Dojrzewanie szytek

Najlepsze sery, szampany, wina, koniaki i whisky przechodzą długi i kontrolowany proces dojrzewania. Przy odpowiednim doborze warunków w jakich owe produkty będą dojrzewały pozwala się im na rozwinięcie aromatu. Procesy dojrzewania mogą trać nawet kilkadziesiąt lat, a w okresie tym cena produktów znacznie wzrasta. Okazuje się, że podobnemu procesowi poddawane są kolarskie szytki, choć pojęcie to jest nieco kontrowersyjne.

Przeciwnicy teorii potrzeby „dojrzewania” szytek nie zostawiają na jej zwolennikach suchej nitki widząc w tym kolejną teorię spiskową, tym razem fundowaną nam przez producentów i sprzedawców kolarskiego ogumienia. Według nich teoria ta ma na celu pozbywanie się nadwyżek szytek w okresie zimowym. Nie można im odmówić logiki, bo z czasem mieszanka ulega oksydacji i pęka, a elastomery „wyparowują”, przez co traci niektóre swoje właściwości. Niektórzy producenci szytek i bardziej doświadczeni mechanicy twierdzą z kolei, że proces dojrzewania jest konieczny, aby szytki osiągnęły swój pełny potencjał.

Aldo Gios, będący mechanikiem belgijskiego „łowcy klasyków” Rogera de Vlaemincka, przed klejeniem szytek przechowywał je przez kilkanaście miesięcy w swojej piwniczce na wina. W tym czasie guma twardniała osiągając pełnię swoich możliwości antyprzebiciowych. Julien De Vriese był mechanikiem takich kolarskich asów jak Eddy Merckx, Freddy Maertens, Greg LeMond i Lance Armstrong. Podczas swojej kariery szczególną uwagę przykładał do procesu dojrzewania szytek, które podobnie jak Gios przechowywał w piwnicy, ale w przeciwieństwie do Włocha trwało to u niego co najmniej 5 lat. Jednak procesy stosowane przy produkcji szytek, a także stosowane mieszanki uległy znacznym zmianom na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat, więc być może już teraz ta cała sztuka „dojrzewania” nadaje się wyłącznie do lamusa?

Okazuje się, że rację można przyznać obydwu stronom. No może z wyjątkiem teorii spiskowej. Proces dojrzewania szytek faktycznie jest konieczny, ale tylko w przypadku szytek wytwarzanych ręcznie, to znaczy takich, które podczas produkcji nie były wulkanizowane, tj. poddawane obróbce termicznej i ciśnieniowej. Takie szytki zbudowane są na osnowie z jedwabiu, bawełny, lub poliestru. Wewnątrz tej osnowy umieszczana jest lateksowa dętka, a następnie osnowa jest zszywana. Na zewnętrznej części osnowy najpierw umieszcza się pasek antyprzebiciowy, a następnie warstwę mieszanki gumowej. Materiały są pochodzenia naturalnego i łączone są za pomocą kleju. Kleje te charakteryzują się wzrostem swoich właściwości wraz z upływem czasu. Podobnie jest z osnową, oraz mieszanką gumową. Zarówno osnowa, jak i mieszanka twardnieją wraz z upływem czasu, przez co rośnie ich wytrzymałość na przebicia. Czołowi producenci szytek niewulkanizowanych, czyli Hutchinson, Challenge, Veloflex, FMB i Dugast umieszczają na wewnętrznej stronie szytki datę jej produkcji. Na jej podstawie można określić moment, w którym szytka nadaje się do naklejenia na obręcz.

Szytki wulkanizowane różnią się od wytwarzanych ręcznie tym, że zamiast naklejać mieszankę gumową na osnowę stosuje się proces wulkanizacji, czyli łączy się je wykorzystując wysoką temperaturę i ciśnienie. Naturalnym jest, że syntetyczne materiały, z których produkuje się takie szytki muszą być odporne na wysokie temperatury. Proces ten jest znacznie szybszy i bardziej ekonomiczny, co w efekcie pozwala na zaoferowanie klientowi tańszego produktu, o zbliżonych właściwościach do szytek produkowanych ręcznie. Jednak ich wadą jest utrata właściwości wraz z upływem czasu, czyli spadek wytrzymałości na przebicia i szybsze zużywanie się. Oczywistym jest, że dla takich szytek proces dojrzewania jest równoznaczny z procesem rozkładu.

Podsumowując. Jeśli zaopatrzyłeś się w ręcznie robione szytki, to niezależnie od daty produkcji umieszczonej na ich wewnętrznej stronie wstrzymaj się z ich klejeniem. Napompuj je do ciśnienia około 3-4 barów i powieś je w ciemnym i suchym, w którym panuje temperatura kilkunastu stopni Celsjusza. Warto pamiętać o regularnym dopompowywaniu ich, powiedzmy raz na miesiąc, jako że szytki z racji swojej budowy nie najlepiej radzą sobie z długotrwałym trzymaniem ciśnienia. Obciążanie ich nie ma sensu, ponieważ ciśnienie i czas idealnie ukształtują je zanim przystąpisz do ich klejenia. Szytki wulkanizowane można natomiast od razu kleić na obręcze. Warto też pamiętać, że zakup starych wulkanizowanych szytek na wyprzedaży może nie zawsze być dobrym interesem…

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *