Triathlon Karkonoski aka Karkonoszman

Wśród triathlonistów jest spora grupa ludzi, którzy oprócz pływania, jeżdżenia na rowerze i biegania kochają góry. Dlaczego więc nie połączyć triathlonu z górami? Tak powstały triathlony górskie, zwane często ekstremalnymi, których niekwestionowanym królem jest norweski Norseman. Polacy nie gęsi i swoje imprezy extreme także mają, a jedną z najpopularniejszych z nich jest Karkonoszman, którego już trzecia (oficjalnie) edycja odbyła się w minioną niedzielę.

Za organizacją Triathlonu Karkonoskiego stoi Robert „Gudos” Gudowski. Do jego „stajni” należy także Maraton Karkonoski, więc doświadczenia w organizowaniu imprez górskich nie można mu odmówić.

Nazwa Karkonoszman jest nieco myląca, bo trasa triathlonu prowadzi nas z Pogórza Izerskiego, przez Góry Izerskie do Karkonoszy, a dokładniej z Jeziora Leśniańskiego na Śnieżkę. Triathlon Karkonoski rozgrywany jest na dystansie zbliżonym do popularnej „połówki”.

zamek_czocha

O tym, że jest to impreza niezwykła, decyduje wiele rzeczy, ale jedną z najważniejszych w moim mniemaniu jest lokalizacja biura zawodów, etapu pływackiego i pierwszej strefy zmian – Zamek Czocha! Czocha jest jednym z najbardziej tajemniczych zamków w kraju i wcale nie trzeba mieć zacięcia historycznego, żeby dać się ponieść emocjom i wyobraźni w tym miejscu. No i jest miejscem niesamowicie urokliwym. Nie trzeba chyba dodawać, że nocowanie na zamku, to jest w miejscu startu i T1 znacznie upraszcza przedstartową logistykę jednocześnie obniżając poziom stresu.

strefa

Etap pływacki rozgrywany jest w Jeziorze Leśniańskim, które jest zbiornikiem zaporowym na rzece Kwisie. Kwisa, będąca swego czasu rzeką graniczną pomiędzy Czechami i Śląskiem okala Zamek Czocha z trzech stron, więc uczestnicy i uczestniczki Triathlonu Karkonoskiego po starcie z wody swoje zmagania rozpoczynają od dwukrotnego opłynięcia Zamku, tj. w drodze do nawrotu i w drodze powrotnej. Woda w zbiorniku charakteryzuje się standardową przejrzystością i utrzymanie kontaktu wzrokowego z wybranymi nogami nie stanowi problemu (oczywiście jeśli nie są one dla nas za szybkie). O ile w pierwszej edycji imprezy stateczek pełniący rolę boi nawrotowej nieco dryfował i kolejni zawodnicy mieli do pokonania co raz dłuższy dystans, to już w latach kolejnych długość etapu pływackiego zgadzała się z deklarowanymi 1900 metrami.

dobieg

Dobieg, a właściwie podbieg, do strefy zmian daje przedsmak tego, co czekać będzie na uczestników na trasie biegowej. Jest sztywno, są kamienie, korzenie, schody i klimatyczna furtka na dziedziniec zewnętrzny. To właśnie tam zlokalizowana jest strefa zmian. Bez wątpienia jest to najbardziej niezwykła lokalizacja T1 na krajowym podwórku triathlonowym.

Zrzut ekranu 2016-06-21 o 10.24.13

Etap kolarski (z zabronionym podciąganiem) zaczyna się jeszcze na terenie Zamku, tuż za mostem nad suchą fosą. Rywalizacja odbywa się w ruchu drogowym otwartym, co może odstraszać, ale w niedzielny czerwcowy poranek ruch samochodowy jest jeszcze znikomy. W pierwszej części trasy, tj. na 10-kilometrowym odcinku od Leśnej do Pobiednej jakość nawierzchni pozostawia wiele do życzenia, ale nie jest tragiczna. Początkowo trasa kolarska jest pofałdowana, żadnych długich, czy ciężkich podjazdów. Pierwszy dłuższy podjazd to odcinek od Świeradowa Zdroju do Zakrętu Śmierci, ale jest na tyle łagodny, że niemalże nieodczuwalny. Na odcinku tym zlokalizowana jest także pierwsza strefa bufetowa, w której osoby wspomagające zawodniczki i zawodników mogą podawać płyny i pożywienie. Pierwszy trudniejszy technicznie odcinek to zjazd ze Szklarskiej Poręby Górnej do Drogi Krajowej nr 3. Na szczęście w ubiegłym roku na odcinku tym położona została nowa nawierzchnia asfaltowa, co pozwala dobrym technicznie zawodnikom na zyskanie kilkudziesięciu cennych sekund. W Piechowicach zaczyna się już natomiast trasa iście górska. Na przystawkę podjazd do Michałowic i zjazd do Sobieszowa (gdzie znajdowała się druga strefa bufetowa), jako danie główne podjazd od Podgórzyna od Przesieki i Zachełmia, a na deser podjazd do Karpacza Górnego. Są to jedne z najbardziej znanych karkonoskich podjazdów kolarskich. Nie powinny one stanowić problemu przy odpowiednim doborze przełożeń, ale zjazdy wymagają od zawodniczek i zawodników dużych zdolności technicznych, albo sprawnych hamulców i dużej dozy rozwagi. Nie trzeba chyba dodawać, że w górach pogoda jest kapryśna i na trzy edycje już dwie odbywały się na mokrej nawierzchni. Kolarskie powiedzenie „kto hamuje, ten przegrywa” nie ma tutaj zastosowania. Długość etapu kolarskiego wynosi 84 kilometry, a różnica wzniesień blisko 1860 metrów.

zakret

Druga strefa zmian zlokalizowana jest na polanie przy Przełęczy pod Czołem w Karpaczu Górnym. Co ciekawe, to osoba wspomagająca zawodnika odpowiedzialna jest za dostarczenie do T2 wszystkiego, co potrzebne będzie podczas etapu biegowego.

W miejscu tym warto się zatrzymać przy osobach wsparcia. Udział w Triathlonie Karkonoskim wymaga posiadania osoby wspomagającej, tj. supportu. Osoba ta odpowiedzialna jest za podanie żywienia w strefach bufetowych na etapie kolarskim, dostarczenie rzeczy do drugiej strefy zmian, wsparcie na trasie biegowej (może towarzyszyć przez cały etap biegowy, na odcinku od Domu Śląskiego do Śnieżki, lub czekać na mecie na Śnieżce) i co najważniejsze pomóc w sprowadzeniu zawodnika ze Śnieżki do Domu Śląskiego, a także do Karpacza. Jeżeli warunki atmosferyczne na to pozwalają, to powrót do Karpacza odbywa się wyciągiem krzesełkowym z Kopy do Łomnickiego Rozdroża. Gdyby jednak warunki atmosferyczne na to nie pozwalały, to konieczne będzie zejście Śląską Drogą. Co ciekawe, w pierwszej edycji support w zdecydowanej większości był płci męskiej, ale z każdą imprezą widać, że miejsce przyjaciół, czy partnerów treningowych zajmują małżonki zawodników.

Zrzut ekranu 2016-06-21 o 10.23.48

Etap biegowy zaczyna się nieco ponad dwukilometrowym podbiegiem Drogą Chomontową do zbiornika retencyjnego, po czym czeka trzykilometrowy zbieg do Drogi Sudeckiej. Nawierzchnia tej pierwszej części to szuter. Pierwsze dwa kilometry wzdłuż Drogi Sudeckiej to asfaltowy podbieg , po czym od rozwidlenia Nad Przesieką czeka czterokilometrowa „ściana” prowadząca do Przełęczy Karkonoskiej i schroniska Odrodzenie, gdzie czeka bufet z wodą, izotonikiem, żelami i ciastkami! Do tej pory było w większości pod górę, ale dopiero od Odrodzenia zaczyna się najtrudniejszy technicznie odcinek etapu biegowego. Czerwony szlak poprowadzony Śląskim Grzbietem od Odrodzenia do Słonecznika wyłożony jest kamieniami i głazami, potocznie nazywanymi telewizorami. Utrzymanie biegu bez upadku, potknięcia, czy skręcenia kostki jest nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że jest to co najmniej szósta godzina wysiłku! Dobre buty do biegania w górach są warte w tym momencie królestwo. Od Słonecznika nawierzchnia wyrównuje się i aż do Domu Śląskiego jest w miarę „wygodna”. Minąwszy Dom Śląski zostaje kilometr wspinaczki wzdłuż łańcuchów na szczyt Śnieżki, gdzie czeka Gudos z medalem. Długość etapu biegowego to 21 kilometrów, a różnica wzniesień wynosi blisko 1150 metrów. Na ceremonię rozdania nagród i koszulek finisher’a należy wrócić do Domu Śląskiego.

sniezka

Edycja 2016 przejdzie do historii, jako ta najbardziej ekstremalna, a wszystko przez warunki atmosferyczne. Jeszcze na odprawie technicznej dzień przed zawodami nie wiadomo było, czy uda się zakończyć Karkonoszmana 2016 na Śnieżce ze względu na prognozowane burze. W najgorszym wypadku na Przełęczy Karkonoskiej zawodniczki i zawodnicy zawróciliby do Karpacza, a alternatywna meta ulokowana byłaby przy drugiej strefie zmian w Karpaczu Górnym. W dniu startu prognozy pogody były na tyle optymistyczne, że GOPR zezwolił na poprowadzenie etapu biegowego oryginalną trasą z metą na Śnieżce, jednak tylko trzydzieściorgu zawodniczek i zawodników dane było dotrzeć na szczyt. W pewnym momencie rozszalała się burza z gradem i wejście na Śnieżkę zostało zamknięte, a meta przeniesiona w okolicę Domu Śląskiego. Na szczęście po tym załamaniu pogoda poprawiła się i zawodnicy, wraz z osobami wspomagającymi mogli zjechać wyciągiem do Karpacza.

grad

To co przyciąga w tej imprezie, to niesamowity klimat, rodzinna wręcz atmosfera, bajeczne trasy i epicki finisz na szczyt Śnieżki. Co prawda nagradzanych jest „tylko” 8 osób (pierwsza trójka kobiet, pierwsza trójka mężczyzn, oraz 7. i 13. osoba na mecie, ale największą nagrodą jest zjazd wyciągiem z Kopy, absolutna cisza, idylliczna panorama i ptasie radio.

karpacz

Ja wiem, że na pewno tam wrócę, a Was zachęcam do czujności, gdyż u Gudosa może wystartować tylko setka zawodniczek i zawodników.

medal
el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *