EdgeGear SHIFT

Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę na fakt, że pozycja w jakiej zazwyczaj nosimy zegarek na nadgarstku nie jest “najszczęśliwszą” jeżeli chodzi o ergonomię? Zawsze dziwiłem się mojemu ojcu, który biega z zegarkiem umieszczonym na odwrót, tj. z tarczą po wewnętrznej stronie przedramienia, ale według niego była to wygodniejsza pozycja do monitorowania parametrów biegu. Po kilku treningach z „obróconym” zegarkiem nie sposób jednak zaprzeczyć jego logice. Jeżeli jednak posiadamy zegarek z wbudowaną anteną odbiorczą nawigacyjnych systemów satelitarnych, to skierowanie jej w dół na pewno nie ułatwi zegarkowi określania pozycji. Problem ten jest jeszcze większy w przypadku triathlonistów, którzy nie posiadają dedykowanego licznika kolarskiego, a ciągłe monitorowanie mocy, bądź tętna na zegarku w pozycji czasowej jest czystą abstrakcją.

I tutaj wkracza na scenę pasek EdgeGear SHIFT, który pozwala na umieszczenie zegarka pomiędzy I i II kością śródręcza. Dzięki takiemu zabiegowi możemy kontrolować dane podczas jazdy na rowerze w pozycji czasowej, oraz podczas biegu bez wykonywania jakichkolwiek zbędnych ruchów ręką. Monitorowanie danych to jednak nie wszystko, ponieważ według mnie również obsługa zegarka umieszczonego w takiej pozycji jest dużo łatwiejsza.

Pasek EdgeGear SHIFT został zaprojektowany w taki sposób, aby współpracować z większością dostępnych na rynku zegarków treningowych, oraz smartwatchy, niezależnie od tego, na której ręce je nosimy, lub jak duże są nasze dłonie. Pasek SHIFT jest kompatybilny z większością zegarków, które nie posiadają zintegrowanego paska, a mówiąc prościej z zegarkami, których paski mocowane są za pomocą teleskopów lub śrub. Do tego szerokiego grona zalicza się większość zegarków firm Garmin, Suunto, LG, Samsung i Apple, natomiast użytkownicy Polar i TomTom muszą tym razem obejść się smakiem.

Okazuje się także, że korzystanie z paska SHIFT pozwala na jednoczesne użycie optycznego czujnika tętna. Dokładność optycznie mierzonego tętna przez zegarek Garmin Forerunner 735XT umieszczony na pasku EdgeGear SHIFT nie odbiegała od tego mierzonego na nadgarstku pod warunkiem, że nie podnosiłem kciuka. Ten zdawałoby się niewinny ruch powoduje napięcie ścięgien, przez co do optycznego czujnika tętna może dostać się światło i tym samym zafałszowywać wyniki pomiaru. Tak więc dopóki podczas biegania nie rozdajemy „lajków” na lewo i prawo, to jest w miarę dokładnie.

shift_bikeTT

Największą moim zdaniem zaletą paska SHIFT jest możliwość bezproblemowego odczytu danych z zegarka podczas jazdy na rowerze. Doceni to każdy, kto nie zainstalował w swoim zegarku szybkozłączki pozwalającej na instalację urządzenia na rowerze, albo po prostu takiej możliwości nie ma. Żeby jednak nie było tak słodko, to przyznam się szczerze, że nie odważyłbym się na założenie zegarka na pasku SHIFT do triathlonowej pralki. Wydaje mi się, że w przypadku zahaczenia przez innego zawodnika gumowy pasek poddałby się bez walki, a nasz zegarek udałby się w ostatnią swoją podróż na dno akwenu. Jednak na wiosenne i jesienne duathlony wydaje się być rozwiązaniem idealnym.

O ile wyrobienie nowego nawyku spoglądania na zegarek podczas biegu jest natychmiastowe, to już do samego systemu mocowania musimy się trochę dłużej przyzwyczajać. Jedynym sposobem na dobranie odpowiedniego rozmiaru o-ringu, a także regulacji paska jest metoda prób i błędów, więc na początku nie dziwmy się odciskom, jakie zostawi pasek SHIFT na naszej ręce.

shift_odcisk

Cena. W momencie, gdy producent zbierał fundusze na rozruch swojego interesu cena paska była o wiele bardziej przystępna, jednakże w chwili obecnej za sam pasek musimy zapłacić 40 dolarów amerykańskich, oraz kolejne 9 za przesyłkę, co daje nam blisko 200 złotych. Na pytanie czy to dużo, każdy musi odpowiedzieć już sobie sam.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *