„Rowerem przez mrozy Jakucji”

Od małego uwielbiam ksiażki przygodowe i podróżnicze. Śmiem twierdzić, że gdyby nie one (a w szczególności postać bosmana Nowickiego), to zapewne ominęłaby mnie kariera na morzu. Pomimo założenia rodziny i prowadzenia w miarę ustatkowanego życia (o ile można o takowym mówić pracując na morzu) niespokojny duch nie daje o sobie zapomnieć. Wówczas sięgam po literaturę podróżniczą i w większości wypadków wystarcza to do jego poskromienia, ale czasami przynosi efekt wręcz przeciwny.

Szczególnie interesujące dla mnie są podróże po Syberii, a najbardziej te rowerowe. Dlaczego akurat Syberia? Spędziłem tam kilka tygodni i zarówno kraina, jak i ludzie mnie urzekli. Te kilka tygodni pozwoliło zaledwie na liźnięcie tematu, a książki o niej traktujące pozwalają mi wrócić tam choć we wspomnieniach. A rower? Sprawa chyba oczywista. Na rowerze spędzam kilkaset godzin rocznie i pomimo, że nie mam na stoim koncie żadnego brevetu, to nie znaczy, że przynajmniej palcem na mapie nie rozważałem wyprawy z Nordkappu do Olso, czy rowerowego maratonu dookoła Polski. Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy, aby porywać się na coś takiego zimą. Na szczęście są ludzie, dla których zima, śnieg i mróż nie są problemem.

Ostatnimi czasy trafiła w moje ręce książka autorstwa Krzysztofa Suchowierskiego pt. „Rowerzem przez mrozy Jakucji” i pochłąnąłem ją niemalże jednym tchem. Podczas rowerowej wyprawy z Białegostoku na Podlasiu do Białegostoku na Syberii (raptem 9200 km) latem 2013 roku autor poznał Ioanna Czeczniewa, który zaproponował mu udział w kolejnej wyprawie rowerowej – Drogami Pamięci, czyli trasą mającą upamiętnić ofiary stalinowskich represji. Haczykiem okazała się pora, w jakiej planowana była owa wyprawa – zima 2014 roku. O tym, że nie będzie to wcieczka krajoznawcza, a wyprawa ekstremalna świadczyły temperatury, jakie w danym okresie spotyka się w Jakucji. Normą jest pięćdziesiąt kresek poniżej zera, a minus 71,2 stopnia Celsjusza jest najniższą temperaturą, jaką odnotowano w jakuckim Ojmiakonie. Zimniej jest tylko na Antarktydzie. Na pierwszy rzut oka takie temperatury wykluczają wyprawę rowerową, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych. Po solidnych przygotowaniach i zebraniu funduszy Suchowierski wraz z dwoma Rosjanami 1 lutego 2014 roku wyruszyli z Nieriungri w kierunku oddalonego o 3700 kilometrów Czerskiego, miejscowości położonej w pobliżu Zatoki Kołymskiej.

Na kolejnych stronach towarzyszym autorowi i jego kompanom w tej ekstremalnej wyprawie poznając przyrodę Syberii, jej historię, zamieszkującej ją ludności, historię zsyłek i katorgi m. in. Polaków, Żydów i Sowietów, ale przede wszystkim niezwykła serdeczność i życzliwość zamieszkujących ją mieszkańców. Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie bezniteresowna pomoc napotkanych na drodze osób, to wyprawa ta miałaby znikome szanse na szczęśliwe zakończenie.

– To jest normalne, że na Północy pomagamy sobie nazwajem – mówi mężczyzna. I dodaje:

– Może nie jest już tak, jak kiedyś, gdy nie było jeszcze skuterów śnieżnych. Wtedy ludzie byli bardziej otwarci i pomocni dla siebie. Może wy, przybysze z Zachodu, nie widzicie tego, że i tu jest pościg za pieniędzmi. Kiedyś na kogoś, kto za okazaną pomoc chciał płacić rublami, wszyscy patrzyli z pogardą.

– Jak to? – pytam.

– Za moją pomoc będziesz mi dawał jakieś papierki? Upoluj mi rybę, uszyj dla mnie czapkę lub rękawiczki, daj coś od siebie. Wtedy mi się odwdzięczysz. Tak to wyglądało – wyjaśnia.

„Rowerem przez morozy Jakucji” jest książką, która oprócz przybliżenia warunków, z jakimi musieli się znagać syberyjscy zesłańcy, pokazania otwartości i serdeczności mieszkańców tego bezkresu, a także opisu codziennych zmagań członków wyprawy daje niesamowitego motywacyjnego kopa. Jeżeli tym trzem chłopakom udało się przejechać 3700 kilometrów w temperaturach spadających poniżej minus 55 stopni Celsjusza, to jaka wymówka jest w stanie mnie powstrzymać przed wyjściem na trening w nienajlepszych warunkach atmosferycznych? W końcu #niemaniemogę!

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *