We Ride Flanders, czyli amatorski Wyścig Dookoła Flandrii

Sympatycy kolarstwa z utęsknieniem oczekują wiosny. Dzieje się tak nie tylko dzięki rosnącym temperaturom i bardziej przyjaznym warunkom do uprawiania kolarstwa, ale także dlatego, że zawodowy peleton rozpoczyna ściganie na Starym Kontynencie. O ile okres od maja do września zarezerwowany jest dla najważniejszych wyścigów etapowych, to na wiosnę większość oczu skierowana jest w strone klasyków, czyli kolarskich jednodniówek. Jednym z najstarszych i najważniejszych z nich jest Wyścig Dookoła Flandrii. To obok Mediolan – San Remo, Paryż – Roubaix, Liège – Bastogne – Liège i Giro di Lombardia najmłodszy z pięciu monumentów kolarstwa. Wyścig Dookoła Flandrii odbywa się co roku w pierwszą niedzielę kwietnia. Natomiast dzień przed zawodowcami, tj. w sobotę np. 1 kwietnia 2017 roku, z trasą De Ronde będzie miało okazję zmierzyć się 16 tysięcy amatorów w ramach imprezy We Ride Flanders.

sportograf-74467218

Cechą charakterystyczną Wyścigu Dookoła Flandrii są krótkie i sztywne brukowane podjazdy. Trasa wyścigu praktycznie co roku się zmienia, ale niezmienny pozostaje jego charakter. W 2017 roku peleton będzie rozpoczynał zmagania w Antwerpii i po przejechaniu około stu kilometrów dotrze do flamandzkich Ardenów, jak nazywane są pagórkowate tereny w okolicach Oudenaardy. Od 2012 roku wyścig ma swoją metę w Oudenaarde, gdzie zlokalizowane jest Centrum Ronde Van Vlaanderen, czyli muzeum poświęcone temu kolarskiemu wyścigowi. Ukształtowanie terenu w połączeniu z wąskimi drogami wymusza agresywną jazdę oraz sporą liczbę ataków, dlatego wyścig ten jest niesamowicie widowiskowy i niezależnie od warunków atmosferycznych przyciąga około miliona kibiców na trasę gwarantujących niespotykany nigdzie indziej doping i emocje.

sportograf-74506928

W 2016 roku amatorzy mieli do wyboru jeden z trzech wariantów trasy. Najdłuższa, licząca 227 km, zaczynała się w Brugii i po nieco ponad stu kilometrach wjeżdzała we flandryjskie Ardeny pokrywając się z trasą średnią (129 km ze startem i metą w Oudenaarde). Przed uczestnikami tych dwóch dystansów czekało 15 bergów, czyli krótkich, ale stromych podjazdów, tzw. hellingen. Uczestnicy, którzy wybrali najkrótszy, tj. 71-kilometrowy dystans, mieli do pokonania 9 takich podjazdów. Najsłynniejsze i najważniejsze z nich to Koppenberg, Oude Kwaremont i Paterberg. Nazwę Koppenberg możnaby przetłumaczyć jako Wzgórze Głów, a nazwa ta wzięła się z holenderskiego słowa kinderkoppen, czyli dziecięcych główek, ponieważ tak potocznie określa się bruk. Podjazd pod Koppenberg liczy raptem 600 metrów długości, jego średnie nachylenie to 11,6%, ale w najbardziej stromym miejscu liczy aż 22%. Co więcej bruk jest w złym stanie, jest bardzo wąsko i nawet w słoneczne dni potrafi być tam niesamowicie ślisko, o czym przekonali się kolarze z grup Astana i Sky Cycling podczas rekonesansu trasy dwa dni przed zeszłorocznym wyścigiem. Oude Kwaremont jest najdłuższym brukowanym podjazdem Wyścigu Dookoła Flandrii i mierzy 2200 metrów. Nie jest on zbyt stromy, ponieważ jego średnie nachylenie wynosi 4,2%, ale w środkowej części, przy kościele we wsi Kwaremont stan kostki pozostawia wiele do życzenia, a nachylenie dochodzi do 11%. Paterberg jest nakrótszym z wymienionych podjazdów, ale do tej pory kolarze pokonywali go po raz ostatni na 13 kilometrów przed metą i to tam w ostatnich latach decydowały się losy wyścigu. Jego długość to raptem 400 metrów, ale średnie nachylenie wynosi 12,5%, a maksymalnie przekracza 20%. Od 2017 roku wyścig wraca na Kapelmuur, czyli nieco ponad tysiącmetrowej długości brukowany podjazd z charakterystyczną kapliczką na szczycie o maksymalnym nachyleniu 20%. Co ciekawe, lokalny samorząd zapłacił 50 tysięcy euro organizatorom, aby Ci ponownie włączyli Kapelmuur do trasy wyścigu. W porównaniu do Wyścigu Paryż – Roubaix jazdy po kostce brukowej jest o wiele mniej. Łacznie niewiele ponad 20 kilometrów. Trudność tego wyścigu leży jednak w podjazdach, gdyż przy Wyścigu Dookoła Flandrii francuskie Piekło Północy wydaje się płaskie, jak przysłowiowy stół. W najbliższej edycji amatorzy do wyboru będą mieli jeszcze jeden dystans, około 180 kilometrów, który rozpoczenie się w Antwerpii.

sportograf-74607632

W 2017 roku odbędzie się 101. edycja wyścigu zawodowców, oraz 26. edycja wyścigu amatorów. Użycie słowa wyścig w stosunku do amatorów może być troche mylące, ponieważ odbywa się on bez oficjalnego pomiaru czasu i przy otwartym ruchu drogowym, czyli według formuły cyclosportive. Pomimo, że uczestnicy poruszają się na trasie przy otwartym ruchu drogowym, to w newralgicznych punktach trasę zabezpieczają służby porządkowe. Oznaczenia przed każdym skrzyżowaniem, bądź rozjazdem są czytelne i trudne do przegapienia. Na trasie rozmieszczone są trzy bufety z wodą, izotonikiem, herbatą, owocami, żelami i batonami. W strefach tych, jak i na najtrudniejszych odcinkach brukowych rozmieszczone są także stanowiska serwisowe. Osoby startujące na najdłuższym dystansie muszą rozpocząć zmagania na rynku w Antwerpii pomiędzy godziną 7 a 8 rano i muszą dotrzeć do mety w Oudenaardzie do godziny 20. Startujący na krótszych dystansach rozpoczynają swoje zmagania w Oudenaardzie pomiędzy godziną 7 a 10 rano. Wspominam o tym dlatego, że przy 16 tysiacach uczestników istnieje ryzyko, że na najcięższych i najbardziej wąskich podjazdach, a w szczególności na Koppenbergu możemy być zmuszeni do zejścia z roweru. Co prawda na wszystkich podjazdach widnieją wielkie tabliczki informujące o trzymaniu się prawej strony jezdni i nie utrudnianiu przejazdu innym osobom, ale jeśli jest ślisko, to na Koppenbergu również dla profesjonalistów nawet podejście może być wyzwaniem, a zatrzymanie się jest równoznaczne z końcem jazdy. Startując na najdłuższym dystansie nie mamy zbytniego wyboru, ale wybierając krótsze warianty trasy warto rozpocząć jazdę jak najwcześniej. Tylko w ten sposób możemy zminimalizować ryzyko, że na kluczowych podjazdach będzie zbyt ciasno. Jest jednak pewien haczyk. Startując o 7 rano jest jeszcze ciemno, a zgodnie z belgijskim prawem przed wschodem słońca rowerzyści muszą posiadać oświetlenie, co było egzekwowane przez policję na pierwszych kilometrach. Co prawda w pakiecie startowym wszyscy uczestnicy otrzymali przednie i tylne lampki, jednak nie każdy zastosował się do zaleceń organizatorów, aby je mieć ze sobą. „Kolarz z lampką na wyścigu” brzmi absurdalnie, ale tak jest po prostu bezpieczniej i taniej, dla kolarza. Kolejną sprawą jest temperatura. W sobotę 2 kwietnia 2016 roku o godzinie 7 rano temperatura wynosiła 3 stopnie Celsjusza. Gdy przekraczałem linię mety kilka minut po godzinie 11 temperatura wzrosła do 6 stopni celsjusza. Niejedni woleliby pewnie poczekać do 10 rano ze startem, ale wówczas jak już wspomniałem na podjazdach jest najwięcej osób i praktycznie nie ma szans, na „uczciwe” podjeżdżanie kluczowych wzniesień, a przecież to jest w tym wyścigu najfajniejsze.

sportograf-74409764

O ile zawodowcy podczas brukowanych klasyków ścigają się na specjalnie zaprojektowanych ku temu rowerach, to amatorom w zupełności wystarczą „zwykłe” rowery szosowe. Warto jednak dla własnego komfortu zwiększyć szerokość opon na jakich będziemy jechali do 25 lub 28 milimetrów (tutaj ograniczeniem będzie rama roweru). Kolejną kwestią jest odpowiednie dobranie ciśnienia w oponach, zazwyczaj w przedziale od 6 do 7 barów. Po doświadczeniach z francuską kostką podczas Paryż – Roubaix wymieniłem owijkę w rowerze na Lizard Skins DSP o grubości 3,2 mm. Jazda na kostce moim zdaniem wymaga jeszcze zainstalowania łapacza łańcucha (ochrona przed spadnięciem łańcucha, co może w efekcie uszkodzić ramę) i wymiany koszyków na bidony na takie, które bez problemów utrzymają swoją zawartość na wybojach. Jazda po kostce brukowej wymaga również posiadania roweru w idealnym stanie technicznym, wszelkie połączenia gwintowe, oraz naciąg szprych powinny być przed startem dokładnie sprawdzone. O wyposażeniu się w co najmniej dwie zapasowe dętki, lub jedną dętkę w przypadku jazdy na oponach bezdętkowych z uszczelniaczem nawet nie wspominam.

Udział w We Ride Flanders to nie jedyna okazja do pokonania trasy wyścigu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tego dokonać w miesiącach letnich, kiedy pogoda jest o wiele bardziej sprzyjająca. Muzeum wyścigu CRVV we współpracy z lokalnym samorządem wytyczyło i odpowiednio oznakowało trzy oficjalne trasy kolarskie o długości 78, 103 i 114 km, które prowadzą przez najważniejsze części Wyścigu Dookoła Flandrii. Trzeba jednak przyznać, że połączenie udziału w We Ride Flanders z kibicowaniem zawodowcom podczas Ronde van Vlaanderen, a także elicie Pań podczas Ronde van Vlaanderen voor Vrouwen (oba wyścigi odbywają się w niedzielę, a kobiety rywalizują przed mężczyznami) jest niezapomnianym doświadczeniem. Flamandowie są najbardziej oddanymi kibicami kolarstwa i dają temu wyraz podczas pierwszego kwietniowego weekendu. Ronde van Vlaanderen jest wielkim świętem kolarstwa, którego warto choć raz być częscią. Nieczęsto zdarza się okazaja spotkania na rynku w Oudenaardzie Eddy’ego Merckxa, czy bycia oprowadzonym po wystawie w muzeum wyścigu przez samego Freddy’ego Maertensa. No i to piwo… Nie bez powodu jednym z najpopularniejszych piw w regionie i sponsorem wyścigu jest Kwaremont.

kwaremont

Jeżeli zapragnąłeś wystartować w We Ride Flanders, to musisz się spieszyć. Przede wszystkim dlatego, że liczba uczestników jest ograniczona i wynosi 16 tysięcy. Wpisowe zmienia się wraz z upływem czasu i w listopadzie wynosi w zależności od wybranego dystansu od 22 do 45 euro, a od stycznia wzrasta do przedziału od 35 do 55 euro. Jednakże nie ma to w zasadzie znaczenia, gdyż zazwyczaj impreza wyprzedawana jest jeszcze w grudniu. Kolejnymi powodami, dla których warto się spieszyć jest dostępność pokoi w hotelach w weekend wyścigu, oraz ograniczona ilość miejsc w autobusach transportujących uczestników na miejsce startu w Antwerpii.

medal

Jestem miłośnikiem kolarskich klasyków, więc moja opinia może być nieco wypaczona, ale podobnie, jak w przypadku Paryż – Roubaix uważam, że warto choć raz w życiu przeżyć taką kolarską przygodę. Zmierzyć się z trasami jakie od ponad stu lat przemierzają najlepsi kolarze świata i wziąć udział w wielkim świecie, jakim są wyścigi zawodowców następnego dnia.

rvv_finish
el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *