PowerCal

Pomiar mocy zrewolucjonizował trening kolarski. Dzięki niemu przy odrobinie wiedzy można z „niemiecką precyzją” planować, realizować i analizować jednostki treningowe, oraz idealnie wstrzelić się z formą na określony wyścig. Kolarskie mierniki mocy mają jednak jedną zasadniczą wadę. Są drogie. Co prawda w ciągu ostatnich kilku lat sytuacja znacznie się zmieniła, a do zakupu miernika mocy potrzeba wysupłać raptem połowę kwoty jaka była kiedyś potrzebna, to jednak nadal nie mamy co liczyć na wydatek mniejszy niż dwa tysiące złotych. Wśród kolarskich mierników mocy niemałą popularnością cieszą się urządzenia „mierzące” moc pośrednio, a właściwie odpowiedniejszym byłoby określenie „aproksymujące” moc. Oczywiście najdokładniejsze będą mierniki bezpośrednie, ale być może kosztem nieco mniejszej precyzji „pomiaru” mocy można by zaoszczędzić na koszcie zakupu? Jednym z takich urządzeń jest PowerCal firmy PowerTap.

Czym dokładnie jest PowerCal? PowerCal jest czujnikiem tętna, który za pomocą odpowiedniego algorytmu na podstawie zmian tętna i tempa zmiany tętna aproksymuje generowaną moc. Miernikiem mocy więc nazwać go nie można. PowerCal trafił na sklepowe półki w 2012 roku początkowo jako produkt firmy CycleOps, a następnie spółki zależnej PowerTap. Kupując starsze wersje PowerCal użytkownik musiał zdecydować w jakim trybie wartości przez niego mierzone i określane będą komunikowane, tj. w trybie Bluetooth czy ANT+. Obecnie w sprzedaży jest wersja hybrydowa, która umożliwia komunikację w obu trybach.

Firma PowerTap nie reklamuje swojego urządzenia jako miernika mocy. Przedstawia go raczej jako miernik tętna z funkcją aproksymacji mocy i zaleca, aby jego wskazań nie porównywać z miernikami mocy. Na szczęście jest to tylko zalecenie i mając dostęp do PowerCala nie mogłem się oprzeć porównaniu jego wskazań z wartościami mierzonymi przez tradycyjne urządzenia. Z drugiej strony w jaki sposób można ocenić przydatność takiego urządzenia, jak nie w konfrontacji z miernikami mocy? Wiedząc, że wartość aproksymowanej przez PowerCal mocy jest pochodną zmian tętna oraz tempa zmian tętna należy się spodziewać, że monitorowanie krótkich odcinków będzie utrudnione, jako że tętno reaguje z opóźnieniem w stosunku do rosnącego obciążenia. Podobnie będzie z treningiem realizowanym w przysłowiowych „czterech ścianach”, gdzie organizm może się przegrzewać, a co za tym idzie tętno rośnie pomimo braku zmiany obciążenia.

Zacznijmy do czegoś, co w zasadzie powinno być dla PowerCala bułką z masłem, czyli luźne kręcenie w tlenie. Dwie i pół godziny ze średnią mocą 186 W (mierzoną za pomocą miernika PowerTap P1). Pomimo dziewięciosekundowego uśrednienia widać, że wartość aproksymowanej mocy jest mało stabilna i nieznacznie rośnie z czasem, podczas gdy wartość tętna pozostawała praktycznie bez zmian. Średnia moc zarejestrowana na podstawie aproksymacji urządzenia PowerCal wynosiła 144 W, a różnica w wydatku energetycznym to blisko 400 kCal.

Rzućmy w takim razie okiem na coś nieco bardziej skomplikowanego, ale nadal wykonywanego w czterech ścianach (co znacznie ułatwia kwestie analityczne). Trzy dwunastominutowe odcinki z obciążeniem 290 W na przerwie pięciominutowej z następującymi po niż dziesięcioma dziesięciosekundowymi sprintami na przerwie jednominutowej.

Na zbliżeniu trzech odcinków dwunastominutowych widać, że podczas pierwszego odcinka wartość aproksymowanej mocy była niższa o około 100 W, następnie około 80 W i na ostatnim odcinku około 50 W, jednak wartości te są znacznie stabilniejsze niż we wcześniejszym przykładzie. Podczas sprintów PowerCal wyłapywał wzrost obciążenia, jednak różnice wynosiły ponad 300 W.

Podobnie było w przypadku bloków dwudziestominutowych, jednak tym razem podczas rozgrzewki aproksymowana moc była niższa średnio o około 70 W, a podczas pierwszego bloku o około 50 W. Dopiero podczas trzeciego bloku wartości mocy aproksymowanej i zmierzonej były zbliżone.

A jak PowerCal radzi sobie w terenie? Przykładem niech będzie poniższy wykres. W części głównej treningu do zrealizowania było sześć odcinków 150-sekudnowych z mocą 360 W. Wartości aproksymowane przez PowerCal podczas całego treningu były niższe od mierzonych, przy czym „im dalej w las” tym różnice te były mniejsze.

Jednak podczas odcinków dwuipółminutowych kompletnie sobie nie radził z wyłapywaniem wzrastającego obciążenia. Dokładniej widać to na poniższym zbliżeniu. W tym przypadku różnice wynosiły około 150 W. Jeżeli w ciągu pierwszej minuty każdego powtórzenia tętno zdążyło wzrosnąć od 115 do ponad 160 bpm, a następnie pozostawało na stałym poziomie, to wydawać by się mogło, że algorytm urządzenia lepiej to odwzoruje.

Pierwszym, co przychodzi na myśl patrząc na wykresy jest duża zmienność aproksymowanych wartości. Tutaj już nie wystarczy 10-sekundowe uśrednienie, półminutowy okres uśredniania to minimum, a pomimo tego dane są nadal mało stabilne. Tego, że wartości aproksymowanej mocy nie będą zgodne z wartościami mierzonymi przez mierniki mocy się spodziewałem. Logicznym jest, że dla jednej osoby jazda z tętnem 120 bpm może być równoznaczna z generowaniem 150 W, podczas gdy dla innej osoby będzie to tętno przy jeździe z 220 watami i PowerCal nijak tego nie uwzględnia. Użytkownik otrzymuje wyciągniętą z kapelusza wartość mocy, która nijak się ma do wartości rzeczywistej. Aczkolwiek może się zdarzyć, że dla jakiejś osoby dane te mogą być skorelowane. Załóżmy, że z czasem udało nam się podnieść wartość funkcjonalnej mocy progowej. PowerCal nie ma szans tego wyłapać. Dla niego określonemu tętnu będzie odpowiadać jakaś wartość mocy. Jaka? On sam raczy wiedzieć i to jest chyba największym problemem tego urządzenia. Brak jakichkolwiek procedur kalibracyjnych i brak możliwości uczenia się zawodnika i wyłapywania postępu. W moim przypadku PowerCal znacznie zaniżał wartości mocy w porównaniu z mocą mierzoną za pomocą trzech innych mierników. Kompletnie sobie nie wyobrażam użycia tego urządzenia podczas wyścigów etapowych, czy obozów kondycyjnych, kiedy to wraz z postępującym zmęczeniem osiągane wartości tętna przy tym samym obciążeniu są znacznie niższe. Jako, że na wartościach mocy nie można w 100% polegać, to należy się liczyć także z tym, że wszelkie ich pochodne, to znaczy ilość spalonych kalorii (w przypadku korzystania z „miernika mocy” wydatek energetyczny określany jest na podstawie generowanej mocy, a nie tętna) czy TSS także mogą być dalekie od wartości rzeczywistych.

Czy jest w takim razie sens zakupu PowerCal? Jeśli nie masz miernika mocy i raczej się nie zapowiada, że w najbliższej przyszłości staniesz się jego posiadaczem, a szukasz czujnika tętna kosztującego 516 złotych, to PowerCal jest wart rozważenia, gdyż jako czujnik tętna sprawuje się znakomicie. Co prawda wartości mocy przez niego prezentowane dają namiastkę obcowania z watami, ale jako narzędzie do treningu opartego o pomiar mocy z pewnością się nie nadaje. Przynajmniej w moim przypadku.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

2 komentarzy

  1. Michał

    Powercala można kalibrować za pomocą programu PowerAgent na podstawie danych z miernika mocy (np. z testu
    stopniowanego). Jest to wręcz niezbędne jeśli dane mają być zbliżone do rzeczywistości. Prawdziwym miernikiem
    mocy PowerCal oczywiśćie nie jest ale świetnie nadaje się do sytuacji kiedy od czasu do czasu chcemy pojeździć trochę
    na rowerze bez pomiaru (zimówka, mtb, rower z wypożyczalni itd.), ale chcemy uzyskać NP i TSS z treningu. Do
    takiego zastosowania prawidłowo skalibrowany PowerCal jest wręcz idealny.

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    W najnowszej wersji czujnika PowerCal opcji kalibracji nie ma i ja takowej też nie pamiętam. W pierwszej generacji czujników była taka możliwość. Czujnik już zwróciłem dystrybutorowi i nie mogę tego zweryfikować, jednak podobna informacja jest na stronie PowerTap w dziale FAQ:
    https://www.powertap.com/support/faqs/powercal
    WHY DOES IT NO LONGER HAVE TO BE CALIBRATED?
    After years of research and reevaluation of the algorithm it was determined that the calibration process added no more accuracy than the algorithm alone. Due to the variability of heart rate, both between and among individuals, calibration did not statistically increase accuracy of translated energy expenditure. Some individuals may see improved accuracy through calibration but, as a whole, the results show the algorithm alone is able to translate heart rate to power as well as individual calibration.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *