Biurko Wahoo

Trenażer da się lubić. Serio. To jest jedynie kwestia odpowiedniego podejścia, ewentualnie zajęcia głowy czymś innym, czyli odwrócenia uwagi od faktu, że niczym chomik kręcimy się w miejscu. Muzyka, telewizja, film, książka, konsola, audiobook… cokolwiek, co sprawi, że zamiast liczyć sekundy po prostu zrobimy trening. Wydawać by się mogło, że koniec maja, to nie jest najlepszy moment na pisanie o treningu na trenażerze i akcesoriach z tym związanych, ale dla mnie trenażer jest całorocznym narzędziem treningowym. Trening na trenażerze pozwala mi oszczędzać czas i wykonywać treningi o każdej porze dnia i nocy, nie ma zagrożenia ze strony innych użytkowników dróg, jest do bólu precyzyjny w przypadku treningów interwałowych, a od niedawna pozwala mi także na wykonywanie pracy w trakcie niektórych treningów. Te słowa piszę właśnie podczas treningu. A wszystko dzięki wykorzystaniu biurka firmy Wahoo.

Przez lata korzystałem wypróbowałem bodaj wszystkie możliwe kombinacje i sposoby na umieszczanie laptopów, tabletów, czy czytników książek przed sobą podczas jazdy „w miejscu”. Taborety, deski do prasowania, specjalne uchwyty na kierownice szosowe, itp., itd. Sytuacja nieco się uprościła, gdy podczas wykańczania domowego kącika treningowego zamontowałem telewizora na ścianie przed bieżnią i trenażerem. Zawsze jednak brakowało mi rozwiązania, dzięki któremu mógłbym z powodzeniem połączyć trening na trenażerze z pracą przy komputerze. Do czasu aż trafiłem na biurko Wahoo. Biurko to zostało tak zaprojektowane, aby użytkownik miał swobodę w wyborze wysokości blatu, oraz umiejscowienia biurka względem siebie (przesuwania do przodu, lub tyłu). O ile stworzenie drewnianego „ołtarzyka” pozwalającego na umiejscowienie laptopa na określonej wysokości przed komputerem nie jest problemem i wydaje się być w zasięgu każdego „bohatera w swoim domu”, to rozwiązanie takie nie pozwala na regulowanie wysokości oraz pozycji komputera względem osoby trenującej.

Innowacyjność rozwiązania firmy Wahoo to właśnie regulowana wysokość blatu i możliwość bezproblemowego przesuwania biurka. Blat można umieścić na wysokości od 84 do 122 cm, a jego regulacja jest na tyle bezproblemowa, że może być z powodzeniem wykonana w trakcie treningu. Pod ramą biurka umieszczono 3 kółka (na trzech bokach ramy) pozwalające na przesuwanie biurka. Sama rama została tak zaprojektowana, aby możliwe było wsunięcie biurka odpowiednio „głęboko” (biorąc pod uwagę przednie koło roweru) do pracy podczas jazdy na rowerze w pozycji wyprostowanej. O ile przesuwanie biurka nie nastręcza żadnych problemów, to wyraźnie brakuje opcji, która pozwalałaby na zablokowanie kółek. Zdarzyło mi się to w ciągu pół roku dosłownie dwa, czy trzy razy, ale przy zbyt mocnym oparciu się biurko po prostu odjeżdża.

Blat biurka wykończony jest gumą, przez co przedmioty na nim ułożone nie powinny się zsunąć z jego powierzchni. Blat ma 71 cm szerokości i 35 cm głębokości, co w zupełności wystarcza do umieszczenia na nim 17-calowego laptopa, telefonu, oraz kilku bidonów i bananów. Wzdłuż przedniej i tylnej krawędzi blatu wykonano rowki, w które można wsadzić tablet, czytnik książek, czy telefon. Warto jednak zaznaczyć, że aby wymienione urządzenia w nich umieścić, to nie mogą znajdować się w obudowach zwiększających ich grubość (do 11 mm grubości). W owych rowkach znajdują się otwory na przewody zasilające. Dodatkowo w tylnej części blatu umieszczono dwa otwory na ręczniki.

Wszystko ładnie, pięknie, ale czy biurko to ma jakieś wady? Oczywiście. Jego największą wadą jest cena. 1249 złotych na pierwszy rzut oka zakrawa na przesadę, ale pocieszającym może być fakt, że jest to wydatek jednorazowy i jeżeli uda nam się przełknąć tą gorzką pigułkę i o niej zapomnieć, to z wydatku będziemy zadowoleni przez lata. Druga wadą jest wspomniany wcześniej brak możliwości zablokowania kółek. Trzecia wada związana jest z liczbą kółek i ich umiejscowieniem. Gdyby projektanci Wahoo zastosowali cztery kółka, to problemu by nie było, jednak przy trzech biurko może być mało stabilne w przypadku dużego nacisku na tylne krawędzie blatu, lub stanięcie na tylnej części ramy, ale prawdopodobieństwo takiego przypadku jest niewielkie.

W mojej ocenie wspominane wady są mniej ważne niż fakt, że podczas treningów tlenowych mogę bez problemu pracować na komputerze. Nie ma nic złego w czytaniu książek, czy oglądaniu telewizji podczas treningu, ale skoro mogę ten czas spędzić nieco bardziej produktywnie, czyli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, to dlaczego miałbym z tego nie skorzystać? Mówi się, że w obecnych czasach, najcenniejsze są czas, oraz informacje. Założywszy pogodzenie pracy z treningiem możliwe jest policzenie po jakim czasie korzystania z biurka Wahoo podczas jazdy na trenażerze jego zakup się zwróci. Trening interwałowy z definicji wyklucza możliwość pracy na komputerze, ale również podczas takich jednostek biurko Wahoo jest przydatne, chociażby jako stolik na bidony i banany/batony.

W tym miejscu niejedna osoba popuka się w głowę i dojdzie do wniosku, że jego deska do prasowania, czy taboret spełniają swoje funkcje co najmniej tak samo dobrze, jak biurko za ponad tysiąc złotych, ale chcąc jednocześnie pracować i trenować (a nie każdemu jest dane pogodzenie pracy zawodowej z treningiem) biurko firmy Wahoo jest rozwiązaniem bardzo dobrym.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *