Stryd – Niech moc będzie z Wami. Biegaczami.

Wprowadzenie pomiaru mocy na początku lat 80. ubiegłego wieku zrewolucjonizowało trening kolarski. W chwili obecnej tylko nieliczni zawodowcy (zazwyczaj Ci starsi) trenują bez watów. W treningu biegowym taka rewolucja miała miejsce także na początku lat 80. ubiegłego wieku, kiedy na rynku pojawiły się pierwsze bezprzewodowe czujniki tętna. Niestety tętno zależy od tak dużej liczby czynników, że nie może być traktowane jako wskaźnik absolutny. Wskaźnikiem takim nie może być także tempo, ponieważ uzależnione jest chociażby od ukształtowania terenu i wiatru. Może więc moc?

Od lat sportowcy, trenerzy i naukowcy szukali sposobu na wprowadzenie pomiaru mocy do biegania i powoli ta techniologia zaczyna być dostępna dla wszystkich jego amatorów. Pierwszy biegowy miernik mocy to amerykański produkt RPM2, który zadebiutował na rynku jesienią 2013 roku, jednakże nie przebił się do świadomości środowiska biegowego. Jego największą zaletą jest fakt, że moc mierzona jest bezpośrednio dla każdej nogi z osobna, a wraz z nią mierzone są dziesiątki innych zmiennych. Wadą tego miernika jest natomiast zależność od dedykowanych aplikacji na smartfony z systemem operacyjnym Android lub iOS i brak możliwości prezentacji danych „na żywo” (co ponoć ma zostać zmienione w najbliższej przyszłości).

stryd pasek

Na początku 2015 roku na platformie crowdfoundingowej Kickstarer zadebiutowała zbiórka funduszy na realizację projektu Stryd, czyli kolejnego biegowego miernika mocy. Twórcy owego urządzenia zaprezentowali odmienne podejście do tematu ponieważ moc nie jest mierzona bezpośrednio. Świetna kampania reklamowa, zaangażowanie w nią gwiazd triathlonu i lekkiej atletyki pozwoliła na szybkie zebranie wymaganych funduszy i rozopczęcie procesu produkcji na masową skalę.

Miernik Stryd zintegrowany jest z czujnikiem tętna, ale już na wstępnie należy zaznaczyć, że w tym wypadku moc uniezależniona jest od tętna. Nie jest to też miernik podobny do czujnika PowerCal firmy PowerTap, gdzie moc aproksymowana jest na podstawie tętna. Tętno mierzone za pomocą czujnika Stryd jest tylko daną uzupełniającą. Co ciekawe, początkowo Stryd był podem przypinanym do spodenek biegowych, ale wraz z rozwojem projektu zdecydowano zintegrować go z czujnikiem tętna. Tylko jeżeli prezentowana wartość mocy nie zależy od tętna, ani nie jest mierzona bezporednio, to w takim razie jak jest określana?

Sercem czujnika stryd jest układ przyspieszeniomierzy mierzących dziesiątki danych, natomiast mózgiem jednostka procesorowa, która przetwarza te dane. Moc określana jest na podstawie ruchu ciała oraz nachylenia terenu, po którym się porusza. Tak więc cała „magia” tkwi w matematyce, a dokładniej układzie równań rozwiązywanym kilka razy na sekundę przez jednostkę procesorową. Aby jednak uzyskana wartość mocy była dokładna potrzebna jest znajomość jednego parametru, który czunik sam nie jest w stanie określić, tj. waga osoby korzystającej z czujnika. Na chwilę obecną wartość tę można określić jedynie za pomocą testowej aplikacji Stryd działającej na urządzenich mobilnych z systemem operacyjnym iOS. I właśnie w tym miejscu pojawiają się uwagi o niedoskonałości urządzenia. O ile pierwsza z nich, tj. brak możliwosći zmiany wagi z poziomu zegarka (obecnie można to zrobić tylko i wyłącznie z aplikacji na komatybilnym urządzeniu mobilnym – smartfon/tablet), jest bolączką każdej rozwijającej się technologii i kwestią dni jest jej rozwiązanie, to druga z nich może być znacznie większym wyzwaniem. A rzecz w zmianie wagi podczas trwania wysiłku. W zależności od poziomu wysiłku, warunków atmosferycznych, jak i indywidualnych właściwości ubytek wagi wraz z trwaniem aktywności nie jest stały w jednostce czasu, a oczywistym jest jego wpływ na dokładność prezentowanych danych. Wychodzi jednak na to, że z tym problemem borykać się będą wszyscy producenci biegowych mierników mocy.

Czujnik Stryd transmituje wartość generowanej mocy zarówno podczas biegu, ale także i marszu w standardach komunikacyjnych Bluetooth oraz ANT+. Oznacza to, że w teorii możemy korzystać z praktycznie wszystkich dostępnych na rynku urządzeń sportowych do jej prezentacji. W praktyce, nic bardziej mylnego, gdyż na chwilę obecną moc prezentowana będzie na następujących urządzeniach:


Garmin 920XT i Fenix3 Moc prezentowana jest w polu MOC tylko w trybie KOLARSTWO. Aby mieć możliwość prezentowania tempa (a nie prędkości) w tym trybie należy zainstalować aplikację Stryd Connect IQ. W trybie BIEGANIE istnieje możliwość prenentacji mocy, ale tylko po sparowaniu zegarka z czujnikiem Stryd jako czujnikem typu footpod, a wartość mocy prezentowana będzie w polu KADENCJA.
Garmin 910XT Moc prezentowana jest w polu MOC tylko w trybie KOLARSTWO (w trybie tym nie ma możliwości prezentowania tempa, tylko prędkość). W trybie BIEGANIE istnieje możliwość prenentacji mocy, ale tylko po sparowaniu zegarka z czujnikiem Stryd jako czujnikem typu footpod, a wartość mocy prezentowana będzie w polu KADENCJA.
Garmin 310XT i Fenix2 Moc prezentowana jest w polu MOC tylko w trybie KOLARSTWO.
Suunto Ambit 2 Moc prezentowana jest w trybie BIEGANIE.
Suunto Ambit 3 Moc prezentowana jest w trybie BIEGANIE.
Polar V800 Moc prezentowana jest w polu MOC tylko w trybie KOLARSTWO.
Urządzenia mobilne Przy wykorzystaniu aplikacji Stryd mobile app.

Na pocieszenie można jednak stwierdzić, że większość ograniczeń wynika tylko i wyłącznie z faktu, że moc w bieganiu jest na tyle nowatorską daną, że praktycznie żaden z producentów zegarków sportowych nie był jeszcze gotowy do jej prezentowania. Dopiero we współpracy z twórcami czujnika Stryd niektórzy producenci rozwijąją swoje zegarki – tak jest chociażby w przypadku Suunto, które ochoczo i wydajnie współpracuje ze Stryd’em. Niestety rynkowi giganci, w osobie Garmina i Polara, pomimo licznych próśb na chwilę obecną nie zamierzają zmieniać swojego oprogramowania. Garmin odbija piłkę na stronę Stryd’a i zachęca go stworzenia własnej aplikacji Connect IQ, która prezentowałaby wartość mocy w trybie biegania, ale wówczas pozostanie problem transferu jej zapisu do aplikacji zewnętrznej. A mówimy tylko o zegarkach multispotrowych, ponieważ użytkownicy zegarków stricte biegowych są w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż ich zegarki wcale nie obsługują mocy i pewnie długa przed nimi droga, aby stało się to możliwe. Problemu takiego nie ma w przypadku kompatybilnych urządzeń mobilnych z zainstalowaną aplikacją Stryd mobile app (dostępną na systemy operacyjne iOS i Android), ale powiedzmy sobie szczerze, że bieganie z telefonem, a już w szczególności treningów jakościowych, to nie jest szczyt wygody.

Dlaczego tak się czepiam tego braku bezproblemowej współpracy? Ponieważ osobiście to mi strasznie przeszkadza i co raz częściej łapię się na tym, że Stryd zamiast na klatce piersiowej ląduje w szufladzie. Co prawda, będąc na statku nie mam z tym problemu, ponieważ tam biegam tylko i wyłącznie na bieżni mechanicznej i leżący obok telefon to żaden kłopot. Natomiast w terenie jestem zmuszony do korzystania z trybu KOLARSTWO w zegarku Garmin Forerunner 920XT, co znacząco wpływa i zafałszowuje wykresy ATL i CTL na platformie TrainingPeaks, z których korzystam wspólnie z trenerem, lub w trybie BIEGANIE, poświęcić wartości z czujnika kadencji na rzecz mocy, ale gdy wrócę na statek nie będzie jak dokładnie mierzyć odległości i tempa na bieżni. I tak źle i tak niedobrze. Owszem, mógłbym korzystać z zegarka Suunto Ambit 2, ale wówczas nie możnaby reklamować miernika Stryd jako „pierwszego biegowego miernika mocy” (jak to jest obecnie), a jako „biegowy miernik mocy dla Suunto Ambit 2”. Natomiast z telefonem biegać nie zamierzam. Nigdy.

Po tych osobistych wycieczkach przejdzmy do meritum, a mianowicie do listy rejestrowanych danych (zmierzonych bezpośrednio lub pośrednio), która przedstawia się następująco:

  • moc chwilowa,
  • tętno,
  • kadencja,
  • czas kontaktu z podłożem,
  • oscylacja pionowa.

Jak już wcześniej wspominałem, od urządzeń użytkownika zależy, które z nich będą prezentowane i w efekcie zapisane oraz przesłane do aplikacji zewnętrznej. Stryd oczywiście posiada własną platformę służącą do analizy i przechowywania danych – Stryd PowerCenter, która umożliwia bezobsługowy import z platfromy Garmin Connect i bezobsługowy eksport do serwisów TrainingPeaks i Strava. Ostatni miesiąc spędzony z tym miernikiem utwierdził mnie w przekonaniu, że ta technologia faktycznie działa i mam na to kilka przykładów. Dryf tętna, to zjawisko powszechnie znane biegaczom amatorom wynikające nie tylko z niewytrenowania, a polegające na tym, że pomimo stałego tempa biegu tętno wraz z upływem czasu rośnie. Poniżej zapis przebiegu tętna i mocy z treningu realizowanego przeze mnie na bieżni mechanicznej ze stałą prędkością. Tętno rośnie, tempo jest stałe, moc także jest stała.

stryd wykres 4

Bieganie w terenie pofałdowanym. Na podbiegach tempo spada, a tętno, podobnie jak moc, także rośnie. Na zbiegach sytuacja odwrotna.

stryd wykres 1

Ustaliliśmy już, że inżynierowie stojący za Stryd’em odrobili swoje zadanie, ale nie wiemy tak do końca, jak dokładna jest ta technologia. Producent twierdzi, że dane uzyskiwane za pomocą poprawnie skonfigurowanego czujnika Stryd są zgodne z dokładnością kilku procent z danymi otrzymywanymi z urządzenia porównawczego, którym była bieżnia stacjonarna mierząca moc. Niestety na chwilę obecną brak jakichkolwiek danych mogących pozwolić na weryfikację tego twierdzenia.

Kolejną zaletą miernika Stryd oraz aplikacji Stryd mobile app jest możliwość podpowiadania biegaczowi, w jaki sposób powinien modyfikować swoją sylwetkę i krok w czasie biegu, by robić to bardziej efektywnie. Aby jednak skorzystać z tej opcji należy – niestety – biegać z telefonem, co według mnie, jak już wspomniałem, jest dość kłopotliwe. Oprócz wyznaczania stref treningowych można wykorzystać ten miernik do poprawy ekonomii biegu, tj. nauczyć biegać się tak, aby wydatek energetyczny przy danym tempie był jak najmniejszy. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby wnioski takowe wyciągać na podstawie analizy zapisanych wykresów mocy i zmieniać swoją technikę biegu tak, aby przykładowo przy tempie 4:45/km zamiast 420, generować 400 watów.

Prezentowane dane to jedno, a kluczowym zdaje się być pytanie: jak w oparciu o te informacje trenować. Tutaj sytuacja już niczym nie różni się od kolarskiego pomiaru mocy. Dopiero teraz tworzona jest metodyka treningu biegowego w oparciu o pomiar mocy. Zagadką jest, czy metodyka ta ma być tożsama z metodyką kolarskiego treningu w oparciu o pomiar mocy? Na pewno potrzebne będzie okreslenie wartości referencyjnej na wzór kolarskiej funkcjonalnej mocy progowej. Trenerzy współpracujący z firmą stryd opracowali protokół określania mocy krytycznej, na podstawie której mogą być wyznaczane strefy treningowe. Zaproponowany przez nich model oparty jest na podstawie koncepcji mocy krytycznej, która może być wykorzystywana do przybliżonego określenia wartości kolarskiej funkcjonalnej mocy progowej. Z koncepcją ta można zapoznać się bliżej w archiwalnym artykule. Zaproponowane przez nich czasy maksymalnego wysiłku, to odpowiednio 3 i 9 minut rozdzielone 30-minutowym truchtem. Proponowany test nie jest jeszcze idealny, ponieważ średni błąd pomiędzy wartością mocy krytycznej i warością mocy na progu mleczanowym wynosi 0,41 W/kg (8,9 %), a odchylenie standardowe wynosi 0,31 W/kg (6,0 %). O ile niemożliwym wydaje się określenie bezbłędnego sposobu określania mocy krytycznej równej mocy na progu mleczanowym, to z czasem protokół ten zostanie udoskonalony, a jego dokładność zwiększona. Po raz kolejny podkreślić należy, że metodyka treningu biegowego w oparciu o pomiar mocy jest jeszcze w powijakach i to właśnie teraz ambitni trenerzy mają możliwość jej tworzenia i zapisania się na kartach historii. Firma Stryd już pracuje nad planami treningowymi w oparciu o moc krytyczną i kwestią czasu jest, kiedy biegacze zaczną masowo trenować w oparciu o moc. Na chwilę obecną, skrzętnie zbierają i analizują dane codziennie dostarczane przez współpracujących zawodników i trenerów, a co najważniejsze cały czas uczą się, jak trenować z mocą.

stryd cp

Wiele osób zapewne sceptycznie podejdzie do tematu pomiaru mocy w treningu biegowym, ale dla mnie wydaje się to naturalnym kierunkiem ewolucji metodyki treningu biegowego. Identycznie, jak to było w przypadku kolarskich mierników mocy. Owszem, po dziś dzień są w zawodowym peletonie kolarze, którzy nawet z czujnikiem tętna nie trenują – chociażby Davide Rebellin. 44-latek zanotował kolejny udany sezon w swojej karierze i otwarcie mówi, że obecni kolarze to rzemieślnicy, a on jest artystą, który potrafi słuchać swojego ciała. Cóż, takich ludzi jako on jest na prawdę niewiele, a wszystkim pozostałym wręcz zalecana jest parametryzacja treningów. Zarówno tętno, jak i tempo nie są idealnymi parametrami do treningu biegowego, ale w ostatnich latach były z powodzeniem powszechnie stosowane. Dlaczego więc ktoś chciał to zmieniać? Równie dobrze moglibyśmy się zastanawiać nad celowością odkrywania koła, konstruowania silnika parowego, czy badań nad pentakwarkami. Jest to naturalna kolej rzeczy. Obojętnie, czy będziemy nazywać to postępem, ciekawością, czy nawet chęcią wzbogacenia się, to tej ewolucji nie uda nam się zatrzymać. Niezależnie od Waszego wyboru ja w to wchodzę z pełnym przekonaniem. Zbyt ciekawski jestem, żeby rezygnować z takiej ilości nowych danych, a i do artysty Rebellin’a mi zdecydowanie dalej, niż do wzgardzanych przez niego całych zastępów rzemieślników, także niech i ta moc będzie z Nami!

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *