Huub Kickpant

Jednym z najważniejszych czynników spowalniających nas podczas pływania jest nieprawidłowa pozycja w wodzie. Stąd też zmniejszenie powierzchni czołowej, a tym samym oporu hydrodynamicznego powinno być jednym z naszych priorytetów w treningu. Nie wystarczy jednak wyłącznie podnieść biodra i nogi. Szczególnie wśród początkujących triathlonistów utarło się przekonanie, że podczas etapu pływackiego nóg nie należy przemęczać, a skoro pianka ustawia je w poprawnej pozycji, to można oszczędzać je na rower i bieg. Po co więc „tracić” czas na pracę nad kopnięciem w stylu dowolnym? W stylu dowolnym u topowych pływaków kopnięcie odpowiada za około 10-15% siły napędowej. W przypadku triathlonistów amatorów wartość ta spada znacznie poniżej 5 %. Nie oznacza to jednak, że poprawna praca nóg nie jest przydatna. Poprawia techniki kopnięcia pozwoli zyskać cenne sekundy, czy nawet minuty, poprzez dalsze podniesienie nóg dzięki efektywniejszej pracy, minimalizowanie oporu podczas kopnięcia i wspomaganie rotacji, a wszystko to przy wkładaniu mniejszego wysiłku w kopnięcie, czyli mniejszym wydatku energetycznym.

Narzędziem stworzonym specjalnie w celu ułatwienia pracy nad techniką kopnięcia są spodnie treningowe Huub Kickpant. Od tradycyjnych neoprenowych spodenek wypornościowych różnią się przede wszystkim długością, oraz panelami na kolanach, których zadaniem jest utrudnianie zginania kolan, a tym samym wymuszenie inicjowania kopnięcia z biodra. Spodnie wykonano z neoprenu o grubości 5 mm, dzięki czemu pomagają one w niemalże idealnym ułożeniu na wodzie nóg i bioder.

Zanim pierwszy raz założyłem spodnie Kickpant, to uważałem je za zwykły gadżet treningowy. Co najwyżej substytut ósemki, czy krótkich spodenek wypornościowych. Z daleka „pachniało” mi to chęcią stworzenia czegoś nowego i innego, co zamiast „rewolucjonizować” trening pływacki miało być wyłącznie magnesem do wyciągania pieniędzy z kieszeni triathlonistów. W ostatnich latach powstało sporo akcesoriów treningowych dedykowanych dla triathlonistów, które z czasem okazywały się niczym innym, niż sposobem na wyciągnięcie od nich pieniędzy. Czyżby tak samo miało być ze spodniami Huub’a?

Od początku treningów pływackich nogi były jedną z moich najsłabszych stron. Trenując samemu praktycznie nie zwracałem na nie uwagi. Dopiero po rozpoczęciu współpracy z Marcinem Waniewskim zaczęło się znienawidzone przeze mnie pływanie z wykorzystaniem samych nóg. Jak Marcin chciał mnie dobić, to wplatał w moje treningi basenowe dwustumetrowe odcinki wyłącznie na samych nogach. Nie dość, że były dla mnie męczące, to jeszcze niesamowicie dołujące, ponieważ czułem się jakbym stał w miejscu. Z czasem udało mi się element ten poprawić na tyle, że moim tempem przelotowym z wykorzystaniem samych nóg były dwie minuty na 50 metrów. Frustracja moja jednak narastała jeszcze bardziej, gdy przykładowo na sąsiednim torze Gośka Szczerbińska (uwaga!) na samych nogach pływała szybciej, niż ja stylem dowolnym.

Spodnie Huub Kickpant trafiły w moje ręce w drugiej połowie maja i miałem przyjemność trenować w nich przez pięć tygodni. Na wstępie podkreślę, że nie realizowałem w nich całych jednostek treningowych, a jedynie zakładałem na określone zadania, w szczególności odcinki pływane na samych nogach, ale także na odcinki o długości od 100 do 800 metrów, kiedy to testowaliśmy ich wpływ zmianę prędkości pływania. Założenie spodni Kickpant nie nastręcza problemów nawet na mokre nogi. Od razu dają się odczuć panele umieszone na wysokości kolan, które nieco ograniczają ruchomość, ale nie na tyle, aby odbicie od ściany, czy kucnięcie sprawiały trudność. Co było dla mnie szokujące już od pierwszych chwil, to uczucie tego, jak właściwie powinny pracować i być ułożone nogi w wodzie. Przyznam szczerze, że do tej pory jeszcze nigdy mi się tak dobrze nie pływało z wykorzystaniem samych nóg. W końcu moje nogi pracowały tak, jak powinny. Nie chodzi tu o samo ułożenie nóg w wodzie, bo zapewne identyczny efekt uzyskiwałem pływając w piance, ale o sposób w jaki pracowały moje nogi podczas kopnięcia. Usztywnienie w kolanach automatycznie wymuszało inicjowanie kopnięcia z biodra, zapobiegało unoszeniu zbyt wysoko pięty, oraz znacznie ograniczyło nożycową pracę nóg podczas rotacji, co zaobserował znajomy ratownik. Dzięki spodniom Kickpant w końcu zacząłem czuć jak powinny pracować nogi podczas kopnięcia i jak to kopnięcie powinno wyglądać.

Wraz z kolejnymi przepłyniętymi kilometrami zaczęło się nasuwać pytanie, czy aby owych spodni treningowych nie można było wykorzystać jeszcze w jakiś sposób. Nie wiedząc o prowadzonych przez Maćka Żywka testach sprawdzałem, jak zmienia się moje tempo pływania w spodniach Kickpant w warunkach basenowych. Okazało się, że między innymi dzięki poprawnemu ułożeniu nóg i bioder, oraz wymuszeniu bardziej efektywniejszego kopnięcia, uzyskiwane przeze mnie czasy niezależnie od dystansu i intensywności z jaką pływałem były lepsze niż bez spodni o około 10 sekund na każde przepłynięte 100 metrów. Wyniki te są subiektywne i na pewno nie charakteryzują się laboratoryjną dokładnością, ale po dwóch tygodniach na basenie (praca na morzu w czterotygodniowym systemie zmianowym na miesiąc odrywa mnie od pływania) wraca moje „czucie wody”, dzięki któremu jestem w stanie rozróżniać i utrzymywać zadane intensywności (tempo) podczas pływania. Przykładem niech będzie testowy odcinek o długości 800 metrów, który miałem przepłynąć luźno, czyli według aktualnych progów w tempie 1:49/100m. Bez sprzętu przepłynąłem go w 14:27, czyli w tempie nieco ponad 1:48/100m. Następnie założyłem spodnie z tą samą intensywnością przepłynąłem go w 13:07, czyli w tempie nieco ponad 1:38/100m. Tak duże zyski czasowe wynikają przede wszystkim z kulejącej techniki pływania. Oczywistym jest, że dla osób o nienagannej technice byłyby one znacznie mniejsze, lub nie byłoby ich wcale. Moje obserwacje potwierdzają także testy przeprowadzone przez Maćka Żywka. W czerwcu zaprosił on trzech bardzo dobry pływaków do przetestowania różnic w czasach osiąganych na dystansie 100 metrów pływając bez w samych kąpielówkach, w spodniach Kickpant i w piankach. Wyniki przedstawiały się następująco:

huub test

W przypadku Sebastiana za duże spodnie (a co się z wiąże niedopasowaniem, także wzrost oporu) spowodowały wypaczenie wyników i zniwelowanie ich potencjału w porównaniu do braku sprzętu. U Jacka najwyraźniej widać, że same spodnie dawały mu równo po dwie sekundy mniej zysku do braku sprzętu w porównaniu z pianką. U Andrzeja czasy są niemalże te same, czego można było się spodziewać znając jego niemalże nienaganną technikę, ale pomimo braku różnic czasowych inny był odbiór wysiłku pomiędzy pływaniem w piance, w spodniach i bez sprzętu.

huub2

Podczas czerwcowego startu w Triathlonie Karkonoskim dystans 1900 metrów przepłynąłem w piance w czasie 32:11, czyli w tempie około 1:41/100m. Planem na etap pływacki było popłynięcie luźno i z zapasem, aby jak najwięcej sił zostawić na rower i na bieg. Udało się go zrealizować, ale pomimo w mojej ocenie poprawnego założenia pianki i ułożenia jej na barkach i ramionach wyraźnie czułem jak krępuje ruchy rąk. Analizując wspólnie z trenerem start w Karkonoszach doszliśmy do wniosku, że podczas startu poprzedzającego docelowe w tym roku zawody, zastąpimy piankę spodniami i zobaczymy jaki wpływ to będzie miało na moje pływanie w triatlhonie. Być może okaże się, że w moim przypadku wygodniejsze będzie pływanie w spodniach niż w piance, a niewielka strata czasowa wynagrodzona zostanie pokonaniem etapu pływackiego z niższym tętnem i mniejszym wydatkiem energetycznym? Na to jednak przyjdzie nam poczekać do końca lipca, kiedy to za mną będzie start w kartuskim triathlonie i kilka sesji pływania w wodach otwartych, a dalsze decyzje podejmiemy przed startem w Gdyni.

Spodnie Huub Kickpant okazują się być czymś znacznie więcej niż spodniami treningowymi. Przyznam szczerze, że gdyby były to wyłącznie spodnie treningowe, to ciężko byłoby mi uzasadnić wydatek rzędu 600 złotych. Wszystko wskazuje jednak na to, że mogą o ile nie zastąpić, to przynajmniej uzupełnić piankę triathlonową. Dlaczego tylko uzupełnić? Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pływania w połowie maja podczas olsztyńskiego triathlonu w samych spodniach. Hipotermia jeśli nie gwarantowana, to co najmniej wysoce prawdopodobna. Ale jeśli kogoś sezon startowy ograniczałby się do okresu wakacyjnego, to nie widzę na chwilę obecną przeciwskazań dlaczego nie miałyby zastąpić całkowicie pianki. Owszem, najtańsze pianki można kupić w podobnej cenie, jak opisywane spodnie, ale są one znacznie cieńsze i przez brak paneli w kolanach nie poprawiają pracy nóg w stopniu, jakim robią to spodnie Huub Kickpant. Do mnie spodnie te przemawiają zdecydowanie i szukam kolejnych możliwości ich stosowania. Niebawem, jak już wspominałem, przekonam się, czy w moim przypadku będą w stanie zastąpić piankę podczas letnich startów i jestem niemalże pewny, że tak się stanie.

IMG_2499
el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

4 komentarzy

  1. Drewniacki

    Właśnie trafiłem na ten tekst. Dodałbyś coś do tego po półtora roku? Zamieniłeś latem piankę na spodnie?

  2. el Kapitano
    el Kapitano

    @Drewniacki jak jest ciepła woda, a pianki są dozwolone, to wybieram spodnie, bo nie krępują góry, a ustawiają mnie w idealnej pozycji. Porównywałem je z pianką na basenie (choć nie są to badania laboratoryjne) i moim zdaniem dają mi dokładnie tyle samo co pianka. Za półtora tygodnia startuję na Tajwanie i jeśli nie zabronią tam pianek, to będę startował w spodniach, bo pływać będziemy w zupie. Musisz mieć jednak na uwadze, że nie zastąpią one w 100% pianki, bo czasem może się trafić sytuacja, iż woda będzie za zimna i wymagana będzie „pełna” pianka.

  3. Drewniacki

    Oczywiście, rozumiem. Dzięki!
    Zakładam, że jak zabronią pianek, to kickpantsów też nie będzie wolno używać, tak?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *