Miernik mocy Favero bePRO

Obecnie, debiuty kolejnych mierników mocy nie są niczym nadzwyczajnym. Rynek ten ma tak duży potencjał, że coraz więcej firm ma na niego chrapkę. Potentaci wypuszczają kolejne modele, a adepci wprowadzają na rynek nowe rozwiązania. Normalna kolej rzeczy. Ten swoisty wyścig powoduje, że dostępność i różnorodność modeli rośnie, a ich ceny maleją. Latem 2015 roku włoska firma Favero Electronics bez głośnych zapowiedzi wprowadziła na rynek kolarski miernik mocy bePRO, który od samego początku miał „papiery” na to, aby stać się hitem sprzedaży. Jego głównymi atutami miały być cena i umiejscowienie w pedałach. Pomimo braku szerszych danych dotyczących tego jak miernik radzi sobie „na szosie” Włosi nie nadążają z produkcją, a kolejne serie schodzące z taśm produkcyjnych rozchodzą się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki. Na początku 2016 roku miernik ten trafił do sprzedaży w Polsce, a w lutym trafiła do mnie jego dwustronna wersja. Sprawdźmy zatem, czy miernik ten wart jest swojej ceny i czy spełni stawiane przed nim oczekiwania.

Favero Electronics, to po firmach Garmin, Look/Polar i PowerTap czwarty producent, który postawił na umiejscowienie miernika mocy w pedałach. Wybór padł na najpopularniejszy standard w kolarstwie szosowym, tzw. Look (od nazwy producenta kompatybilnych bloków). Umiejscowienie miernika mocy w pedałach to rozwiązanie idealne z punktu widzenia użytkownika pod warunkiem prostoty instalacji i kalibracji, dzięki czemu miernik można bezproblemowo przekładać pomiędzy rowerami.

Miernik bePRO występuje w dwóch wersjach, tj. jedno- i dwustronnej. W wersji dwustronnej pomiar mocy odbywa się dla każdej nogi z osobna (za pomocą tensometrów umieszonych w czujniku w każdym pedale). Wersja jednostronna różni się tym, że moc mierzona jest tylko z lewej strony (prawy pedał nie posiada czujnika) i mnożona razy dwa. Spore uproszczenie, ale rzeczywistość pokazuje (chociażby na przykładzie kolejnych firm stosujących tą koncepcję), że ma to sens, ale pod pewnymi warunkami. Różnica oczywiście jest także w cenie. Wersja jednostronna kosztuje 2149 złotych, a wersja dwustronna 3199 złotych. Jeżeli pierwotnie zdecydujemy się na zakup wersji jednostronnej, to „upgrade” do wersji dwustronnej możemy zrobić w dowolnym momencie, a kosztować nas to będzie dodatkowe 1900 złotych, więc warto zawczasu pomyśleć o wersji dwustronnej. Jak te ceny wyglądają na tle konkurencji? Niekwestionowany lider segmentu kolarski mierników mocy umieszonych w pedałach, PowerTap P1, kosztuje 5549 złotych (wersja dwustronna). Garmin Vector 2S (wersja jednostronna) to wydatek rzędu 3599 złotych, a Garmin Vector 2 (wersja dwustronna) kosztuje 5799 złotych. Miernik Look Keo Power Essential (wersja jednostronna) kosztuje 3099 złotych, a Look Keo Power (wersja dwustronna) kosztuje 5099 złotych. Tym samym w kategorii ceny włoski miernik dosłownie miażdży konkurencję. Nie dość, że jest najtańszy, to jego wersja dwustronna kosztuje niemalże tyle samo, co jednostronne wersje konkurencji.

test

Kolejną ważną rzeczą jest prostota instalacji. PowerTap w przypadku miernika P1 ustawił poprzeczkę w tym temacie bardzo wysoko – wystarczy po prostu przykręcić pedały do korby kluczem imbusowym, prościej się nie da. Na drugim biegunie znajduje się miernik Garmina, który podczas instalacji wymaga użycia klucza dynamometrycznego, ponieważ odpowiedni moment siły ma znaczący wpływ na dokładność pomiaru. Miernik bePRO plasuje się po tej trudniejszej stronie, jednakże moim zdaniem nadal łatwiej niż w przypadku Garmina. Sama instalacja nie wymaga uzdolnień mechanicznych, a wszystkie potrzebne narzędzia otrzymujemy w zestawie z miernikiem. Po prostu trwa to nieco dłużej niż w przypadku miernika P1.

Jako, że na dokładność pomiaru mocy ma orientacja miernika względem korby to instalację zaczynamy od montażu wzornika, który posłuży nam do naklejenia w odpowiednim miejscu na korbie naklejki orientacyjnej. Po naklejeniu owej naklejki można przejść do instalacji pedała z miernikiem. W tym celu należy założyć na oś pedału nakrętkę kontrującą (do oporu) i podkładkę, a taki zestaw przykręcić kluczem imbusowym do korby. Gdy napotkamy opór, to zgrywamy linie na mierniku oraz na naklejce orientacyjnej, a następnie za pomocą klucza płaskiego dokręcamy nakrętkę (w tym samym czasie kontrując kluczem imbusowym). Jest to jedyny problematycznym moment. Może nie tyle problematyczny, co wymagający uwagi. Należy zwrócić uwagę, aby przy instalacji prawego pedała kluczem płaskim kręcić tylko w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara, a w przypadku instalacji lewego pedała kluczem płaskim kręcić tylko w stronę zgodną z ruchem wskazówek zegara. W przeciwnym wypadku możemy uszkodzić miernik. Na szczęście przypomni nam o tym nadruk na kluczu płaskim. Jak już wspominałem w procesie przykręcania pedałów nie ma potrzeby użycia klucza dynamometrycznego. W zestawie z miernikiem otrzymujemy cztery naklejki orientacyjne i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po instalacji odkleić je z korby i wykorzystać przy instalacji na innym rowerze.

orientacja

Po instalacji przychodzi pora na kalibrację. Zarówno po montażu, jak i przed każdą jazdą powinniśmy skalibrować miernik statycznie. Krok ten jest obowiązkowy w przypadku większości mierników mocy, a jego pominięcie skutkować będzie niedokładnością pomiaru mocy. W przypadku miernika bePRO po połączeniu go (oczywiście bezprzewodowo) z licznikiem/zegarkiem ustawiamy korbę w pionie, inicjujemy kalibrację z poziomu licznika/zegarka, czekam około 2-3 sekund i powinniśmy otrzymać wartość współczynnika kalibracji równą zero. Wówczas miernik jest gotowy do pracy. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów po instalacji orientacja miernika względem korby może ulec niewielkiej zmianie, co może mieć wpływ na dokładność pomiaru, dlatego po przejechaniu owych kilkudziesięciu kilometrów (podczas których powinniśmy wykonać kilka przyspieszeń), czyli zapewne po 1-2 treningach producent zaleca przeprowadzenie kalibracji dynamicznej. W tym celu podczas jazdy wykonujemy 10 obrotów korbą wstecz (celem inicjacji procesu kalibracji dynamicznej, o czym zostaniemy poinformowani zmianą trybu świecenia diód na miernikach z przerywanego na stały), po czym przez około 30 sekund pedałujemy z kadencją 80 ± 5 obrotów na minutę. W tym czasie na liczniku/zegarku nie będzie prezentowana wartość mocy, a o zakończeniu procesu kalibracji dynamicznej świadczyć będzie ponowna prezentacja wartości generowanej mocy. Podkreślić należy, że kalibrację dynamiczną wykonuje się jednorazowo po instalacji miernika. Tak więc znowu mamy więcej „pracy” niż w przypadku miernika P1, ale kalibrowanie bePRO jest łatwiejsze niż pozostałych mierników mocy umieszonych w pedałach.

parowanie

Miernik mocy Favero bePRO komunikuje się z licznikami/zegarkami wyłącznie w standardzie ANT+, a przesyłane dane to chwilowe wartości mocy całkowitej (w zakresie od 0 do 2000 W), rozkładu mocy pomiędzy stronami, oraz kadencji (w zakresie od 30 do 180 rpm). W dobie produkcji kolarskich mierników mocy transmitujących sygnały jednocześnie w standardach ANT+ i Bluetooth Smart ruch ten może wydawać się co najmniej niezrozumiały, ale być może podyktowane jest to chęcią ograniczenia ceny miernika, lub wydłużeniem czasu jego pracy. Zresztą i na to są sposoby. Już niebawem przeczytacie o tym w jaki sposób to obejść i korzystać z mierników transmitujących w standardzie ANT+ z licznikami, zegarkami, smartfonami i tabletami pracującymi w standardzie Bluetooth Smart.

Przechodzimy do najważniejszego. Czymże jest nawet najprostszy w montażu i kalibracji miernik, jeśli moc przez niego mierzona nijak ma się do wartości rzeczywistej. Wszak właśnie w tym celu go kupujemy, aby dokładnie mierzył generowaną przez nas moc i przesyłał wyniki owych pomiarów do licznika/zegarka. Moja raptem dwuipółtygodniowa przygoda z włoskim miernikiem może się wydawać krótkim okresem, ale w tym czasie na rowerze spędziłem przeszło 30 godzin i miałem okazję przetestować go zarówno na trenażerze, jak i na szosie, na trasach płaskich, oraz w górach, przy temperaturach bliskich 0°C i ponad 20°C (producent deklaruje temperaturowy zakres pracy od -10°C do +60°C – wielbiciele kolarskich treningów w Sralpe powinni wziąć to pod uwagę), w deszczu i niemalże na pustyni. Jego wskazania porównywałem ze sprawdzonym miernikiem power2max type S, oraz jednostronnym Rotor Inpower. W okresie testowym nie miałem najmniejszych problemów z miernikiem bePRO. Po pierwszej instalacji i kalibracji statycznej jego wskazania pokrywały się ze wskazaniami miernika power2max, a po kalibracji dynamicznej były niemalże identyczne.

pre_dyn_cal
10-minutowy wycinek przed kalibracją dynamiczną (9-sekundowe uśrednienie)
post_dyn_cal
10-minutowy wycinek po kalibracji dynamicznej (9-sekundowe uśrednienie)

Za zasilanie miernika bePRO odpowiadają wbudowane baterie. Według producenta czas pracy na jednym ładowaniu to 30 godzin. Wynik ten pokrywa się z moimi obserwacjami, ponieważ pierwszy komunikat o niskim stanie baterii miernika otrzymałem po sumarycznym czasie pracy około 28 godzin. Niejednej osobie może wydać się to mało, ale wystarczy naładować baterie raz na tydzień i prawdopodobieństwo wyczerpania ich w tym czasie jest bliskie zera. Baterie ładowane są za pomocą dołączonej w zestawie ładowarki, oraz dwóch bardzo długich przewodów z końcówkami micro USB, a czas ładowania wynosi około 4 godzin. Zakładając, że żywotność baterii wynosi około 1000 cykli ładowania, to powinny one wystarczyć na około 30 tysięcy godzin pracy, czyli ponad 800 tysięcy kilometrów. Gdyby jednak zaszła konieczność wymiany po 24 miesiącach gwarancji, to należy liczyć się z wymianą całego czujnika, co będzie nas kosztować około 1450 złotych.

Za pomocą oprogramowania bePRO Updater możemy nie tylko uaktualnić oprogramowanie naszego miernika, ale także przestawić go na tryb „transportu”. W trybie tym żadne ruch korbą nie spowoduje aktywowania miernika, co przy dłuższym transporcie (na przykład na zawody) mogłoby rozładować baterię (a wiem coś o tym, bo historia taka przydarzyła mi się ostatnio osobiście). Po dotarciu na miejsce podłączamy miernik do komputera i przestawiamy go na normalny tryb pracy. Genialne rozwiązanie, jednakże wymaga podróżowania z laptopem i tu znowu aż prosi się o komunikację Bluetooth Smart i aplikację mobilną.

Podsumowując, bePRO to świetny miernik za stosunkowo niewielkie pieniądze, w porównaniu do konkurencji. Co więcej jest to najtańszy na krajowym rynku miernik zarówno w kategorii mierników dwustronnych, jak i jednostronnych. Niestety identycznie jak w życiu i tutaj nie możemy mieć wszystkiego. Jego instalacja i kalibracja są nieco bardziej kłopotliwe niż lidera segmentu, ale ostatecznie nie jest to nic skomplikowanego. Urządzenie nadrabia natomiast bezobsługowością podczas codziennej pracy, brakiem problemów w użytkowaniu i dokładnością pomiaru. Jeżeli nie przeszkadza Ci proces instalacyjny, lub nie zamierzasz przekładać miernika pomiędzy rowerami, a na miernik mocy nie chcesz wydać fortuny to bePRO jest najrozsądniejszym wyborem.

Miernik mocy Favero bePRO do testów użyczył polski dystrybutor marki Favero Electronics, tj. zabierzowski sklep Wertykal.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

12 komentarzy

  1. el Kapitano
    el Kapitano

    Teskt reklamowy opierałby się wyłącznie na notatkach prasowych i posiadałby zgrabnie opisane dane teczniczne miernika. Jeżeli pedały przysłał mi do testu sklep Wertykal, a ja je po okresie testowym odesłałem, nie zostałem za to wynagrodzony, bo robię to z innych pobudek, to dlaczego uważasz, że jest to tekst reklamowy? Idąc tym tokiem rozumowania każdy tekst, gdzie pojawiają się zdjęcia, bądź nazwa produktu jest tesktem reklamowym.

  2. Wit

    O ile się zdążyłem zorientować, to aby wyjść z trybu transportowego, wystarczy na chwilkę włożyć do każdego z
    czujników kabel micro usb. Komputer niepotrzebny.

  3. Arido

    Jak ci wyszło 30k godzin
    żywotności baterii? Zakładając
    30h pracy na jednym cyklu co
    dalej 100 cykli to żywotność
    baterii daje to 3k godzin zgadza
    się? Zakładając średnią
    prędkość treningu 30km/h daje
    to 90k km. Chyba że coś źle
    zrozumiałem😀

  4. el Kapitano
    el Kapitano

    Wit dzięki za podpowiedź. Dobrze, że zostawili taką furtkę (nawet jeśli zrobili to nieświadomo).

    Michał, Ariel. Dzięki za wypunktowanie tego. Mój błąd. Wpisałem o jedno zero za mało. Oczywiście chodziło o 1000 cykli
    ładowania. Co do prędkości, to założyłem prędkość nieco niższą niż 30 km/h, czyli bezpiecznie licząc wychodzi ponad 800 tysięcy
    kilometrów. Wszak to nie jest apteka. Chodziło o pokazanie rzędu wielkości.

  5. asedio

    Baterie/ogniwa litowo-polimerowe mają od 300 do maks 500 cykli ladowania a tylko takie mogą tam być
    zamontowane. Wariant 1000 cykli jest bardzo ale to bardzo optymistyczny a wręcz Sci-Fi, zwłaszcza, że będą one
    eksploatowane w bardzo zmiennych warunkach atmsoferycznych (temperatura). Potem pojemność drastycznie
    spada. Dochodzi tutaj jeszcze losowe uszkodzenia aku co jest rzeczą rzadką ale zdarzajacą się. Nawet takie firmy jak
    Sony, HP, Dell nie dają 100% pewnosci. Można wysunąć wniosek,  że po okresie gwarancyjnym wartość spadnie do
    wartości samych pedałów, bo będą to juz po prostu śmieci. Ktoś słusznie zauważył, że to jednorazowy produkt.
    Szkoda że aż taki drogi 🙂 Bardzo chwaliłbym ten produkt, akceptrując wszelkie jego wady, gdyby kosztował tyle co
    dobrej klasy pedały.
    Wykresiki z grubsza wyglądają ok 😉 ale z bliska to nieciekawie. Różnice na 9s to coś ze 30 watów. Im dłuższy czas
    uśredniania tym łatwiej ukryć anomalie. Ciekawie jak wyglądałoby porównanie jednosekundowe z SRM bo to chyba
    jedyny miernik, który pokazuje to co idzie z byta bez uśredniania i normalizwania anomalii.
    Z tym ładowaniem to jakaś porażka… dwie ładowarki, długie kable mają być aktrakcją a już numer z wyłączeniem z
    laptopa na czas transportu… to już masakra. Nie da się ..jakość taśmą albo recepturką spiąć pedałów do korbuy żeby
    się nie kręcily? Na wyścigach masterskich w których uczestniczyłem zdarzało się, że kolarze przejeżdzając z 500km
    na wyścig zapominali wziąć butów 😉 a co dopiero wyłączanie jakeiś z laptopa 🙂

  6. Paweł

    Brakuje informacji o jednej wadzie, którą posiadają także Vectory, a nie mają jej pedały PowerTapa – limit wagi
    użytkownika 90kg. Niestety.

  7. el Kapitano
    el Kapitano

    asedio:
    1) 1000 cykli ładowania to liczba podana mi przez producenta. Zakładając nawet 300 cykli, to daje nam to ponad 250
    tysięcy kilometrów. Statystyczny amator rocznie przejeżdża mniej niż 15 tysięcy kilometrów rocznie. Tak więc z
    wnioskiem, jakoby po 2 latach pedały nadawały sie do wyrzucenia, wstrzymałbym się jeszcze blisko dwa lata. Inaczej
    mamy wróżenie z fusów.
    2) Wygładzenie 9-sekundowe zastosowałem, ponieważ w realnych warunkach zdecydowana większość osób nie
    korzysta z wartości chwilowej generowanej mocy, a z wartości uśrednionej, przy czym okres 10-sekundowy jest
    najczęściej stosowany. Nawet korzystając z miernika SRM się tak robi. Poza tym nigdy, ale to przenigdy nie otrzyma
    się wykresów idealnie pokrywających się. Jest to niemożliwe. Nawet w przypadku dwóch identycznych mierników.
    Poza tym wieść niesie, że SRM został zdectronizowany przez InfoCrank.
    3) Ładowarka jest jedna, a kable dwa. Wyłączać na czas transporu nie musisz, nikt tego nie narzuca, ale dobrze, że
    jest taka możlwość. Mnie się przydarzyło rozładowanie baterii p2m w czasie transportu, a wyciąganie baterii w
    mierniku w wersji „classic” na czas transportu wydawało mi się zbyt problematyczne. Tutaj przynajmniej jest opcja
    uśpienia miernika na czas transportu. Przymusu nie ma.
    4) Miernik jest jaki jest. Jeżeli uważasz, że jest zły, to nikt nie każe Ci go kupować. Na rynku owszem, są lepsze, ale w
    większości droższe. Niektórym jednak bardziej zależy na tym, żeby miernik kupić jak najtaniej.

    Paweł: Dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Przeoczyłem. W P1 pamiętałem o tym napisać. Tutaj zapomniałem. Mea
    culpa.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *