„Bieg po życie”, czyli coś do refleksji na święta

Biografie można postrzegać dwojako. Z jednej strony, są zazwyczaj bardzo dobrze napisane i zawierają całkiem szczegółową opowieść o życiu i karierze danej osoby. Z drugiej, w natłoku różnej maści celebrytów i gwiazd powstają ich setki i mają wyłącznie na celu dalszą promocję danej osoby i biznes. Nie brakuje jednak wśród nich historii, które czyta się z zapartym tchem i taką właśnie historię opowiada nam Lopez Lomong – do spółki Markiem Tabb’em – w „Biegu po życie”.

Kim jest nasz bohater? Lomong to amerykański średnio- i długodystansowiec, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Pekinie i Londynie, a przede wszystkim sudański, zagubiony chłopiec.

Opowieść zaczyna się w sudańskiej wiosce Kimotong (obecnie Sudan Południowy) na początku lat 90. ubiegłego wieku. W tym najbardziej krwawym okresie drugiej sudańskiej wojny domowej Kimotong (jak wiele innych wiosek) zostało napadnięte przez rebeliantów, celem pozyskania rekrutów do swojego oddziału. Jednakże, co do napastników nie można mieć stuprocentowej pewności, ponieważ zarówno rebelianci, jak i siły rządowe uciekały się do takich samych metod pozyskiwania narybku żołnierskiego. Jednym z porwanych dzieci był wówczas 6-letni bohater książki. Przerażony i zapłakany, wyrwany z rąk matki trafia na tył ciężarówki i odjeżdża w nieznane wbrew swojej woli. Tak zaczyna się jego życiowy dramat. Trafia do obozu, gdzie ma przejść szkolenie wojskowe. Jest jednak na to za mały i jedyne co może w takiej sytuacji zrobić, to całymi dniami czekać. Na posiłek, na sen, na uwolnienie, na ratunek, na śmierć. Wokół niego codziennie dziesiątkami umierają inni „zagubieni chłopcy”. Za mali żeby zostać żołnierzami, niedożywieni, chorzy i panicznie przerażeni. Dzięki pomocy trzech starszych chłopców, porwanych razem z nim z Kimotong, udaje mu się uciec z obozu. Rozpoczyna swój bieg po życie. Nocami biegną przez sudańskie pustynie, a w ciągu dnia chowają się przed swoimi oprawcami. Lopez jest najmniejszy i bez pomocy starszych chłopców nie miałby szans na przeżycie tego morderczego biegu. Niestety zamiast do swojej wioski chłopcy po kilku nocach biegu docierają do kenijskiej granicy, gdzie zostają zatrzymani oraz przewiezieni do obozu dla uchodźców w Kakumie. Tam Lopez spędza kolejne 10 lat swojego życia. Dalej książka prowadzi nas przez obóz i opowiada o realiach życia w nim.

Pod koniec roku 2000 rząd Stanów Zjednoczonych wyraził zgodę na otwarcie programu adopcyjnego dla dzieci z Kakumy. Co ciekawe jedynym kryterium wyboru szczęśliwców, którzy otrzymają nowe życie, był esej o swoich dotychczasowych losach. Jednym z trzystu pięćdziesięciu dzieci wybranych do programu adopcyjnego jest blisko 16-letni wtedy Lopez. Po pobycie w obozie przejściowym w 2001 roku trafił do swojej nowej rodziny w Syracuse w stanie Nowy Jork. W Stanach Zjednoczonych po początkowym okresie samotności i zagubienia Lomong odnajduje rodzinne ciepło i miłość, oraz odzyskuje dzieciństwo, które zostało mu tak brutalnie odebrane. Trzeba przyznać, że z pewnym rozbawieniem czyta się o perypetiach człowieka, który nie miał wcześniej styczności z technologiami krajów rozwiniętych, jak chociażby wyłącznik światła, przez co spał przy włączonych lampach, czy problemach z baterią łazienkową, bez znajomości obsługi której musiał kąpać się pod niemalże wrzącą wodą.

Amerykański sen Lopeza spełnia się dzięki dostrzeżeniu jego talentu biegowego, choć pierwotnie on sam wolał grać w piłkę nożną. Udało się jednak nakłonić go do treningu lekkoatletycznego i dość szybko zaczął odnosić na tym polu sukcesy. Najpierw w biegach przełajowych, a następnie na bieżni. Po zwycięstwie w mistrzostwach NCAA w biegu na 1500 metrów telewizja HBO postanowiła nakręcić dokument o jego historii, którego częścią miałby być powrót w rodzinne strony i spotkanie z biologicznymi rodzicami po 16 latach rozłąki. W ten sposób Lopez w Kenii spotkał po raz pierwszy od porwania swoją matkę, z którą udał się do Sudanu Południowego na spotkanie z ojcem i resztą rodzeństwa. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Lopez otrzymał amerykańskie obywatelstwo i mógł przystąpić do realizacji swojego kolejnego marzenia. Wiosną 2008 roku Lomongowi udało się zakwalifikować do drużyny olimpijskiej, a w sierpniu wziąć udział w Igrzyskach XXIX Olimpiady w Pekinie. Co więcej, Lopez był chorążym drużyny Stanów Zjednoczonych.

Paradoksalnie sport nie jest w tej książce najważniejszy. Jest tylko i wyłącznie tłem dla zaprezentowanej tragicznej historii ze szczęśliwym zakończeniem. Sport i sukcesy Lomonga nie są powodem dumy, czy buty, a środkiem, dzięki któremu chce on zwrócić uwagę na problem zrównoważonej pomocy dla Sudanu Południowego i jego mieszkańców. „Bieg po życie” to niesamowita historia, która pokazuje, że dzięki ciężkiej pracy, a także odrobinie szczęścia można sięgnąć swoich marzeń. Lopez Lomong uważa ucieczkę z obozu wojskowego, wyrwanie się z obozu dla uchodźców, oraz przyznanie amerykańskiego obywatelstwa za dary, które otrzymał w wyższym celu, nie tylko dla własnego dobra. Celem tym jest niesienie nadziei i pomocy innym zagubionym chłopcom, oraz ich rodzinom.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *