Garmin VIRB Ultra 30

Kamera Garmin VIRB Ultra 30 to trzecie podejście amerykańskiego giganta do zawojowania rynku kamer sportowych, do niedawna niemalże całkowicie zdominowanego przez GoPro. Zresztą nie bez powodu, bo GoPro jest synonimem kamer sportowych i do tej pory wyznaczało standardy, za którymi inni podążali. Jednak końcówka roku 2016 delikatnie mówiąc do najbardziej udanej w wykonaniu GoPro nie należała. Kamera GoPro Hero 5 nieco rozczarowała, dron GoPro Karma okazał się wielką porażką, a wartość akcji poszybowała w dół. Dosłownie kilka dni przed premierą GoPro Hero 5 swoją premierę miała kamera Garmin VIRB Ultra 30 i wielu obserwatorów tego segmentu śmiało stwierdziło, że udało jej się skraść show GoPro. Sprawdźmy zatem, czy zgodnie z przysłowiem „do trzech razy sztuka” najnowsza kamera Garmina ma szansę odebrać palmę pierwszeństwa GoPro.

Projektując kamerę VIRB Ultra 30 pracownicy Garmina zdecydowali się podążać ścieżką przetartą przez model VIRB X/XE. Wyglądem kamera przypomina kamery GoPro. O ile kamera VIRB XE była wodoodporna bez obudowy, to w przypadku VIRB Ultra 30 postawiono na odchudzenie kamery, kosztem wodoodporności, za którą odpowiada obudowa. Wybierając system montażu do uchwytów obyło się bez niepotrzebnych innowacji i mamy do czynienia z najpopularniejszym systemem montażu znanym z kamer GoPro. Chyba śmiało można już nazwać ten system standardem. Z punktu widzenia użytkownika jest to znaczne ułatwienie pozwalające między innymi na zakup nowej kamery bez konieczności wymieniania uchwytów. Kamera bez obudowy waży 90 gramów, a z obudową dwa razy więcej. W komplecie z kamerą otrzymujemy dwa uchwyty, które z punktu widzenia kolarza są bezużyteczne. Zaraz po zakupie kamery polecam dokupienie uchwytu na kierownicę (do rowerów szosowych idealny jest uchwyt umożliwiający jednoczesny montaż kamery i licznika przed kierownicą, natomiast do rowerów MTB polecam klasyczny uchwyt na kierownicę, który znacznie zmniejsza ryzyko uszkodzenia kamery przy OTB) lub uchwyt do ust (przypominający bokserski ochraniacz na zęby). Obudowa zapewnia kamerze wodoszczelność do głębokości 40 metrów, ale chcąc korzystać z wbudowanego wysokościomierza barometrycznego musimy wymienić drzwiczki i obniżyć klasę wodoszczelności do IPX7, lub skorzystać z opcjonalnego „szkieletu”, który nie zapewnia ochrony przed wodą. Jedynym mankamentem jaki zauważyłem w zakresie budowie kamery i obudowy jest ich tekstura. Kratka wraz z zagłębieniami może się podobać, ale już po pierwszej jeździe w „mokry” dzień w zagłębieniach gromadzi się brud i zasycha, co ciężko później wyczyścić.

Pracą kamery możemy sterować na sześć sposobów. Pierwszy, najprostszy i najbardziej oczywisty to przy wykorzystaniu trzech przycisków umieszczonych w górnej części kamery. Jeden z nich służy do włączania i wyłączania kamery oraz przemieszczania się w lewo po menu, drugi do uruchamiania łączności i poruszania się w prawo po menu, a trzeci to kombinacja spustu migawki, przycisku do zatwierdzania wyboru, oraz włącznik/wyłącznik nagrywania. Poza przyciskami mamy do dyspozycji dotykowy wyświetlacz, którego największymi zaletami są możliwość obsługi również przez obudowę, brak problemów przy obsłudze zimą przez grube rękawice, oraz możliwość obsługi pod wodą. Oprócz tego do dyspozycji mamy cztery zdalne tryby sterowania, tj. za pomocą komend głosowych, z aplikacji mobilnej, pilotem, oraz z niektórych zegarków/liczników firmy Garmin. Sterowanie głosowe ogranicza się do czterech komend (START RECORDING, STOP RECORDING, TAKE A PHOTO/PICTURE, REMEMBER THAT) poprzedzonych hasłem OK GARMIN. Warto zapamiętać, że sterowanie głosem dostępne jest tylko w języku angielskim i przy silnym wietrze, bądź jazdy z dużą szybkością nie radzi sobie najlepiej. Sterowanie pracą kamery z poziomu aplikacji jest natomiast mało przydatne kolarzowi, ale skoro jest taka możlwiość to wymaga odnotowania. Pilot Garmin VIRB Remote można umieścić na kierownicy i bez odrywania od niej rąk sterować pracą kamery. Działa bez zarzutu. Podobnie w przypadku sterowania z kompatybilnego licznika, bądź zegarka. To, co szczególnie doceniłem, to możliwość jednoczesnego uruchomienia kamery i rozpoczęcia nagrywania, a później jednoczesnego zakończenia nagrywania i wyłączenia kamery jednym ruchem ręki. Pod spustem migawki jest przełącznik, który to umożliwia. Przesuwamy go i włączamy kamerę oraz nagrywanie. Przesuwamy go w drugą stronę i wyłączamy nagrywanie i kamerę. Szczególnie przydatne przy filmowaniu podczas jazdy w terenie chcąc jednocześnie oszczędzać baterię.

Materiał dostępny wyłącznie na komputerach stacjonarncyh ze względu na prawa autorskie podkładu muzycznego

Podstawowym zadaniem kamery jest jak sama nazwa wskazuje zapis materiału audiowizualnego. Materiał video może być rejestrowany w rozdzielczości od 480p (300 fps) do 4K (30 fps). Jest to pierwsza kamera firmy Garmin, która umożliwia zapis w rozdzielczości 4K i na polu tym nie odbiega od topowych kamer firmy GoPro, czy Sony. Jeżeli nagrywamy materiał w rozdzielczości do 2,7K włącznie, to możemy skorzystać z trzyosiowej elektronicznej stabilizacji obrazu. Podczas zapisu materiał jest wstępnie obrabiany, a kolejne kadry są przycinane na krawędziach oraz rozciągane do rozdzielczości wyjściowej, w efekcie czego otrzymujemy stabilniejszy obraz. Jeżeli z kamery korzystacie podczas jazdy na rowerze, to warto używać tej funkcji. Większość dobrych programów do obróbki materiałów video posiada taką opcję, ale jeżeli ktoś nie ma zamiaru się bawić w komputerowe obrabianie swoich filmów, to warto poświęcić odrobinę jakości obrazu aby film był bardziej stabilny. Elektroniczna stabilizacja obrazu nie jest niczym nowym, ponieważ jej dwuosiowa wersja dostępna była już w modelu VIRB XE, ale dopiero w modelu VIRB Ultra 30 obsługuje rozdzielczości do 2,7K włącznie. Do jakości rejestrowanych materiałów nie miałem zastrzeżeń. W większości przypadków kamera bardzo dobrze radziła sobie w trybie automatycznego doboru parametrów. Oczywiście użytkownikowi umożliwiono manualny wybór takich parametrów, jak czułość ISO (od 400 do 6400), ostrość, balans bieli (od 2800 do 7500 K), czy ekspozycję (od -2 do +2), ale prawdę powiedziawszy podczas jazdy na rowerze, a tym bardziej w zmiennych warunkach oświetlenia prawie zawsze będziemy korzystali z trybu automatycznego. W warunkach słabego oświetlenia kamera radzi sobie dosyć dobrze, szczególnie w porównaniu z innymi kamerami sportowymi. Daje się zauważyć, że produkt Garmina ma tendencję do rejestrowania materiału w chłodniejszej tonacji. Rozdzielczość 4K może się wydawać zbędna dla zastosowań amatorskich, jako że zmniejsza czas pracy kamery, wymaga sporej ilości miejsca na karcie pamięci (nieco ponad 30 minut materiału zajmuje 16 GB), oraz wielkiej mocy obliczeniowej podczas obróbki materiału i w końcu odpowiedniego telewizora, bądź monitora. Z jednej strony same minusy, ale jeżeli nam to nie przeszkadza i nagrywane przez nas materiały faktycznie będziemy obrabiać, to przeskalowanie materiału z 4K do 1080p daje pomimo tej samej końcowej rozdzielczości o wiele ostrzejszy obraz. Z doświadczenia jednak wiem, że zdecydowana większość użytkowników kamer sportowych ogranicza się do nagrywania w rozdzielczości 1080p. Korzystając z kamery podczas jazdy na rowerze i nagrywając w rozdzielczości 1080p warto zwiększyć ilość klatek na sekundę z 30 do 60, dzięki czemu obraz przez nas rejestrowany będzie w efekcie końcowym bardziej „gładki”. W rozdzielczości 1080p możemy rejestrować do 120, a w rozdzielczości 720p do nawet 240 klatek na sekundę, co pozwala na uzyskanie świetnych materiałów do tworzenia filmów w zwolnionym tempie. Nagrywając w rozdzielczości 4K musimy się liczyć z tym, że dostępny jest tylko tryb szerokokątny, czyli nie ma możliwości pozbycia się efektu rybiego oka. W pozostałych trybach możemy zmniejszyć horyzontalny kąt widzenia, a tym samy wyeliminować zakrzywienie horyzontu po bokach kadru. Zastosowanie odbiornika GPS pozwala na wybór funkcji automatycznego zatrzymania nagrywania w przypadku detekcji zatrzymania poruszania się kamery i działa identycznie jak autopauza w licznikach, czy zegarkach. Osoby chcące korzystać z kamery jako „rejestratora” mogą zaprogramować ją do działania w trybie pętli, gdzie materiał jest nagrywany w sposób ciągły, a zapisywany jest tylko najbardziej aktualny materiał o definiowanej długości.

W porównaniu z innymi kamerami akcji Garmin VIRB Ultra 30 wyróżnia się czułością mikrofonu, jakością rejestrowanego dźwięku, oraz wyciszeniem szumu wiatru. Co prawda rejestrowana ścieżka dźwiękowa nie jest zapisywana w formie oddzielnego pliku, ale przy zastosowaniach amatorskich nie ma to większego znaczenia. Umieszczenie kamery w obudowie nie wymaga korzystania z zewnętrznego mikrofonu, ponieważ pomimo swojej wodoodporności obudowa nie ma negatywnego wpływu na rejestrowany dźwięk. Oczywiście istnieje możliwość podłączenia zewnętrznego mikrofonu zarówno przewodowo za pomocą wtyku TRRS o średnicy 3.5 mm, jak i bezprzewodowo korzystając z łączności Bluetooth. Bezprzewodowo również za pomocą łączności Bluetooth możemy z kamerą połączyć także słuchawki.

To, co zawsze irytuje mnie podczas robienia zdjęć na rowerze korzystając z kamery firmy GoPro, to konieczność zmiany trybu z kamery na aparat. W przypadku kamery VIRB Ultra 30 nie ma takiej potrzeby, ponieważ jak już wspominałem wcześniej umieszczono na niej przycisk migawki spustowej. Wystarczy uruchomić kamerę i nie musimy się martwić trybem foto/video. Za to odpowiedzialne są dedykowane przyciski. Orężem walki na froncie fotograficznym są obiektyw o przysłonie 2.6 i dwanaście megapikseli na matrycy CMOS o wymiarach 1/2.3”. Podobnie jak w przypadku filmów użytkownik może korzystać z automatycznie dobieranych przez aparat ustawień, jak i ustawień manualnych – czułość ISO (od 100 do 800), ostrość, balans bieli (od 2800 do 7500 K), ekspozycja (od -2 do +2), czas naświetlania (aż do 60 sekund) i HDR. Kiedyś kompletnie nie zwracałem na to uwagi, ale od kiedy obrabiam swoje zdjęcia trochę ambitniejszymi programami zacząłem doceniać możliwości ustawień manualnych i zaletę posiadania histogramu. Prawda jest jednak taka, że aby z tych opcji korzystać, to trzeba wiedzieć „z czym to się je”, oraz mieć czas, żeby się „bawić” ustawieniami, a podczas jazdy czasu na zabawę z aparatem nie ma i każdy będzie fotografował w trybie automatycznym. A trzeba przyznać, że „w automacie” jakości wykonywanych zdjęć nie można niczego zarzucić, pod warunkiem, że nie jest za ciemno. Oczywiście znajdziemy w kamerze VIRB Ultra 30 opcje robienia zdjęć z opóźnieniem, wykonywania zdjęć seryjnych (60 zdjęć na sekundę przy rozdzielczości 8 Mpix i 30 zdjęć na sekundę przy rozdzielczości 12 Mpix). Ambitniejszych fotografów zapewne rozczaruje brak histogramu i zapisu zdjęć w formacie RAW, ale do tych celów powinni uzbroić się w „prawdziwe” aparaty. Nie dla każdego może się to wydawać oczywiste, ale warto jeszcze wspomnieć o możliwości wykonywania zdjęć podczas nagrywania filmów. Niby nic, ale jednak zawsze lepsze to niż wycinanie klatek z filmu.

Zarówno w przypadku rejestracji materiału video, jak i robienia zdjęć mamy możliwość skorzystania z trybu Timelapse. W trybie tym w określonym odstępie czasowym robione będą zdjęcia. Jeśli wybraliśmy fotograficzny timelapse, to każde zdjęcie zostanie zapisane osobno. Wybrawszy video timelapse nasze zdjęcia zostaną połączone w jeden plik video. Nowością jest tryb Travelapse (dostępne zarówno w trybie fotograficznym, jak i przy nagrywaniu filmu), w którym odstęp czasowy zamieniono na przebyty dystans. W zależności od ustawień zdjęcia wykonywane będą na przykład każdorazowo po przebyciu 50 metrów. Ma to na celu zniwelowanie wpływu prędkości z jaką się przemieszczamy na ilość wykonywanych zdjęć. Szczególnie przydatne podczas jazdy na rowerze.

Materiał zarejestrowany bez stabilizacji elektronicznej

Bodaj najmocniejszą stroną kamer firmy Garmin w mojej ocenie jest technologia G-Metrix, która dzięki czujnikom wewnętrznym i zewnętrznym, pozwala na nakładanie danych zarejestrowanych za ich pomocą na zapisany materiał filmowy. Kamera posiada wbudowany odbiornik nawigacyjnego systemu satelitarnego GPS, wysokościomierz barometryczny, przyspieszeniomierz, żyroskop i kompas. Dzięki łączności ANT+ kamera może odbierać dane z czujników sportowych, takich jak czujniki tętna, mocy, kadencji, szybkości i temperatury. Dzięki łączności Bluetooth możliwy jest odbiór z kompatybilnych samochodowych, lotniczych, jak i morskich czujników. Dla kolarzy będą jednak najważniejsze czujniki ANT+. Niestety przy korzystaniu z przesyłania na żywo do mediów społecznościowych nie możemy liczyć na transmisję materiału audiowizalengo wraz z danymi G-Metrix. Do 2013 roku jedyną nieskomplikowaną możliwością nakładania danych telemetrycznych na zarejestrowane filmy było skorzystanie z płatnego programu Dashware. Od kiedy Garmin zabrał się za tworzenie kamer i technologię G-Metrix wszystko mamy w jednym miejscu i działa to wprost idealnie. Owszem, czasem zdarza się, że kamera zgubi na chwilę sygnał z czujnika, ale nie zdarza się to zbyt często. Ciekaw jestem ruchu GoPro w tym kierunku mając na uwadze przejęcie przez nich firmy produkującej program Dashware.

Materiał zarejestrowany kamerą Garmin VIRB Ultra 30 zapisywany jest na karcie micro SD o pojemności do 128 GB, ale w zestawie z kamerą karty nie znajdziemy. Ile materiału zmieści się na takiej karcie? W przypadku zapisu video o rozdzielczości 1080p i przy 60 klatkach na sekundę będzie to nieco ponad 11 godzin. Do transferu danych z kamery możemy wykorzystać łącze USB lub HDMI. Zastosowanie portu USB 2.0 wydaje się być lekkim nieporozumieniem chociażby ze względu na bardzo wolny transfer danych. USB 3.0 byłoby optymalne, a USB C bardziej przyszłościowe. Najbardziej praktycznym będzie jednak skorzystanie z czytnika kart w komputerze.

Aplikacja mobilna Garmin VIRB Mobile dostępna jest na smartfony z systemami operacyjnymi iOS (iPhone 4S i nowsze, oraz iOS 9 i nowsze), oraz Android (Android 4.4 i nowsze). Komunikacja pomiędzy kamerą i aplikacją mobilną odbywa się z wykorzystaniem sieci WiFi tworzonej przez kamerę. Za pomocą aplikacji możemy sterować pracą kamery oraz zmieniać jej ustawienia, a także przeglądać, kopiować do pamięci telefonu i usuwać zarejestrowany materiał, oraz przede wszystkim edytować go. Oczywistym jest, że edytor w aplikacji mobilnej posiada tylko podstawowe funkcje, ale też nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby wykonywać zaawansowanej edycji na telefonie chociażby z powodu nieporęczności, oraz faktu, że nawet na telefonie iPhone 7 aplikacja jest po prostu wolna. W aplikacji mobilnej mamy możliwość nakładania danych G-Metrix na filmy, a wybór ilości sposobów przedstawienia danych jest wprost przytłaczający. Zauważyłem jednak, że aplikacja ma tendencję do nienakładania całości zarejestrowanych danych na filmie, szczególnie przy dłuższych klipach. W takim wypadku trzeba skorzystać z programu komputerowego. Standardem jest automatyczne tworzenie krótkich filmów, a właściwie zwiastunów, spośród wybranych klipów i w aplikacji VIRB Mobile działa to co najmniej poprawnie. Na chwilę obecną przesyłanie materiału audiowizualnego na żywo możliwe jest tylko i wyłącznie do serwisu YouTube i to pod warunkiem korzystania z wersji na system operacyjny iOS, ale zapewne kwestią czasu jest udostępnienie tej opcji dla systemów operacyjnych Android, oraz możliwości przesyłania do innych mediów społecznościowych. Warto jeszcze wspomnieć o jednej czasami przydatnej funkcji, jaką jest możliwość odnajdywania kamery. Jeśli kamera jest włączona i ma uruchomioną łączność WiFi, to po podłączeniu do niej telefonu i wybraniu tej opcji zacznie wydawać irytujące dźwięki mające na celu ułatwienie jej lokalizację. Program VIRB Edit na komputery osobiste z systemami operacyjnymi Windows (Windows 7 i nowsze) i OS X (OS X Yosemite 10.10 i nowsze) jest prostym edytorem video i dla osób, które miały do czynienia z Adobe Premiere Pro, Sony Vegas, czy Final Cut Pro X może być rozczarowujący. Jeżeli jednak chcemy nakładać dane G-Metrix na materiały video, to jesteśmy zmuszeni do korzystania z programu VIRB Edit. Oprócz „obróbki ręcznej” możemy zlecić programowi wykonanie krótkiego klipu na podstawie wybranych przez nas materiałów, co działa równie dobrze, jak w przypadku aplikacji mobilnej. Zarówno aplikacja mobilna, jak i program komputerowy posiadają bazę szablonów, podkładów muzycznych i są na tyle nieskomplikowane w obsłudze, że dla amatorów będą w zupełności wystarczające do obróbki zarejestrowanego materiału.

W momencie premiery kamera została wyceniona na 499 dolarów, jednakże po prezentacji kamery GoPro Hero 5 Black jej cena została obniżona do 399 dolarów. Nic tak nie działa na korzyść klienta, jak konkurencja na rynku. W Polsce cena kamery wynosi 1700 złotych. Patrząc z perspektywy czasu na ceny kamer firmy Garmin widać próbę ich podniesienia, oraz maksymalizację zysków. Kamery VIRB i VIRB Elite w 2013 roku kosztowały odpowiednio 299 i 399 dolarów. Dwa lata później kamery VIRB X i VIRB XE także kosztowały 299 i 399 dolarów. W 2016 roku mieliśmy cenę wyjściową na poziomie 499 dolarów i tylko GoPro zawdzięczamy powrót do ceny 399 dolarów.

Za zasilanie kamery Garmin VIRB Ultra 30 odpowiedziana jest wymienna bateria litowo-jonowa o pojemności 1250 mAh. Według deklaracji producenta powinna wystarczyć na 2 godziny i 15 minut pracy przy rejestracji materiału w rozdzielczości 1080p z prędkością 30 klatek na sekundę. Tyle teoria. W moich testach udało się dobić do 2 godzin przy zapisie we wspomnianej rozdzielczości, ale pod warunkiem wyłączenia komunikacji z czujnikami zewnętrznymi i telefonem, oraz przy deaktywacji nawigacji satelitarnej i komend głosowych. Zwiększając szybkość zapisu w rozdzielczości 1080p z 30 do 60 klatek na sekundę musimy się liczyć ze spadkiem czasu pracy z około 120 na około 95 minut, co jest wynikiem około 20-25 minut gorszym od kamer GoPro. Na pewno negatywny wpływ na czas pracy w przeprowadzanych przeze mnie testach miała temperatura otoczenia, ponieważ im zimniej, tym czas pracy na baterii jest niższy, a z kamery korzystałem w temperaturach od -10 stopni Celsjusza do +5 stopni Celsjusza. Włączywszy sterowanie głosowe, odbiornik GPS, połączywszy kamerę z kolarskim miernikiem mocy i czujnikiem tętna udało mi się zarejestrować niecałe 90 minut materiału we wspomnianej rozdzielczości. Gdybym natomiast zwiększył rozdzielczość do 4K, to czas ten spadłby o około połowę. Każdy, kto miał do czynienia wcześniej z kamerami sportowymi nie powinien być rozczarowany tymi wynikami. To nie jest rejestrator podróży, którego celem jest zapis 6-godzinnego materiału. Zresztą kto by to później obrabiał i oglądał. To jest kamera „akcji”, a dajmy na to podczas kilkukilometrowego podjazdu akcji jest niewiele, więc już podczas jazdy warto selekcjonować to, co nagrywamy. I tutaj świetnie spisuje się wspomniany włącznik kamery jednocześnie rozpoczynający nagrywanie. Przesuwamy go i po niecałych dwóch sekundach zaczyna się zapis. Jeżeli 2 godziny to za mało, to albo kupimy więcej baterii i będziemy je wymieniać w czasie jazdy, albo kupimy kamerę GoPro Hero 4 z baterią Brunton All Day 2.0 i wówczas będziemy mogli nagrać nawet 10 godzin materiału w rozdzielczości 1080p! Ładowanie baterii kamery VIRB Ultra 30 odbywa się za pomocą kabla USB i złącza mini USB z boku kamery. Czas, jaki potrzebny jest na naładowanie baterii „od zera do bohatera” to około dwie godziny.

Odebranie palmy pierwszeństwa kamerze GoPro Hero 5 Black będzie trudnym zadaniem, ale Garminowi udało się stworzyć produkt, który w mojej ocenie znajduje się na tym samym poziomie co lider rynku. Owszem, są między nimi pewne różnice, w niektórych względach lepsza jest kamera Hero 5 Black, a w niektórych VIRB Ultra 30 i tutaj już użytkownik musi sam zdecydować co dla niego ma większe znaczenie – na przykład możliwość bezproblemowego nakładania na obraz video danych z czujników, czy wodoodporność bez obudowy. Tego, że do nagrywania świetnych filmów i robienia wspaniałych zdjęć nie potrzeba drogiej kamery dowiódł niedawno Maciek Hop i czasem ważniejsze niż topowy sprzęt są miejsce w jakich z niego korzystamy, to co rejestrujemy i sposób w jaki obrobimy materiał. Niemniej jednak z punktu widzenia kolarza kamera firmy Garmin jest świetnym wyborem, chociażby ze względu na wspomnianą możliwość nakładania danych z czujników, czy uruchamianie nagrywania dedykowanym włącznikiem, bez konieczności wcześniejszego włączania kamery. Produkt godny miana lidera rynku już jest, więc teraz wszystko w rękach specjalistów od marketingu. Ważnym także jest, aby Garmin nie spoczął na laurach i już pracował nad kolejną wersją kamery, bo konkurencja w tym segmencie jest zawzięta, a brak działania równoznaczny jest krokowi wstecz.

Prezesowi kamera przypadła do gustu!
el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *