dr Ryszard Biernat AKA Cudotwórca

Największym wrogiem sportowca jest kontuzja – „oczywista oczywistość”. Czasami nawet najlepsza regeneracja, ćwiczenia wzmacniające i rozciągające, oraz mądry i rozsądny plan treningowy nie są w stanie uchronić nas przed tą zmorą. Jednak jak już nas dopadnie i czasowo wykluczy z uprawiania sportu to wg mnie nie można po prostu siedzieć z założonymi rękoma i czekać na cud. Należy poszukać kogoś, kto znajdzie jej źródło, wyleczy i pomoże wyeliminować ryzyko jej powtórnego wystąpienia.

W styczniu bieżącego roku, a konkretniej ostatniego dnia obozu klimatycznego, dopadła mnie ta przykra okoliczność. Po blisko dwóch i pół roku bez poważniejszych urazów był to dla mnie spory cios. Setki godzin ćwiczeń wzmacniających i rozciągających, stopniowe zwiększanie objętości i obciążeń, periodyzacja, odpowiednia regeneracja – czyżby to wszystko na próżno? Następnego dnia po powrocie z obozu wylatywałem na statek. Najgorsze w tym wszystkim było to, że przez cztery kolejne tygodnie odpoczynek nie pomagał, gimnastyka podobnie, za to forma uciekała, konsultacje telefoniczne nie napawały optymizmem, a moja frustracja narastała. Przed oczami miałem już tylko stracony sezon, wizję artroskopii (nie podążajcie drogą konsultacji telefonicznych, nawet jeżeli jest to jedyna możliwa droga) i już zaczynałem szukać kajaka, żeby chociaż w ten sposób móc się ruszać po powrocie do domu. Na szczęście, moja olsztyńska grupa wsparcia twierdziła, że ma w swoich szeregach prawdziwego cudotwórcę. Na dodatek, cudotwórcę z papierami! Skontaktowałem się z nim na kilka dni przed powrotem do kraju i od razu zaplanowaliśmy działania. Wylądowawszy w piątkowe popołudnie w Gdańsku, prosto z lotniska udałem się na rezonans magnetyczny. Następnie w poniedziałek konsultacja w Olsztynie u ortopedy współpracującego z cudotwórcą i we wtorek pierwsze zajęcia z dr Ryszardem Biernatem, rzeczonym cudotwórcą.

Okazało się, że przyczyną kontuzji była wada postawy i tylko kwestią czasu był moment jej nadejścia. Na szczęście, wszystkie wcześniejsze zdalne diagnozy okazały się nietrafione. Juz pierwsza godzina terapii manualnej oraz ćwiczeń rehabilitacyjnych dały mi wiarę, że sezon jeszcze nie jest stracony, a ja faktycznie trafiłem w ręce cudotwórcy. Kolejne dni i kolejne wizyty przynosiły znaczną poprawę i mogłem powoli wracać do treningu. W całej tej euforii „powrotu do żywych” nurtowały mnie jednak trzy pytania, kim jest ów cudotwórca, skąd się wziął i czy nie jest nieślubnym synem Anatolija Kaszpirowskiego? „Adin… dwa… tri…”

tablica

Imponujący zawodowy życiorys dr Ryszarda Biernata otwiera fakt, że jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie, na kierunku wychowanie fizyczne, ze specjalizacją w rehabilitacji ruchowej. W latach 1978 – 1984 był odpowiedzialny za rehabilitację i odnowę biologiczną polskiej kadry w piłce ręcznej mężczyzn, z którą uczestniczył m. in. w Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku i pamiętnych Mistrzostwach Świata w Dortmundzie w 1982 roku, na których reprezentacja Polski zdobyła brązowy medal. Po przygodzie z piłką ręczną wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie w latach 1985-2004 pracował w jako fizjoterapeuta odpowiedzialny za rehabilitację piłkarzy nożnych drużyn ligowych, a także reprezentacji ZEA. W 2005 roku wrócił do Polski i objął stanowisko kierownika Centrum Rehabilitacji Ruchowej przy Olsztyńskiej Szkole Wyższej, której również został pracownikiem naukowo-dydaktycznym na stanowisku adiunkta oraz wykładowcą przedmiotów związanych z fizjoterapią: kinezjologia, biomechanika i patobiomechanika. Jego domeną w aktywności zawodowej jest usprawnianie pacjentów z zaburzeniami narządu ruchu oraz profilaktyka urazów. Jest specjalistą od prawidłowego ruchu (movement specialist). Specjalizuje się w ortopedii, traumatologii sportowej i prewencji urazów sportowych. W 2008 roku uzyskał stopień doktora w zakresie rehabilitacji ruchowej. W tym samym roku rozpoczął współpracę z drużyną siatkarską Indykpolu AZS UWM Olsztyn, w której był odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne i rehabilitację do 2010 roku, a od 2011 roku jest konsultantem ds. rehabilitacji. Swoją przygodę z siatkówką kontynuował poprzez współpracę z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej (od 2012 roku) przy tworzeniu programu pt. Siatkarskie Ośrodki Szkolne, kierowanego przez Waldemara Wspaniałego. W programie tym odpowiada za wdrażanie jednolitego programu motorycznego na terenie Polski we wszystkich ośrodkach związanych z SOS oraz za szkolenie fizjoterapeutów. Dodatkowo w ramach projektu prowadzi wykłady i szkolenia dla trenerów i nauczycieli, starając się odpowiedzieć na pytanie co robić, jak ćwiczyć, żeby zmniejszyć liczbę urazów wśród młodych sportowców. W 2015 roku stworzył w Olsztynie unikatowe i nowoczesne centrum rehabilitacji ortopedycznej – Biernat Rehabilitacja + Sport. Prywatnie Ryszard jest propagatorem i fanem harmonijnego trybu życia, poprzez łącznie trzech elementów: świadomego zmniejszania negatywnych skutków cywilizacyjnych, świadomego i mądrego żywienia, oraz świadomego, częstego i regularnego ruchu. No i co najważniejsze – amatorsko uprawia i startuje w zawodach triathlonowych.

1

Można śmiało powiedzieć, że jest to osoba, która dosłownie i w przenośni zjadła zęby na wszelakich urazach sportowych, w wielu dyscyplinach na poziomie profesjonalnym i amatorskim. Sposób, w jaki obszedł się ze mną, jak zdiagnozował, wyprowadził z kontuzji, oraz jego charakter i nastawienie do sportowca w potrzebie, spowodował, że nawiązała się między nami koleżeńska nić. Dlatego też za każdym razem kiedy jestem w Olsztynie, staram umówić się z nim na wizytę celem otrzymania kolejnych cennych wskazówek, które pozwolą oddalić przykre widmo kontuzji.

Na koniec, nie pozostaje mi nic innego jak potwierdzić słowa klasyka i przypomnieć Wam słynny cytat, że „wszystkie Ryśki to porządne chłopy”! Życzę każdemu z Was, niezależnie czy zmagacie się teraz z kontuzjami czy nie, abyście znaleźli swojego Ryszarda-cudotwórcę, a jeżeli jeszcze Wam się to nie udało, to z pewnością warto rozważyć wycieczkę do Olsztyna. Z drugiej strony, jeśli Wasz ortopeda zaleca Wam artroskopię lub jakikolwiek inny zabieg inwazyjny, to zanim się na cokolwiek zdecydujecie skonsultujcie to z dobrym fizjoterapeutą.

el Kapitano

el Kapitano

editor

el Kapitano. Marynarz. Triathlonista. Więcej w zakładce "o mnie".

Jeden komentarz

  1. Stanisław Zapadka

    Na 55 urodziny wyznaczyłem cel-do 60 lat nauczyć się biegać aby w kat.M -60 trochę poszaleć.Na początku nie obyło
    się bez kontuzji i kilku ukierunkowujących wizyt u dr Ryszarda Biernata.Były to małe ale najlepiej zainwestowane
    pieniądze bo w zdrowie.Poprawiłem zaniedbaną w młodości sylwetkę,motorykę ruchu i wydolność. W tym roku
    stawałem 19 razy na pudle.Jestem usatysfakcjonowany i szczęśliwy.Ilekroć ćwiczę tyle razy mile wspominam.Dziękuje
    i pozdrawiam.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *