co? Na pewno nie po to, żeby zostać trenerem. Mój charakter kompletnie mnie do tego nie predysponuje. Jest jednak wiele sytuacji, w których trenera nie mam pod ręką, a odpowiednia wiedza daje większe prawdopodobieństwo podjęcia słusznych decyzji, na przykład w czasie startów.


(…) aby liczby nie były tylko rzędami cyfr bez znaczenia, kolarz musi wiedzieć i rozumieć, co oznaczają poszczególne wartości i jak ich użyć (…)

Niedawno w moje ręce trafiła książka „Kolarstwo zaawansowane” autorstwa Huntera Allena i Stephena Cheunga. Już samo nazwisko jednego z autorów pozwalało mi na wysnucie wniosku, że nie będę żałował czasu poświeconego na jej przeczytanie. W końcu jest on współautorem „Training and racing with power meter”, czyli jednej z niewielu kolarskich książek, do których co rusz wracam. Mądre przysłowie mówi jednak, aby nie oceniać książki po okładce.

POczątek jest na prawdę obiecujący, bo w pierwszych trzech rozdziałach autorzy omawiają ograniczenia badań naukowych, przedstawiają temat wytwarzania i pomiaru energii, oraz metody śledzenia wysiłku i zmian wydolności.


Niestety, ludzie dali się uwieść nauce i przyjmują jej odkrycia na podobnej zasadzie, jak dawniej przyjęli przykazania wyryte na kamiennej płycie. Twórcy reklam wysługują się takim postrzeganiem nauki, szafując określeniami typu „potwierdzone klinicznie”, „wykazane w badaniach uniwersyteckich” czy „opracowane naukowo”. Takie określenia stwarzają pozory autentyczności, ale prawdziwe zrozumienie siły i słabości nauki jest konieczne w ocenie tego rodzaju twierdzeń.

Wszystko to jest wstępem do omówienia zagadnień periodyzacji treningu, przetrenowania, regeneracji, rozkładu sił podczas wysiłku, bikefittingu, wydajności i ekonomii wysiłku, nawodnienia, suplementacji, oraz o radzeniu sobie ze stresem środowiskowym. To, co wielokrotnie uderzało mnie podczas lektury „Kolarstwa zaawasowanego” to do bólu chłodna narracja, zawsze podparta wynikami badań naukowych wraz z wypunktowaniem ewentualnych zastrzeżeń, co do ich przeprowadzenia. Książka powstawała w roku 2011, a wydano ją rok później, więc naturalnym jest, że część rzeczy, o których napisali autorzy przedawniła się, jak chociażby w przypadku bikefittingu, czy niektórych danych otrzymywanych z mierników mocy i narzędzi do ich analizy, ale w wielu przypadkach otwiera oczy i obala niektóre „prawdy objawione” krążące nie tylko wśród amatorów, ale i – o zgrozo – trenerów.

W ksiażce tej nie znajdziemy przepisu w trzech prostych krokach na to jak być szybszym. Próżno w niej także szukać gotowych planów treningowych. Jak sama nazwa wskazuje, wiedza w niej zawarta to nie są „podstawy treningu kolarskiego”. Nazwałbym ją raczej wstępem do kopalni wiedzy pozwalającej na wejście na kolejny poziom nie tylko w kolarstwie. Dlaczego tylko wstępem? Ponieważ niemożliwym jest wyczerpujące opisanie wszystkich zagadnień w niej poruszonych. Książka ta pokazuje gdzie szukać wiedzy, oraz uczy „czytania ze zrozumieniem” i krytycznej analizy co rusz pojawiających się innowacyjnych rozwiązań i metod treningowych. Moim zdaniem czas poświęcony na jej lekturę na pewno nie był czasem straconym i z pewnością będę do niej jeszcze nie raz wracał.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *